Henry w niełasce u Culés
Kiedy rok temu Thierry Henry przychodził do FC Barcelona za 24 miliony Euro, kibice Blaugrana zacierali ręce z emocji. Po pierwsze dlatego, że udało się 'wyrwać' z Arsenalu gwiazdę ciężkiego kalibru za stosunkowo niewielkie pieniądze. Po drugie zaś, atak bordowo-granatowych wyglądał wtedy naprawdę groźnie. W licznych sondach zamieszczanych na hiszpańskich portalach sportowych, kibice wręcz domagali się gry czterema napastnikami. Ronaldinho, Eto'o, Messi i Henry - skład ten samym brzmieniem nazwisk miał wprowadzać niepewność w szykach rywali. Okazało się jednak, że nazwiska nie grają, a dziś, po roku od tych wydarzeń, fani zaczynają na chłodno oceniać posunięcia transferowe z zeszłego lata.