Xavi Hernández Navarro z dziennika Marca pokusił się o krótką analizę bieżącej sytuacji wychowanków w Barçy i perspektywy młodych canteranos na najbliższe lata. Czyżby po kilku sezonach regularnego dostarczania przez La Masíę utalentowanych graczy do pierwszej drużyny miał nastąpić okres posuchy? Zapraszamy do lektury oraz dyskusji.
Albert Deulofeu, specjalista ds. statystyk w sztabie wyborczym Toniego Freixy, w niedawnej wypowiedzi zauważył, że liczba wychowanków w pierwszej drużynie Barçy spadła z 17 do „zaledwie" 12 zawodników.
Choć nie są to zatrważające statystyki, mogą one wzbudzać pewien niepokój; owszem, podopieczni Luisa Enrique zanotowali znakomity sezon, zdobywając tryplet, jednak wkład wychowanków w sukcesy Barçy był mniejszy niż jeszcze dwa czy trzy sezony temu. Z różnych przyczyn przepływ canteranos z ekip młodzieżowych i drużyny rezerw do pierwszego zespołu znacząco zmalał.
Wpływ na to ma wiele czynników. Począwszy od niesamowitej generacji zwycięzców, do której młodzi wychowankowie bywają nieustannie porównywani, skończywszy zaś na kontraktach gwarantujących młodym zawodnikom awans do pierwszej drużyny. „Zabezpieczeni" przez wspomnianą klauzulę, nie dają oni z siebie wszystkiego w ekipie rezerw. Najlepszym na to przykładem jest miniony sezon, w którym Barça B spadła z Segunda División po sześciu latach na tym poziomie rozgrywek.
„Okres refleksji"
W piątek klub wydał oficjalny komunikat o zwolnieniu Jordiego Vinyalsa z funkcji trenera Barçy B, argumentując to potrzebą „nowego otwarcia" i rozpoczęcia „okresu refleksji" w kontekście szkolenia młodzieży. Niewątpliwie jest to temat poruszany przez większość kandydatów na stanowisko prezydenta Blaugrany. Jednak ci sami kandydaci filtrują zarazem możliwość sprowadzenia Paula Pogby, Ardy Turana czy Sergio Ramosa.
Tymczasem La Masía, największa duma i symbol sukcesów Barçy, pozostawia dziś wiele powodów do zmartwień. Najlepszym tego przykładem jest Gerard Deulofeu. Skrzydłowy z Riudarenes, określany swego czasu „diamentem cantery", porzucił marzenia o triumfach na Camp Nou i zdecydował się na transfer do Evertonu za sześć milionów euro. Choć skalę jego talentu porównywano z tą Leo Messiego, pozostanie Luisa Enrique w stolicy Katalonii oznaczało dla Deulofeu jedno - konieczność znalezienia sobie nowego klubu. Również na wypożyczeniu w Sevilli Unai Emery rzadko stawiał na 21-latka, nieskorego do pracy w defensywie i poświęceń dla dobra drużyny.
Niepowodzenie Deulofeu-piłkarza jest dowodem na słuszność twierdzeń Deulofeu-działacza: zadomowienie się w pierwszej drużynie staje się coraz trudniejszym zadaniem dla wychowanków Barçy. Ostatnimi zawodnikami, którym się to udało, byli Pedro i Sergio Busquets. Bojan i Thiago, po których obiecywano sobie bardzo dużo, zatrzymali się w połowie drogi. Marca Bartrę czeka trudna decyzja o pozostaniu w drużynie w roli rezerwowego na rok przed Euro 2016, zaś Martín Montoya dopina szczególy swego wypożyczenia do Interu Mediolan. Trudno o bardziej obrazowy przykład niepowodzenia La Masíi w ostatnich latach...
Komentarze (68)