Leo Messi: W żadnym momencie nie rozważałem opuszczenia Barcelony

Radek Koc

24 maja 2019, 19:22

fcbarcelona.es

66 komentarzy

Leo Messi wziął udział w pierwszej konferencji prasowej od ponad czterech lat, w związku z czym oczekiwania dziennikarzy oraz kibiców były ogromne. Argentyńczyk ocenił szanse na zwycięstwo w jutrzejszym finale Pucharu Króla, ale nie zabrakło również pytań o mecz w Liverpoolu i przyszłość trenera Valverde. 

Jak przeżywasz ostatnie chwile przed jutrzejszym finałem? To będzie ciężki mecz?

Na spokojnie, tak jak zawsze. Przygotowujemy się do tego finału jak do każdego meczu, zdając sobie sprawę z wagi tego starcia. W tym sezonie rozegraliśmy wiele znakomitych spotkań w rozgrywkach pucharowych. Należy nadać odpowiednie znaczenie udziałowi w kolejnym z nich i możliwości wygrania kolejnego trofeum. 

Czy finał z Valencią znaczy więcej po tym, co stało się na Anfield Road?

To był wielki cios tak dla mnie, jak i dla całej szatni. Wszystkim nam było ciężko się podnieść i można to było zobaczyć w spotkaniach, które rozegraliśmy po meczu z Liverpoolem. Cios był naprawdę ogromny. Teraz jednak zagramy w finale, powalczymy o kolejny tytuł i możemy zakończyć ten sezon z dubletem. Musimy wyjść na boisko i postarać się zwyciężyć. 

Czy po porażce w Anglii przyszłość trenera może być zagrożona? Spadła na niego ogromna krytyka.

Szczerze mówiąc, nie oglądałem zbyt dużo materiałów w mediach, ale słyszałem o krytyce skierowanej pod adresem naszego trenera. Myślę, że Valverde wykonał znakomitą pracę. W przypadku porażki z Liverpoolem i odpadnięcia z Ligi Mistrzów trener nie ponosi żadnej winy. To my, piłkarze, jesteśmy winni. Wiedzieliśmy, że nie może się powtórzyć to, co wydarzyło się w zeszłym sezonie w Rzymie. A jednak tak się stało. Wyglądało to żałośnie, jeśli chodzi o nasz występ. Coś takiego może się przydarzyć raz, ale nie dwa. Wszyscy chcieliśmy awansować do tego finału. To, co się wydarzyło, jest niedopuszczalne. Jakaś część winy pewnie leży po stronie trenera, tak jak po stronie wszystkich w szatni. Najbardziej winni są jednak piłkarze. 

Czy chciałbyś, aby trener pozostał na swoim stanowisku i dalej pracował w Barcelonie?

Tak. Chciałbym, aby Valverde został z nami na kolejny sezon. Nasza gra może się podobać lub nie, ale w zeszłym sezonie wywalczyliśmy dublet, który został splamiony przez odpadnięcie z Ligi Mistrzów. W tym sezonie znowu możemy zdobyć dublet z kolejną plamą, tym razem dużo większą. Jeśli dobrze się zastanowić, to w ciągu tych dwóch sezonów przegraliśmy tylko dwa ważne mecze. Te porażki odcisnęły na nas piętno, ale poza tym trzeba powiedzieć, że to były dobre sezony w naszym wykonaniu. 

Czy myślisz o zdobyciu Złotej Piłki? 

Jak mam być zupełnie szczery, to w ogóle o tym nie myślę. Nadal rozmyślam o tym, co stało się w Liverpoolu. Dla mnie to było bardzo trudne doświadczenie i myślę tylko o tym. Nie myślę o wyróżnieniach indywidualnych, a o wygranej w finale i zdobyciu kolejnego trofeum. 

Wracałeś do meczu z Liverpoolem? Suárez powiedział po zakończeniu pojedynku, że zachowaliście się jak juniorzy przy stracie bramki. 

Nie oglądałem i nie analizowałem ponownie tego meczu. Jednak przez to, co czułem i przeżyłem w tamtym momencie, mogę powiedzieć, że to była bardzo podobna sytuacja do tej z Rzymu. Rozpoczęliśmy mecz i szybko straciliśmy bramkę. Takie coś wpływa na głowę . Zaczynasz myśleć, że nie może się nam przytrafić to samo, co stało się w Rzymie. Nasza reakcja była całkiem dobra, ponieważ pierwsza połowa nie była taka zła w naszym wykonaniu. W drugiej nie byliśmy jednak równorzędnym rywalem. Na boisku istniała tylko jedna drużyna i to był duży błąd. Najgorsze było to, że przestaliśmy rywalizować. Walczyliśmy o awans do finału i pozwoliliśmy się rozbić. 

Czy wciąż nadaje się odpowiednią wartość Pucharowi Króla? 

Mało się teraz myśli o dublecie przez to wszystko, co zostało wytworzone dookoła finału Ligi Mistrzów. Byliśmy bardzo blisko, mieliśmy dobry rezultat z pierwszego meczu... Wszyscy byliśmy tak bardzo skupieni na Lidze Mistrzów i dlatego rozczarowanie było tak wielkie. Prawda jest taka, że kolejny dublet byłby ważny dla klubu i dla naszej szatni. Powtarzam jednak po raz kolejny - pozostajemy z dziwnym uczuciem przez to, co stało się w Lidze Mistrzów. 

Wciąż chcesz występować w Barcelonie? 

Oczywiście, że tak. Nigdy nie miałem żadnych wątpliwości. Spotkało mnie przecież wiele rozczarowań z reprezentacją Argentyny i mimo tego wciąż próbuję coś wygrać. Dalej będę próbować. Porażka w Lidze Mistrzów nie sprawia, że rozważam opuszczenie Barcelony. W żadnym wypadku. 

Żałujesz swoich słów na temat Ligi Mistrzów przy okazji meczu o Puchar Gampera w zeszłym roku? 

Nie żałuję tamtej wypowiedzi. Nie obiecałem wygrania tego trofeum. Powiedziałem tylko, że zrobimy wszystko, aby je zdobyć. Nie udało nam się, nie zrobiliśmy tego w Liverpoolu i należy prosić o wybaczenie. Musimy przeprosić nie za porażkę, ale za brak rywalizacji. 

Kibice są smutni i rozczarowani. Liczyli na wygranie Ligi Mistrzów. Uważasz, że w drużynie są potrzebne zmiany? 

Jesteśmy smutni i rozczarowani, ale nie jestem odpowiednią osobą do podejmowania decyzji na temat ewentualnych zmian. Tym zajmują się inne osoby. 

Czy jako pierwszy kapitan musiałeś po porażce z Liverpoolem przemówić do drużyny i przypomnieć jej o kolejnym finale i o wielkiej motywacji, jaką jest możliwość wygrania kolejnego trofeum?

Jesteśmy świadomi tego, że to jest finał i ewentualna porażka sprawiłaby, że czulibyśmy się dużo gorzej niż teraz. Musimy zakończyć ten sezon, celebrując zdobycie kolejnego trofeum, i zapomnieć o tym, co przeżyliśmy. Należy poszukać jakiegoś rozwiązania i przezwyciężyć tę sytuację. Musimy skupić się na finale. 

Jak się teraz czujesz? Mam na myśli problem z kością łonową.

Wszystko jest dobrze, czuję się lepiej. Ta dolegliwość ciągnie się za mną od stycznia. Mimo bólu zawsze miałem to pod kontrolą. Obecnie mogę powiedzieć, że jestem w idealnej dyspozycji. 

Czy piłkarze Valencii mogą być jutro lepsi od was, jeśli chodzi o poziom motywacji?

Nie możemy znowu popełnić tego błędu. Nikt nie powinien nas pokonać, jeśli chodzi o boiskową postawę i chęć zwyciężania. A już na pewno nie w takiej sytuacji jak ta obecna. Wyjdziemy na boisko i damy z siebie wszystko. 

Czy porażkę z Liverpoolem można porównać do przegranej w finale mistrzostw świata?

To dwie różne historie. Przegrana w finale mundialu, który jest najważniejszym turniejem ze wszystkich, jest wielkim rozczarowaniem. Czymś innym jest pojechać na rewanż z wynikiem 3:0 osiągniętym w pierwszym meczu i pozwolić na odrobienie tej straty. To dwie różne sytuacje. Oczywiście w obu przypadkach cios jest ogromny. Myślę, że w tym być może nawet trochę większy, ponieważ jechaliśmy z korzystnym rezultatem. Nikt się nie spodziewał czegoś takiego. 

Jaki był dla ciebie ten pierwszy sezon w roli kapitana drużyny? 

Mój pierwszy sezon z opaską kapitana na ramieniu był wspaniały. Wygraliśmy ligę i jesteśmy w finale Pucharu Króla. Tak jak powiedziałem już wcześniej - rozegraliśmy wielki sezon, poza tym jednym meczem w Liverpoolu. To zepsuło obraz dobrej kampanii. 

Czy smutek i rozczarowanie mogą przekształcić się w dodatkową złość przed finałem z Valencią?

Musimy oddzielić dwie rzeczy. Gramy teraz w finale i musimy się na tym skupić. Musimy go przeżyć i zagrać tak, jak trzeba to zrobić w finale. Nie możemy myśleć o niczym innym. Valencia to rywal, którego znamy i przez którego trochę się nacierpieliśmy. Nie udało nam się pokonać go w lidze. Jeśli nie wyjdziemy na murawą z odpowiednim nastawieniem, Valencia może nam zrobić dużą krzywdę. 

Chcielibyście, aby Griezmann został zawodnikiem Barcelony w przyszłym sezonie?

Nie będziemy się wypowiadać w tej sprawie. 

Jak oceniasz sezon Arturo Vidala w Barcelonie? Robiliście już jakieś zakłady przed turniejem Copa América? 

Po tym wszystkim, co się ostatnio wydarzyło, nie rozmawialiśmy na temat Copa América. Poruszyliśmy ten temat przy okazji losowania grup. Po meczu na Anfield nie rozmawialiśmy już o tym. Arturo rozegrał kapitalny pierwszy sezon w barwach Barcelony. Bardzo nam pomógł zarówno zaczynając od pierwszej minuty, jak i wchodząc w trakcie meczu z ławki. Jego nastawienie jest bardzo pozytywne. Jesteśmy zachwyceni, że mamy go w drużynie. To świetny człowiek. 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (66)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze