W rozmowie z Goal.com były prezydent FC Barcelony Joan Gaspart ujawnił kulisy odejścia Ronaldo z katalońskiego klubu do Interu Mediolan w 1997 roku. Okazuje się, że kluczowa była... przerwa obiadowa!
- Ronaldo chciał zostać w Barcelonie. Był zadowolony i chciał przedłużyć umowę. Nawet sporządziliśmy dokument w obecności samego piłkarza i jego dwóch agentów. Była trzecia po południu. Zdecydowaliśmy, że pójdziemy coś zjeść, aby uczcić przedłużenie kontraktu, a potem wrócimy do biura i podpiszemy porozumenie. Nawet wznieśliśmy toast i napiliśmy się cavy. To był błąd, ponieważ jeśli nie poszlibyśmy jeść i podpisalibyśmy wszystko w momencie, w którym doszliśmy do porozumienia, Ronaldo zostałby w Barcelonie.
- Jeden z agentów nie był obecny podczas posiłku przez pół godziny. Rozmawiał przez telefon. To był Moratti. W tamtym momencie nie zwróciłem na to specjalnej uwagi. Kiedy wrócił, przeprosił nas, wypił kawę i wznieśliśmy toast, a potem poszliśmy do biura, żeby podpisać umowę. Od pierwszej chwili po wejściu do gabinetu prezydenta Núñeza agenci zaczęli stawiać przeszkody, powiedzieli Ronaldo, żeby pojechał do domu i że zadzwonią do niego, kiedy trzeba będzie podpisać kontrakt. Zapytałem ich, czy nie chcą zawrzeć umowy. Podkreślali, że chcą, ale proponowali renegocjacje prawie całego kontraktu i zwiększenie zarobków.
- Kiedy ponownie wynegocjowaliśmy pięć punktów, o które prosili, znaleźli szósty. Ten również rozwiązaliśmy. Potem był jednak siódmy. Zadzwoniłem do Ronaldo, a ten z płaczem powiedział mi, że bardzo mu przykro, ale jego reprezentanci powiedzieli mu, że ma dużą lepszą ofertę i pasuje mu przejście do innego klubu, aby zarobić o wiele więcej. Poszedłem z tym do FIFA, aby złożyć doniesienie na Inter. Chodziło o kwotę do zapłaty, nie o to, czy Ronaldo mógł przejść do Interu, bo wtedy było już jasne, że tak się stanie, ponieważ Włosi zapłacili klauzulę. FIFA przyznała rację Barcelonie. Inter musiał dodatkowo zapłacić 400 milionów peset.
- Ronaldo powiedział mi, że gdybyśmy wyrównali ofertę Realu Madryt w 2002 roku, wybrałby Barcelonę, ale to była znaczna kwota i nie mogliśmy sobie pozwolić na takie wydatek na zawodnika, który odszedł od nas w taki sposób. Serce Ronaldo jest bardziej bordowo-granatowe niż białe. On zachowuje lepsze wspomnienia z Barcelony.
Komentarze (20)