Jimmy Burns pisze o piłce z pasją kibica i dystansem historyka. Doskonale oddaje jej kontekst kulturowo-społeczny. Dla fanów spoza Hiszpanii taka perspektywa jest kopalnią złota. Autor urodził się kilka przecznic od matecznika Realu. Nie kryje, że bliżej mu do FC Barcelony. "Barça. Życie, pasja, ludzie" to jedna z najlepszych książek o katalońskim klubie.
W tym roku ukazała się w Polsce "Piłkarska furia" ze wstępem redaktora FCBarca.com Karola Chowańskiego.
Dlaczego kibice z Camp Nou wolą inny futbol niż reszta Hiszpanii? Co łączy Bilbao, Barcelonę i Madryt? Jakie czynniki z hiszpańskiej perspektywy są najważniejsze w rywalizacji Barçy z Realem? Gdzie leżą korzenie hiszpańskiej piłki? O tym w pierwszej części wywiadu.
"Piłkarską furię" możesz zamówić w sklepie Wydawnictwa SQN.
Na początku książki czytamy o miejscach, nie o klubach: Andaluzji, Kraju Basków, Katalonii, Madrycie. Skąd decyzja, aby zacząć swoją opowieść w ten sposób?
Książka jest zapisem podróży. Zacząłem ją w Rio Tinto, ponieważ tu wszystko się zaczęło. To dawna kopalnia odkrywkowa o księżycowym krajobrazie, leży na północy andaluzyjskiej prowincji Huelva. Choć do dziś to jeden z uboższych regionów kraju, z dużym bezrobociem, ludzie zachowują pamięć, że w tym miejscu narodziła się hiszpańska piłka nożna. Brytyjscy pracownicy kopalni rozegrali tam pierwszy oficjalny mecz w Hiszpanii, to oni uczyli nas gry w piłkę. W Rio Tinto założono też pierwszy hiszpański klub.
Wyruszyłem później na północ, do Kraju Basków. To ważne miejsce w dziejach hiszpańskiej piłki, bo ukształtowało ją na wczesnym etapie. Stąd wywodzi się drużyna znana później jako Atlético de Bilbao i defensywny styl Basków. Potem powstały Real Madryt i FC Barcelona. Odkąd piłka trafiła do obu największych miast i stała się tam bardzo popularna, zaczęła dynamicznie rozwijać się w innych częściach kraju. Uważam, że Bilbao, Barcelona i Madryt to trzy kluczowe obszary tej historii.
Pomówmy o różnicach między nimi. Co odróżnia piłkę nożną w wydaniach baskijskim, madryckim i barcelońskim?
Każdy z nich ma własną tożsamość. Razem odzwierciedlają różne etapy historii hiszpańskiej piłki. Barcelona grała kreatywnie. Styl Realu był bardziej pragmatyczny. W piłce Basków widać silne wpływy brytyjskie. Jest bardziej fizyczna.
Słowo „furia” znajdujące się w polskim tytule ma w Hiszpanii długi rodowód. Odnosi się do stylu gry, jaki Baskowie przejęli od Brytyjczyków.
Baskowie różnią się budową ciała od innych regionów Hiszpanii. To naród wysokich, silnych ludzi.
Do tego należy dodać bliskie relacje handlowe. W początkach XX wieku do Kraju Basków trafiało wielu brytyjskich marynarzy i górników, ich sposób gry stał się popularniejszy niż w innych częściach Hiszpanii. Obcokrajowcy też należeli tam do pionierów, ale gra rozwijała się w innych kierunkach.
Wróćmy do słowa „furia”. Co dokładnie oznaczało?
Twardy styl gry hiszpańskiej kadry. Zyskało popularność, gdy grę drużyny określił w ten sposób Telmo Zarra – zdobywca jedynej bramki meczu z Anglią na Mundialu 1950 roku, która dała Hiszpanom awans do fazy półfinałowej. Baskowie stanowili wtedy liczną grupę w reprezentacji, ich styl gry długo decydował o tym, jak grała drużyna narodowa.
„La Furia” szybko zyskała silne konotacje polityczne. Dla Franco stanowiła wyrażenie hiszpańskiej potęgi, państwowości, „machismo”. Sposób gry Basków w opinii Franco był na wskroś hiszpański.
Społeczeństwo przestało utożsamiać się z tego rodzaju upolitycznieniem piłki, co szczegółowo jest opisane w książce. Trzeba było wielu lat, aby „furia” wróciła do piłkarskiego języka Hiszpanów. Przyczyniło się to do rozwoju innych stylów gry. W jakim stopniu dążenie Katalończyków do odrębności także na piłkarskim boisku ukształtowało ich futbol?
W porównaniu do innych regionów Hiszpanii sposób gry FC Barcelony różnił się już na wczesnym etapie swojego rozwoju. Charakteryzował się wieloma podaniami, dominacją posiadania piłki. Do dziś obowiązuje w grze Barçy. Dodatkowo uwypukliły to później wpływy holenderskie, ale to nie przypadek, że Cruyff i Míchels, a przed nimi Kubala – trafili właśnie do Katalonii. Barcelona doskonaliła swój styl dalej, co doprowadziło do jej obecnych wyników i ogromnego wpływu na to, jak gra reprezentacja.
„Nowa” „La Roja” nie gra jak za czasów Zarry.
Na pewno nie. [śmiech]
Różnice pomiędzy barcelońskim i baskijskim podejściem do piłki są bardzo wyraźne. Real Madryt umie je łączyć. Mam na myśli sytuację obecną oraz historię klubu. Czy można powiedzieć, że połączenie metod gry Basków i Barçy stanowi największy atut Realu?
Jeśli spojrzeć na pierwszy okres wielkich sukcesów Realu, czasy Di Stéfano i pięć kolejnych zwycięstw w Pucharze Europy, co jest wspaniałym osiągnięciem – zauważymy mieszankę piłkarzy hiszpańskich i zagranicznych. Wnosili do składu różne zalety. Centralną postacią drużyny był Di Stéfano, który reprezentował kreatywną spontaniczność piłki południowoamerykańskiej.
Myślę, że masz rację w stwierdzeniu, że w Realu Madryt dwa nurty rozwoju hiszpańskiej piłki zawsze się spotykały. Z jednej strony grali tam Juanito, Raúl i inni specjalizujący się w grze fizycznej, bezpośredniej. Z drugiej: artyści, jak Di Stéfano, Zidane, Cristiano Ronaldo – zdolni zachwycać w spektakularny sposób.
To powiedziawszy, ważnym elementem tożsamości klubu, jak pewnie wiesz i o którym usłyszysz od każdego pasjonata Realu – zawsze było, że ta drużyna walczy do końca. Real Madryt ma długą tradycję zwyciężania w ostatniej chwili. Wydaje się, że wszystko rozstrzygnięte, a oni wracają do gry. To część historii klubu, która daje ludziom wielką dumę.
Historycznie to zasadnicza różnica między Realem i Barceloną, która w trudnych momentach ma tendencję do rozpadania się. W tym sezonie mieliśmy wiele takich meczów Realu: przegrywali 0:2, ale na koniec wygrali.
Jednym z powodów decydujących o tym, że Bale, Benzema i Cristiano Ronaldo są tak popularni w środowisku zwolenników Realu Madryt jest to, że mogą rozgrywać słaby mecz, być długo niewidoczni czy wręcz poza grą – ale w decydującym momencie rozstrzygają losy meczu.
W ostatnich tygodniach ta tendencja delikatnie zmienia się na korzyść Barçy. Co innego ponad sto lat wspólnej rywalizacji. Niezależnie od lokalnych sympatii każdy kibic w Hiszpanii ma w niej swojego faworyta. Czy brak utożsamianej z Realem determinacji, piłkarskiego machismo i przejawiającej się na różne sposoby agresji w grze wpływa na to, że w skali całej Hiszpanii Barça ma mniejszą popularność? Znam całe prowincje, w których nie spotkasz culé.
To ważne elementy hiszpańskiej tożsamości, myślę, że to bardzo ciekawe pytanie. W bardziej konserwatywnych regionach kraju Real zdecydowanie dominuje. Tradycyjne elementy hiszpańskiej kultury: walki byków, flamenco, konserwatywna mentalność dawnej Hiszpanii faktycznie dostarczają powiązań z madryckim klubem. Symbolem tego jest dla mnie sytuacja, w której ludzie zmierzają na stadion Bernabéu prosto z areny byków Las Ventas.
Atmosfera obu miejsc też jest identyczna. W powietrzu czuć te same emocje. Las Ventas to jedna z najbardziej wymagających aren corridy w całej Hiszpanii. Tak samo jest na Bernabéu.
Jeszcze nie byłem w środku, ale kilkukrotnie widziałem ludzi opuszczających Las Ventas. To faktycznie te same twarze, które można spotkać na meczach Realu.
Też tak uważam. W Madrycie, gdy widzą torreadora, który się nie stara, nie jest godny tej areny albo byk okazuje się za mało odważny – ludzie natychmiast wyciągają pañuelos blancos. Ten sam gest znamy z Bernabéu. Albo rozlegają się gwizdy.
Żeby zdobyć uznanie trybun stadionu Realu, musi kapać z Ciebie pot. To ważne dla madridismo. Utożsamia się z tym wielu Hiszpanów. Jak powiedzieliśmy, futbol w wydaniu barcelońskim jest inny – mniej siłowy, bardziej finezyjny. Być może nie trafia do każdego.
Komentarze (10)