Rezerwy Barcelony nie poradziły sobie z ekipą z Teneryfy i przegrały aż 0:3. Goście górowali nad Katalończykami od pierwszej do ostatniej minuty, opierając swoją grę o doskonałą obronę i szybkie kontrataki.
W pierwszej kolejce rozgrywek podopieczni Gerarda Lópeza zagrali bardzo nierówno. Po dobrej pierwszej połowie, w drugiej oddali inicjatywę rywalom i niewiele brakowało, a roztrwoniliby dwubramkową przewagę. Biorąc jednak pod uwagę wiele zmian personalnych dokonanych przed sezonem, pewne braki w organizacji gry zespołu można w pełni usprawiedliwić. Przed dzisiejszym meczem trenerzy dokonali niewielkich korekt w składzie. W miejsce Lozano pojawi się David Concha, a w środku pola zagra Sarsanedas.
Zabójcza skuteczność gości
Początek spotkania był bardzo spokojny. Oba zespoły bez pośpiechu starały się rozgrywać swoje akcje, ale wszystkie kończyły się na wysokości pola karnego przeciwnika. Z każdą minutą rosła jednak przewaga gospodarzy. Tymczasem w 29. minucie to zespół z Teneryfy wyszedł na prowadzenie dzięki trafieniu Juana Carlosa, który wykorzystał pasywną postawę obrońców. Nie minęła minuta i powinno być 1:1. Niestety Miranda fatalnie spudłował. Obraz gry się nie zmieniał – Barcelona B atakowała, a goście… podwyższyli prowadzenie. W 39. minucie sędzia podyktował rzut karny po faulu Faliego, natomiast jedenastkę pewnie na bramkę zamienił Suso. Chwilę później mogło być 0:3, ale składny kontratak zastopował dobrą interwencją Varo. W pierwszej połowie kolejne bramki już nie padły i to ekipa z Teneryfy schodziła do szatni pewnie prowadząc.
Bezradność i strata punktów
Zaledwie dwie minuty po wznowieniu gry oglądaliśmy dwie akcje bramkowe. Najpierw de Galarreta uderzył niecelnie, a następnie szybki kontratak gości podsumowała uniesiona w górę chorągiewka sędziego liniowego. W 50. minucie Varo wygrał pojedynek sam na sam z Juanem Villarem, podtrzymując nadzieje gospodarzy. Z każdą minutą szanse na zdobycie choćby jednego punktu malały, a frustracja podopiecznych Gerarda Lópeza rosła. Wprowadzenie Alfaro w miejsce Sarsanedasa niewiele zmieniło, a trzecia bramka zdobyta przez Longo dopełniła dzieła zniszczenia. W końcówce spotkania Barça B mogła stracić kolejne gole, ale w bramce bardzo dobrze spisywał się Varo.
Zawodnicy Gerarda Lópeza przegrali zasłużenie, a mecz pokazał, że uporządkowana defensywa i szybcy napastnicy to świetna broń na rezerwy Barcelony. W grze Katalończyków brakowało przede wszystkim dokładności. Spóźnione podania często niweczyły dobrze zapowiadające się akcje, a straty w środku pola kosztowały bardzo dużo. Kolejne spotkanie już w piątek - Barça B zmierzy się na wyjeździe z Granadą.
Bramki:
0:1, Juan Carlos (29’)
0:2, Suso (39’)
0:3, Longo (69’)
FC Barcelona B: Varo, Tarín, Fali (min. 72, Carles Pérez), Martínez, Miranda, Sarsanedas (min. 59, Alfaro), Ruiz de Galarreta, Aleñá, Vitinho, Marc Cardona oraz David Concha (min. 72, Abel Ruiz).
CD Tenerife: Dani, L. Pérez, Carlos Ruiz, Jorge Saenz, Camille, Vitolo, Aitor Sanz, Tayron, Suso (min. 82, Brian Martin), Juan Carlos (min. 66, Alberto) oraz Juan Villar (min. 52, Longo).
Komentarze (6)