Coś, co w zeszłym sezonie wydawało się niemal niemożliwe, w tym stało się w zasadzie rutyną. W Pampelunie Ernesto Valverde ponownie posadził Ivana Rakiticia na ławce rezerwowych, co jeszcze niedawno było nie do pomyślenia.
We wszystkich trzech meczach obecnego sezonu LaLigi chorwacki pomocnik FC Barcelony zasiadał na ławce rezerwowych. W Bilbao Ivan Rakitić rozegrał 45 minut po tym, jak zastąpił w przerwie Carlesa Alenę. W spotkaniu z Betisem na Camp Nou nie pojawił się na murawie ani na sekundę. Podobnie było dziś na El Sadar.
Niespodziewane decyzje kadrowe Ernesto Valverde dotyczące Ivana Rakiticia zbiegły się w czasie z ostatnimi dniami letniego okienka transferowego i operą mydlaną związaną z możliwym powrotem Neymara na Camp Nou. Chorwacki pomocnik Barçy wielokrotnie był wymieniany jako zawodnik, który może zostać włączony w tę operację i może odejść do Paris Saint-Germain. Na tę chwilę wydaje się jednak, że transfer Neymara najprawdopodobniej nie dojdzie do skutku, a Rakitić zostanie na Camp Nou.
Wczoraj podczas konferencji prasowej Ernesto Valverde przekazał Chorwatowi następującą wiadomość: "Ivan jest świetnym piłkarzem i nic nie wskazuje na to, by nie miał z nami zostać. Zobaczymy, co się wydarzy. To prawda, że ostatnio nie zagrał, ale wcześniej wystąpił w meczu z Athletikiem. Tak samo wcześniej nie zagrał Busquets, inni weszli na jego miejsce. Nic się nie dzieje, sezon jest długi i znajdziemy miejsce dla wszystkich".
Mundo Deportivo podkreśla, że Rakitić na 99% zostanie w Barcelonie. Jeśli w ostatnich dwóch dniach okienka transferowego nie nastąpi nagły zwrot akcji, Chorwat będzie musiał ciężko walczyć, aby wrócić do podstawowego składu i odzyskać status zawodnika niemal nietykalnego.
Komentarze (19)