Éric Bailly, piłkarz Villarrealu, jest jednym z kandydatów do wzmocnienia obrony FC Barcelony. 22-letni stoper jest ważną częścią swojej drużyny i w tym sezonie rozegrał już 33 spotkania, w tym 24 w lidze, i to mimo leczenia kontuzji przez niemal cały luty. Gdy doszedł do zdrowia, znów był nietykalny w zespole Marcelino, szkoleniowca, który jest w dobrych stosunkach z Luisem Enrique i czuwa nad rozwojem Denisa Suáreza, którego powrotu do Barçy po zakończeniu tego sezonu oczekują wszyscy.
Bailly rozgrywa świetny sezon w Villarrealu, z którym walczy o zwycięstwo w Lidze Europy i zakwalifikowanie się do przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Barça obserwuje go od 2013 roku, kiedy to obrońca grał jeszcze w Espanyolu B. Klub śledzi jego rozwój, który przyczynił się również do dobrych występów w reprezentacji Wybrzeża Kości Słoniowej. Z kadrą Bailly zdobył Puchar Narodów Afryki w 2015 roku.
Dyrektor sportowy Barçy Robert Fernández wielokrotnie latał już do Vila-realu, by przyglądać się na żywo grze Denisa Suáreza, ale również Bailly'ego, który może się podobać ze względu na swój wiek oraz wszechstronność w obronie. Potrafi grać na lewej i prawej stronie, a także jako jeden z bocznych obrońców, gdyż w tej roli występował już wielokrotnie w tym sezonie.
Z drugiej strony jest zawodnikiem, który zna dobrze ligę hiszpańską i udowodnił już swoją przydatność w ważnych meczach z rywalami z najwyższej półki. Z tego względu wzbudził zainteresowanie Barçy, gdzie może być alternatywą dla Marquinhosa z PSG, Laporte'a z Athleticu czy Gimeneza z Atlético, których podaje się jako możliwe transfery. Wielokrotnie mówiło się już, że Brazylijczyk nie jest na sprzedaż, a Blanc zapewni mu miejsce w podstawowym składzie w przyszłym sezonie, ponieważ nie jest zadowolony z gry Davida Luiza. Sprawa francuskiego obrońcy jest odmienna. Laporte leczy pękniętą kość strzałkową i nie będzie mógł grać przez około cztery miesiące, do końca lipca. Jego klauzula odejścia wynosi 50 milionów euro i nie wydaje się, by Athletic miał ją obniżyć. Z kolei Atlético nie chce sprzedawać Gimeneza, między innymi ze względu na groźbę sankcji transferowej ze strony FIFA.
Rola, jaką pełni Bailly w Villarrealu, wzbudziła zainteresowanie również innych wielkich klubów, takich jak Manchester City czy Juventus. Sam piłkarz jest szczęśliwy w swoim obecnym zespole, który zapewnia mu idealne warunki do rozwoju. Klub i trener są zwolennikami ofensywnej gry, podobnej do tej FC Barcelony. Zawodnik nie chce zmieniać drużyny, ponieważ zdaje sobie sprawę, że jest w dobrej sytuacji, ale również wie, iż okazja na przejście do Barçy może się już nie powtórzyć.
Gdy odszedł z Espanyolu, zapłacono za niego 5.7 miliona euro, a obecnie Villarreal nie podaje jego klauzuli odejścia, tłumacząc się poufnością. Wydaje się, że należałoby zapłacić za niego 20-25 milionów euro, jak podają źródła bliskie obrońcy. W poprzednim sezonie klub sprzedał już Gabriela, innego stopera, a Arsenal wyłożył podobną kwotę. Inną opcją do rozważenia jest zapewnienie transferu oraz pozostawienie Bailly'ego na kolejny sezon w obecnym zespole, gdzie będzie mógł dalej się rozwijać pod okiem Marcelino, jak Denis Suárez w tym roku.
Komentarze (15)