Odejście Lucasa Digne'a do Evertonu zupełnie nie zaskoczyło włodarzy i trenerów Barcelony. Już od jakiegoś czasu zdawali oni sobie sprawę, że Francuz będzie chciał odejść do innej drużyny w poszukiwaniu większej regularności i minut na boisku. Ponadto nowy dyrektor sportowy Éric Abidal dał Digne'owi do zrozumienia, że grałby jeszcze mniej przy niepodważalnej pozycji Jordiego Alby i coraz lepszych notowaniach młodego Mirandy.
W pierwszej chwili Ernesto Valverde myślał o zakontraktowaniu jakiegoś doświadczonego, zagranicznego piłkarza. Sternicy Barçy mieli jednak odmienne zdanie. To oni naciskali na skrócenie kadry i stawianie na młodych wychowanków. Valverde przystał na takie rozwiązanie i w trakcie wakacyjnego tournée po Stanach Zjednoczonych zrobił swego rodzaju casting na zmiennika Alby. Z dwójki Miranda-Cucurella lepsze wrażenie zrobił ten pierwszy.
W klubie spodziewano się pierwotnie, że Miranda stanie się pełnoprawnym piłkarzem pierwszej ekipy dopiero w 2019 roku. Decyzja Digne'a przyspieszyła jednak cały proces. Młody Hiszpan przedłużył swój kontrakt do 2021 roku i obecnie klauzula wykupu wynosi 200 milionów euro. Na razie Miranda będzie regularnie grał w zespole Barcelony B i od czasu do czasu dołączał do pierwszego zespołu, w zależności od potrzeb Valverde.
Komentarze (13)