Nie ma dnia, w którym Luis Enrique nie byłby zmuszony do zmiany swoich planów. Po informacji, że Leo Messi nie będzie mógł zagrać na Bernabéu 21 listopada, trener stanął w obliczu konieczności znalezienia odpowiedniego systemu gry.
W trakcie spotkania z Getafe Enrique zdecydował się grać przez 15 minut w ustawieniu z czterema środkowymi pomocnikami - Sergio Busquetsem, Sergim Roberto, Andrésem Iniestą i Ivanem Rakiticiem. Pomysł ten powtórzył w kolejnym spotkaniu z BATE, z tym że Roberto był ustawiony wyżej niż pozostała trójka. Niestety okazja do przetestowania drugiej linii w takiej postaci zakończyły się już po dwudziestu minutach, kiedy to Rakitić musiał opuścić boisko z powodu kontuzji.
Ostatni test
Enrique ma tylko jedno spotkanie, w niedzielę z Villarrealem, na przemyślenie ustawienia, które zastosuje w meczu z Realem. W zasadzie mógłby znów wystawić czterech środkowych pomocników, ale Rakitić prawie na pewno nie zdąży się wykurować. Problemem jest również zawieszenie Javiera Mascherano, który nie będzie mógł zagrać w najbliższym pojedynku, co utrudnia przetestowanie tego ustawienia. Tym samym wyjście na Gran Derbi od pierwszych minut zawodników, którzy nie grali razem w takiej konfiguracji, jest wielkim zagrożeniem.
Lucho może się jednak na to zdecydować, nie mając wielkiego pola manewru, a wtedy pozycję Mascherano na środku obrony zajmie Thomas Vermaelen, Marc Bartra lub Jérémy Mathieu.
Możliwe warianty
Skoro Mascherano nie zagra z Villarrealem, w pierwszym składzie wystąpi zapewne Sandro Ramírez lub Munir El Haddadi, w klasycznym ustawieniu 4-3-3. Oczywiście jest też możliwe, że właśnie w takim zestawieniu Barcelona wybiegnie na Bernabéu, z całą pewnością jednak Enrique nie będzie chciał wówczas poświęcać Sergiego Roberto, który znajduje się w dobrej formie i będzie potrzebny w tak wymagającym i intensywnym pojedynku. Tak więc występ Sandro czy Munira, którzy zdecydowanie zawodzą w tym sezonie, wydaje się być bardzo wątpliwy.
Istnieje jeszcze możliwość powrotu Andrésa Iniesty na swoją dawną pozycję lewoskrzydłowego, ale wtedy Neymar musiałby przenieść się na prawą flankę.
Jeśli nie będzie więcej niespodzianek, prawdopodobnie właśnie plan C zostanie obrany na spotkanie z Realem. To oczywiste, że nie jest to najlepsza wersja Barcelony, ale bez Messiego, Rakiticia, Vidala i Ardy, wydaje się być najkorzystniejsza w obecnych okolicznościach.
W barwach Realu Madryt nieobecny może być natomiast Marcelo - jeden z najtrudniejszych do powstrzymania graczy Królewskich. Dałoby to większą swobodę Sergiemu Roberto i Daniemu Alvesowi, którzy mogliby się skupić na pilnowaniu Cristiano Ronaldo.
Plan A z powodu kontuzji Messiego nie może wejść w życie, z powodu urazi Rakiticia niemożliwy jest także plan B, pozostał więc do realizacji ryzykowny plan C niesprawdzony w bojach. Taki jest ten sezon z przyczyn niezależnych od trenera i należy stawić temu czoła.
Komentarze (121)