NBA nie jest obsesją Mario Hezonji

Tomek Jędrzycki

31 marca 2015, 11:00

Sport

1 komentarz

Przedstawiciele dziesięciu klubów z NBA, w tym jednej z najbardziej utytulowanych organizacji w historii sportu Los Ángeles Lakers, byli w sobotę obecni w Palau, aby oglądać grę młodego Chorwata.

Mario Hezonja od wielu miesięcy znajduje się w centrum uwagi przez rosnące zainteresowanie jego osobą ze strony NBA. W wieku 20 lat Chorwat nadal nie przystąpił do draftu i aby zrobić to latem, powinien zostać zarejestrowany. Na razie, przynajmniej oficjalnie, nie uczynił tego, ale prognozy umieszczają go wysoko wśród 10 najlepszych zawodników (gwarantowana umowa i wyższy kontrakt), jeśli postanowi wykonać taki krok.

To wszystko stawia go w centrum uwagi. Zwłaszcza, gdy kluby NBA nie przestają wysyłać swoich obserwatorów na mecze z jego udziałem. W sobotę w Palau pojawiło się dziesięciu przedstawicieli z NBA, na czele z dyrektorem generalnym jednej z najbardziej utytułowanych organizacji w historii sportu Los Ángeles Lakers Mitchem Kupchakiem.

W zeszłym tygodniu chorwacki dziennik opublikował wywiad z Mario Hezonją z zaskakującym tytułem: „Powinienem być numerem jeden w nadchodzącym drafcie".

Całe zainteresowanie ewentualną przyszłością w NBA kontrastuje z pozorną utratą znaczenia w drużynie (Chorwat jest w ostatnim roku swojej umowy z Barçą). Od czasu zakończenia finału Pucharu Króla Hezonja gra znacznie rzadziej, a kiedy pojawia się na parkiecie, jego gra jest daleka od tej, którą prezentował w pierwszej części sezonu. Nie szukając daleko, w Kownie w meczu z Żalgirisem nie zagrał ani minuty. W sobotę przeciwko Sevilli zagrał zaledwie sześć minut i nie zdobył żadnego punktu.

Hezonja ustosunkował się do słynnego zdania: „Powinienem być numerem jeden draftu". Cytowany przez program „Basketaldía" w Radiu Estel, chorwacki gracz wyjaśnił: „To nie są moje słowa. To nie pierwszy raz, kiedy tak się dzieje. Na przykład, po meczu w Manresie także przekręcono moją wypowiedź na temat obrony. Teraz również wyrwali moje słowa z kontekstu. Niech każdy wie, że przemawiam na parkiecie. Teraz nie myślę w ogóle o drafcie i NBA. Nie wiem, co się wydarzy".

Kiedy został zapytany, czy obecność generalnego menedżera Lakers w Palau była specjalną motywacją, Hezonja odpowiedział: „Nie widziałem nikogo. Co innego motywuje mnie do gry". W całym tym zamieszaniu Mario próbuje skupić się na wywalczeniu minut u Xaviego Pascuala i kolejnych wyzwaniach. Najbliższe już w czwartek w Palau w meczu Realem Madryt o pierwsze miejsce w Top 16. Aby zająć pierwsze miejsce w grupie, Barça powinna wygrać 24 punktami. „Musimy walczyć przede wszystkim o zwycięstwo i jeśli wszystko pójdzie dobrze, walczyć o przewagę. To jest możliwe".

Mario jest zwycięzcą i nie godzi się na drugie miejsce w grupie, które również daje przewagę parkietu. „Nie sądzę, żeby celem było drugie miejsce. Chcemy walczyć o pierwszą pozycję". Mario Hezonja nie cofa się przed całym zamieszaniem z draftem i chce walczyć o NBA. Przyszłość jest w jego rękach, a on musi zdecydować w lecie, czy odejdzie do Stanów Zjednoczonych, czy nadal będzie się rozwijać w Barcelonie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze