Antoine Griezmann udzielił wywiadu dla Barça TV, w którym wypowiedział się na temat swojej piłkarskiej przeszłości i odniósł się do kilku kwestii związanych z Barceloną.
Rozpoczęcie kariery: Myślę, że można powiedzieć, że to była wina mojego ojca. Był trenerem i grał w piłkę na niższym poziomie, ale zawsze był związany z futbolem. Kiedy miałem cztery lata, zacząłem występować w lokalnym zespole. Lubiłem grać jako bramkarz. Latem jeździłem na obozy piłkarskie i zawsze byłem golkiperem. Mojemu tacie się to nie podobało, ponieważ chciał, żebym grał w polu i miał piłkę przy nogach, a nie w rękach.
Idole z dzieciństwa: Lubiłem Beckhama ze względu na jego wizerunek i charyzmę. Sonny’ego Andersona również, ponieważ był łowcą bramek w Lyonie i był niesamowity. Lubiłem też Juninho Pernambucano z powodu jego rzutów wolnych. Zawsze zwracałem uwagę na grę tych piłkarzy.
Trudny początek: Mój ojciec został moim trenerem, kiedy miałem trzynaście lat. To właśnie wtedy zdecydowałem, że będę profesjonalnie grał w piłkę. Przyjeżdżałem na testy do różnych francuskich klubów, aby dołączyć do ich szkółek młodzieżowych, i odpowiedź zawsze była negatywna. Było ciężko za każdym razem słyszeć to samo. Odrzucano mnie, ponieważ byłem niski, trudno mi było to zaakceptować. Chciałem grać w piłkę i wzrost nie był dla mnie problemem. Znaczenie miało to, co potrafiłem zrobić moimi nogami.
Wyjazd do Hiszpanii: Kontynuowałem jednak pracę z pomocą mojego ojca, a w końcu pojawił się Real Sociedad. Pojechałem na testy na jeden lub dwa tygodnie i powiedzieli mi, że chcą mnie sprowadzić do swojego zespołu młodzieżowego. Musiałem porozmawiać z rodzicami, ponieważ to nie było łatwe. Od domu dzieliło mnie 800 lub 900 kilometrów, ale ostatecznie to zaakceptowali. W końcu ktoś zwrócił uwagę na moją technikę i na to, co mogę zrobić na boisku, a nie na warunki fizyczne. To była ogromna radość móc dołączyć do młodzieżowych zespołów Realu. Moi rodzice nie zawsze mogli sobie pozwolić, żeby do mnie przyjechać, ponieważ to kosztowało. Ja też nie mogłem tego zrobić ze względu na mecze i szkołę… Mogłem wyjechać jedynie na dziesięć dni w grudniu. Nie mogłem być na urodzinach członków mojej rodziny. Było trudno zwłaszcza w zimie, gdy dni były krótsze. W takich momentach dużo płakałem.
Profesjonalny debiut: Realowi brakowało zawodnika i powołano mnie, żebym zagrał na lewym skrzydle. To był jeden mecz i potem wszystko potoczyło się bardzo szybko dla kogoś w moim wieku. Starałem się dopasować do zespołu. Wszedłem do drużyny na kilka meczów towarzyskich i udało mi się strzelić kilka goli. Prezydent Aperribay dał mi pierwszy profesjonalny kontrakt. Zaczęliśmy w Segunda División i awansowaliśmy do Primera División. W moim ostatnim sezonie awansowaliśmy do Ligi Mistrzów. To było najlepsze miejsce, żeby się rozwijać, stać się profesjonalistą i uczyć się światowego futbolu, który jest skomplikowany i trudny. Bardzo się rozwinąłem w Realu i zawdzięczam temu klubowi wszystko.
Czas w Atlético: Trudno mi było wejść do zespołu Atlético i wywalczyć sobie miejsce w podstawowym składzie drużyny, która była mistrzem Hiszpanii. Trudno było również ze względu na styl Atlético i sposób treningów pod wodzą Simeone. Do grudnia nie udało mi się wywalczyć miejsca w składzie. Miałem jednak szczęście, że uczyłem się od Cholo Simeone. Dzięki niemu osiągnąłem bardzo wysoki poziom. U niego nigdy nie było dnia odpoczynku. Było bardzo fizycznie i bardzo dobrze pracowało się pod względem taktycznym. Nigdy nie można było się poddawać.
Trudne momenty: Niewykorzystanie rzutu karnego w finale Ligi Mistrzów 2016 i miesiąc później porażka w finale Mistrzostw Europy. To były bardzo trudne chwile. Wiem, że jeśli wygram Champions League z Barceloną, nie wymaże mi to smutku z powodu porażki w finale z Atlético, ze względu na kibiców i kolegów.
Zwycięstwo w Lidze Europy: Grałem w dwóch przegranych finałach, więc chciałem, żeby ten finał był mój. Byłem przekonany, że wygramy.
Mistrzostwo świata: Pogba wygłosił przemowę przed finałem. Powiedział, że już przegraliśmy jeden finał i to siedzi w naszych sercach i umysłach. Musieliśmy wykorzystać ten gniew, żeby zwyciężyć. To było niesamowite i wyjątkowe. Czułem się niewiarygodnie, jak w niebie, ciesząc się futbolem i życiem. Wszystko wyglądało piękniej.
Transfer do Barcelony: To wielka duma i zrealizowany cel. Teraz mam przed sobą kolejne. Jestem bardzo szczęśliwy, że tu jestem, i moja rodzina również. To jest najważniejsze. Jestem przygotowany i bardzo chciałbym wybiec już na murawę Camp Nou, trenować z kolegami, włożyć tę koszulkę i dawać z siebie wszystko. Jestem podekscytowany grą przed nowymi kibicami. Myślę, że już mnie znają i wiedzą, że daję z siebie wszystko na boisku. Jestem przekonany, że będziemy cieszyć się sobą nawzajem.
Pierwsze skojarzenie związane z Barceloną: Myślę, że jest to tiki-taka. To jest to, czym jest Barcelona. Są też tacy piłkarze jak Ronaldinho czy Messi, ale kiedy mówi się Barça, dla zawodników i tych, którzy znają się na futbolu, oznacza to tiki-takę. Trudno grało się przeciwko Barcelonie. Musieliśmy się cofnąć i czekać na szansę na kontratak i strzelenie gola.
Nowi piłkarze Barcelony: Naprawdę lubię Frenkiego de Jonga. Jest najtrudniejszym rywalem, z którym grałem. Musiałem atakować go pressingiem i nie umiałem zabrać mu piłki. Neto jest świetnym bramkarzem, który stworzy wspaniały duet z ter Stegenem.
Francuscy koledzy z drużyny: Są moimi przyjaciółmi, którzy ułatwią mi wejście do zespołu. Są wspaniałymi ludźmi. Mamy doskonałe relacje i to mi bardzo pomoże.
Messi numerem 1: Moim zdaniem jest numerem 1, jak LeBron w koszykówce. Messi jest wizytówką futbolu, ponieważ jest inny niż wszyscy, podobnie jak LeBron jest wizytówką koszykówki i NBA. Coś takiego można zobaczyć tylko raz na 30 lat lub nawet rzadziej.
Napastnicy Barcelony: Do tej pory oglądałem ich mecze w telewizji, starałem się kopiować ich ruchy. Próbowałem strzelać jak oni na treningach, więc później mogłem robić to w ten sam sposób podczas meczów. Teraz mogę oglądać ich bezpośrednio i mam nadzieję, że będziemy cieszyć się ze wspólnej gry. Jestem podekscytowany możliwością zobaczenia, jacy są na co dzień, trenowania z nimi i szukania współpracy podczas spotkań.
Nowa celebracja: Tak, na Camp Nou na pewno przygotuję nowy sposób celebrowania gola. Mam nadzieję, że wyjdzie dobrze, ale nie dam żadnej wskazówki.
Kibic koszykówki: Pytałem już o dwa karnety, żeby zobaczyć jak najwięcej meczów Barcelony. Jestem wielkim fanem koszykówki i bliskim przyjacielem Nikoli Miroticia. Z pewnością często będzie można mnie zobaczyć na hali. Na papierze Barcelona zbudowała wspaniały zespół. Trzeba będzie zobaczyć, jak będzie szło na parkiecie, ale wygląda to dobrze.
Nowe wyzwanie: Wszystkie drużyny różnią się od Barcelony. Osobiście nigdy nie miałem problemów z bronieniem. Mogę grać na jeden kontakt, grać głębiej, będę tym samym Griezmannem co w Atlético.
Cele na ten sezon: Chcę grać więcej minut niż w poprzednim sezonie, strzelać więcej goli, zaliczać więcej asyst i wygrywać trofea. Postaramy się wygrać wszystkie rozgrywki, w których bierzemy udział.
Co może wnieść do zespołu?: Radość. Radość we wszystkim. Nie myślę tu o liczbie meczów czy asyst, ale jestem przekonany, że będziemy się dobrze bawić na boisku i poza nim. Po to tu jestem, żeby pomagać w każdym aspekcie
Komentarze (56)