Mecz z Sevillą był kolejnym, w którym uwidoczniły się problemy ataku Realu. Na Sánchez Pizjuán Ronaldo wydawał się zagubiony, a Bale nie zapewnił wystarczająco dużego wkładu do gry Realu. Benzema z kolei oglądał mecz w telewizji, w związku ze spędzeniem nocy na komisariacie i składaniem tam zeznań. W Barcelonie natomiast Neymar i Luis Suárez strzelają piękne gole pod nieobecność Leo Messiego, łącząc dobrą zabawę ze świetnymi wynikami.
Na półtora tygodnia przed Gran Derbi nie ma porównania pomiędzy ofensywnymi tridentes Barcelony i Realu, ani pod względem skuteczności, ani wrażenia wizualnego. Trio MSN zdobyło w tym sezonie 32 gole, a BBC – 23. W obu drużynach występują jednak problemy z kontuzjami atakujących. Messi pauzuje od 26 października, a kłopoty zdrowotne nie omijały także zawodników Królewskich Bale’a i Benzemy. Leo zanotował 6 goli i 2 asysty, Neymar – 13 goli i 6 asyst, a Suárez – 13 goli i 5 asyst. Barcelona grała co prawda o cztery mecze więcej niż Real (19-15), ale i tak rola trio ofensywnego Dumy Katalonii jest ważniejsza. Jego wkład można było zauważyć w 15 spotkaniach, a tridente Realu – w 10 na 15 pojedynków. Pod nieobecność Messiego Neymar i Suárez strzelili 20 z 23 zdobytych przez zespół bramek. Brazylijczyk jest najlepszym strzelcem w lidze, Urugwajczyk jest za jego plecami, a najskuteczniejszy gracz Realu Ronaldo zajmuje trzecie miejsce.
Piłkarze Królewskich są daleko od normalnej wydajności, nie wyglądają na zjednoczonych, nie czuć między nimi chemii i wzajemnej empatii. Dwóch z nich, Cristiano i Bale, to najdrożsi zawodnicy w historii Realu, ale nie jest to już specjalnie przydatne do kategoryzowania ich jako dwóch najlepszych graczy ofensywnych zespołu, którymi mieli być na wiele lat. Portugalczyk w tym sezonie zdobył 13 bramek, ale aż 10 z nich w trzech spotkaniach. Z Espanyolem zdobył 5 goli, z Malmoe – 3, a z Szachtarem – 2. W dziewięciu meczach tego sezonu nie potrafił trafić do siatki rywali. Uczynił to jedynie w sześciu pojedynkach. Przestał dryblować. Kontuzje Benzemy i Bale’a spowodowały konieczność jego gry na środku, gdzie nie czuje się najlepiej. Niemoc wyprowadza go z równowagi, przez co częściej protestuje i prowokuje starcia z rywalami.
Gdy Bale wrócił po urazie mięśniowym, jest ustawiany bardziej centralnie. To pomysł Rafaela Beníteza na grę, który na ten moment nie sprawdza się, ponieważ Walijczyk zdobył dotychczas tylko dwa gole. Benzema miał świetny początek sezonu, zdobywając siedem bramek w ośmiu spotkaniach, ale później popadł w problemy zdrowotne, a ostatnio także pozasportowe, składając wyjaśnienia w dochodzeniu dotyczącym szantażu na Mathieu Valbuenie. Rozłączenie między trójką z Madrytu jest bardzo widoczne, ale na razie nikt nie odważa się kwestionować ich miejsca w podstawowym składzie.
Tridente Barcelony jest jednak bardziej zjednoczone, a cała trójka świetnie się rozumie i uzupełnia. Głosy mówiące, że zazdrość przeszkodzi w odpowiednim funkcjonowaniu tego trio, można uznać za oderwane od rzeczywistości.
Komentarze (106)