Ernesto Valverde mógł udać się na świąteczno-noworoczną przerwę w rozgrywkach LaLigi w dobrym nastroju. Txingurri poprowadził Barçę do zdobycia Superpucharu Hiszpanii, pierwszego miejsca w jednej z najtrudniejszych grup w Lidze Mistrzów oraz pozycji lidera w Primera División. Mundo Deportivo przypomina również problemy, z którymi musiał zmierzyć się w ostatnich miesiącach trener Barçy i z których wyszedł obronną ręką.
Złość Arturo Vidala
Chilijczyk nie chciał pogodzić się z rolą zmiennika podczas swoich pierwszych miesięcy w Barcelonie i wyraził swoje niezadowolenie w mediach społecznościowych. Pomocnik zamieścił zdjęcie na Instagramie opatrzone podpisem: "z Judaszami się nie walczy, oni wieszają się sami!" oraz emotikonami przedstawiającymi pięści, a także opublikował post na Twitterze z emotikonami wyrażającymi złość. Valverde porozmawiał z zawodnikiem i zaczął dawać mu więcej szans na grę w momencie, który uznał za stosowny. W ostatnich ośmiu spotkaniach Vidal aż sześć razy wychodził na boisko w podstawowym składzie jako prawy pomocnik, niekiedy zastępując nawet Ivana Rakiticia.
Kontuzje Umtitiego i Vermaelena
W tym sezonie środek obrony przyprawiał Valverde o prawdziwy ból głowy. Kontuzje Samuela Umtitiego i Thomasa Vermaelena zmusiły trenera Barçy do eksploatowania Gerarda Piqué, który nie mógł liczyć na zbyt wiele odpoczynku, oraz rzucenia na głęboką wodę Clementa Lengleta, który odwdzięczył się dobrymi występami. W awaryjnej sytuacji Valverde zaproponował sprowadzenie Jeisona Murillo, kiedy dyrekcja sportowa Barçy szukała stopera poza Hiszpanią. W najbliższych miesiącach okaże się, czy rozwiązanie wymyślone przez szkoleniowca okaże się skuteczne.
Uraz Messiego
Argentyńczyk złamał rękę w meczu z Sevillą, tuż przed ważnymi spotkaniami z Interem w Lidze Mistrzów i Realem Madryt w LaLidze. Pod nieobecność Messiego Valverde zdecydował się na grę czwórką pomocników, a drużyna doskonale poradziła sobie bez swojego kapitana, co udowodniła przede wszystkim manitą w El Clásico.
Wejście Arthura do drużyny
Środkowej linii Barcelony brakowało świeżości, dlatego Valverde zdecydował się dać szansę nowo sprowadzonemu Arthurowi, który dołączył do Ivana Rakiticia i Sergio Busquetsa. Drużyna zyskała nową jakość, a brazylijski pomocnik utrzymał miejsce w pierwszym składzie od meczu z Tottenhamem aż do spotkania z Atlético, w którym doznał kontuzji.
Coutinho na skrzydle
Włączenie Arthura do drużyny zmusiło Valverde do przesunięcia Philippe Coutinho na bardziej ofensywne pozycje, na przykład mediapunty czy skrzydłowego. Brazylijczyk czuł się komfortowo, dopóki jego forma nie została zakłócona przez kontuzję. Teraz trener Barcelony będzie musiał poszukać byłemu piłkarzowi Liverpoolu możliwości do bardziej regularnych występów.
Spóźnienia Dembélé
Francuz miał problemy z punktualnością, kilka razy zdarzyło mu się zaspać i nie przyjechać na czas na trening. Według Valverde wystarczającą karą dla zawodnika była wysoka grzywna nałożona przez klub. Mimo obaw Dembélé odpowiedział na medialną krytykę swoimi występami. Napastnik był zmotywowany, strzelił kilka ważnych goli, a w meczu z Levante wywiązywał się nawet z obowiązków w defensywie.
Brak gry Malcoma
Od samego początku Valverde dawał do zrozumienia, że to nie on prosił o transfer tego zawodnika. Sprowadzenie Malcoma nie było jego pomysłem, co jasno pokazały pierwsze oficjalne mecze sezonu. Problem z Brazylijczykiem stawał się coraz większy, aż w końcu Valverde wyjaśnił zawodnikowi, jaką rolę przewiduje dla niego w zespole. Trener zapewnił Malcoma, że otrzyma swoje minuty, choć nie będzie ich zbyt wiele. Napastnik zachował cierpliwość i kiedy otrzymywał szansę, odpowiadał strzelonymi golami.
Problemy z utrzymaniem czystego konta
Jesienią Barcelona traciła zdecydowanie zbyt dużo goli. Nieszczelna defensywa dawała o sobie znać szczególnie w LaLidze, w której Barça nie potrafiła zachować czystego konta przez jedenaście meczów z rzędu. W grudniu sytuacja zmieniła się na lepsze. Mimo dalszych problemów kadrowych Blaugrana zagrała na zero z tyłu w czterech kolejnych spotkaniach z Villarrealem, Espanyolem, Levante i Celtą Vigo.
Komentarze (74)