Skomplikowana relacja Leo Messiego z Cristiano Ronaldo

Daniel Olbryś

11 listopada 2014, 14:55

The Telegraph

190 komentarzy

Dopóki Messi i Cristiano Ronaldo nie zakończą swoich karier, związek pomiędzy nimi naznaczony będzie nieustanną walką o należne im miejsce. Dodajmy, miejsce w bardzo ograniczonej przestrzeni, przeznaczonej tylko dla największych. Ale jak postrzegają oni siebie nawzajem? Co mówią, kiedy zdarza im się spotkać? Wreszcie, co dzieje się wówczas, gdy nie znajdują się w centrum uwagi? Te kwestie porusza we fragmencie swojej książki „Messi", opublikowanym na łamach The Telegraph hiszpański dziennikarz, Guillem Balague. Zapraszamy do lektury.

Na gali Złotej Piłki w 2013 roku Ruud Gullit zauważył „dziwną relację pomiędzy Cristiano i Messim - ograniczała się ona do zwykłego powitania". W obecności innych osób ta relacja jest zimna. Nie jest zła - podchodzą do siebie z respektem, ale też z dystansem. Jak mówią osoby z najbliższego otoczenia zawodników, nie jest prawdą to, że wzajemnie się nienawidzą. Ich rozmowy nie wykraczają zwykle poza „cześć, jak się masz, wszystko w porządku?". Na różnych galach i wydarzeniach Messi jest z reguły otoczony przez „swoich" ludzi, czasem przechadza się z Xavim lub Iniestą, podczas gdy Ronaldo zwykle pojawia się tam sam, choć wedle pewnych opinii spotykanie się z nieznajomymi nieco go onieśmiela.

W swojej książce „Prepárense para perder" („Przygotujcie się do porażki") Diego Torres ujawnił anegdotę, która tylko potwierdza „dyplomację" pomiędzy obydwiema gwiazdami. Według Torresa, na gali Złotej Piłki w 2012 roku po raz pierwszy prezydent Realu Madryt, Florentino Pérez, nabrał obaw, że jego największa gwiazda może trafić do Barcelony.

Świadkami tego wydarzenia byli Andrés Iniesta, Vincente del Bosque i Pep Guardiola: "7 stycznia 2013 prezydent Realu stanął na uboczu wnętrza Sali Kongresowej w Zurychu, spoglądając na Messiego, gdy ten udzielał wywiadu dla pewnej telewizji. Po drugiej stronie hali pojawił się wówczas Cristiano. Wtedy zdarzyło się to, czego obawiał się Florentino: Messi zawołał Portugalczyka, Cristiano do niego podszedł i uściskali się niczym najlepsi przyjaciele. Pérez wyznał swoim przyjaciołom, że oglądał tę scenę z niepokojem. Poczuł zagrożenie. Miał wszystko przed oczami. W styczniu 2015 Cristiano stałby się wolnym zawodnikiem i jakikolwiek klub, nawet Barcelona, mógłby podpisać z nim kontrakt bez uprzednich negocjacji z Królewskimi".

Messi i Ronaldo nie są przyjaciółmi, ale w publicznych sytuacjach pozostają dla siebie uprzejmi. Cała reszta, jak zapewniają znajomi obydwu pikarzy, to wymysł mediów.

Messi podziwia umiejętności strzeleckie i grę głową Cristiano, ale jest zmęczony ciągłymi porównaniami do niego. Rozumie, że Ronaldo również nie czuje się z tym zbyt komfortowo i z wątpliwą przyjemnością przychodzi mu oglądanie, gdy jego rzekomo największy rywal musi z nieskrywaną złością odpowiadać na pytania żądnych krwi i walki pomiędzy nimi dziennikarzy. Sam Portugalczyk, który wkrótce po raz pierwszy wspólnie z Leo weźmie udział w kampanii reklamowej tabletu Google Nexus 11, nie uważa, by porównania między nimi miały sens: „Messi i ja jesteśmy różni, tak samo jak różnią się od siebie Ferrari i Porsche".

Być może z powodu swoistej niedojrzałości, która bywa symptomem tak wielu dzisiejszych piłkarzy, uważa za niezbędne zgrywanie przysłowiowego twardziela przed kolegami z drużyny, nie okazywanie strachu przed Messim i rzucanie mu wyzwań. Wszystko w stylu „macho", bardzo fałszywym i mylącym.

Być może dlatego również, weług niektórych piłkarzy Realu Madryt, CR7 nazywa Messiego ksywką „skurw**yn", zaś kiedy widzi, że któryś z jego kolegów rozmawia z Leo, również nazywa go w ten sposób.

W środowisku klubowym Ronaldo często porównuje swą relację z Messim do relacji pomiędzy Wielką Brytanią a Irlandią. Zawodnicy Los Blancos, ze swoim, delikatnie mówiąc, mało wyrafinowanym poczuciem humoru w szatni, dysponują długą listą dowcipów, w których Messi przedstawiany jest jako maskotka lub piesek Ronaldo, trzymana w stylowej torebce należącej do Portugalczyka. A to tylko najłagodniejszy z przykładów.

Ronaldo idealnie wpisuje się w politykę Realu Madryt, profil zawodnika „galaktycznego". Z kolei Messiego lepiej zidentyfikować można z nieco romantycznym obrazem Barçy. Również dlatego Barcelona nie wyobraża sobie sprzedaży swojej największej gwiazdy: jeżeli klub trzymałby się biznesowych standardów, Messi zostałby sprzedany w swoim szczytowym momencie, gdy można było otrzymać za niego sporą sumę pieniędzy. Jeżeli klub utrzyma jednak tendencję swoistego romantyzmu, nie pozwoli Messiemu odejść do momentu, w którym sam Argentyńczyk zdecyduje się zakończyć karierę w Newell's, swoim macierzystym klubie.

Fragment książki „Messi" autorstwa Guillema Balague, hiszpańskiego dziennikarza Sky Sports, współpracownika ASa i Ondy Cero.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (190)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze