25 października 2014 roku Luis Suárez oficjalnie zadebiutował w Barcelonie. Czteromiesięczne zawieszenie za ugryzienie Chielliniego podczas mundialu w Brazylii opóźniło jego debiut. Ominął przez to 11 spotkań, a ze względu na kalendarz rozgrywek, pierwszym meczem, w którym pojawił się na boisku, było El Clásico, przegrane przez Barçę 1:3. Urugwajczyk zaliczył jednak asystę przy golu Neymara w pierwszych minutach spotkania. Od tamtej pory wiele się wydarzyło, między innymi zmiana pozycji z prawej flanki na środek ataku.
Podczas tego roku Suárez rozegrał 56 spotkań (43 w sezonie 2014/15 i 13 w obecnym), w których strzelił 32 bramki (odpowiednio: 25 i 7). Co ciekawe, gdy zdobywał gola, Barça nigdy nie przegrywała. Udało mu się to w lidze, Lidze Mistrzów i Superpucharze Europy, w czym dorównuje mu jedynie Messi.
Urugwajski napastnik nie został jednak sprowadzony jedynie po to, by strzelać bramki. Jego ogromne zaangażowanie w ofensywie pozwoliło również na zanotowanie 19 asyst. W sumie miał czynny udział w 51 z 175 goli zdobytych przez Barcelonę w tym czasie. W ciągu roku zdobył cztery tytuły, w czym z pewnością pomogło jego zrozumienie i przyjaźń z Messim i Neymarem. W berlińskim finale Ligi Mistrzów udało mu się wpisać na listę strzelców, a w Pucharze Króla zaliczył asystę.
Suárez stał się ważnym punktem drużyny oraz tridente. Strzelał lub asystował w 36 meczach, co stawia go na równi z Messim i Neymarem. W obecnym sezonie w dalszym ciągu jest niezastąpiony dla Lucho. Do ważniejszych momentów Urugwajczyka podczas poprzednich dwunastu miesięcy można zaliczyć pierwszego gola w Lidze Mistrzów przeciwko APOEL-owi, dublet z Manchesterem City, magiczne trafienie z PSG czy bramkę dającą zwycięstwo w El Clásico w rundzie rewanżowej. W tym sezonie Suárez pragnie być co najmniej tak ważnym elementem drużyny jak w poprzednim.
Komentarze (20)