Óscar Mingueza wykorzystuje swoją szansę w seniorskiej drużynie Barcelony. W ostatnim ligowym meczu przeciwko Realowi Sociedad wyszedł w pierwszym składzie. Co ciekawe, jego droga do pierwszego zespołu nie była łatwa, ponieważ w rezerwach nie był często podstawowym wyborem.
W ostatnim czasie Oscar Mingueza przebywa coraz więcej czasu na boisku w barwach Barcelony. Wszystko przez problemy w defensywie drużyny Ronalda Koemana. Ciężkiej kontuzji doznał Gerard Piqué, przez pewien czas uraz leczył Ronald Araujo, a Samuel Umtiti dopiero powoli wraca do gry. Również Clement Lenglet musi mieć czasem czas na odpoczynek.
Dzięki nieobecności w pierwszym składzie ostatniego z wyżej wymienionych obrońców, możliwość wybiegnięcia od początku spotkania z Realem Sociedad otrzymał właśnie Oscar Mingueza. Jego partnerem był Ronald Araujo, a więc kolejny gracz, który jeszcze niedawno był zawodnikiem rezerw. Za czasów gry w zespole Garcíi Pimenty, to właśnie Urugwajczyk był podstawowym piłkarzem z największymi szansami na awans do seniorskiej drużyny.
Co innego Oscar Mingueza, który w hierarchii Barcelony B nie był tak wysoko. Oprócz Araujo, więcej czasu na boisku otrzymywali Chumi i Cuenca, chwalony był także Ramos Mingo. Mingueza wyróżniał się dobrą techniką i umiejętnością rozpoczynania akcji. W trzeciej lidze przeciwnicy grają jednak bardziej siłowi, dlatego te cechy były mniej użyteczne. Paradoksalnie stoper ma łatwiej w LaLidze, gdzie styl jest dla niego bardziej komfortowy.
Do tej pory Mingueza zagrał w sześciu meczach pierwszej drużyny w tym sezonie, trzykrotnie przebywając na boisku przez całe 90 minut. Miało to miejsce w Lidze Mistrzów przeciwko Ferencvárosi, Dynamie Kijów i w LaLidze przeciwko Osasunie.
Komentarze (41)