Nogi wciąż niosą Xaviego do sukcesów z Barçą [felieton]

Challenger

27 marca 2015, 08:50

ESPN

23 komentarze

Niewielu 35-latków może marzyć o takim sezonie na piłkarskim szczycie, jaki notuje obecnie Xavi Hernández. Latem był bliski odejścia, ale postanowił zostać i każdym kolejnym występem podbija rekord klubu w liczbie rozegranych spotkań.

Otrzymawszy szansę gry w sobotę, zaliczył 751. oficjalny mecz dla FC Barcelony. Jego święto 750 spotkań w meczu z Eibarem odbiło się szerokim echem w całej Hiszpanii.

Zeszłego lata postanowił wypełnić przynajmniej jeden z dwóch sezonów, jakie pozostały mu do końca kontraktu. Wygląda na to, że podjął właściwą decyzję. Xavi pozostaje bardzo ważnym elementem zespołu. Gdy ma swój dzień, wciąż należy do wąskiego grona najbardziej decydujących pomocników świata.

Dwa tygodnie temu podzielił się swoimi odczuciami o sezonie w wywiadzie dla klubowej strony. „Jestem bardzo szczęśliwy, że ostatecznie zostałem”, powiedział. „Gram, jestem przydatny i konkurencyjny dla zespołu.” Jeśli utrzyma poziom swoich ostatnich meczów – jak z Rayo i Realem – powinien pozostać w klubie na kolejny sezon i zyskać kolejne okazje na podwyższenie swego rekordu.

Pomocnik Barcelony 14 razy wychodził w podstawowym składzie w lidze, dwukrotnie w Lidze Mistrzów i dołożył 12 występów z ławki. Nieźle jak na kogoś, kto w styczniu skończył 35 lat.

Warto porównać postawę Xaviego z ostatnich tygodni do postawy Stevena Gerrarda. Kapitan Liverpoolu jest na podobnym etapie kariery. Młodszy o 5 miesięcy od Katalończyka, rozegrał 35 meczów w obecnym sezonie. Gerrard przekazał już światu decyzję o odejściu po sezonie do Los Ángeles, zaś pogłoski o odejściu Xaviego do Nowego Jorku – ucichły. [Za to wybuchły wczoraj o wyprawie do Kataru. – przyp. chllngr]

Podczas gdy Anglik spędza ostatnio więcej meczów na ławce, a Liverpool zawodzi – Xavi wciąż jest w grze o swoje ósme mistrzostwo Hiszpanii i czwarty Puchar Europy. Patrząc na jakość jego 90 minut spędzonych na boisku z Rayo i jakość ostatnich zmian, nie ma żadnych przeszkód, aby wypełnił swój kontrakt do końca i walczył o kolejne sukcesy w przyszłym sezonie z Barçą, która nie może sprowadzać nowych graczy do 2016 roku.

To prawda, że ostatnie pięć występów w „podstawie” przypadło na względnie słabą konkurencję: Bilbao, Levante, Granada, Elche i Rayo. Spójrzmy na bilans tych meczów dla Katalończyków: 5 zwycięstw i 25-4 w bramkach!

Xavi może liczyć na kolejne minuty, bo po przerwie reprezentacyjnej zespół czeka 8 meczów w ciągu czterech tygodni. Są wśród nich ćwierćfinał LM i ważne starcia ligowe. Luis Enrique stawiał już na Xaviego w hitach z Realem, Valencią i Sevillą. W wielkich meczach, jakie czekają Barcelonę w najbliższych tygodniach – też nie można wykluczać obecności doświadczonego piłkarza.

Można się było spodziewać, że piłkarz, który jest jedną z najbardziej pokornych gwiazd światowej piłki, w razie pozostania w klubie będzie potrafił zrobić krok w tył, zaakceptować rolę o mniejszym znaczeniu, jeśli leży to w interesie drużyny. I taką sytuację obserwujemy w tym sezonie. Podczas ogłaszania swojej decyzji w sierpniu Xavi powiedział: „Zostaję gotowy na wszystko. Nie będę narzekał, interesuje mnie pomaganie kolegom, jak tylko będę mógł.” Dokładnie tak to wygląda.

Zgodnie z takimi zamiarami, Xavi udowadnia, że jeśli zostanie wybrany przez trenera, to nogi go poniosą. Skoro do rekordowego wyniku gracza z Terrassy Iniesta i Messi tracą odpowiednio 215 i 285 meczów – Xavi może się skupić wyłącznie na tym, jak go powiększyć.

Autorem felietonu jest Dermot Ledwith. Dermot mieszka w Hiszpanii, skąd pisze dla różnych mediów, w tym AFP, ESPN i Press Association. Możecie go śledzić na Twitterze @dermotled.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (23)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze