Luis Suárez pokazał w meczu z Romą, że znajduje się obecnie w takiej formie, że niemal każdy strzał zamienia na bramkę. Po dublecie w El Clásico zaliczył kolejny we wczorajszym spotkaniu. Jeden z goli był wyjątkowej urody, uderzenie z woleja, którym pokonał Szczęsnego, dało mu owację na stojąco od publiczności na Camp Nou.
Swoją pierwszą bramkę w tym spotkaniu strzelił Suárez w 15. minucie spotkania, co pozwoliło mu przedłużyć swoją serię kolejnych meczów z trafieniami do sześciu. Akcję rozpoczął Neymar, który obsłużył głębokim podaniem Alvesa, który uniknął spalonego i wbiegł w pole karne. Tam podał piłkę do Urugwajczyka, któremu pozostało jedynie dostawić stopę i było 1:0 dla Barcelony.
Już cztery minuty później Suárez ponownie przypomniał o sobie, obsługując podaniem Leo Messiego, który zdobył swojego pierwszego gola przerzucając piłkę nad bramkarzem Romy.
Najlepszy moment spotkania nadszedł dla Suáreza w 43. minucie. Po wybiciu piłki przez obronę włoskiej drużyny dotarła ona do Urugwajczyka, który huknął z woleja obok bezradnego Szczęsnego. To piąty gol barcelońskiego cracka w tej edycji Ligi Mistrzów i siedemnasty w tym sezonie.
Nie było to jednak jego ostatnie słowo. W 55. minucie spotkania uczestniczył w akcji, która doprowadziła do bramki Gerarda Piqué, a cztery minuty później pojawił się przy golu Messiego. Świetne prowadzenie piłki przez Neymara poprzedziło podanie Suáreza, po czym Argentyńczyk skompletował swój dublet.
Komentarze (44)