Dlaczego piłka nożna przestała się nam podobać? [Felieton]

Julia Cicha

25 grudnia 2020, 15:30

ARA

47 komentarzy

Fot. Getty Images

Nie od dziś pojawiają się głosy, że piłka nożna nie interesuje już wielu osób tak jak wcześniej. Nasi znajomi oglądają mniej meczów i z mniejszą niecierpliwością wyczekują kolejnych spotkań. Przyczyn takiego stanu rzeczy szuka dziennikarz Ary Xavi Hernández w swoim felietonie. Zbieżność nazwisk przypadkowa.

“Piłka nożna bez kibiców to jak gotowanie bez soli”. „Co roku zauważam, że piłka nożna mniej mi się podoba”. „Rozkojarzam się, bo mecze mnie nudzą”. „Superliga jeszcze pogorszyłaby sytuację”. „VAR to gówno”. „Pieniądze mogą wszystko”. „Oglądanie Barçy nie jest ciekawe”. “Bardziej interesuje mnie Premier League niż LaLiga”. „Wolę czytać krytyczne artykuły w prasie niż oglądać cały mecz”. „Inne drużyny śledzę tylko w internecie”. Takie opinie zalewają media społecznościowe, rozmowy na Whatsappie oraz nieliczne spotkania towarzyskie w czasie pandemii – pasja do piłki nożnej przeżywa kryzys. Koronawirus pogorszył sytuację, która rozwijała się od dawna i na którą wpływa wiele czynników związanych z coraz bardziej złożonym i niecierpliwym społeczeństwem.

Dziennikarze Ary rozmawiali z kibicami, którzy starają się ubrać w słowa te zróżnicowane odczucia. Niektórym trudno jest oddzielić od nich złą grę Barçy. Inni uważają, że pandemia pogorszyła. nienaturalność wywołaną przez system VAR, bańkę transferową i niemożliwe godziny meczów. Można również szukać odpowiedzi w pustych stadionach, braku atmosfery. Eksperci analizują z kolei ten fenomen w dużo szerszym kontekście niż tylko ten pandemiczny.

Antropolog José Mansilla zauważa, że pandemia wywołuje trudności związane z trzema typowymi dla piłki nożnej cechami: „futbol, poza grą, to rytuał o jasnej funkcji ekspresyjnej. Wyraża tożsamość i wspólnotę, kiedy ludzie spotykają się, by oglądać mecz na stadionie lub w telewizji. Teraz to niemożliwe z powodu obostrzeń. Nie można więc odnawiać więzi”. Tę opinię podziela Pau Alcalde, kibic Barçy i pracownik społeczny, który mówi: „wcześniej oglądałem spotkania z przyjaciółmi w barze, a teraz, w domu, ciężko mi je włączyć”. Psycholog sportowa Marta Borrueco jest zdania, że w czasie pandemii ważne są też priorytety: - zachowanie społeczne w piłce nożnej zniknęło, ale niepewność pandemiczna sprawia też, że rozrywka schodzi na dalszy plan. Brak pracy lub zarażenie koronawirusem na negatywne konsekwencje w naszych działaniach.

Negatywne wiadomości nie znikają, mimo że Barcelona rozegrała kilka dni temu z Realem Valladolid jeden z najlepszych meczów w sezonie, z dającym radość Pedrim. „Barça i Real mają dużo bardziej przeciętne drużyny w porównaniu do tych sprzed 10 lat”. „Skoro Klasyki się dłużą, to czego może oczekiwać kibic Betisu od starcia z Getafe?” „Współczesna piłka zabiła romantyzm”. Rzeczywiście, spadek zainteresowania to nie tylko wynik pandemii. „Piłka nożna jako sport masowy jest bardzo narażona na interesy ekonomiczne, które zaburzają poczucie wspólnoty oraz głosy odnowienia więzi wspólnoty” – zauważa Mansilla.

Te odczucia udzielają się wielu kibicom Barcelony, która w ostatnich latach mocno stawiała na zyski z turystyki masowej, zmieniając Camp Nou i muzeum w maszyny finansowe konieczne do zapłacenia pensji Leo Messiego i innych cracków. „Codziennie coraz mniej identyfikuję się z Barçą. To nie jest już klub tego miasta, jest zbyt międzynarodowy, Bycie kibicem Barçy nie jest już czymś wyjątkowym” – mówi Samuel Valiente, kibic analizujący sytuację z reklamowego punktu widzenia. „Turyści przychodzą na stadion jak na rejs promem” – wyjaśnia Montserrat Farell, członkini Penyi Blaugrana de Sant Esteve Sesrovires, która zwraca uwagę na sytuację drużyny, argumentując swoje niezadowolenie: „Nawet mając Messiego nie jesteśmy zwycięską drużyną”. Tożsamość i możliwość odnoszenia wielkich zwycięstw to dwa czynniki, które obecna Barca, z pustym Camp Nou i bez zarządu, musi w zrównoważony sposób odzyskać, by znów dawać radość. Mansilla ostrzega jednak, że „w złożonych społeczeństwach takich jak nasze jedność wokół jakiejś jednostki zazwyczaj się niszczy. Jest niemal niemożliwe, by Barça powtórzyła taki fenomen jak ten Guardioli sprzed lat”.

Kolejnym zniechęcającym elementem jest brak rywalizacji w lidze, którą w ostatnich 20 latach aż 15 razy wygrały Barça lub Real. To męczy ich kibiców, którzy pragną bardziej wyrównanej walki oraz bardziej sprawiedliwego podziału pieniędzy z praw telewizyjnych i bardziej pluralistycznego traktowania ze strony mediów. „W Hiszpanii prawie wszystkie okładki gazet dotyczą Barçy i Realu. Medialnie nie ma wartości fakt, że jesteś kibicem drużyny z twojego miasta” – obserwuje Álvaro Amores, psycholog i kibic z Madrytu. Kolory klubowe nie są tabu w głównych dziennikach, które w ostatnich miesiącach, co znamienne, zwiększyły ilość informacji o pandemii, by zwiększyć liczbę wyświetleń. Media pokazują życie piłkarzy, które coraz bardziej oddala się od tego kibiców. „Byli zawodnicy, którzy w trakcie pandemii urządzali niemal pornograficzne pokazy w swoich domach” – podaje przykład Mansilla.

Piłka nożna zmieniła się w wielomilionowy przemysł, meczów nie można już oglądać w telewizji za darmo, a ich godziny są coraz mniej kompatybilne z życiem kibiców. Co można więc zmienić, by odzyskać utraconą magię? „Być może draft jak w NBA coś by zmienił, ponieważ młode talenty zasilałyby skromniejsze zespoły” – zastanawia się Gerard Marllori, technik audiowizualny i kibic Girony. „Może trzeba by zrobić z piłki dobry produkt kulturalny i umieścić ją w zakładkach na Netfliksie lub HBO” – sugeruje Amores. Żeby tak się stało, FIFA zaproponowała jakiś czas temu nowe normy uatrakcyjniające futbol, takie jak zmniejszenie rygorystycznych reguł dotyczących spalonych czy umożliwienie wykopu piłki z autu w końcówkach spotkań. Rewolucja może nie zakończyć się na kochanym i nienawidzonym systemie VAR.

Ten system wciąż nie do końca funkcjonuje w Premier League, najsilniejszej i najbardziej purystycznej lidze świata. Mistycyzm angielskiej piłki również zaczyna się komercjalizować. „Ostatnio chodzenie na Anfield jest jak Disneyland” – mówi Justo Serrano, fan Liverpoolu. W Wielkiej Brytanii piłka też straciła część swojej esencji. „Coraz mniej interesuje mnie wszystko, co dzieje się w elitarnej piłce” – wyznaje. Być może to dlatego został socio Sabadell, w którym mieszka od kilku lat.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (47)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze