Główna różnica pomiędzy FC Barceloną a Realem Madryt w sezonie 2014/15 polega na wynikach osiąganych przez oba zespoły z dala od swoich stadionów. Zawodzenie na wyjazdach ma dla Barçy poważne skutki, gdyż to ona wciąż musi oglądać plecy odwiecznego rywala.
Przed kilkoma dniami Luis Enrique przyznał, że jednym z głównych wyzwań, jakie stoją przed jego zespołem jest poprawienie gry poza Camp Nou. Po wczorajszym zwycięstwie nad Elche w niedzielę Katalończyków czeka ciężka próba przeciwko Deportivo na El Riazor. Barça jest zobligowana do zgarnięcia trzech punktów i czekania na potknięcie rywala z Madrytu, które pozwoliłoby im na zniwelowanie straty do obecnego lidera La Liga.
Bez wątpienia w obecnym sezonie prawdziwą pięta achillesową podopiecznych Lucho są mecze wyjazdowe. Barça straciła w dotychczasowych meczach 13 punktów, z czego aż 10 oczek na obiektach rywali. 2 remisy, 2 porażki i 5 zwycięstw to bilans Blaugrany na wyjazdach, który z pewnością nie powala na kolana.
Dla odmiany, Real Madryt może pochwalić się zdecydowanie większą regularnością poza Bernabéu. W dziewięciu spotkaniach Los Blancos przegrali dwukrotnie, lecz we wszystkich pozostałych byli bezkompromisowi, za każdym razem zgarniając komplet punktów.
Z kolei jeśli chodzi o trzeciego pretendenta do tytułu, Atlético, obecni mistrzowie Hiszpanii mają bilans nieznacznie gorszy od Barcelony, co sprawia, że piłkarze Simeone okupują obecnie trzecią lokatę z trzypunktową stratą do Blaugrany. 5 zwycięstw, 1 remis oraz 3 porażki w dotychczasowych wyjazdowych spotkaniach wyraźnie świadczą o przeciętnej postawie Rojiblancos na boiskach rywali.
Niemoc strzelecka kluczem
Bez wątpienia jedną z głównych przyczyn słabej postawy Barçy z dala od Camp Nou jest niemoc strzelecka zespołu. Drużyna prezentuje się bardzo solidnie jeśli chodzi o bronienie dostępu do własnej bramki. W dotychczasowych dziewięciu spotkaniach stracili tylko pięć bramek, z czego aż trzy padły podczas bolesnej porażki na Bernabéu. O ile na Camp Nou Barça strzela jak na zawołanie, to poza stolicą Katalonii ta sztuka przychodzi im z wielkim trudem.
12 goli w 9 spotkaniach to bardzo mizerny wynik, jeżeli porównamy go z osiągnięciami Realu Madryt (32). Los Blancos na wyjazdach prezentują się solidnie, z kolei Barça w aż trzech z wspomnianych czterech potknięć nie potrafiła znaleźć drogi do bramki rywali. Tylko podczas potyczki z Realem podopieczni Luisa Enrique potrafili pokonać bramkarza drużyny przeciwnej, a konkretnie uczynił to Neymar.
Ostatnie potknięcie na Anoeta nie pozwala Barcelonie na kolejną porażkę, tym razem na El Riazor przeciwko Deportivo. Z wypoczętym Messim, Neymarem oraz Suárezem szkoleniowiec Barçy może posłać do boju najlepszą jedenastkę w nadziei, że jego zespół zacznie regularniej wygrywać na wyjazdach. Na dzień dzisiejszy, La Ligę wygrywa ten, kto jest skuteczniejszy poza własnym stadionem. Jeśli Barça marzy o kolejnym mistrzostwie Hiszpanii nie może pozwalać sobie na kolejne wpadki na stadionach przeciwników. Różnicę trzeba zacząć niwelować, robiąc to najszybciej, jak tylko się da.
Komentarze (69)