Remis z Atlético był pierwszym poważnym sprawdzianem drużyny Ernesto Valverde w La Lidze i trzeba przyznać, że mógł on wypaść lepiej. Barcelona z pewnością będzie chciała zamazać niezbyt pozytywny obraz swojej gry w tym spotkaniu i pokazać się na Camp Nou z dobrej strony w starciu z Olympiakosem.
Barcelona może w tym pojedynku wykonać kolejny krok na drodze do awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. W przypadku zwycięstwa Blaugrana będzie miała na koncie już dziewięć punktów i sporą przewagę nad rywalami. Katalończycy po raz pierwszy w swojej historii zmierzą się z Olympiakosem.
Sentymentalna podróż Valverde
Dla trenera Barcelony będzie to pierwszy pojedynek z Olympiakosem, odkąd przestał być trenerem tego klubu w 2012 roku. Valverde był w Pireusie bardzo ceniony, gdyż w trakcie dwóch kadencji (2008-2009 i 2010-2012) dwukrotnie sięgał po mistrzostwo Grecji, a także zdobył jeden krajowy puchar. Prawdopodobnie udałoby mu się zdobyć mistrzostwo Grecji po raz trzeci, gdyby nie to, że w połowie sezonu zdecydował się objąć posadę trenera Valencii. Z Olympiakosem występował też w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Valverde w trakcie pobytu w Grecji czterokrotnie mierzył się z obecnym trenerem Olympiakosu Takisem Lemonisem. Bilans jest jednoznacznie pozytywny dla trenera Barcelony - trzy zwycięstwa i jeden remis.
Najgorszy start od lat
Olympiakos fatalnie rozpoczął sezon. Drużyna z Pireusu niespodziewanie przegrała u siebie ze Sportingiem 2:3 w pierwszej kolejce Ligi Mistrzów. Rozmiary klęski mogły być jeszcze większe, ale w ostatnich minutach pojedynku dwie bramki strzelił Felipe Pardo. W drugiej serii zmagań mistrzowie Grecji opierali się Juventusowi do 69. minuty, gdy gola zdobył Gonzalo Higuaín, a ostatecznie przegrali 0:2. Spotkanie z Barceloną może być więc dla Olympiakosu meczem o wszystko, by dalej móc marzyć o grze w fazie pucharowej.
O skali problemów Olympiakosu świadczy fakt, że mistrzowie Grecji zajmują dopiero piąte miejsce w tabeli ligowej. Dla zespołu z Pireusu to prawdziwa potwarz i sytuacja niespotykana od lat. Olympiakos zaczął co prawda sezon od dwóch zwycięstw, ale potem przyszła fatalna seria czterech meczów bez wygranej, która składała się z dwóch remisów i dwóch porażek. Bez wątpienia najbardziej bolesna była klęska z wicemistrzem Grecji AEK-iem Ateny. Drużyna z Pireusu do 64. minuty prowadziła w tej konfrontacji 2:0, ale po bramkach rywali w końcówce przegrała 2:3. To właśnie po tym pojedynku Besnik Hasi został zwolniony ze stanowiska trenera. Zastąpił go Takis Lemonis.
Najlepszym strzelcem Olympiakosu w tym sezonie jest 25-letni ofensywny pomocnik Konstantinos Fortounis, któremu nie powiodło się w Niemczech. Były piłkarz Kaiserslautern ma obecnie na koncie pięć bramek i trzy asysty w dziesięciu występach. Od początku spłaca się też Vadis Odjidja-Ofoe, kupiony przed sezonem z Legii Warszawa. 28-latek strzelił dwa gole i zaliczył trzy asysty. Z Barceloną na pewno nie zagra za to Emmanuel Emenike, były napastnik m.in. Fenerbahçe i West Hamu. Nigeryjczyk nie zdążył wrócić do pełni zdrowia po kontuzji i nie został powołany na dzisiejszy mecz. W zespole Olympiakosu występuje też były reprezentant Niemiec Marko Marin, niegdyś piłkarz m.in. Werderu czy Chelsea.
Kilku piłkarzy Olympiakosu miało już do czynienia z Barceloną. Kapitanem drużyny z Pireusu jest wychowanek Barçy Alberto Botía, który zdołał rozegrać w katalońskim klubie tylko jedno spotkanie. Z kolei Portugalczyk Diogo Figueiras dwukrotnie zagrał przeciwko Blaugranie w barwach Sevilli. Mehdi Carcela González w poprzednim sezonie reprezentował barwy Granady i w jednym meczu mierzył się z Barceloną.
Rotacje po boju na Wanda Metropolitano
Mecz z Atlético niewątpliwie kosztował wiele sił podopiecznych Ernesto Valverde. W tej sytuacji konieczne będą rotacje w składzie i mało prawdopodobne, by trener miał wystawić identyczną jedenastkę jak w spotkaniu z Los Colchoneros. Tych zmian nie będzie jednak zbyt wiele, bo Txingurri udowodnił już, że nie przepada za tak kompleksowymi rotacjami jak Luis Enrique. Można spodziewać się, że Sergi Roberto wystąpi w miejsce Nélsona Semedo na prawej obronie. André Gomes prawdopodobnie zostanie zastąpiony przez Denisa Suáreza lub Gerarda Deulofeu. Wiele będzie zależało od tego, na jaki wariant taktyczny zdecyduje się Valverde. Zwłaszcza że trener Barçy często dokonuje małych korekt w ustawieniu ofensywy. Nie można też wykluczyć rezygnacji z któregoś ze środkowych pomocników - Andrésa Iniesty lub Ivana Rakiticia. Wychowanek Blaugrany tylko w jednym meczu, w którym mógł grać, nie pojawił się na boisku w podstawowym składzie, ale tym razem Valverde może chcieć go oszczędzić przed pojedynkiem z Málagą. Jeśli to Iniesta zasiądzie na ławce rezerwowych, powinien zastąpić go Denis Suárez, a jeśli to Rakitić będzie odpoczywać, prawdopodobnie od pierwszej minuty zagra Paulinho. Możliwe jest również, że środek pola pozostanie jednak bez zmian.
Valverde wciąż nie ma do dyspozycji Rafinhi i Ousmane’a Dembélé, a ostatnio kontuzjowany jest także Arda Turan. Z kolei decyzją trenera z Olympiakosem nie zagra Aleix Vidal. W ostatniej chwili wypadł też Jordi Alba, który doznał kontuzji na wczorajszym treningu. W jego miejsce powinien wystąpić Lucas Digne. W obliczu doskonałej formy reprezentanta Hiszpanii Francuz do tej pory rozegrał tylko jeden pełny mecz w podstawowym składzie i to będzie dla niego spora szansa na pokazanie swojej przydatności dla zespołu.
Zwycięstwo obowiązkiem
Barcelona ma kilka powodów do optymizmu. Po pierwsze w dobrej formie jest defensywa, która straciła w tym sezonie zaledwie trzy gole w Primera División i Lidze Mistrzów. Po drugie - występ Luisa Suáreza z Atlético. Urugwajczyk dał lekki znak, że powraca do dobrej formy. El Pistolero w obliczu odejścia Neymara i kontuzji Dembélé musi w większym stopniu wspomagać Leo Messiego i robić różnicę na boisku.
Barcelona co prawda nie grała jeszcze z Olympiakosem, ale jej bilans z greckimi klubami jest bardzo korzystny. Blaugrana mierzyła się z nimi dwanaście razy. Zwyciężyła dziewięciokrotnie, raz zremisowała i poniosła dwie porażki. Ponadto mistrzowie Grecji nigdy nie odnieśli zwycięstwa w Hiszpanii, a grali tam ośmiokrotnie. Dodatkowo na korzyść Barçy przemawia fakt, że Olympiakos musi mierzyć siły na zamiary, gdyż już w najbliższy weekend zmierzy się z liderem ligi greckiej PAOK-iem Saloniki. Zagorzali fani drużyny z Pireusu mogliby wybaczyć ich ulubieńcom porażkę z Barceloną na Camp Nou, ale nie kolejną klęskę w lidze, która znacząco oddali podopiecznych Lemonisa do obrony tytułu. W tej sytuacji wszystkie siły mistrzów Grecji powinny pójść na ligę. Sam trener Olympiakosu przyznał na przedmeczowej konferencji prasowej, że jego zespół ma niewielkie szanse na osiągnięcie pozytywnego wyniku, jakby chciał się zabezpieczyć przed ewentualną klęską.
Nie ma oczywiście najmniejszego powodu, by po meczu Barcelony z Atlético wszczynać alarm. Sztab szkoleniowy i piłkarze powinni rzecz jasna wyciągnąć z niego odpowiednie wnioski, ale remis w walce z rywalem do mistrzostwa Hiszpanii na jego stadionie nie powinien być powodem do większego niepokoju. Zwłaszcza że była to dopiero pierwsza strata punktów w tym sezonie La Ligi. Już dziś Barcelona powinna zatrzeć wrażenie z przeciętnego meczu z Atlético i znów pokazać kawał dobrego futbolu.
Komentarze (18)