Słowa Leo Messiego ponownie zmroziły hiszpańskie gazety. W trakcie dzisiejszej konferencji prasowej przed galą Złotej Piłki, Argentynczyk użył słów, że „nie wie, gdzie będzie w przyszłym roku”. Po zakończniu gali tłumaczył się w strefie mieszanej.
Messi twierdzi, że używa się takiej formy wypowiedzi i że zdał sobie sprawę z tego, jak mogą zostać zinterpretowane jego słowa w momencie, gdy dziennikarz zapytał go, czy w przyszłym sezonie zagra w Juve, a później w Newell's. - Chodzę i wyjaśniam za każdym razem, gdy coś powiem. Jestem tym zmęczony. Wiele razy nie wychodzę, by dementować, i nie rozmawiam, bo zawsze zmienią jakieś jedno moje słowo, by znaleźć jakąś polemikę. Nie myślę o odejściu ani nic z tych rzeczy. Powiedziałem, że w futbolu nigdy nie ma się pewności, gdy mówi się o przyszłości... Teraz w Barcelonie staramy się zmienić sytuację z zeszłego sezonu, który był dla mnie bardzo trudny na polu osobistym i zawodowym.
Messi ponownie zapytany został o swoje relacje z Luisem Enrique. Odparł, że jego stosunki z trenerem są takie same „jak z każdym innym członkiem szatni, od trenera do zawodnika”. Padło również pytanie o głos, jaki oddał na José Mourinho (jako kapitan Messi w swoim głosowaniu umieścił Portugalczyka na trzecim miejscu, za Sabellą i Guardiolą). - To wielki trener. Można go lubić albo nie jako osobę, ale myślę, że nie ma wątpliwości, iż jest naprawdę wielkim szkoleniowcem - odparł.
Leo przyznał przy tym, że Cristiano Ronaldo zasłużył na Złotą Piłkę.
Komentarze (112)