Wczoraj w nocy FC Barcelona poinformowała o śmierci legendarnego Manela Vicha, który w wieku 78 lat przegrał walkę z rakiem żołądka.
Vich był spikerem na Camp Nou przez ostatnie 58 lat. Był to człowiek kochany przez barcelonismo. Pozostawił w sercach culés wspaniałe wspomnienia po sobie. Przed kilkoma dniami u Katalończyka zdiagnozowano raka żołądka.
„Bona nit i benvinguts a l’estadi” (Dobry wieczór i witajcie na stadionie – przyp.red.) to pamiętne i charakterystyczne zdanie, które rozbrzmiewało na Camp Nou przed każdym meczem Barçy. Wielu culés dorastało, słuchając właśnie tych słów wypowiadanych przez Manela Vicha.
Vich rozpoczął pracę spikera Barçy w 1956 roku jeszcze na starym Les Corts. Katalończyk jedynie pięć razy w swojej 58-letniej karierze nie mógł pojawić się przed mikrofonem. Ostatni taki przypadek miał miejsce 23 kwietnia podczas meczu przeciwko Sportingowi Gijón.
Na swoim koncie na Twitterze prezydent FC Barcelony Josep Maria Bartomeu napisał: „Manelu, twój głos zawsze będzie nam towarzyszyć. Spoczywaj w pokoju”. Kataloński klub podjął decyzję o trzydniowej żałobie, przez co w ten weekend wszystkie zespoły FC Barcelony uczczą pamięć Vicha minutą ciszy oraz założą czarne żałobne opaski.
Komentarze (48)