Już dziś o 16:15 piłkarze Ernesto Valverde zmierzą się na przedmieściach Madrytu z Getafe w 4. kolejce La Ligi.
Po bardzo słabym początku sezonu i laniu od Realu w boju o Superpuchar Hiszpanii Barcelona złapała właściwy rytm gry i z łatwością pokonuje kolejnych rywali. Na inaugurację ligi piłkarze z Camp Nou wygrali z Betisem, tydzień póżniej z tarczą wyjechali z Alavés, a po przerwie reprezentacyjnej nie dali szans Espanyolowi. We wtorek natomiast, na inaugurację Ligi Mistrzów, w świetnym stylu rozprawili się z Juventusem.
Fanów Barcelony u progu nowego sezonu cieszy z pewnością doskonała dyspozycja Messiego, który w sześciu meczach zdobył osiem bramek. Największym plusem wydaje się jednak gra obronna Barcelony, która na razie nie zawodzi. Po wspomnianym dwumeczu z Realem defensywa Barçy jest bezbłędna, o czym świadczą statystyki: zero straconych bramek w lidze, zero na koncie strat w Lidze Mistrzów. Ter Stegen, Mascherano, Umtiti, Alba, Piqué, Vidal i Semedo stanowią dla rywali ścianę nie do przejścia.
Kolejnym plusem nowego sezonu jest wymieniony jako ostatni Nélson Semedo. Sprowadzony z Benfiki 24-latek z miejsca stał się podstawowym obrońcą w drużynie Valverde i na boisku pokazuje swoje największe atuty, czyli szybkość, bardzo dobre wyszkolenie techniczne i umiejętność gry kombinacyjnej, co udowodnił już w niejednej akcji ofensywnej. Portugalczyk nie miał problemów z zadomowieniem się w zespole i chociaż rozegrał dopiero kilka spotkań, niektórzy już widzą w nim godnego następcę Daniego Alvesa.
Nowy-stary znajomy
Dzisiejszy rywal Barcelony wraca na najwyższy poziom rozgrywek po roku gry w drugiej lidze. Piłkarze José Bordalása do końca bili się o awans, pokonując w decydującym dwumeczu drużynę z Teneryfy. W obecnym sezonie zdążyli już wygrać, przegrać i zremisować i plasują się na 11. pozycji w Primera División. Trudno przypuszczać, by drużyna z Coliseum Alfonso Pérez zdołała namieszać w czołówce, i wydaje się, że każde miejsce w górnej części tabeli będzie uznawane na przedmieściach Madrytu za spory sukces.
Ostatnia wygrana Getafe z Barceloną miała miejsce niemal sześć lat temu. Od tego czasu obie drużyny rozegrały między sobą jedenaście spotkań, w których Azulones zgromadzili tylko dwa punkty. Poprzedni pojedynek, rozegrany w marcu 2016 roku, zakończył się pogromem 6:0. Barcelona gra dziś zatem nie tylko o przedłużenie dobrej passy w meczach z Getafe, ale również o kolejne 90 minut bez straconej bramki. Czy to się uda? Przekonamy się już za kilka godzin.
Komentarze (17)