- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1230 Culés
Gorące dyskusje
Karol145
1
Czy ja dobrze widzę, że deportowali Ukraińca za to, że złowił suma? Ja pierdziele co za chory... » Czytaj dalej
139 odpowiedzi
LAMC_10
3
Jak córka to Maja, jak syn to Leon.
30 odpowiedzi
MirusAmisz
33
@Kgorecki2500 No ładnie ładnie kolego, to sobie nagrabiłeś. https://x.com/krulbijedame/status/20... » Czytaj dalej
35 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1230 Culés
22
Seria o seryjnych #57
Andrea Yates - amerykańska seryjna morderczyni znana jako ''Demoniczna Matka''
Urodziła się w Houston w Teksasie jako najmłodsze z piątki dzieci. Była bardzo ambitna. Zawsze starała się być jak najlepszą córką, siostrą, uczennicą, a później żoną i matką. Ukończyła bardzo dobrą szkołę pielęgniarską przy Uniwersytecie Teksańskim i w 1986 roku rozpoczęła pracę. W pierwszy poważny związek zaangażowała się dopiero w wieku 23 lat, jednak już rok później para rozstała się i Andrea przeżyła pierwszy w swoim życiu epizod depresyjny. Na szczęście już rok później poznała Rusty'ego, pracownika NASA, za którego wyszła cztery lata później. Para niemal natychmiast po ślubie spodziewała się pierwszego dziecka. Oboje byli bardzo religijni i Rusty z dumą ogłaszał, że „będą mieć tyle dzieci, ile ześle im Bóg”. O żadnej antykoncepcji nie było mowy. W 1994 roku przyszedł na świat Noah. Andrea rzuciła pracę zawodową i zajęła się opieką nad rodziną w pełnym wymiarze godzin. W 1996 roku urodził się John, dwa lata później Paul, a w kolejnym roku Luke. Kobieta starała się być doskonałą matką. Pomagała dzieciom rysować laurki na Dzień Ojca, szyła im kostiumy, często przytulała i całowała. Gdy najstarsze dziecko osiągnęło wiek szkolny, zajęła się jego nauką w domu. Warunki mieszkaniowe były ciężkie. Gdzieś pomiędzy narodzinami pierwszego a trzeciego dziecka Rusty podpisał półroczny kontrakt, dla którego musieli przeprowadzić się na Florydę. Nie wynajęli tam jednak domu, tylko zamieszkali w przyczepie. Większość swoich rzeczy umieścili w magazynie. Na Florydzie zorientowali się, że wcale nie potrzebują większości z przedmiotów, które wcześniej wydawały im się niezbędne. Po powrocie do Teksasu postanowili zamieszkać w autobusie przystosowanym do mieszkania. Mężczyzna odkupił od kaznodziei Michaela Woronieckiego autobus, który po kilku przeróbkach służył im za dom. Ostatecznie to Andrea stała się zagorzałą wierną kaznodziei, z którym często korespondowała, prosząc go o rady. W tym czasie na świat przyszedł ich czwarty syn. Oznaczało to, że w autobusie o wymiarach niecałych 33 m2 mieszkało aż 6 osób. Sytuacja w jakiej znalazła się para szybko zaczęła przerastać Andreę. Całe dnie spędzała w autobusie razem z dziećmi, podczas gdy Rusty pracował. Żaden z synów pary nie chodził do szkoły, więc ich edukacją zajmowała się matka. W ciągu dnia nie miała nawet chwili dla siebie. W końcu zdrowie psychiczne Andrei zaczęło się zdecydowanie pogarszać. Kulminacją był moment, gdy Andrea roztrzęsiona zadzwoniła do swojego męża i poprosiła go o powrót do domu:
''Wróć do domu potrzebuje pomocy''
Następnego dnia Andrea po raz pierwszy próbowała popełnić samobójstwo. Tego popołudnia zażyła 40 tabletek o silnym działaniu uspokajającym, które zostały przepisane jej ojcu. Na szczęście matka szybko ją znalazła i zadzwoniła po pogotowie. Andrea trafiła do szpitala psychiatrycznego, gdzie zdiagnozowano u niej ciężką depresję. Było jej bardzo wstyd, że próbowała się zabić. Obawiała się, że przez zażyte leki nie będzie mogła karmić piersią. Rusty był świadomy jej choroby i konsekwencji z jakimi się wiązała. Wolał ją jednak nazywać „depresją poporodową”. Ubezpieczenie kobiety obejmowało jedynie tydzień leczenia na oddziale psychiatrycznym, więc po tym czasie wróciła do domu. Rodzina miała ją odciążyć w opiece nad dziećmi i obserwować na wypadek, gdyby znów chciała coś sobie zrobić. Trzy tygodnie później próbowała poderżnąć sobie gardło. Rusty znalazł ją w łazience i ponownie udało się ją uratować.Małżeństwo zdecydowało się jednak na następną ciążę. Wierzyli, że już teraz wiedzą jakie leki pomogą Andrei w razie nawrotu choroby i ze wszystkim sobie poradzą. Kobieta przestała zażywać medykamenty w listopadzie 1999 roku, aby nie zaszkodziły dziecku. W połowie 2000 roku przyszła na świat ich pierwsza córka, Mary.
Do prawdziwego dramatu doszło 20 czerwca 2001 roku po 9.00 rano Andrea zadzwoniła na numer alarmowy i poprosiła, aby do jej domu przyjechał oficer policji. Dzwoniąca ostatecznie przyznała, że jest chora i razem z policją powinna przyjechać karetka. Po tym połączenie zostało zerwane. Chwilę później zadzwoniła do męża i powiedziała „lepiej wróć do domu”. Zaniepokojony Rusty zapytał co się stało, czy ktoś jest ranny. Odpowiedziała
''Tak. Dzieci, wszystkie”. - Gdy policjant przyjechał do ich domu zobaczył Andreę spokojnie siedzącą na kanapie i czekającą na niego. Zajrzał do głównej sypialni, podniósł leżące na łóżku prześcieradło i zobaczył czwórkę martwych dzieci. Kolejne leżało utopione w wannie twarzą skierowaną w dół. W sumie w domu znaleziono piątkę nieżywych dzieci i ich matkę – kobietę, która sama wezwała na miejsce policję i pogotowie. Niedługo po odkryciu ciał na miejsce przybył mąż kobiety. Gdy policja poinformowała go o śmierci dzieci zaczął on niekontrolowanie płakać. W tym czasie matka dzieci w dalszym ciągu siedziała nieruchomo na kanapie. Jak później opisze to policjant dowodzący:
'Miała ona pusty wzrok, którym wpatrywała się nieustannie w jeden nieruchomy punkt.'' Kobieta spokojnie zeznała, że najpierw utopiła 2-letniego Luke, później 3-letniego Paula i 5-letniego Johna. Ciała każdego z nich zanosiła do sypialni, gdzie kładła je w swoim łóżku małżeńskim i przykrywała prześcieradłem. Później utopiła niespełna roczną Mary. 7-letni Noah zapytał „Co jest nie tak z Mary?”, a następnie przestraszył się i zaczął uciekać. Andrea złapała go i zaczęła topić obok dziewczynki wciąż leżącej w wannie. Najstarszy syn miał więcej siły niż pozostałe dzieci, więc kilkakrotnie udało mu się unieść głowę ponad taflę wody. Prosił, aby przestała i obiecywał, że już będzie grzeczny. Przestała jednak dopiero, gdy Noah nie żył. Następnie zaniosła ciało Mary do łóżka i zadzwoniła po policję. Proces mógł rozpocząć się dopiero po trzymiesięcznym leczeniu w szpitalu psychiatrycznym. Z zeznań kobiety dowiadujemy się co ja pchnęło do zabicia swoich dzieci. Zdaniem kobiety to głosy w jej głowie mówiły jej, aby zabiła piątkę swoich dzieci. Sprawa natychmiast stała się bardzo medialna. Społeczeństwo nie było jeszcze tak świadome jak teraz w zakresie chorób psychicznych i wydało wyrok. Nienawidzili nie tylko Andrei, ale również Rusty'ego, którego podejrzewali nawet o współudział. Mężczyzna trwał przy swojej żonie, udzielał wywiadów, uśmiechał się, a na pogrzebie zorganizował pokaz zdjęć swoich dzieci. Nie tak zdaniem ludzi powinien się zachowywać. 18 marca 2002 roku została skazana na dożywotnie więzienie z możliwością zwolnienia warunkowego po 40 latach. W 2004 roku Rusty rozwiódł się z Andreą (dwa lata później ponownie się ożenił). Obrona odwołała się od wyroku i ruszył ponowny proces. Ława przysięgłych długo się naradzała, a pod koniec poprosiła o zdjęcia wszystkich dzieci, aby uczcić pamięć każdego z nich dwuminutową ciszą. Andrea została uznana za niepoczytalną i resztę swojego życia spędzi w szpitalu psychiatrycznym. Andrea Yates może starać się o przedterminowe zwolnienie z zakładu, s;e nie robi tego, bo jak sama twierdzi. Nie jest jeszcze na to gotowa i chce chronić świat przed sobą. Andrea Yates wciąż żyje i dziś ma 57 lat.
Więcej o sprawie ''Demonicznej Matki'' tutaj...
@LS @PatrykBarca @PatrykBarcelona @MesQueUnClub96 @Objectivo @Sztywno @Shroud @Fenyx @victor @VenoM i inni zainteresowani.
1
@AmigoBlancos masakra