Marc Bartra: Nie ma większej przewagi niż posiadanie Messiego

Ola

30 maja 2015, 17:01

El Pais

38 komentarzy

Marc Bartra w wywiadzie dla El Pais wypowiedział się m.in. na temat dzisiejszego finału Pucharu Króla, a także wspomniał o tym zeszłorocznym, w którym jego zespół uległ Realowi Madryt. Zapraszamy do lektury.

El Pais: Przed tobą znowu finał Pucharu Króla. O czym myślisz?
Marc Bartra: O tym, że wykonaliśmy bardzo dobrze swoją pracę, bo inaczej by nas tu nie było. Oraz o tym, że bardzo pięknie jest zagrać w tym finale. Myślę również, że porażka w nim niczemu dobremu nie posłuży, gdyż nauczono mnie, że w futbolu dobrze grać oznacza wygrywać, ale w pierwszym zespole trzeba robić obie te rzeczy: i grać dobrze, i zwyciężać. Tego mnie nauczono w Barcelonie i to chcę dzisiaj zrobić.

Rok temu grałeś w finale Pucharu Króla. Co pamiętasz?
Że przegraliśmy z Realem.

To boli?
Oczywiście, przecież przegraliśmy.

Ale ty grałeś bardzo, bardzo dobrze. Strzeliłeś bramkę!
No i co z tego? Na nic się ona zdała. Owszem, zagrałem na dobrym poziomie. To prawda, przez tydzień niemal nie trenowałem i do końca nie wiedziałem, czy wystąpię, jednak zespół przegrał. Tego też mnie uczono od dziecka: albo wygrywasz, albo przegrywasz. I przegraliśmy. Zagrałem, to było doświadczenie, które pozwoliło mi ogromnie dorosnąć, ale ostatecznie Barcelona poniosła porażkę i to właśnie zapamiętałem.

Dlaczego mówisz, że ten mecz pomógł ci bardzo dojrzeć?
Bo to oczywiste. Miałem za sobą okres bez gry, Piqué nie mógł wystąpić, zagrałem, rywalizowaliśmy z wielką drużyną, doznałem kontuzji, strzeliłem bramkę, przegraliśmy… Ten mecz był lekcją. Z wszystkiego można wyciągnąć nauczkę.

Drużyna jest teraz w lepszym stanie niż przed rokiem?
Teraz jest inaczej. Okoliczności są inne, nigdy nie jest tak samo.

Co się zmieniło?
Nie wiem, sposób pracy i rotacje. Przede wszystkim rotacje. To sprawiło, że czuliśmy się ważni. Ale nie myśl też, że to magia – to nie istnieje. Trener jednak dał nam poczucie, że nas docenia i sprawił, iż poczuliśmy się ważnymi elementami zespołu. Finał jest ważny ze względu na drogę, która do niego doprowadziła.

Słyszeliśmy, że wasza idea jest taka, iż nie ma dubletu bez trypletu. To tylko frazes czy rzeczywisty plan?
Właściwie idea jest taka, że jutro jest dzisiaj. Bez dzisiaj nie ma jutra. Myślę, że koledzy to potwierdzą. Jest tylko jeden mecz, nie liczy się nic więcej. Jeśli go nie wygramy, nie będzie trypletu.

To się zawiera w twojej edukacji psychicznej?
Z pewnością tak. Istnieje taka edukacja psychiczna, owszem. Tak samo jak jest edukacja fizyczna, dla mnie istnieje edukacja mentalna. Rozumiem, że nie ma przyczyny, która utrzymywałaby cię na najwyższym poziomie rywalizacji.

Pracujesz tyle samo nad psychiką co nad aspektami fizycznymi?
Oczywiście.

A jak znosisz kwestię swojego kontraktu?
Nawet o tym nie myślę.

Ale będziesz wolny, jeśli…
Nie, nie myślę o tym, w głowie mam tylko finał. Skupiam się na teraźniejszości. Nie miałoby żadnego sensu myśleć o czymkolwiek innym.

Pochodzisz z wioski. Jest to dla ciebie odczuwalne?
Jasne. Mój dziadek był chłopem. Często go wspominam. Był wielkim culé i zmarł, zanim zdążył zobaczyć mnie grającego w Barcelonie. Mam zadrę w sercu z tego powodu. Nigdy nie widział mnie w stroju blaugrana. Byłby ze mnie bardzo dumny.

A w dzieciństwie co robiłeś na wsi? W co się bawiłeś?
Grałem w piłkę i oglądałem mecze w telewizji. Nie oglądałem kreskówek. Właściwie grałem na ulicy. Z moim bratem nie potrafiliśmy jeszcze liczyć do dziesięciu, a już recytowaliśmy skład Barçy. Jeden – Zubizarreta, dwa – Ferrer, cztery – Koeman… i tak do jedenastu.

Dla ciebie tegoroczny finał Pucharu Króla jest niejako rewanżem?
Nie przeczę, tak jest. Chcę wygrać. Mecz ligowy z Atlético też jest moją solą w oku, bo przegraliśmy u siebie mistrzostwo. Tak samo to, co się stało z Bayernem, dwa sezony temu, kiedy nas zbiczowali na swoim terenie. Mam nadzieję i pragnę wygrać ten Puchar Króla, aby zrewanżować się za zeszłoroczną porażkę z Realem.

A jaka myśl pojawia ci się w głowie, kiedy zastanawiasz się nad dzisiejszym meczem z Athletikiem?
Że będzie ciężko.

Martwi cię, że kibice uznają, iż macie już ten puchar w kieszeni?
Względnie. My wiemy, że tak nie jest. Popełnilibyśmy błąd, tak myśląc.

Większą przewagą jest gra u siebie czy posiadanie Messiego?
Nie ma większej przewagi niż posiadanie Messiego.

Przeraża cię perspektywa zostania ojcem?
Nie! To szansa, by stać się lepszym człowiekiem. To sprawiło, że dojrzałem, bez wątpienia.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (38)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze