Po ponad dwóch miesiącach nowego sezonu Gerard Piqué wciąż nie jest w stanie wywalczyć miejsca w składzie u Luisa Enrique. Wobec kontuzji Jérémy'ego Mathieu i niejasnej sytuacji Vermaelena prawdopodobnie wróci on do pierwszego składu na mecz z Ajaksem, jednak brak zawodnika w kadrze na spotkanie z Celtą wzbudził spore kontrowersje w otoczeniu Piqué.
Pominięcie stopera przy powołaniach na sobotnie spotkanie zaniepokoiło osoby zbliżone do zawodnika do tego stopnia, że jego agent, Arturo Canales, podjął ten temat w rozmowie z osobami odpowiedzialnymi za kwestie sportowe w Barçy. Odpowiedź była raczej uspokajająca, ponieważ wspomniana decyzja Lucho była podyktowana względami wyłącznie technicznymi, a ściślej mówiąc, zwyczajną rotacją, jednak nie udało się dowieść, czy była to też forma kary za korzystanie przez Gerarda z telefonu na ławce rezerwowych podczas spotkania o Superpuchar Katalonii. „To decyzja techniczna. Nie komentuję spraw związanych z szatnią", zastrzegł trener Barçy.
Jak dotąd Piqué rozegrał mniej minut (675) w rozgrywkach ligowych i Champions League niż Mascherano (719) i wspomniany Mathieu (900). Dwaj ostatni usiedli jednak na ławce rezerwowych w spotkaniu o Superpuchar, zwalniając miejsce dla Piqué, który rozegrane 45 minut okrasił golem. To pokazuje, jak wygląda sytuacja Gerarda, dla którego mecz z Espanyolem był dopiero piątym rozpoczętym w podstawowej jedenastce. Trzy dni wcześniej rozegrał on również niezły pojedynek na Bernabéu, choć przez większość culés jego występ w tym spotkaniu zapamiętany zostanie przez zagranie ręką, które poskutkowało rzutem karnym dla Realu. Do początku października stoperowi nie udało się dwa razy z rzędu wyjść w pierwszym składzie. Jego sytuację najdobitniej pokazuje przykład meczu z PSG: w spotkaniu z Granadą (6:0) Gerard pozostał na trybunach, zaś kilka dni później w Paryżu zasiadł na ławce rezerwowych.
Piqué, będący niewątpliwie jedną z najważniejszych postaci w najnowszej historii Barçy, nie stanowi ważnego ogniwa zespołu Luisa Enrique. Asturyjczyk na dobrą sprawę nie wyjaśnił, dlaczego tak się dzieje. Możliwe, że swój ślad zostawiła kontuzja uda, odniesiona przez stopera w kwietniu tego roku, która sprawiła, że nie był on dostępny w kluczowych momentach sezonu: meczach Ligi Mistrzów z Atlético, finale Pucharu Króla oraz decydującym pojedynku ligowym, przez co stracił swoją pozycję jednego z liderów zespołu.
Na brazylijski mundial Piqué również przyjechał świeżo po kontuzji, co widać było w bolesnej porażce 1:5 z Holandią. W meczach z Australią i Chile już nie zagrał. Bez wątpienia trafny jest tu komentarz Luisa Enrique, który na piątkowej konferencji prasowej powiedział: „Każdy piłkarz musi być przygotowany na tego typu sytuacje, nawet jeśli pojawią się komentarze odnośnie jego formy bądź spekulacje transferowe". Tak czy inaczej, Gerard Piqué pozostaje pod lupą sztabu szkoleniowego Barçy.
Komentarze (144)