Przed jutrzejszym finałem Pucharu Króla na konferencji prasowej pojawił się Luis Enrique, który mówił o znaczeniu starcia z Baskami.
Czy zazdrościsz piłkarzom tego meczu?
- Ze względu na atmosferę i możliwość bezpośredniego zdobycia tytułu to jeden z najpiękniejszych meczów do rozegrania, jednak nie zazdroszczę moim piłkarzom. Nie gram w piłkę już od długiego czasu. Będę cieszył się tym spotkaniem w inny sposób.
Jesteś zwolennikiem puszczania piłkarzom przed meczem filmików motywujących?
- Nie jestem ich zwolennikiem. Mogą wywołać efekt odwrotny do zamierzonego. My już teraz pochodzimy do tego spotkania mocno skoncentrowani. Nasz poziom skoncentrowania będzie optymalny w momencie rozpoczęcia finału.
Czy ostatnie spotkanie Barçy z Athletikiem może być jakimkolwiek odniesieniem?
- Ze względu na motywację i publikę oczekuję wyjątkowej atmosfery. To niewygody zespół, czego doświadczyliśmy w obu meczach z tego sezonu. Zawsze chcą odebrać ci piłkę. Wszyscy dobrze się znamy i będzie to atrakcyjne spotkanie, ponieważ taki futbol oferują oba zespoły.
Jak czuje się Luis Suárez?
- Czuje się bardzo dobrze. Przepracował cały tydzień i znajduje się na taki samym poziomie, co reszta zawodników.
A jak czujesz się ty jeżeli chodzi o presję, jaką niesie za sobą ta końcówka?
- Jestem zachwycony. Nadchodzi najlepszy moment sezonu. Czekają na nas dwa finały, dwa ostatnie kroki i liczymy na zwycięstwo w jutrzejszym meczu i wykonanie naszych obowiązków tak, jak robiliśmy to w trakcie całego sezonu.
Czy odczuwasz zbytnią euforię wśród kibiców?
- Nie, ponieważ jeżeli zapytasz o to samo kibiców Atheticu, oni powiedzą ci to samo. Wiara w zespół jest fundamentalna dla wszystkich fanów, którzy udają się na spotkanie. My profesjonaliści wiemy, co może wydarzyć się podczas 90 minut i jesteśmy przygotowani na trudności, z jakimi będziemy musieli się zmierzyć.
Czy istnieje ryzyko, że już teraz myśli się o finale w Berlinie?
- Nie popełnialiśmy takich błędów podczas całego sezonu i nie popełnimy ich przed tak atrakcyjnym finałem, jakim jest finał Pucharu Króla, rozgrywany na naszym stadionie. Mamy ogromne chęci na zdobycie tego pucharu.
Czy obawiasz się, że na stadionie będzie więcej kibiców Athleticu?
- W poprzednich przypadkach tak było, jednak oczekuję, że ci fani, którzy udadzą się na stadion będą bardzo zauważalni i słyszalni.
Czy Barça jest faworytem tego finału?
- Nie. Piłkarze wiedzą, jak mają się sprawy. Nie wyjdą uspokojeni, ponieważ spotkanie przyniesie swoje trudności, tym bardziej, że gramy z Athletikiem, który nie podaruje ci piłki za darmo.
Co sądzisz o zażaleniach dotyczących wyboru Camp Nou?
- Tak zadecydowali i nic z tym zrobić nie można. Nic więcej nie wniosę do dyskusji.
Czy granie w domu daje Barcelonie przewagę?
- Historia niejednokrotnie pokazywała nam, że ci, którzy grają na własnym stadionie także przegrywają. Nie będziemy tego wiedzieli aż do jutra. Atmosfera będzie idealna do rozegrania tego finału.
Czy to już jest wielki sezon?
- Poczekamy do jego zakończenia, abyście wtedy mogli dokonać oceny i wystawić notę.
Czy ten sezon będzie rewanżem wobec wszystkich tych ludzi z Włoch, którzy cię krytykują?
- Nigdzie nie mam ludzi, którzy mnie krytykują, w Rzymie także.
- Czy o tryplet powalczy once de gala?
- Najpierw gramy o dublet i powalczę o niego wraz z moimi 23 – 24 zawodnikami, których mam i którzy sprawili, że znajdujemy się w tym miejscu.
Jak na obecny rok wpłynęła sytuacja, kiedy w zeszłym sezonie zespół nie wygrał niczego?
- Kiedy w wielkim klubie zdarzają się taki rzeczy zawsze jest poruszenie. Ostatnio jesteśmy przyzwyczajeni do wygrywania dzięki wyjątkowej generacji piłkarzy, którzy wciąż mają głód i dlatego ciągle zdobywają trofea. Kluczem jest to, aby piłkarz cieszył się grą i jeżeli tak się dzieje, zwycięstwa nigdy cię nie męczą.
Jakie znaczenie ma ten tytuł?
- Ogromne. Nie jest mniej ważny od pozostałych. Europejski puchar jest ważny, ale dublet jest fascynujący. Aby go zdobyć napotkamy maksymalne trudności. Mamy jednak swoje szanse na jego zdobycie.
Jak przygotowujesz sesje treningowe pod kątem dwóch finałów?
- Nie przygotowuję dwóch finałów tylko jeden, ten jutrzejszy. Znam Juve i w przyszłym tygodniu będziemy mieli aż nadto czasu, aby przygotować się na to, co nadejdzie. Teraz interesuje mnie tylko Athletic Bilbao.
Co pamiętasz z Pucharu Króla, swojego pierwszego trofeum w piłkarskiej karierze w Barcelonie?
- Nie wiem, czy był to pierwszy tytuł, jaki zdobyłem, ale zachowuję wspaniałe wspomnienia z jakiegokolwiek finału Pucharu Króla, w jakim grałem. Atmosfera i trudność rozgrywek były czymś wspaniałym.
Jak pod względem taktycznym wyobrażasz sobie ten finał?
- Istnieje wiele wariantów. Zobaczymy jutro na boisku. Zakładamy, że Athletic będzie wysoko naciskał i nie pozwoli na rozluźnienie. Grają na wielkiej intensywności i będziemy potrzebowali także szczęścia i rozpoznania sytuacji, w których możemy zostać skrzywdzeni. Podobnie jak w meczach ligowych. U siebie nie potrafiliśmy strzelić im aż do 79. minuty, a na San Mamés rozegraliśmy wielkie zawody.
To dziwne uczucie wejść do szatni gości?
- Będzie to trochę dziwne, ale piłkarze są przyzwyczajeni po tym, jak grali na niezliczonej liczbie stadionów. To specjalne spotkanie, które myślę, że dodatkowo cię motywuje.
Przygotowujecie się do tego meczu w jakiś szczególny sposób?
- Stosujemy taką samą rutynę, jak podczas każdego meczu ligowego na naszym stadionie. Piłkarze będą robić to samo, co dało im możliwość gry w obu finałach i zwycięstwo w lidze.
Komentarze (28)