Uskrzydlona zwycięstwem nad Realem drużyna Luisa Enrique bez problemu rozprawiła się z kolejnym rywalem. W piątej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów Barça pokonała Romę 6:1 i zapewniła sobie awans z pierwszego miejsca.
Spotkanie od początku do końca stało pod znakiem dominacji gospodarzy. Już w szóstej minucie piłka wylądowała w bramce Romy, ale sędzia odgwizdał spalonego. Kilka chwil później sam na sam z Wojciechem Szczęsnym znalazł się Messi, ale minimalnie chybił. W odpowiedzi blisko zdobycia gola byli rzymianie, ale dogodnej sytuacji nie wykorzystał Dżeko.
Barcelona objęła prowadzenie po kwadransie gry. Neymar wspaniale zagrał z głębi pola do Alvesa, Brazylijczyk wyłożył piłkę Suárezowi, który bez kłopotów umieścił ją w pustej bramce. Trzy minuty później było już 2:0. Kapitalną akcję Neymar-Messi-Neymar-Suárez-Messi wykończył właśnie Argentyńczyk, lobując Szczęsnego w sytuacji sam na sam.
Po zdobyciu drugiego gola Barça nie atakowała już z takim animuszem i na kilka minut inicjatywę przejęła Roma. Przed przerwą kolejnego gola zdobyła jednak Barcelona i była to bramka wyjątkowej urody: Luis Suárez doskonale przymierzył z woleja, nie dając żadnych szans polskiemu bramkarzowi.
W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Barcelona nadal panowała na boisku, czego efektem były kolejne trafienia. Najpierw zespołową akcję wykończył strzałem do pustej bramki Piqué, na 5:0 podwyższył zaś Messi po cudownym przyjęciu piłki Neymara, który zagrał do Suáreza, a ten wyłożył piłkę Argentyńczykowi.
Kwadrans przed końcem padła szósta bramka dla Barcelony. Rzutu karnego nie wykorzystał co prawda Neymar - jego uderzenie obronił Wojciech Szczęsny - ale wobec atomowej dobitki Adriano polski bramkarz był już bezradny. Na otarcie łez w ostatniej minucie do siatki trafił Edin Dżeko, który w główkowym pojedynku okazał się lepszy od Thomasa Vermaelena.
Barcelona nie zwalnia tempa i z dziecinną łatwością pokonała kolejnego rywala. Drużyna Luisa Enrique prezentuje fenomenalną formę i nam, kibicom, nie pozostaje nic innego jak cieszyć się grą naszych ulubieńców.
Komentarze (2094)