Po piątkowej klęsce na San Mamés pozostaje tylko wiara. Wiara, że podopieczni Luisa Enrique znów dokonają niemożliwego i sięgną po piąte trofeum w 2015 roku. Jeżeli jakaś drużyna ma postarać się o odrobienie takiej straty, to jest to właśnie Barcelona. Droga po Superpuchar Hiszpanii jest bardzo długa, ale ile już razy ta drużyna nas zadziwiała? Pierwszy gwizdek na Camp Nou już o 22:00! Wierzycie?
Remontada. To słowo przez ostatnie dwa dni można było usłyszeć w całej Barcelonie. Po piątkowej bardzo dotkliwej porażce nikt w stolicy Katalonii nie skreślił podopiecznych Luisa Enrique. Pozostała wiara, że z pomocą Camp Nou i ponad 90 tysięcy kibiców znów zobaczymy cud. Leo Messi i spółka niejednokrotnie demonstrowali, że w swojej świątyni są w stanie dokonywać wielkich rzeczy. Przekonał się o tym Arsenal w 2011 roku, a
target="_blank">przede wszystkim doświadczył tego AC Milan w 2013 roku. Oczywiście, 0:4 po pierwszym meczu jeszcze nigdy w historii Barcelona nie odrobiła (taka sytuacja miała miejsce trzy razy), ale czy możemy przestać wierzyć w tę drużynę? Czy możemy przestać wierzyć w zespół, który w poprzednim sezonie zdobył tryplet w wymarzonym stylu?
Już jedną podróż z piekła do nieba Barcelona Luisa Enrique przeżyła. Każdy pamięta początki poprzedniego sezonu, kiedy Duma Katalonii przegrywała z Realem Madryt, z Celtą Vigo na Camp Nou, później nie potrafiła ograć Getafe, a w styczniu przyszła klęska z Realem Sociedad. Wydawało się, że będzie już tylko gorzej, ale oni się podnieśli i przeszli do historii. Niepowodzenia przekuli w sukces, a z porażek wyciągnęli wnioski, które zaprowadziły ich na szczyt. Czy teraz będzie podobnie?
W rewanżowym meczu Luis Enrique w dalszym ciągu nie będzie mógł skorzystać z Neymara, który nadal walczy ze świnką. Próżno szukać również informacji na temat powrotu do zdrowia Jordiego Alby (kontuzja mięśnia półbłoniastego prawego uda; początkowo mówiło się o 10-15 dniach przerwy), którego na lewej obronie zastąpi najprawdopodobniej Jérémy Mathieu. W pierwszym meczu na tej pozcji zagrał Adriano, ale obok Daniego Alvesa był najmniej pewnym punktem swojej formacji. Brazylijczyk, który już tego lata był bliski przejścia do Romy, z powodu kontuzji prawdopodobnie w ogóle nie znajdzie się w kadrze na rewanż. Do środka defensywy wróci Gerard Piqué (w pierwszym spotkaniu wystąpili Marc Bartra i Thomas Vermaelen), a u jego boku zagra Javier Mascherano. Małą zagadką pozostaje obsada bramki. Ter Stegen na Sam Mamés popełniał fatalne błędy (
target="_blank">przede wszystkim pierwsza bramka), co może skutkować powrotem między słupki Claudio Bravo. Na kogo postawi Enrique? W pomocy nie spodziewamy się żadnych roszad. Asturyjczyk wystawi niezawodne tridente Iniesta-Rakitić-Busquets. Ostatnią niewiadomą jest miejsce w ataku obok Messiego i Suáreza: Pedro czy Rafinha? Z Sevillą bardzo dobre zawody zagrał ten drugi, dlatego bardzo możliwe, że właśnie Brazylijczyka zobaczymy w starciu z Athletikiem. Z drugiej strony Enrique może postawić na klasycznego skrzydłowego, a w tej roli dużo lepszy wydaje się być Pedro Rodríguez.
„Jeżeli jest ktoś, kto może podnieść się z tego rezultatu, to jest to Barça, a jeżeli nie, to postaramy się o to ze wszystkich naszych sił”, mówił na konferencji prasowej po meczu z Athletikiem Luis Enrique. Granica między wygraną a przegraną jest bardzo cienka, ale jeżeli walczysz do końca, wierzysz w końcowy triumf i możliwość odrobienia czterech bramek, to wszystko jest możliwe. Przed Barceloną walka o każdy centymetr boiska i mordercza batalia o remontadę, która z pomocą 90 tysięcy ludzi na Camp Nou jest możliwa. Piłkarze FC Barcelony wciąż wierzą w odrobienie strat, a czy wierzysz i Ty? A jeżeli potrzebujecie motywacji, to zostawiamy was z Alem Pacino. Remontada es posible!!
Komentarze (1452)