Kolejne zwycięstwo, kolejny awans i kolejne zadowolenie na twarzach culés. Barcelona awansowała do półfinału Pucharu Króla, w którym zmierzy się z Valencią. Po meczu nie działo się nic niezwykłego. Jedni kibice byli zadowoleni, drudzy nie. Wszyscy zaś pragnęli wrócić do swoich domów. Pracownicy dbający o murawę na Camp Nou musieli dokonać pielęgnacji murawy, a piłkarze, jak za każdym razem, przystąpili do udzielania wywiadów. I wtedy „szpilkę” w lokalnego rywala wbił Gerard Piqué.
Najpierw wybierając nieprzyjemne do aplikacji miejsce:
To nie jest tak, że bardzo cierpieliśmy, ale Espanyol de Cornella [dosłownie "z Cornella" zamiast de Barcelona "z Barcelony" - przyp. red.] zawsze utrudnia nam grę. Zaczęliśmy dobrze, strzeliliśmy dwa gole, które dawały nam awans.
A później poprawiając jeszcze dość mocno wbicie palcem wskazującym:
Tak, oczywiście. Są z Cornella, prawda?
I się zaczęło. Najpierw zgłoszenie do Komisji Przeciwko Przemocy złożył Espanyol, a potem trzypunktowym oświadczeniem poprawił Ratusz miasta Cornella. Mocno może dziwić rozdmuchanie całej kwestii. To, że Espanyol złoży skargę na zachowanie kibiców, było pewne jak amen w pacierzu – zwykły rewanż za ubiegłotygodniowy wniosek Barcelony. Ciekawe jest jednak analizowanie niewielkiej prowokacji Piqué i wygłaszanie oświadczeń przez przedstawicieli klubu i miasta.
Oczywiście Espanyol słusznie identyfikuje się z Barceloną. To w końcu w tym mieście został założony i przez ponad 70 lat rozgrywał swoje mecze na Estadio de Sarria – stadionie położonym na granicy Les Corts i Sarria – Sant Gervasi, które są dystryktami miasta. Aby zrozumieć więc przytyk Piqué, warto wiedzieć, gdzie swój nowy stadion w 2009 roku wybudował rywal Barcelony. Miasto Cornella de Llobregat jest strukturą leżącą w obszarze szeroko pojętej aglomeracji barcelońskiej, ale administracyjnie nie leży w granicach miasta Barcelony, które od zachodu graniczy z L’Hospitalet de Llobregat – nota bene miejscowością, w której na świat przyszli Víctor Valdés i Jordi Alba. Krótko mówiąc, Espanyol, związany przez dekady z Barceloną, postanowił „wyprowadzić się” poza miasto, zachowując w nazwie metropolię Gaudiego. W celu lepszego zrozumienia sytuacji i jej zobrazowania, możemy przenieść realia na polski grunt. Przenosiny Espanyolu z Barcelony do Cornelli, to tak jakby Legia Warszawa wybudowała swój stadion w Ząbkach, Widzew Łódź w Zgierzu, a Lech Poznań w Luboniu i tam zamierzali rozgrywać swoje mecze. Legia Ząbki, Widzew Zgierz, Lech Luboń. Można się uśmiechnąć?
Piqué zwrócił uwagę na dość interesujący z punktu widzenia kibica aspekt rywalizacji miedzy klubami z Katalonii, dając pożywkę przepychankom słownym. Czy można go za to krytykować i zgłaszać do organów hiszpańskiej piłki nożnej? Można, ale trudno znaleźć w tym sens. Zostawmy w futbolu te smaczki, szpilki i docinki, które potrafią ubarwić całe wydarzenie meczowe – były one obecne zawsze i niech na zawsze pozostaną.
Komentarze (12)