Ernesto Valverde stanie przed zadaniem zwrócenia się ku canterze, która za czasów Luisa Enrique zeszła nieco na drugi plan. Barcelonismo będzie chciało, aby szkoleniowiec, który wprowadził do Primera División wielu graczy, dawał szansę zawodnikom z La Masíi.
Gdy mówi się o canterze, jako pierwszy w głowie pojawia się obraz Johana Cruyffa. To właśnie La Masía miała ogromny wpływ na słynny Dream Team, w barwach którego występowali między innymi Guardiola, Ferrer czy Amor. Holender zostawił po sobie spadek w postaci pamiętnej Qunita del Mini dowodzonej przez Ivana de la Penę.
Później rodak legendy Barcelony Frank Rijkaard był tym, który zawsze zwracał się po pomoc do cantery, gdy wymagała tego sytuacja. To właśnie za Rijkaarda światu pokazali się tacy zawodnicy jak Bojan czy Sergio García. Następnie Pep Guardiola dawał szanse graczom z cantery. To trener z Santpedor pozwolił wybić się Busquetsowi, Nolito, Bartrze, Thiago, Deulofeu, Sergiemu Roberto i całej reszcie.
Statystyki nie kłamią. Podczas siedmiu lat spędzonych w Barcelonie Johan Cruyff pozwolił zadebiutować 32 graczom z La Masíi. Frank Rijkaard przez pięć sezonów dał szansę 27 piłkarzom, a Pep w ciągu czterech lat skorzystał z 23 zawodników cantery.
Ciekawe jest to, że Ernesto Valverde może pochwalić się lepszym wynikiem od każdego z wyżej wymienionych trenerów. W ciągu dziesięciu lat w Primera División (w tym dwa niepełne sezony) Valverde dał zadebiutować aż 34 graczom. Ten rezultat to znak, że dla La Masíi nadchodzą dobre czasy.
Valverde najwięcej czasu spędził w Athleticu, który reprezentował przez sześć sezonów. Dobrze wiadomo, że filozofia Los Leónes polega na wzmacnianiu zespołu graczami ze szkółki. Mimo to nie można odmówić Valverde świetnego wyniku, ponieważ także w innych zespołach pokazywał on, że lubi stawiać na wychowanków. Szczególnie widoczne było to w Espanyolu.
Jest wielu piłkarzy, którzy poświęcili się futbolowi i pewnego dnia potrzebowali wsparcia Ernesto Valverde. W swoim pierwszym sezonie w Athleticu (2002/03) Hiszpan dał szansę zadebiutować trzem zawodnikom. Jednym z nich był Andoni Iraola, który przez dwanaście lat reprezentował barwy Los Leónes i zakończył karierę na San Mamés, zostając prawdziwą legendą klubu. Kolejnym świetnym piłkarzem, którego odkrył Valverde, był Fernando Llorente. W sezonie 2003/04 napastnik miał zaledwie dwadzieścia lat, a trzy dni po debiucie odpłacił on swojemu trenerowi za okazane zaufanie strzelonym hat-trickiem w meczu przeciwko Lanzarote w Pucharze Króla.
Po rocznej przerwie kolejnym przystankiem Valverde był Espanyol, którego barwy Hiszpan reprezentował kiedyś w roli zawodnika. Dwa pamiętne sezony, w tym jeden z przegranym finałem Pucharu UEFA przeciwko Sevilli, a także debiut siedmiu graczy z cantery – to pozostawił po sobie Ernesto Valverde. W Espanyolu hiszpański szkoleniowiec nie był zmuszony tak często sięgać po wychowanków, a mimo to nie rezygnował z tego. Najważniejszym odkryciem nowego szkoleniowca Barçy był swego czasu Kiko Casilla. Warto zauważyć, że to właśnie na bramkarzach z cantery Ernesto Valverde skupia swoją szczególną uwagę.
Po przygodzie w Espanyolu Valverde dwukrotnie prowadził Olympiakos, a w międzyczasie był szkoleniowcem Villarrealu. Nie był to wtedy najlepszy okres w jego karierze, choć w barwach Żółtej Łodzi Podwodnej dał zadebiutować Davidowi Fusterowi, którego zabrał ze sobą w podróż powrotną do Grecji. Po rozstaniu się z Olympiakosem i powrocie do La Ligi Valverde przejął Valencię, gdzie także nie spełnił oczekiwań. Wtedy Hiszpan przychodził do drużyny, która dopiero co pożegnała się z Mauricio Pellegrino. Valverde, choć niewiele mógł zrobić, w ciągu kilku miesięcy zyskał sobie sympatię kibiców. Nie mógł zbytnio korzystać z wychowanków, a mimo to przywrócił do łask Guaitę i Juana Bernata, którzy nie liczyli się w zespole Pellegrino.
W 2013 roku Valverde chciał ponownie poczuć się jak w domu, dlatego zdecydował się na powrót do Athleticu. W ciągu czterech sezonów piętnastu piłkarzy cantery mogło zadebiutować w pierwszej drużynie. Bez wątpienia największym osiągnięciem Valverde było danie szansy Inakiemu Williamsowi, którego popularny Txingurri obdarzył zaufaniem. Napastnik Los Leónes zadebiutował w wieku 20 lat w pojedynku przeciwko Córdobie i już od samego początku jego szybkość i technika zadziwiły piłkarski świat.
Po debiucie 34 zawodników w Primera División pod wodzą Ernesto Valverde nadszedł czas, aby rezultat hiszpańskiego szkoleniowca uległ powiększeniu, tym razem w barwach FC Barcelony, która dysponuje ogromnym potencjałem w świecie młodzieżowego futbolu. La Masía zmartwychwstała, a pomoc Valverde może być kluczowa. Alena, Marlon, Marc Cardona… Ci i inni gracze, którzy zadebiutowali u Luisa Enrique, będą mieli okazję do dalszych występów. Różnica tkwi w osobie Valverde, który udowodnił, że realnie liczy się z canterą i to nie tylko w meczach Pucharu Króla czy jedynie w wyjątkowych okolicznościach. Takim graczom jak Sergi Palencia otwierają się teraz drzwi, a ich marzenie jest coraz bliżej. Jeżeli pokażą, że warto na nich stawiać, wtedy spotkają się z odpowiedzią Valverde. Nie ma co do tego wątpliwości.
Komentarze (43)