Czas na zmiany? Tak, ale nie rewolucję
Hiszpańskie media oddają Ronaldinho za darmo, Laporta szuka zastępcy Rijkaarda, ale w oficjalnych wywiadach wszystkiemu zaprzecza. Bez wątpienia w Barcelonie zapowiada się najgorętsze lato transferowe od tego w 2003 roku. Przez ostatnie dwa sezony, forma Barçy niczym matematyczna sinusoida, najpierw rośnie by potem gwałtownie spadać na łeb na szyję. Poprzedni rok bez żadnego znaczącego trofeum: przegrane Klubowe Mistrzostwa Świata, przegrany Superpuchar Europy, odpadnięcie w Lidze Mistrzów na etapie 1/8 finału, katastrofalna porażka w półfinale Pucharu Króla i na koniec przegrany na własne życzenie tytuł mistrza Hiszpanii. W tym roku Rijkaard i spółka mieli odbić się od dna, ale zanosi się na powtórkę z rozrywki. Wprawdzie w lidze mają 4 punkty straty do Realu, ale tutaj może być różnie, a w Lidze Mistrzów ćwierćfinał z Schalke.