La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1760 Culés

30

Miałem nie pisać tego komentarza, ale nie zdzierżyłem. Niby czym objawia się ta zgnilizna Europy Zachodniej i wspaniałość Polski. Tym, że tam nie ma siepomaga, bo każdy obywatel może liczyć na służbę zdrowia? Tym, że tam nie ma smogu, że jest większa tolerancja i generalnie życzliwość ludzi? Założę się, że większość krytykujących natychmiast pojechałaby do Niemiec, Francji czy Skandynawii, gdyby tylko dostała dobrą propozycję pracy, o czym świadczą miliony emigrantów, którzy jakoś nie palą się do powrotu do Polski.

63

@Arkon Może nie tyle zgnilizna Europy Zachodniej ale nie uważam, że Polska i my Polacy mamy się czego wstydzić i czuć gorzej niż mieszkańcy tej postępowej i tolerancyjnej Europy.

1

@Arkon no pewnie, że bym wyjechał, ale tylko ze wzgledu na klimat (cieplej)

22

@Arkon tym że tam dwóch gejów spacerujących po parku za rękę nie dostanie w łeb. I to jest ta zgnilizna zachodu, bo w Polsce po chrześcijańsku i w obronie rodzin dostaną przekopke

54

@Arkon moja przyjaciółka mieszka w Hamburgu i już pakuje się po dwóch latach do Polski. Co z tego, że zarabia 1500 euro a nie 2200 zł i stać ją na więcej rzeczy, jak boi się wyjść na ulicę jak jest ciemno? Wszędzie imigranci, którzy zachowują się jak napalone zwierzęta. Coś za coś. :D

6

@Kgorecki2500 Trochę jednak wstyd, że tyle lat nikt nic nie robi ze smogiem, z tragediami ludzi chorych, bo nie chce refundować leków.

20

@Djzordon Tak ci się tylko wydaje. Pojedź do dzielnicy muzułmańskiej i idź pod rękę z chłopakiem. Nie sądzę aby na kopaniu się skończyło.

20

@Kgorecki2500 Trzeba odróżnić poczucie wstydu i gorszości od prostego spostrzeżenia, że wiele państw w Europie Zachodniej (światopoglądowo) jest po prostu dużo bardziej zaawansowanych i mają inną, wg. mnie lepszą mentalność.

To, że historia naszego kraju była b. trudna co wpłynęło na zgorzkniałość, narzekanie, nienawiść i wiele innych negatywnych cech naszego społeczeństwa nie stawia nas jako naród gorszy. Po prostu inny. Dla jednego może być to coś co będzie bronić, dla drugiego coś co bardzo męczy i przeszkadza. Ja jestem w tej drugiej grupie przez co po prostu nie lubię tego narodu. Ale rozumiem skąd to się bierze.

2

@Huck W Skandynawii czy Niemczech albo na północy Francji cieplej raczej nie jest, wręcz przeciwnie.

2

@Djzordon Rozumiem, że to sarkazm?

21

@clyde Ja mieszkam w Białymstoku i nie pakuje się, aby wyjechać z Polski. Co z tego, że zarabiam grosze w porównaniu z tym co zarabiają na zachodzie, ale jak wyjdę w nocy na ulicę to dostanę od polskich prawilnych patriotów zachowujących się jak napalone zwierzęta.

15

@Kgorecki2500 Ale jednak zakompleksieni Polacy nieustannie porównują się do Zachodu, jest on dla nich punktem odniesienia, tupią, pokazują w pieniacki sposób jak są niezależni i wspaniali, a nikogo to pewnie na tym Zachodzie nie obchodzi.

W UE są dwa potężnie zapóźnione społeczeństwa: Węgrzy i Polacy (może jeszcze Bułgarzy i Rumunii) Nie chcę pisać, co od lat mówię o Węgrach. Dziś to samo myślę o Polakach.
Dla mnie Polacy dają wiele powodów do wstydu i nie ukrywam, że wśród tego społeczeństwa mieszka się nie najlepiej. Choć jest też część rodaków z klasą i wysokimi standardami - oni dają nadzieję.

2

@clyde Zarobki 1500 euro w Niemczech, to trochę słabo. Tam jednak koszta życia są dużo wyższe.

5

@Arkon myślałem, że podałeś przykładowe kraje, a nie konkretnie te. Chodziło mi bardziej o kraje typu Hiszpania, Włochy. Wydaje mi się, że w takim klimacie ludzie są bardziej wyluzowani? wystarczy usiąść nad ciepłym morzem czy basenem w domu po pracy, zrobic grilla i masz wakacje, życie staje się lepsze niż widzieć betonizacje i deszcz.

1

@Arkon ona pracuje jako pomoc w szkole, nie na cały etat więc to i tak dużo jak na ilość godzin.

6

@macio_944 Mam niestety tak samo. Najbardziej wkurzali mnie współpracownicy, którzy co niedziela biegali do KK, a jednocześnie donosili na mnie dyrekcji.

0

@Arkon słabo, zważywszy, że minimalna to 1600 brutto. W polsce tyle ledwo starcza :D

0

@Arkon nie(15 znaków)

2

@Huck Jasne, że Hiszpania to genialny kraj do życia, ale tam niestety są problemy z dobrą pracą.

3

@Arkon To jest niestety bardzo polskie.

2

@clyde Rozumiem, ale 1500 euro to naprawdę niewiele biorąc pod uwagę choćby koszt wynajęcia mieszkania.

0

@Arkon mieszka z facetem który zarabiał około 3000-3500 euro, więc ona po prostu sobie dorabiała by mieć na swoje sprawy i pomóc mu trochę finansowo. Sama w życiu by się nie utrzymała, zdaje sobie z tego sprawę :D

0

@Djzordon Naprawdę tak myślisz, że dwóch gejów zasługuje na jak to nazwałeś "przekopkę"? Nie wierzę.

4

@macio_944 Oczywiście nie generalizuję, ale zdecydowanie wolałem pracować z ludźmi bez haseł o Bogu na ustach.

9

@Comentateiro @macio_944
nie myśleliście by wyjechać z Polski po prostu?

0

@clyde Rozumiem, tylko że w Polsce też są dzielnice, w które lepiej się nie zapuszczać po zmroku.

0

@Arkon w Polsce dostanie ja szybciej niż na zachodzie. To nie pisałem ironicznie.

7

@Arkon Ja generalnie dużo bardziej wolę pracować z klientami z zagranicy niż z Polski. Już kiedyś o tym pisałem. Jest ogromna różnica w podejściu do biznesu i zaufania w projekcie. Polacy często zachowują się tak jakby każdy chciał ich oszukać i kombinują jak tylko się da (znów - prawdopodobnie relikt trudnej przeszłości). Mam paru klientów z Kanady, USA, czy jakiś czas temu ze Szwajcarii i różnica jest ogromna - ufają, że zrobię swoją pracę jak najlepiej, bo to ja się na tym znam, a nie oni. W Polsce często się wpieprzają do projektów co jest bardzo uciążliwe. Poza tym nawet sam fakt ogólnego feedbacku - mam teraz klienta, który prowadzi szkółkę narciarską w paru miejscach na świecie i m.in. jego klientem był książę Harry, więc generalnie gość poważny. A ostatnio usłyszałem, że projekt przeszedł jego oczekiwania i jest lepiej niż sobie wyobrażał i bardzo, bardzo dziękuje za moją ciężką pracę. Od Polaków bardzo rzadko coś takiego się słyszy. Wiecznie niezadowoleni, wiecznie coś nie tak.

@KrystianR Jak najbardziej, już o tym pisałem. Kanada, USA (Alaska), Szwajcaria, Islandia, Norwegia. To kierunki póki co, które rozważam w następnej dekadzie. Może się uda, na pewno będę do tego dążyć.

0

@Djzordon Ok, ale czy to świadczy dobrze o Polakach?

23

@macio_944 @Comentateiro No cóż. Mnie trochę denerwuje kiedy ktoś twierdzi, że Polacy to jakiś zacofany naród a w wspaniała Europa jest taka tolerancyjna, mają tam tak dobrze. Można się nie zgadzać z rzeczami które dzieją się u nas w kraju (jeżeli ktoś jest ambitny może próbować coś zmienić), ale nie uważam, że jest to powód aby nam umniejszać względem innych.
Ale oczywiście każdy ma prawo do własnej opinii i zdania i nie mam z tym problemu. Ważne aby dyskutować z kulturą :)

5

@macio_944 Niestety masz rację. Były nawet badania, że w Polsce zaufanie do innych ludzi jest na bardzo niskim poziomie. Ostatnio oglądałem program o Danii i tam normą są sklepiki bez sprzedawcy i 99% klientów płaci uczciwie za towar. Piękne.

7

@KrystianR Dlaczego? Jestem Polakiem i to mój kawałek na ziemi, mimo wszystko - tu się czuję swojsko, lubię nasze żarcie, nasz język, nasz folklor, przrodę itp. itd .
Kiedyś sądziłem, że pewne rzeczy w Polsce nie wrócą, że ludzie się zmienili, ale to co się dzieje od 6 lat każe mi myśleć, że pewne ułomności (i to te ciężkie) zawsze będą nawracać. Niestety. Ale przecież nie muszę się bratać z ludźmi, których nie trawię

6

@Arkon Mój sąsiad pisowski pracuje w Danii (jak na patriotę przystało) i strasznie ujadał na to, że w tym zgniłym kraju, jakiś plakat z "pedałem" (przepraszam za język, ale on tak mówi) reklamował pewną akcję promocyjną. Czyż to nie jest takie nasze, swojskie?

5

@Arkon To już tak reasumując, dawny mój znajomy zrobił kiedyś taką sarkastyczną grafikę, która jest niestety wg. mnie w wielu przypadkach bardzo celna: https://dribbble.com/shots/3171828-Cebulaki

8

@Comentateiro Mentalność Kalego- pieniądze dobre, ale zwyczaje złe. Naprawdę nie rozumiem skąd u nas tak negatywny stosunek do gejów. Pewnie nagonka PiSu i Konfy robi swoje.

4

@macio_944 Dobre, ale niestety często prawdziwe. Nie bez powodu wzięło się określenie polskie piekiełko.

1

@Comentateiro OK, i to jest odpowiedź, która mnie satysfakcjonuje...myślałem, że dosłownie wszystko Cie odtrąca w naszym kraju, stąd pytanie(całkiem bez podtekstów a ze zwykłej ciekawości).

11

@Djzordon Ja nie wiem czy ten Wrocław jest jakiś taki postępowy czy co, ale we wrocławiu jest pełno homoseksualistów którzy się ze swoją orientacją nie kryją i jakoś nikt ich nie przekopuje co chwila, inna sprawa ze jak wejdziesz w jakąś przypałową dzielnice to obojętnie czy gej,krawaciarz, chłopak w słuchawkach to i tak cie przekopią i tak - urok dużych miast.

0

@Arkon
Obecni Niemcy w średnim wieku maja więcej empatii i przyjaźni nic cali Ci nas Konfidenci.
Nie mówiąc o np Portugalczykach którzy są wspaniałymi ludźmi.

1

@Kgorecki2500
A kto mówi o gorszym czuciu się.
Nie oni tylko większość nas kompleksiarzy i zazdrośników, zawistników.

0

@clyde
Bez przesady nie wszedzie
Jeżdżę do Francji bo tam mam firmę.
Nigdy się tak nie czułem zagrożony w jaki kolwiek sposób.
Dużych miast nie lubię

0

@Arkon
Wymiana pieców na masowa skale powinna być s nie ten niby program czyste powietrze który nic nie dał

3

@maroon
Bez przesady nie raz bywałem w dzielnicy muzułmańskiej w Mulhause we Francji bo tam wymienialiśmy okna.
Nie lubię Arabów jednak kojarzenie z nimi zachodu jest idiotyczne.
Nie wszedzie są to po 1, a po drugie ludzie to ludzie sa różni.
20 lat temu jak studiowałem w Krakowie to chodzenie w nocy po niektórych dzielnicach tez nie było mądre :)

4

@clyde
Nie się przeprowadzi na Nowa Hutę i chodzi w nocy

0

@Hosh
I nawet nie wiesz za co :)

0

@Arkon
Jakie zarobki taka dzielnica gdzie mieszka :)
Wiec z przymkniecie oka traktujmy ta wypowiedz

0

@Arkon
Wolałbym Portugalię

konto usunięte

1

@AbelKabel Ale wiesz, ze bezpieczeństwo w polskich miastach uległo przez ostatnie 20 lat ZNAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAACZNEJ poprawie? A i tak to bardzo delikatne określenie.

3

@AbelKabel Jako kibica Barcy najbardziej mnie kręci okolica Barcelony. Oczywiście Portugalia piękny kraj, a Madera to chyba najlepsze jedzenie na świecie.

konto usunięte

13

@Comentateiro Niesamowitym jest dla mnie Twoje przekonanie o własnej moralności, słuszności, prawości. W każdej Twojej wypowiedzi odczuwam taką bijącą pewność o tym, że to Ty i Twoi znajomi są tymi dobrymi, pozytywnymi charakterami, mającymi rację we wszystkim i wszystkich, a cała reszta to nieuki, patriarchalne, zabobonne i zamordystyczne głąby. Moja ocena takiego zjawiska jest tutaj nieistotna, natomiast zastanawia mnie jak udało Ci się wyrobić tak silną, bezkrytyczną pewność siebie w potężnym kontraście ze "złą resztą"?

1

@AbelKabel ja mówię akurat o centrum Hamburga. Byłam u Niej, widziałam i nie polecam :D może w innych miastach jest inaczej, nie wiem

2

@Arkon
1. Skąd masz info że na zachodzie nie ma smogu?
2. Na zachodzie też masz akcje charytatywne (kolejna twoja bzdura)
3. Służba zdrowia wygląda może lepiej niż u nas, ale też wcale nie jest tak kolorowo (zależy o którym państwie mówisz)
4. Większa życzliwość ludzi np. w Niemczech niż u nas??? Byłeś kiedyś chociażby za granicą że takie rzeczy piszesz?

0

@Hosh bo w większości to tacy wyjeżdżają :P

ja też tutaj nie mam zbyt kolorowo i mimo kilku propozycji, nigdzie nie wyjeżdżam ;)

Komentarz usunięty

0

@clyde
Hamburg to miasto portowe tez bym tak nie chciał mieszkać
20lat temu byłem w Antwerpii w Belgii i spałem w dzielnicy niby Polskiej :)
Chcieliśmy iść wieczorem po piwko do sklepu, same ćpuny na ławkach. Masakra
Nie mówiąc o innych dzielnicach.

Jednak to nie jest wszedzie.
Np Lyon we Francji bardzo spokojne miasto chociaż duże w nocy bezpiecznie można chodzić po centrum i nie tylko. 2 lata temu byłem tam na targach.

0

@CZaras
Ogolnie tak
Ale nie wszedzie

Na zachodzie Europy jest podobnie nie wszedzie

0

@Arkon
Okolice Barcelony tez mogą być tylko jeden minus. Dużo ludzi :)
Madera o tak
Byłem tam 3 lata temu niestety tylko na tydzień.
Przepiękna wyspa i jedzenie fakt najlepsze z reszta jak w całej Portugalii

4

@pluszek Jesteś właśnie internetowo namacalnym dowodem "dlaczego"...

konto usunięte

0

@AbelKabel Nie oceniam. Nie było mnie dalej na Zachodzie niż w Berlinie. Po prostu zwracam uwagę, że ocena bezpieczeństwa polskich miast na podstawie tego jak było w Krakowie nocą 20 lat temu gdy studiowałeś to totalny absurd

2

@gaucho104
Odjechany jesteś z tym smogiem czy co ?
W dużych miastach zachodu jest smog ale nie taki jak u nas kilka razy mniejszy.
Poza tym normy na inne
Małe miejscowości to powietrze jest tak czyste ze chce się oddychać.

Jakie są u nad obecnue samochody ?
Czarne
I nie jest to od smogu po deszczu :)
Na zachodzie deszcz myje auta
Wiem bo jeżdżę o tej pozę roku
Jak wracam do Polski to przez tydxien przyzwyczajam się do tego syfu głowa boli, oczy szczypią.

1

@gaucho104
Tak życzliwość w Niemczech zachodnich ludzi jest duża
Byłem kilka set razy

7

@clyde
A Ci imigranci to nie z Polski przypadkiem? Dużo ich tam nawalonych na Reeperbahn przesiaduje i leży pod alkoholowymi.
Hamburg to jedno z moich ulubionych miejsc na Ziemi, byłem tam kilkukrotnie i pewnie gdyby nie pandemia, pojechałbym w ostatnich dwóch latach przynajmniej jeszcze raz. Nigdy nie miałem żadnych problemów, ani z Niemcami, ani z uchodżcami, a ludzie tam są jednymi z najbardziej otwartych na drugiego człowieka, jakich miałem okazję spotkać.
Miejscowi zorganizowali też drużynę piłkarska złożoną z uchodżców, po meczach St. Pauli ludzie zamiast oddawać za kaucją, dają im puste kubki, aby mogli sobie coś zarobić. Wielkie "Kein mensch ist illegal" wymalowane jest na jednej z głownych ulic, a nawet wisi (przynajmniej wisiało) przy kościele.

Może ten powrót Twojej przyjaciółki - o ile prawdziwy - nie wynika jednak z prawdziwej sytuacji z 'imigrantami', a bardziej z jej do nich nastawienia?

Na koniec dodam jescze, że od półtorej dekady mieszkam w Edynburgu i pomimo, że Szkocja przyjęła dość dużo uchodżców, też nigdy nie miałem tu żadnych problemów z tego wynikających.

0

@AbelKabel mówiłem o ogóle Niemiec, a nie o jakimś konkretnym regionie. Ale mimo wszystko i tak mnie zaskoczyłeś. :)

chociaż w Polsce też jest dużo regionów w których spotkasz się z ogromną życzliwością wśród ludzi.

0

@AbelKabel no właśnie... JEST SMOG.
Nie napisałem że mniej niż u nas.
Autor wyraźnie napisał, czy zazdrościmy że TAM NIE MA SMOGU, a smog jest i o tym napisałem. Czytaj ze zrozumieniem bo po twoich odpowiedziach to widzę że właśnie Ty jesteś odjechany...

0

@CZaras
Nie absurd
Nadal tak jest w niektórych dzielnicach wiekszych miast
Jeżdżę po Polsce nadal i Kraków znam nadal, jest bezpieczniej ogolnie ale jak znajdziesz się nocą w niewłaściwym miejscu tez mogą się różne rzeczy wydarzyć
Tak Apropo 20lat temu mieszkałem tez na nowej hucie przez rok i tez chodziłem czasami nocą i wydawało się bezpiecznie jak się wiedziało gdzie chodzić i co mówić :)

Na zachodzie podobnie
Są miasta bardzo bezpieczne i są mniej bezpieczne przez dzielnice biedy

1

@gaucho104
Oczywiście jak wszedzie
Co do Niemiec inna bajka to Niemcy zachodnie a inna byle DDR
Ludzie w mniejszych miejscowościach w Bawarii, Szwartzwslzie są bardzo gościnni. Nie ma znaczenia czy jesteś Polakiem.
Ludzie tamtejsze małe Gasthofy jak jestem w podróży.
Mówię po Niemiecku nie płynnie ale się dogaduje i oni są naprawdę Ok i to bardzo.

0

@gaucho104
Smog masz tam w kilku miastach tych milionowych :)
U nas wszedzie

1

@Chinaski myślę, że po prostu ma dość po kilku sytuacjach z imigrantami, ostatnio nawet jeden bezczelnie ją śledził aż musiała prosić o pomoc ochroniarza z sklepu drogeryjnego by zadzwonił na policję. Tych sytuacji było multum, może też inaczej odczuwasz to wszystko bo jesteś mężczyzną i nie zwracają na Ciebie aż takiej uwagi jak na atrakcyjną młodą kobietę.

Komentarz usunięty

konto usunięte

2

@pluszek
ad 1. A to jest jakiś obowiązek lubienia tego narodu? Ja to ogólnie nie uważam, że naród jest czymś więcej niż formalnym uproszczeniem, ale to inna broszka.

1

@macio_944
Prowokujesz, obrażasz i oczekujesz dowodów sympatii z mojej stromy?
Człowieku, rób sobie co chcesz, mieszkaj gdzie chcesz, kochaj kogo chcesz!
Ale po jaką cholerę wyjeżdżasz z manifestem "ja nie lubię tego narodu"
A potem, gdy ktoś napisze co o tobie myśli rozpoczyna się płacz "bo właśnie mnie obrażono". Oczywiście dalej obrażając i prowokując.
Musisz gdzieś publikować swe wypociny, rób to w kajeciku, dawaj do przeczytania dziewczynie/żonie/partnerce/ partnerowi/. To będzie wystarczająca widownia!

1

@Persyfl
Do Ciebie pisałem? Nie, więc nie oczekuję od Ciebie odpowiedzi!

5

@clyde
No tak, być może. Moja dziewczyna też nie miała żadnych 'sytuacji'. Ani turyści z całej Europy, z którymi miałem doczynienia. Nawet ekipa z Polski, która jeżdzi na St. Pauli pare razy w roku, czy kilkudziesięcioletni polski imigrant wraz z rodziną, który nawet napisał książkę o Klubie/dzielnicy/mieście.

Oczywiście nie twierdzę, że takie przypadki nigdy nie miały i nie mają miejsca, bo mają i zdarzają się wszędzie, niezależnie od kraju i narodowości - nawet w Polsce.
Dziwi mnie tylko to 'multum' sytuacji Twojej przyjaciółki. Wygląda na to, że z jakiegoś powodu działa jak magnes na 'imigrantów', lub się najzwyczajniej w świecie na nią uwzięli.
Jest jeszcze jedna opcja, do której nawiązałem już w poprzednim wpisie; może wynika to jednak z tego jak ona postrzega 'imigrantów' i jakie ma do nich nastawienie, przez co w taki a nie inny sposób 'odnajduje się' i postrzega takie sytuacje?

Edit: Dodam jeszcze coś, o czym zupełnie zapomniałem. 3 lata temu przez kilka miesięcy, mieszkając w wynajętym domu z innymi Polakami, w Hamburgu pracowali moi rodziciele. O mieście, ani ludziach nie usłyszałem od nich złego słowa, a matce podobało się dużo bardziej niż w Mönchengladbach, w którym pracowała rok wcześniej.

6

@pluszek O wow :D

Myślę, że to dobry moment, na kolejną, bezsensowną ciekawostkę. Wielbłądy nazywane są „statkami pustyni” ze względu na sposób poruszania się, a nie ze względu na ich możliwości transportowe. Wielbłąd dromader ma jeden garb, a wielbłąd dwugarbny dwa garby. Garby są wykorzystywane jako magazyn tłuszczu. Tak więc niedożywiony wielbłąd nie będzie miał garbu.

konto usunięte

5

@pluszek Nie spinaj się tak, słońce bo ci żyłka pęknie. Policz do 10, weź kilka głębokich oddechów i zastanów się, czym jest forum.
Czemu chcesz i myślisz, że jesteś w stanie ograniczać wolność słowa kolegi?

4

@Arkon "Mam niestety tak samo. Najbardziej wkurzali mnie współpracownicy, którzy co niedziela biegali do KK, a jednocześnie donosili na mnie dyrekcji."
Uważaj, bo zaraz się dowiesz od niektórych mędrców La Rambli, że donos jest najwyższą formą dojrzałości obywatelskiej i było to wskazane. :P

@macio_944 O, ciekawostki! To teraz ja:
Ratel Miodożerny pomimo stosunkowo małych rozmiarów jak na afrykańskiego drapieżnika (ok. 1 m długości) ma kolokwialnie mówiąc wy***ane i potrafi atakować antylopy, małe krokodyle, jadowite węże czy nawet lwy.
Ostre kły i pazury nie są jego jedyną bronią, miodożer posiada również mechanizm obronny podobny do skunska, co najprościej rzecz ujmując sprawia, że sra na inne zwierzęta jak DonKasjo na hejterów. Dlaczego "miodożerny"? Bo ten bydlak się tym nie przejmuje, że afrykańskie pszczoły to jedne z najgroźniejszych na świecie i na totalnym chillu rozwala im ule żeby dostać się do miodu.
To wszystko przełożyło się na fakt, że Ratel Miodożerny widnieje w księdze rekordów Guinessa jako ,,najbardziej nieustraszone zwierzę na świecie’’.

konto usunięte

7

@Arkon Polska nie jest gorsza, ani lepsza od Europy Zachodniej, jest po prostu inna. Pewne aspekty działają lepiej na Zachodzie, inne w Polsce, a jeszcze inne po prostu są inne na Zachodzie, inne w Polsce, ale żadne nie jest gorsze. To, że Zachód jest bogatszy zawdzięcza temu, że było mniej zniszczeń niż w Polsce oraz położeniu geopolitycznemu jaki ustanowiono po IIWŚ, gdzie Polska znalazła się w tej gorszej, bo pod butem radzieckim. Stąd gospodarczo stoimy gorzej, a nie że to wina Polaków. Nie ma dosłownie czego się wstydzić w Polsce, bo w każdym kraju znajdą się politycy-idioci oraz parapety w społeczeństwie i trudno byłoby, abym po tym oceniał cały naród. Na Zachodzie to rozumieją, a jedynie w Polsce robi się z tego wyznacznik całego narodu, że niby czuje wstyd jakiś. Ja nie mam żadnego powodu do wstydu, bo ja nie jestem winny temu czy tamtemu. Jakby była okazja to zaraz wyjechałbym na Zachód i to bez żadnych kompleksów, bo są bogatsi, zapewniliby mi lepszą jakość życia, ale trzeba pamiętać, czemu Zachód jest bogatszy, a czemu Polska biedniejsza, co jest rezultatem historii XX wieku, a nie tego, że byliśmy nierobami. Nie mam żadnych powodów do kompleksów na tle innych, bo rozumiem różnice, gdzie niektóre są po prostu ciekawe, bo inne, ale wcale nie gorsze. W krajach angielskojęzycznych jest mniejszy dystans między ludzki, bo tam zwykle się mówi do nieznanych sobie osób lub nawet do szefów jako "You", a w Polsce mamy określenia grzecznościowe typu "Pan/Pani". Nie jest to ani lepsze, ani gorsze, każde jest inne, a obcokrajowcy poznawszy coś takiego bywają tym oczarowani, bo u nich jest inaczej. W Polsce edukacja wyższa dzienna jest darmowa zazwyczaj, a na Zachodzie płatna, ale znowu tam nie patrzy się na ilość studentów, a jakość, a u nas uczelnie biją się o studentów, bo to większa kasa. W czymś jest lepiej, a w czymś jest gorzej i to samo przy samym szkolnictwie wyższym. Na Zachodzie może jest większa tolerancja, ale w Polsce są większe możliwości w przypadku wolności słowa w przypadku nieprzychylnych wypowiedzi pod adresem imigrantów, mniejszości seksualnych, bo mniejsza szansa, że ktoś z tego powodu straci pracę czy przypnie mu się łatkę islamofoba czy homofoba. W Polsce jest większa tolerancja pod tym względem, aby wyrazić własne zdanie, nawet jeśli ono jest niemiłe wobec innych. U nas nie ma takich rozrób na ulicach jak w USA czy Francji oraz innych, gdzie demoluje się wiele np. samochodów (u nas to arcyrzadkie zjawisko). Tak samo na Zachodzie - np. we Francji - policja jest znacznie brutalniejsza wobec demonstrantów niż u nas. Tam z kolei lepiej kobieta może dokonać legalnie aborcji czy są związki partnerskie. Znowu aktywność zawodowa kobiet lepsza jest na Zachodzie niż w Polsce, ale w przypadku udziału kobiet na wyższych stanowiskach to jesteśmy na drugim miejscu. Podsumowując, są aspekty, gdzie radzimy sobie gorzej, w innych lepiej, a jeszcze inne są neutralne, czyli po prostu inne, które wydają się pasować bardziej do naszej rzeczywistości, a inne w ich rzeczywistości. Nie widzę powodów do kompleksów, ani do poczucia wyższości. Jak ktoś czuje wstyd z powodu bycia Polakiem to po prostu jest człowiekiem z kompleksami, który nie ma mentalności zachodniej (a jedynie chciałby ją mieć lub tylko myśli, że ją ma), bo tam rozumieją, że wszędzie są ludzie i parapety, i głupie jest po prostu mówienie, że taki jest naród. Mogę Zachodowi zazdrościć lepszych zarobków czy to, że niektóre rzeczy tam działają lepiej, ale to taka zdrowa zazdrość, że nie czuję się z tego powodu gorszy, a jedynie, że chciałbym tego samego dla kraju, w którym żyję.

4

@Ojciec5tkidzieci Super ciekawostka! :)

5

@Ojciec5tkidzieci Ratele to kozaki, widziałem sporo filmów jak nie cofają się nawet przed lwami. Wydaję mi się bo oglądałem film o nich (możliwe że na Discovery albo Planete+) to one nie mają ,, wyjebane" tylko zdają sobie sprawę że kiedy właśnie taki lew biegnie w ich stronę to instynktownie wychodzi z założenia że jego ofiara będzie uciekać. I właśnie ratel nie ucieka tylko stawia opór do czego drapieżniki nie są przyzwyczajone, ponieważ naturalną reakcją jest ucieczka. Mimo to zdarza się, że często giną bo stawiają wszystko na jedno kartę bo albo drapieżnik odpuści albo go zabiję.

5

@Doren01 O, dzięki za uzupełnienie mojej wiedzy. Zapamiętam. :)
Akurat ratele i lampardy morskie to bardzo ciekawe zwierzęta, o których powstało mało filmów (w porównaniu z takimi lwami, tygrysami) nad czym ubolewam.

0

@Arkon
Dzisiaj nie ma znaczenia gdzie się mieszka, bo pracując zdalnie możesz świadczyć usługi równie dobrze z Bytomia jak i z Teneryfy. Więc nie pierdziel, że trzeba dostać propozycję pracy z Berlina, żeby wyjechać do Niemiec :) Tak, wiem, że nie w każdej branży można pracować zdalnie, ale jak ktoś ma łeb na karku to zawsze może się przebranżowić. Ale jak zaczniesz działać np. w takim IT okazuje się, że...nie opłaca się wyjeżdżać, bo np. zarabiasz jak Niemiec czy Amerykanin, a mieszkając w Polsce koszty życia masz jak Polak, czyli niskie (mimo, że z roku na rok coraz wyższe). M.in. dlatego jeszcze tu siedzę i kupuję kolejne nieruchomości, bo jednak coś trzeba robić z zarobioną kasą. Choć i tak coraz częściej zastanawiam się czy nie kupić domu na Teneryfie czy gdzieś w Miami i zostawić ten polski syf we własnym sosie. Wszystko dzięki idiotom z PiS-u, którzy zrobili z Polski prywatny folwark i pośmiewisko w skali światowej.

konto usunięte

0

@william_wallace W sensie, że kultura jazdy czy picia nie jest lepsza "na zachodzie"? Czy to po prostu wina Stalina?

konto usunięte

2

@Persyfl Z czym ty do mnie pijesz? To jest "fakt bezsprzeczny", że gospodarczo jesteśmy gorzej rozwiniętym krajem na tle Zachodu z powodu zniszczeń w trakcie IIWŚ oraz tego, że trafiliśmy pod but radziecki. To jest fakt. Stalibyśmy na znacznie wyższym poziomie, gdybyśmy od początku byli niezależnym krajem mogącym spokojnie dołączyć wtedy do UE. W tym wypadku jest to wina Stalina i jego następców. A co do kultury picia za kółkiem i choćby powodowania z tego powodu wypadków to nie jesteśmy gorsi od Zachodu, bo więcej ma choćby Francja.

3

@KrystianR nie, jesteśmy pozytywistycznie nastawieni i wolimy zmieniać mentalność ludzi tu, walczyć o lepszą, nowocześniejszą, obywatelską Polskę, której mieszkańcy czują się odpowiedzialni za bliskich, ale i dalszych członków wspólnoty, przestrzegają prawa, pozwalają ludziom żyć, tak jak Ci chcą, o ile tego prawa nie łamią, nie zaglądają im do sypiań, nie obrażają, nie biją za inne poglądy.
Gdzie ludzie pracują ciężko, respektując zasady, uczesnicząc w wyborach wybierają świadomie, nie oszukują, nie cwaniakują, nie usiułują "przechytrzyć systemu", tak naprawdę oszukując wszystkich innych, "bo komu to szkodzi".
Gdzie jedni mogą sobie życ zgodnie ze swoim zwyczajem i tradycją, a inni tworzyć układy w których ich życie im służy i satysfakcjonuje.
Polskę, gdzie święto niepodległości, jest świętem, a nie "bitwą pod empikiem" z hasłami PRZECIW zamiast za.
Takie tam, ogólnie.
Widzisz, mam taki sposób postrzegania patriotyzmu.

2

@AxelF Również pod takim pojęciem patriotyzmu mogę się podpisać. Pytanie tylko czy wciąż mam na to siłę, skoro większą część tego narodu prawdopodobnie zupełnie inaczej do tego podchodzi. Życie ma się tylko jedno, więc w tym wypadku egoizm coraz bardziej wypiera altruizm i chęć zmieniania tego kraju na lepsze. Chcę tylko by moi bliscy byli szczęśliwi i ja sam. Chcę zmarginalizowac ilość stresu, frustracji, czy zmęczenia. A nie wiem czy na dłuższą metę to się uda w tym kraju, bo nawet tutaj widać ile jest agresji, krzykliwości i braku podstawowego zrozumienia drugiej strony.

konto usunięte

0

@william_wallace Tak, tak, wszystko wina złych Niemców i Rosjan.
"Stalibyśmy na znacznie wyższym poziomie, gdybyśmy od początku byli niezależnym krajem mogącym spokojnie dołączyć wtedy do UE."
Ale wiesz, że UE powstała w 1993 r.?
"nie jesteśmy gorsi od Zachodu, bo więcej ma choćby Francja."
Choćby? To tak jakby o kimś przedostatnim napisać, że wyprzedził choćby ostatniego :D
Niemniej, Ja mówiłem o kulturze jazdy i kulturze picia osobno.

4

@Ojciec5tkidzieci
"Uważaj, bo zaraz się dowiesz od niektórych mędrców La Rambli, że donos jest najwyższą formą dojrzałości obywatelskiej i było to wskazane. :P"
Na prawdę nie rozróżniacie sytuacji, kiedy sąsiad pali gumiakami i plastikiem, a zwracanie mu uwagi kwituje staropolskim "wolnoć tomku w swoim domku", z sytuacjką kiedy "nadgorliwy" kolega zdradza treść prywatnych rozmów, albo zmyśla żeby zyskać pozycję zawodową ?

sytuacji, kiedy osioł podjeżdża Ci w sekundę z kropki w lusterku na zderzak, na ekspresówce 250 km/h i mruga światłami jak mijasz ciężarówkę, a Ty wysyłasz obraz z kamerki na Policję bo debil mógł spowodować poważny wypadek i zabić was obu, od sytuacji kiedy "życliwy" doniesie że według niego to się nielegalnie bogacisz i później Cię skarbówka trzepie 3 miesiące, choć zawistnik wszystko zmyślił?

To naprawdę proste. Trochę za to prostackie jest nie rozróznianie tych sytuacji i populistyczne "bo zaraz się dowiesz od niektórych mędrców La Rambli, że donos jest najwyższą formą dojrzałości obywatelskiej".

3

@Ojciec5tkidzieci @macio_944 może wspólny cykl do następnej ZP - ciekawostki przyrodnicze. Przygotowujcie odcinki na zmianę co tydzień jeden :D

konto usunięte

3

@Persyfl "Tak, tak, wszystko wina złych Niemców i Rosjan." - kłania się tutaj historia. Jeśli nie uznajesz faktów to przybij sobie pionę ze zwolennikami Wielkiej Lechii, ale czego się dziwić, skoro nasza edukacja wychowała takie wybryki jak ty, które głoszą pseudomądrości, którzy uważają, że to, że byliśmy za Żelazną Kurtyną nie miało żadnego związku z rozwojem naszego kraju. Takich rzeczy uczą na każdych studiach historycznych, a zapewne nieraz w szkole licealnej. To żadna tajemnica wiary, bo to wiedzą ludzie nawet bez wykształcenia wyższego.
"Ale wiesz, że UE powstała w 1993 r.?" - a ty wiesz, co to skrót myślowy?
"Choćby? To tak jakby o kimś przedostatnim napisać, że wyprzedził choćby ostatniego :D
Niemniej, Ja mówiłem o kulturze jazdy i kulturze picia osobno." - ale ja pisałem, bo mam gdzieś, co ty pisałeś. Ty pisałeś o jakiejś kulturze picia, co ma się nijak do naszej sytuacji gospodarczej w porównaniu z Zachodem.

2

@macio_944 jest tylko jedno ale. O swoich bliskich, wybiórczo, dało sie dbać w XIX w. zakładając farmę na dzikim zachodzie. Dziś świat jest zbyt mały i nie dbając o innych, nie udzielając się w społeczeństwie, nie dbając o "community" jak mawiają Amerykanie, w zasadzie jesteś skazany na porażkę.
Możesz być Michael Jordan - bogaty, sławny, z sukcesem i ktoś może zabić Ci ojca, bo będzie zbierał na działę i będzie dostatecznie zdesperowany.
Dbanie o swoją społeczność, region, ojczyznę, stwarza szansę by grono osób tej desperacji uniknęło.
To nie chodzi o bezpośrednią materialną pomoc, ale strasznie przemawia do mnie coś, co jest normą w USA - skala problemów jest wielka, ale NBA organizuje koszykarzy, milionerów, by pomalowali domy w jakiejś dzielnicy z ludźmi, ogarnęli manualnie wyposażenie do szkoły. Stoją, gadają o problemach. To wychowuje obie strony.
Nie chodzi tylko o sportowców, ale by majętni trochę społecznie się poudzielali, ufundowali stypendium jak mogą itd.
Takie elementarne rzeczy jakie pisałem w pierwszym poście, to zaangażowanie we własne otoczenie, niezależnie gdzie doszedłeś, to składniki obywatelskiego społeczeństwa.

1

@AxelF "Na prawdę nie rozróżniacie sytuacji, kiedy sąsiad pali gumiakami i plastikiem, a zwracanie mu uwagi kwituje staropolskim "wolnoć tomku w swoim domku", z sytuacjką kiedy "nadgorliwy" kolega zdradza treść prywatnych rozmów, albo zmyśla żeby zyskać pozycję zawodową ?"

Jeśli chodzi o kwestie społeczne to w pełni rozumiem zgłoszenie organom, że dochodzi do przemocy między partnerami lub na ich dzieciach czy ktoś wsiada po pijaku do samochodu i jest kierowcą. Kompletnie nie rozumiem zgłaszać na policję jednak, że ktoś pije browarka przed blokiem (gdzie spożywający w żaden sposób nie zakłóca spokoju). Nazwiesz to podwójnymi standardami? Może. Uważam, że w kwestii donosu należy to oddzielić na te, które przyczynią się do poprawy życia obywateli, a te, które nic nie zmienią (no bo co za różnica, czy jakiś kolo wypije tego browara przed blokiem, czy w mieszkaniu? Nikomu nie szkodzi swoim zachowaniem).
Podobnie w pracy. Jeśli o czymś rozmawiam z kolegą z pracy, zdarzy mi się spóźnić (raz, nie jakoś nagminnie) to uważam za świństwo donieść na mnie czy kogokolwiek. Jeśli jednak w moim zawodzie ktoś przyszedł nawalony (jestem kurierem, czyli przemieszczam się przy użyciu samochodu) to w pełni rozumiem zgłoszenie tego faktu przełożonemu, gdyż pijany kierowca zagraża nie tylko sobie.

Jednak jak kiedyś podałem tutaj przykład tego typka spożywającego piwko przed blokiem, to dostałem odpowiedź, że donos to najwyższa forma dojrzałości obywatelskiej (nie od Ciebie). Dlatego do tego nawiązałem. :)

Co do cyklu do ZP - tutaj porządne cykle (jak ten z fotografiami, czy aktorek porno) pozwala wywalczyć max. 8 miejsce. :D To za mało na moje ambicje, haha. :D

2

@Ojciec5tkidzieci to może jakbyście dodawali zdjęcia zwierzaków tete- a-tete do serii? :D

no przykład według mnie nieadekwatny. Sam przepis o zakazie spożywania piwka w miejscach publicznych ma proste źródła. Jak siedziało towarzycho, darło japę, było agresywne, piło alkohol, ale akurat podjeżdżał patrol wezwany godzinę wcześniej i mieli przerwę na siku, to często poza spisaniem nic nie można było zrobić, żeby towarzycho rozgonić.
To narzędzie.
Pewnie że trafią się "sąsiadeczki" którym przeszkadza, że ktoś siedzi nawet piwem bezalkoholowym.... w sumie wszystko im przeszkadza, ale to nie jest sens tego dylematu.
Przywoływanie skrajności nie prowadzi nas do rozstrzygnięcia obywatelskości donosu" jak by nie było, a ten ma sens.

0

@william_wallace Chyba nie do końca zrozumiałeś moją wypowiedź. Mnie chodziło o wypowiedzi niektórych na La Rambli jaki to zły i zgniły jest Zachód, a Polska wspaniała, z czym ja się nie zgadzam. Oczywiście, że wszędzie można spotkać fantastycznych ludzi.

1

@AxelF Dlatego zaznaczyłem, że chodzi mi o pijącego, który nie zakłóca spokoju, a nie o grupkę kilku osób, którzy potrafią swoimi krzykami zagłuszyć dźwięk "dżejbiela". Trzeba po prostu potrafić to rozdzielić, a nie mieć klapki na oczach i kierować się mottem tzw. "życliwych" i dewotek, czyli "uprzejmie donoszę" do każdej sytuacji.

Napisałem, że jestem kurierem. Gdybym był z grona tych "życliwych" to dziennie mógłbym po kilkanaście donosów zrobić by pokazać, jaki jestem dojrzały obywatelsko bo ludzie nie posiadają tabliczki z numerem domu. ;) Jednak nie jestem paranoikiem i uważam, że bez sensu to zgłaszać. Chociaż przyznam, czasami potrafi brak takiej tabliczki napsuć krwi. :)

3

@Ojciec5tkidzieci Ja już nie takie mądrości tu czytałem, więc wcale by mnie to nie zdziwiło. Co do Ratela, to pamiętam oglądałem jakiś film o nim i zakochałem się w tym zwierzaku. On potrafi przeżyć nawet pogryzienie przez inne drapieżniki i po kilku godzinach od "śmierci" nagle ożyć, otrzepać się i iść dalej. Piękny zwierzak.

konto usunięte

0

@Arkon Nie chodziło mi o Ciebie, a o innych. Tobie jedynie odpisywałem, bo chciałeś znać zdanie innych :)

konto usunięte

0

@william_wallace "kłania się tutaj historia."
Miło cię znowu widzieć, historio.
"Jeśli nie uznajesz faktów"
A gdzieś twierdziłem, że nie uznaję?
"skoro nasza edukacja wychowała takie wybryki jak ty"
Mów do Mnie więcej tak brzydko, słońce.
"którzy uważają, że to, że byliśmy za Żelazną Kurtyną nie miało żadnego związku z rozwojem naszego kraju."
A któż tak uważa? To już chocholizm, czy zwykła fałszywa dychotomia?
"Takich rzeczy uczą na każdych studiach historycznych"
A cóż to za studia historyczne? Na tych o starożytności też?
"To żadna tajemnica wiary, bo to wiedzą ludzie nawet bez wykształcenia wyższego."
No to wiara, czy wiedza?
"a ty wiesz, co to skrót myślowy?"
Pewnie, wiem też, czym jest błąd rzeczowy :)
"ale ja pisałem, bo mam gdzieś, co ty pisałeś."
Takiego sposobu dyskusji uczą na tych studiach historycznych? :)
"Ty pisałeś o jakiejś kulturze picia, co ma się nijak do naszej sytuacji gospodarczej w porównaniu z Zachodem."
Trochę ma, bo jednak akcyza, podatki, miejsca pracy, wypadki w pracy, długość życia, obciążenie systemu opieki zdrowotnej, ale wcale do sytuacji gospodarczej nie uderzało.

konto usunięte

2

@Kgorecki2500 akurat zacofanie Polski nie jest niczym przyjemnym i da sie to odczuc gdy rozmawia sie z ludzmi z zagranicy. Może i czesto to stereotypy ,ale i dużo w nich prawdy.

konto usunięte

0

@clyde O Prosze a umnie odwrotnie mam znajomych w Holandii i Belgii na powrót sie nie zanosi wielu już stara sie o paszporty tych krajów(ułatwia to kwestie mieszkaniowe)
Ostatnio choćby kolega przeprowadził się pod Berlin (jeżdzi w tamtejszym GLS) na nic nie narzeka i zarobki duzo na to wpływaja .

konto usunięte

1

@Persyfl "A gdzieś twierdziłem, że nie uznaję?" - tam, gdzie pisałeś sarkastycznie, że przypisuję Niemcom i Rosjanom winę i to, że są "źli" mimo, że nigdzie ich złymi nie nazywam i nigdzie nie pisałem, żeby jakiś naród czuł się winny. W moich wypowiedziach nie ma nawet wskazania narodowości.
"A cóż to za studia historyczne? Na tych o starożytności też? - na wszystkich, bo nawet starożytnik musi przejść czasy najnowsze.
"Takiego sposobu dyskusji uczą na tych studiach historycznych? :)" - takiego sposobu dyskusji uczy życie, że skoro nie odnosisz się do tematu, a piszesz swoje wypociny, które w ogóle nie mówią nic o tym, co ja pisałem to nie widzę sensu odpisywać na to, co piszesz. W sumie tego też uczą na studiach, bo tam uczą trzymać się tematu, a nie lać wodę czy go rozmydlać.
"Trochę ma, bo jednak akcyza, podatki, miejsca pracy, wypadki w pracy, długość życia, obciążenie systemu opieki zdrowotnej, ale wcale do sytuacji gospodarczej nie uderzało." - mnie nie interesuje trochę, gdzie zresztą wiele nie różnimy się od krajów zachodnich pod względem picia.

konto usunięte

0

@william_wallace "tam, gdzie pisałeś sarkastycznie, że przypisuję Niemcom i Rosjanom winę "
I gdzie tam jest napisane, że nie uznaję faktów?
"W moich wypowiedziach nie ma nawet wskazania narodowości."
No tak, pisałeś że ludzie są krajem ¯\_(ツ)_/¯
No, ok niech będzie, że w Peru też, ale czemu miałby Mnie obchodzić program studiów historycznych?
"takiego sposobu dyskusji uczy życie..."
No widać, że nie miałeś łatwo, ale nie mieszajmy do tego emocji.
"W sumie tego też uczą na studiach,..."
I czego jeszcze ciekawego się na tych studiach historycznych dowiedziałeś?
" mnie nie interesuje trochę, a jedynie to, do czego sam się odnoszę."
I przyszedłeś na forum podyskutować sam ze sobą? Gdzie te studia takie fajne mówisz?

konto usunięte

1

@Persyfl "I gdzie tam jest napisane, że nie uznaję faktów?" - czepianie się faktów w mojej wypowiedzi jest czepianiem się faktów.
"No tak, pisałeś że ludzie są krajem ¯\_(ツ)_/¯" - kraj, a narodowość to dwie zupełnie inne rzeczy. W mojej wypowiedzi nie ma nawet nazw krajów, żeby było śmieszniej.
"No, ok niech będzie, że w Peru też, ale czemu miałby Mnie obchodzić program studiów historycznych?" - jak Ciebie nie obchodzi Peru, cokolwiek innego to nie gadaj o tym. Mnie nie obchodzą Twoje wątki, więc je przemilczałem.
"No widać, że nie miałeś łatwo, ale nie mieszajmy do tego emocji." - widać, że nie znasz życia. Wyjdź z piwnicy.
" czego jeszcze ciekawego się na tych studiach historycznych dowiedziałeś?" -wszystkiego.
"I przyszedłeś na forum podyskutować sam ze sobą? " - z ludźmi, a więc nie z tobą :)
"Gdzie te studia takie fajne mówisz?" - na uniwersytecie :)

0

@Arkon Raczej nagonka lobby LGBT i perwersów na paradach robi swoje. Wielu homoseksualistom się zwraca jak widzą co oni robią. Jedni masturbacja w przedszkolach, a drudzy porno na ulicach. To nie jest myślenie normalnego człowieka, który ma problem tylko ze swoją tożsamością seksualną. A tamci niestety są najgłośniejsi i najbardziej ich widać i czuć. Coś Tu chyba jest nie tak i szkoda, że te osoby, których najbardziej to dotyczy nic z tym nie robią, a potem same obrywają ogólną niechęcią.

0

@Arkon Ludzie wypowiadają się zaleznie od kontekstu. Dla danego osobnika zachód jest zgniły w jakiejś sprawie np. światopoglądowej, ale np. słuzba zdrowia może być TOP. Gdyby za każdym razem ktoś miałby się wypowiadać jak najbardziej neutralnie w stosunku do zachodu, to musiałby pisać komentarze obfite w treść, by o niczym nie zapomnieć.

0

@clyde Moje rodzeństwo wróciło po 15 latach z Anglii do Polski. Była ich tam trójka. Wszyscy wrócili. W tym jedna osoba, ze względów troski o własne bezpieczeństwo czyt. właśnie muzułmanie.

konto usunięte

0

@william_wallace "czepianie się faktów w mojej wypowiedzi jest czepianiem się faktów."
To już nie nieuznawanie, tylko czepianie się? Jakich konkretnie faktów? Tego, że Polska w 1945 roku czy tam za Mieszka I nie weszła do UE?
" kraj, a narodowość to dwie zupełnie inne rzeczy."
Temu nikt tutaj nie przeczy, co nie zmienia tego, że nazywałeś ludzi krajem.
"W mojej wypowiedzi nie ma nawet nazw krajów, żeby było śmieszniej."
A ktoś postulował? Można by uznać, że nie znasz, ale skoro odbyłeś studia historyczne, to byłby błąd.
"jak Ciebie nie obchodzi Peru"
A gdzie Ja napisałem, że Peru Mnie nie obchodzi?
"jak Ciebie nie obchodzi Peru, cokolwiek innego to nie gadaj o tym."
Trudne tam egzaminy na te studia historyczne?
"Mnie nie obchodzą Twoje wątki, więc je przemilczałem."
Iście sokratejska postawa. Sokrates to był taki starożytny filozof, który postulował, żeby Polska weszła jak najszybciej do UE.
"wszystkiego."
Czyli przed studiami niczego nie wiedziałeś? To egzaminy pewnie trudne jednak nie były.
"z ludźmi, a więc nie z tobą :)"
Jak w tym dowcipie z panem Oponką i panem Paliwko.
"na uniwersytecie"
I dowiedziałeś się o tym dopiero na studiach. Można założyć, że trafiłeś tam przypadkiem?

konto usunięte

0

@Veraciter O, kolega gej - przyjaciel każdego prawaka się rozmnożył :D

konto usunięte

1

@Persyfl "To już nie nieuznawanie, tylko czepianie się? Jakich konkretnie faktów? Tego, że Polska w 1945 roku czy tam za Mieszka I nie weszła do UE?" - czepiasz się faktów, więc z nimi ci nie po drodzę. Fakty się uznaje i nic wtedy nie czepia.
"Temu nikt tutaj nie przeczy, co nie zmienia tego, że nazywałeś ludzi krajem." - nigdzie ludzi nie nazwałem krajem. To twoje własne urojenia. Kłamiesz.
"A ktoś postulował? Można by uznać, że nie znasz, ale skoro odbyłeś studia historyczne, to byłby błąd." - co innego znać, a co innego o tym mówić, a jeszcze co innego mówić o czyjejś winie i o tym, kto jest zły. Jeśli tego nie rozumiesz to współczuję.
"Trudne tam egzaminy na te studia historyczne?" - za trudne dla ciebie.
"Iście sokratejska postawa. Sokrates to był taki starożytny filozof, który postulował, żeby Polska weszła jak najszybciej do UE." - tak :)
"Czyli przed studiami niczego nie wiedziałeś? To egzaminy pewnie trudne jednak nie były." - nie były trudne dla mnie - nie mówię za ciebie :)
"I dowiedziałeś się o tym dopiero na studiach. Można założyć, że trafiłeś tam przypadkiem?" - a czy ja gdzieś coś takiego mówiłem, że dopiero tam się dowiedziałem? Znowu kłamiesz i manipulujesz :) Ładnie się przedstawiasz, jako kłamca i manipulator :)

konto usunięte

0

@william_wallace "czepiasz się faktów, więc z nimi ci nie po drodzę."
Faktem jest, że napisałeś to zdanie z błędem. Czepiam się tego. I? Nie czepiałem się tego, że Polska nie mogła wejść do UE, gdy ta jeszcze nie istniała.
"Fakty się uznaje i nic wtedy nie czepia."
Wnioskuję, że dużo prac pisemnych na tych studiach historycznych nie mieliście :)
"nigdzie ludzi nie nazwałem krajem. "
A tu na przykład "To jest "fakt bezsprzeczny", że gospodarczo jesteśmy gorzej rozwiniętym krajem"
"To twoje własne urojenia."
W sensie, że z doświadczenia wiesz, że cudze lepsze?
"co innego znać, a co innego o tym mówić,"
A nie każde krzesło jest brązowe.
"Jeśli tego nie rozumiesz to współczuję."
I kto tu kłamie?
"za trudne dla ciebie."
No i życie zmarnowane :(
" tak :)"
W sumie bez sensu napisałem, bo ktoś to odbywał studia historyczne na pewno o tym wie.
"nie były trudne dla mnie - nie mówię za ciebie :)"
Dosłownie 4 linijki wcześniej napisałeś :)
"a czy ja gdzieś coś takiego mówiłem, że dopiero tam się dowiedziałem?"
Napisałeś, że na tych studiach dowiedziałeś się wszystkiego. Logicznie i semantycznie wynika z tego, że wcześniej nie wiedziałeś.
"Znowu kłamiesz i manipulujesz"
Zawsze
"Ładnie się przedstawiasz, jako kłamca i manipulator :)"
To autoironia, czy odniesienie do słynnych 3 słów do ojca prowadzącego?

konto usunięte

1

@Persyfl "Faktem jest, że napisałeś to zdanie z błędem. Czepiam się tego. I? Nie czepiałem się tego, że Polska nie mogła wejść do UE, gdy ta jeszcze nie istniała." - moje zdanie było napisane prawidłowo. To ty czepiałeś się faktów. Wiesz o tym, że to ten sam poziom, co zwolennicy Wielkiej Lechii?
"Wnioskuję, że dużo prac pisemnych na tych studiach historycznych nie mieliście :)" - napisałem wystarczająco, a moje prace są nawet do znalezienia w internecie, ale nie dla psa kiełbasa :)
"A tu na przykład "To jest "fakt bezsprzeczny", że gospodarczo jesteśmy gorzej rozwiniętym krajem"" - wiesz, co to jest cudzysłów? Wiem, ciężkie dla kogoś, kto nie patrzy obiektywnie, a ideologicznie. Teraz rozumiem, czemu się czepiasz faktów, skoro nawet nie wiesz, czym jest cudzysłów. Śmieszne to, nawet mnie tak zacytowałeś, a nie wiedziałeś, co cytujesz. xD
"W sensie, że z doświadczenia wiesz, że cudze lepsze?" - wiem, że kłamiesz, bo miałem doświadczenia z takimi osobnikami jak ty, gdyż nigdzie nie nazwałem ludzi krajem. Przypisałeś mi coś, czego nigdy nie napisałem.
"A nie każde krzesło jest brązowe." - słusznie, nie każde, więc teraz pomyśl i odnieś to do moich słów.
"I kto tu kłamie?" - ty kłamiesz, skoro nie widzisz różnicy między tymi rzeczami.
"W sumie bez sensu napisałem, bo ktoś to odbywał studia historyczne na pewno o tym wie." - a ja bez sensu odpowiedziałem :)
"Napisałeś, że na tych studiach dowiedziałeś się wszystkiego. Logicznie i semantycznie wynika z tego, że wcześniej nie wiedziałeś." - to musiałbyś założyć, że wcześniej nie istniałem, bo nic nie wiedziałem. Kłania się tutaj logika. Tak, dowiedziałem się wszystkiego, czego wcześniej nie wiedziałem, a co można się było dowiedzieć.
"To autoironia, czy odniesienie do słynnych 3 słów do ojca prowadzącego?" - zacytuj, gdzie ludzi nazywam krajem. Pokaż swoją mądrość, cytuj :) ale ze zrozumieniem, bo ktoś może nie wiedzieć, czym jest cudzysłów albo też brak ci logiki, skoro uważasz, że przed studiami nie istniałem :) Czego spodziewać się po kimś, kto błędne wnioski wyciąga na podstawie rzeczy, które nigdy nie padły, bo gdzie ci ludzie, co są krajem :) i co najśmieszniejsze, nie wymieniłem w swojej głównej wypowiedzi krajów Rosji i Niemiec, a sam je z niczego wytrzasnąłeś. Także nie wiem, gdzieś tam dopatrzył się tego, że uważam ich za "złych".


1

@Veraciter "Raczej nagonka lobby LGBT i perwersów na paradach robi swoje. Wielu homoseksualistom się zwraca jak widzą co oni robią. Jedni masturbacja w przedszkolach, a drudzy porno na ulicach."

To jakiś straszny kraj w którym żyjesz! W Polsce najbardziej "perwert" incydent na paradzie lgbt, to było jak pracownik TVP się wychylał z okna z gołym tyłkiem z tęczową flagą.

"To nie jest myślenie normalnego człowieka, który ma problem tylko ze swoją tożsamością seksualną. "
Bardzo mi to zdanie zabrzmiało, jak tego Węgierskiego europosła, co to krytykował "pedalstwo", podkreślał wiarę w boga itd, aż do momentu jak po rynnie spierdzielał z gejowskiej orgii.


0

@CZaras Celnie opisałeś tych ludzi i na ich tle rzeczywiście łatwo mieć takie przekonanie. Co źle świadczy o nich, nie o mnie.

Sugerujesz, że te wymienione grupy mają jakieś cechy, które powinny budzić szacunek? Bo zamordyści raczej mojego szacunku nie budzą.

Uzasadnij dlaczego mam nieuka nie nazywać nieukiem, rasistę rasistą, zamordystę zamordystą. Powodzenia

konto usunięte

1

@Persyfl Teraz widzę, że chodziło ci to, że w określeniu: "jesteśmy gorzej rozwiniętym krajem", że tutaj jest niby regułka kraju, że tutaj ludzi nazwałem krajem? xD Jak powiemy "jestem otwartą księga" to znaczy, że jestem książką i taka jest regułka książki? Serio? Jak ktoś powie "jesteśmy bogami" to znaczy, że taka jest regułka bóstwa jako siły nadprzyrodzonej? Jak ktoś powie "jesteś moim szczęściem" to taka jest definicja szczęścia? Serio? Nawet nie masz pojęcia, co znaczą określone słowa, a czym jest definicja czegoś. Danym słowom przypisujesz swoje własne znaczenie pomijając szereg innych i bawisz się czepiając innych czegoś, czego nie powiedzieli, bo nie o to im chodziło. Jak powiem o tobie "jesteś zerem" to znaczy, że jesteś cyfrą czy tam liczbą? Wiem, że nie wpadłeś na to, że komuś może chodzić o to, że pisząc w formie "jesteśmy" chodzi mi o mieszkańców zamieszkiwanego danego kraju. Tak, jesteśmy gorzej rozwiniętym krajem, bo mówię o kraju jako miejscu mojego zamieszkania i o nas jako jego mieszkańcach. Ej, czy ty czasem nie jesteś jak poseł Janusz Kowalski, który zrozumiał dosłownie słowa "nóż się w kieszeni otwiera" xD. Nie powiem o sobie, że nazywam się William Wallace, bo jeszcze pomyślisz, że to na serio ja i że jestem nieśmiertelny.

konto usunięte

0

@william_wallace "moje zdanie było napisane prawidłowo"
Nie było, słońce. Powinno być "drodze", a nie "drodzę". Może dopytaj na studiach historycznych.
"To ty czepiałeś się faktów."
No przecież nawet napisałem, że czepiam się faktu, że napisałeś zdanie z błędem.
"Wiesz o tym, że to ten sam poziom, co zwolennicy Wielkiej Lechii?"
Oni też ci wytykają błędy w pisowni?
"a moje prace są nawet do znalezienia w internecie,"
Przecież nie będę przeglądał wszystkich stron z memami.
"wiesz, co to jest cudzysłów?"
Czy to pytanie podchwytliwe? Co tu ma cudzysłów do gadania? Może wkleję tylko te wyrazy, o które chodziło.
"jesteśmy (...) krajem"
"kto nie patrzy obiektywnie, a ideologicznie. "
Taka ciekawostka - ideologia pierwotnie oznaczała naukę o ideach i ich obiektywnych źródłach. Zapewne niepotrzebnie to piszę, bo na studiach historycznych na pewno o tym uczą.
"Śmieszne to, nawet mnie tak zacytowałeś, a nie wiedziałeś, co cytujesz. xD"
Ufff, dobrze, że dodałeś "xD", bo bym nie wiedział, że cię to bawi.
"wiem, że kłamiesz, bo miałem doświadczenia z takimi osobnikami jak ty,"
Ile już lat jesteście po ślubie?
"słusznie, nie każde, więc teraz pomyśl i odnieś to do moich słów."
Och, nie zauważyłeś, ale to właśnie było odniesienie do twoich słów, ale fajnie, że potwierdziłeś.
"ty kłamiesz, skoro nie widzisz różnicy między tymi rzeczami."
Muszą wam w programie dodać semantykę. Kłamstwo to świadome mówienie nieprawdy, nie mogłoby mieć miejsca zgodnie z twoim założeniem, gdyby było prawdziwe.
"a ja bez sensu odpowiedziałem"
A do tego to się już przyzwyczaiłem.
"to musiałbyś założyć, że wcześniej nie istniałem, bo nic nie wiedziałem. "
Nie musiałbym. Wiedza nie jest niezbędna do istnienia. Niemniej to była klasyczna redukcja do absurdu, która prowadzi do wniosku, że po prostu kolejny raz kłamałeś. Szok i niedowierzanie.
"Tak, dowiedziałem się wszystkiego, czego wcześniej nie wiedziałem"
Wcześniej napisałeś, że wszystkiego, bez żadnych wyłączeń.
"skoro uważasz, że przed studiami nie istniałem"
Jestem solipsystą - nie istniejesz poza tą dyskusją.
"gdzie ci ludzie, co są krajem"
Ale cię czeka gimnastyka za chwilę :)
"i co najśmieszniejsze, nie wymieniłem w swojej głównej wypowiedzi krajów Rosji i Niemiec, a sam je z niczego wytrzasnąłeś. "
Ok, już wiemy, że masz specyficzne poczucie humoru, nie musisz więcej powtarzać.
Oj kłamczuszku, w tym wątku, aż do teraz, ani razu nie użyłem słowa "Rosja" :)
Lećmy dalej...
Hmmmm, pisałeś o zniszczeniach w Polsce podczas IIWŚ i o "radzieckim bucie". Skąd tam się mogły Niemcy i Rosjanie wziąć. W ogóle radziecki but może się kojarzyć z dowolnym krajem.

2

@Arkon

Żyje od kilku lat w Niemczech i obracam się w różnych grupach ludzi.

Niemcy są tolerancyjni. Polacy tolerancyjni nie są w ogóle i mówię tutaj również o tych biegających z tęczową flagą.

Tutaj każdy ma swoją opinię wobec różnych kwestii życiowych i zachowuje ją dla siebie, a nie nawołuje innych do tego co mają robić, jak mają żyć, na kogo głosować, co jest w porządku, a co nie jest...

W Polsce niech ludzi najpierw zaczną tolerować innych zdanie, a nie nazywać ich idiotami etc.

Ostatnio jeden ze znajomych powiedział że nowy kanclerz Niemiec jest super, drugi powiedział że według niego to nie jest odpowiednia osoba na tym stanowisku. I koniec. Nikt nikogo nie przekrzykiwał, uszanowali swoje zdanie i tyle.

Polacy lubią narzekać i lubią poczucac innych, mówić co mają robić, co jest dobre a co nie... Wiem po sobie jak zaczynałem pracę w Niemczech i wiem teraz jak już prawie ogóle nie pracuje z Polakami i jestem pracownikiem wielkiej niemieckiej firmy.
4-5 mamy Polaków. Starzy kawalerzy, wszyscy niezaszczepieni i jak parę słów dawnej zamieniliśmy to są to wyjątkowe umysły że tak powiem. :D

konto usunięte

0

@william_wallace "Jak powiemy "jestem otwartą księga""
To już w liczbie mnogiej przemawiasz?
1. Może wy powiecie, ale ktoś, kto chciałby to powiedzieć poprawnie, napisałby coś w stylu "jestem niczym otwarta księga".
2. To jest frazeologizm, w przeciwieństwie do rzeczonej wypowiedzi. Widać na studiach historycznych o tym nie uczą.
Coś chyba niezgodnie ze znaczeniem używasz sformułowania "regułka".
"Nawet nie masz pojęcia, co znaczą określone słowa, a czym jest definicja czegoś."
Słońce, ale tylko ty piszesz o definicji :)
"pisząc w formie "jesteśmy" chodzi mi o mieszkańców zamieszkiwanego danego kraju."
O, pleonazm :)
Uwzględniając twoją uwagę, wychodzi, że mieszkańcu kraju są krajem. You played yourself.

konto usunięte

0

@Persyfl "Nie było, słońce. Powinno być "drodze", a nie "drodzę". Może dopytaj na studiach historycznych."
- Literówka xD, więc widać, że nie masz argumentów. Najpierw czepiasz się mojej wypowiedzi pisząc: "Tak, tak, wszystko wina złych Niemców i Rosjan." - a teraz przekręcasz, że niby chodziło literówkę xD
"No przecież nawet napisałem, że czepiam się faktu, że napisałeś zdanie z błędem."
- przecież czepiasz się tego, że chodzi mi niby o złych Rosjan i Niemców, więc już nie zmyślaj manipulatorze. Gdzie pisałem o złych Rosjanach i Niemcach? Gdzie?
"Oni też ci wytykają błędy w pisowni?"
- literówka to literówka. Sam robisz literówki, więc nie udawaj świętoszka. Wystarczy prześledzisz twoje komentarze w innych miejscach, jak choćby tutaj: " to jest też kwestia, która może działać na korzyść nowych transferów. Jak jesteś ambitny i masz do wyboru drogę Neymara do PSG albo drogę Ronaldinho to Barcry, to brzmi bardzo kusząco. Przy odchodzących jest tak, że jeśli ten projekt wypali, to piłkarze mają opcje odejść do klubu, gdzie będą zapamiętani jako jedni z wielu albo zostać w klubie, gdzie historia zapamięta wielu" (link: https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-11091311#comment-11091451) - raz, że nie potrafisz napisać poprawnie klubu, któremu rzekomo kibicujesz, a dwa, to nie "opcje", a "opcję".
"Taka ciekawostka - ideologia pierwotnie oznaczała naukę o ideach i ich obiektywnych źródłach. Zapewne niepotrzebnie to piszę, bo na studiach historycznych na pewno o tym uczą."
- nie obchodzi mnie pierwotnie. Obchodzi mnie mój kontekst. Zawsze liczy się intencja autora, a nie twoje własne urojenia o kimś.
"Ufff, dobrze, że dodałeś "xD", bo bym nie wiedział, że cię to bawi."
- sprawdziłeś już na Wikipedii, co to jest cudzysłów?
"Och, nie zauważyłeś, ale to właśnie było odniesienie do twoich słów, ale fajnie, że potwierdziłeś."
- i dalej nie zrozumiałeś, że strzeliłeś sobie w stopę, ale to zostawię, bo się pogrążasz.
"Nie musiałbym. Wiedza nie jest niezbędna do istnienia. Niemniej to była klasyczna redukcja do absurdu, która prowadzi do wniosku, że po prostu kolejny raz kłamałeś. Szok i niedowierzanie."
- ale tak założyłeś. Według ciebie nie istniałem, bo istniejąc musiałbym wiedzieć cokolwiek. Sam popełniłeś dedukcję absurdu, bo według ciebie nic nie wiedziałem. To jest właśnie absurd. Wygrałem.
"Muszą wam w programie dodać semantykę. Kłamstwo to świadome mówienie nieprawdy, nie mogłoby mieć miejsca zgodnie z twoim założeniem, gdyby było prawdziwe."
- mówi to ktoś, kto twierdzi, iż ja pisałem niby, że Rosjanie i Niemcy są źli, a to właśnie kłamstwo, które popełniłeś, bo nigdzie takich określeń nie napisałem, nie wspomniałem też narodowości, nawet kraju nie ma. Sam sobie wymyśliłeś coś, aby mnie oczernić, bo patrzysz ideologicznie.
"Jestem solipsystą - nie istniejesz poza tą dyskusją."
- nie obchodzi mnie kim jesteś, bo stan faktyczny jest inny.
"Ale cię czeka gimnastyka za chwilę :)" - nic mnie nie czeka, bo już to zrobiłem, panie pośle Kowalski.
"Ok, już wiemy, że masz specyficzne poczucie humoru, nie musisz więcej powtarzać.


Oj kłamczuszku, w tym wątku, aż do teraz, ani razu nie użyłem słowa "Rosja" :)


Lećmy dalej..."
- Owszem. Napisałeś ROSJAN I NIEMCÓW, ale to ty zbudowałeś swoją retorykę na kłamstwie, a jedynie na własnym błędzie. To nas różni, bo ja jestem uczciwy.
"Hmmmm, pisałeś o zniszczeniach w Polsce podczas IIWŚ i o "radzieckim bucie". Skąd tam się mogły Niemcy i Rosjanie wziąć. W ogóle radziecki but może się kojarzyć z dowolnym krajem."
- w słowie "radziecki" nie ma określenia narodowości. Słowo "radziecki" (celowo małą literą) nie jest nawet nazwą kraju. Nigdy nie słyszałem o kraju "radziecki" (celowo małą literą). Może ty słyszałeś, ale poza tobą to chyba nikt.

I pytam:
- gdzie pisałem o Rosjanach i Niemcach?
- gdzie napisałem, że Rosjanie i Niemcy są źli?
- gdzie napisałem, że kraj to ludzie?

konto usunięte

0

@Persyfl "To już w liczbie mnogiej przemawiasz?" - bez różnicy, czy pojedyncza czy mnoga.
"1. Może wy powiecie, ale ktoś, kto chciałby to powiedzieć poprawnie, napisałby coś w stylu "jestem niczym otwarta księga"." - moje też jest poprawne, bo również można się z nim spotkać.
"2. To jest frazeologizm, w przeciwieństwie do rzeczonej wypowiedzi. Widać na studiach historycznych o tym nie uczą." - przecież wiem. Ty właśnie uważasz, że słowo "jesteśmy" zawsze oznacza, że ktoś faktycznie tym jest.
"Słońce, ale tylko ty piszesz o definicji :)" - Księżycu, ale to ty twierdzisz, że ja pisałem, iż według mnie ludzie są krajem, a nigdzie tak nie pisałem, bo nigdzie tak kraju nie definiowałem.
"Uwzględniając twoją uwagę, wychodzi, że mieszkańcu kraju są krajem. You played yourself." - jacy "mieszkańcu"? Co to za mądrość? Uwzględniając moją uwagę chodzi jasno o to, że twierdziłem, iż chodzi o kraj przez danych ludzi zamieszkiwany, a nie, że ludzie są krajem. Nigdzie tak nie zdefiniowałem kraju. To twoje własne urojenia. Rozumiem, że w określeniu "jesteś zerem" to jesteś cyfrą lub liczbą. Pokazałem ci przykłady, że "jesteśmy" nie zawsze oznacza, iż tym faktycznie jesteśmy. Zastosowałem morfizację, czyli krajowi nadałem ludzkie kształty. Może to za trudne dla ciebie, ale pewnie nie masz pojęcia z czym się to je (nie myśl wtedy faktycznie o jedzeniu, proszę). Wiem, nadać komuś ludzki kształt to znaczy być tym rzeczywiście.

0

@Arkon "Ostatnio oglądałem program o Danii i tam normą są sklepiki bez sprzedawcy i 99% klientów płaci uczciwie za towar."
Na Bawarii tak sprzedają dynie i kwiaty, leży sobie cennik i obok puszka do której wrzuca się kasę

konto usunięte

0

@Persyfl ""To już w liczbie mnogiej przemawiasz?" - jakbyś znał historię to wiedziałbyś, że bogowie starożytni tak o sobie czasem mówili. Nawet ludzie tak o sobie potrafili pisać. Ja sam siebie uznaję za lepszego od ciebie.

konto usunięte

0

@william_wallace
" Literówka xD"
1. Nie literówka. Żadna litera w tym wyrazie nie wymagała użycia Altu.
2. Tak, czy owak błąd.
"więc widać, że nie masz argumentów. "
Argumentem było, że faktem jest iż twoje zdanie zostało napisane z błędem. Bohatersko zaprzeczałeś, a teraz reagujesz nerwowym śmiechem.
" a teraz przekręcasz, że niby chodziło literówkę xD"
Słońce, zmarszczek dostaniesz od tych "xD". I to ty piszesz o literówce, nie Ja.
"przecież czepiasz się tego, że chodzi mi niby o złych Rosjan i Niemców, więc już nie zmyślaj manipulatorze."
Ok, czyli nie czepiam się błędnego zdania, a ty na to wcale nie odpisujesz :)
"Gdzie pisałem o złych Rosjanach i Niemcach?"
A ktoś twierdzi, że pisałeś?
"literówka to literówka"
A krzesło to krzesło.
"Sam robisz literówki, więc nie udawaj świętoszka."
Czy gdziekolwiek twierdziłem, że nie popełniam błędów? Pisałeś o nieuznawaniu faktów, które magicznie zrobiło się czepianiem, więc podałem przykład.
"raz, że nie potrafisz napisać poprawnie klubu"
1. Tam powinno być "skrótu nazwy klubu" :)
2. No to się zdecyduj, literówka to literówka, czy nie potrafisz deklinować drogi.
"a dwa, to nie "opcje", a "opcję"."
Jaki ładny samobój. Tam jest liczba mnoga, więc opcje. Już prędzej o brak dwukropka się można było przyczepić.
"nie obchodzi mnie pierwotnie."
Ciekawe słowa z ust człowieka, który odbywał studia historyczne.
"Zawsze liczy się intencja autora, a nie twoje własne urojenia o kimś."
Pewnie dlatego tyle o Mnie piszesz :)
"sprawdziłeś już na Wikipedii, co to jest cudzysłów?"
To jest w sumie ciekawe, jak walczysz tutaj z chochołem. Poczekaj, włączę jakiegoś Zimmera do tego.
"nie zrozumiałeś, że strzeliłeś sobie w stopę"
Tak unikam wojska.
"ale to zostawię, bo się pogrążasz."
Oczywiście. Nie ma powodu, żeby ci nie wierzyć.
"ale tak założyłeś."
Ależ skąd. Jak już mówiłem, wiedz nie jest niezbędna do istnienia, a całość była redukcją do absurdu.
"Według ciebie nie istniałem, bo istniejąc musiałbym wiedzieć cokolwiek."
Ale że kamienie nie istnieją, czy wszystko, co istnieje ma świadomość? Którą czakrę mam odpalić?
"Sam popełniłeś dedukcję absurdu"
Co popełniłem? :D To się nazywa redukcja do absurdu i tak, Ja ją przeprowadziłem. To w pełni poprawny logicznie argument.
"bo według ciebie nic nie wiedziałem."
Nie według Mnie, tylko wedle twoich słów, słońce.
"Wygrałem."
Wrzucisz zdjęcia, jak sam sobie szarfę zakładasz?
"mówi to ktoś, kto twierdzi, iż ja pisałem niby, że Rosjanie i Niemcy są źli,..."
Zaproś tego kogoś, to zobaczymy.
"nawet kraju nie ma."
Bo "radziecki but" może się odnosić do dowolnego kraju i jednocześnie wcale nie jest oceniające. Seems logic.
"Sam sobie wymyśliłeś coś, aby mnie oczernić, bo patrzysz ideologicznie."
Tak, spiskowaliśmy w tej sprawie od lat.
"nie obchodzi mnie kim jesteś, bo stan faktyczny jest inny."
Zajrzyj, proszę pod biurko. Gdzieś tam powinien być sens, który powinieneś był umieścić w tym zdaniu.
"nic mnie nie czeka,"
Smutne trochę.
"Napisałeś ROSJAN I NIEMCÓW, ale to ty zbudowałeś swoją retorykę na kłamstwie, a jedynie na własnym błędzie."
Czyli przyznajesz się do kłamstwa, tylko po to, żeby Mi je zarzucić niespójnym zdaniem. Jakiż to błąd?
"To nas różni, bo ja jestem uczciwy."
Innego by na studia historyczne nie przyjęli, a że cię parę, razy przyłapałem na kłamstwie, to kto by tam wnikał.
"Słowo "radziecki" (celowo małą literą) nie jest nawet nazwą kraju."
Zachodni sąsiad Polski też. Jak o swoim bracie mówię "Mój brat", to o nim nie mówię, bo nie używam jego imienia :)
"(celowo małą literą)"
Podobnie zaimki drugoosbowe u Mnie.
"gdzie pisałem o Rosjanach i Niemcach?"
A gdzieś pisałem, że pisałeś?
"gdzie napisałem, że Rosjanie i Niemcy są źli?"
A gdzieś pisałem, że pisałeś?
"gdzie napisałem, że kraj to ludzie?"
""jesteśmy (...) krajem""

konto usunięte

0

@william_wallace " bez różnicy, czy pojedyncza czy mnoga."
"ty kłamiesz, skoro nie widzisz różnicy między tymi rzeczami."
"moje też jest poprawne, bo również można się z nim spotkać."
Logiczne. Błędy nie istnieją, bo można się z nimi spotkać.
"przecież wiem."
Nic na to nie wskazywało.
"Ty właśnie uważasz, że słowo "jesteśmy" zawsze oznacza, że ktoś faktycznie tym jest."
Pewnie dlatego pisałem o frazeologizmach :) No dobra, czyli w tym wypadku nie oznacza? Czyli nie jesteście gospodarczo gorzej rozwiniętym krajem na tle Zachodu z powodu zniszczeń w trakcie IIWŚ ?

konto usunięte

1

@Arkon Nie jestem wrogiem Europy Zachodniej, uważam że sporo rzeczy moglibyśmy od nich podpatrzeć, a nawet powinniśmy. I pomimo, że nie śledzę za dużo mediów to, jednak jestem w stanie kilka takich objawów gnicia dojrzeć. Pozwolę sobie na parę przykładów.
1. Austriacy (okej nie stricte Europa Zachodnia, ale z naszej perspektywy bardziej na Zachód niż na Wschód) nie zgodzili się na odsłonięcia pomnika Jana Sobieskiego we Wiedniu, pomimo tego ile miasto i kraj mu zawdzięczają, bo uznali że to mogłoby być isalmofobiczne -> jak dla mnie wyrzekanie się własnej historii, sukcesów, zwycięstw, to jednak objaw przegnicia.
2. Anglicy, którzy uznali, że podczas niedawnego meczu z Polską polski realizator specjalnie pokazuje jak najbardziej aryjskie osoby, co jest przejawem czystego rasizmu. -> Kolejny objaw, który moim zdaniem przejawia zgniliznę szeroko pojętego Zachodu tj. RASIZM, WSZYSTKO JEST RASIZMEM. Oczywiście hiperbolizuje, ale z mojej perspektywy to słowo jest podciągane pod tyle zachowań, że frustracja tym mnie nie dziwi.
3. Conchita Wurst -> Sławny występ na Eurowizji, którym postanowiono się pochwalić. Moim zdaniem jest to pewien przejaw, który można uznawać za zachodnie przegnicie, mam na myśli pewnego rodzaju tendencję do celowego szokowania kwestiami seksualności, która jest w ten czy inny sposób odmienna.
4. Zbyt biała kadra... Taki zarzut przy okazji Mistrzostw bodaj w 2016 r. zarzuciły Polsce media z jednego z krajów skandynawskich. Czyli znowu to co już wspominałem. Taki rodzaj ataku, abyśmy wstydzili się i odżegnywali od tego co europejskie, bo to nie powód do dumy, w końcu wojny światowe, kolonializm, wyzysk itd.

Nooo i więcej powiem szczerze, że mi się nie chce. Te które wymieniłem to tylko z mojej pamięci, nie musiałem nic szukać, a naprawdę nie jestem osobą zorientowaną. Gdybym choć trochę poszperał dalej to pewnie znalazłbym "n" razy więcej podobnych przypadków. Oczywiście nie mówię, że Zachód jest zły, a Polska dobra. Dla mnie osobiście zarówno Polska, jak i wszystkie inne miejsca, w tym bogatsza część Europy, mają swoje wady i zalety. Z uwagi, jednak na to co tu napisałem wydaje mi się, że ktoś kto nie żyje pod kloszem musi zauważać, że również Europa Zachodnia ma swoje problemy społeczne, kłopot ze znalezieniem w pełni tożsamości, skorelowaniem swej przeszłości, dziedzictwa z wielokulturowością oraz szeroko pojętą tolerancją. Moim zdaniem przynajmniej tak jest i w związku z brakiem tej korelacji wychodzą takie kwiatki jakie wymieniłem, które wskazują jakby Europa często wstydziła się swojej historii, swojego dziedzictwa, a nawet swojego koloru skóry jakby to dziwne nie było. Co więcej wyrażanie odmiennego punktu widzenia doprowadza do skandali. Stworzono w Skandynawii nawet takie pojęcie jak "korytarz poglądów", zgodnie z którym wyrażane myśli przez ludzi powinny być jak korytarz, którym można przejść, wypowiadając się w zgodzie z tym co przyjęte, jednak drzwi do innych skrzydeł budynku są zamknięte. Ten wstyd, brak pogodzenia ze sobą samą, a także zamknięcie się na inne perspektywy (choćby poprzez przyczepianie notek rasistów, mizoginów, homofobów na prawo i lewo) może być uznawane za zepsucie u nas na zaścianku Europy. A zważ, że jeszcze nie sięgnąłem po inne mogące budzić wątpliwości zjawiska jak kwestie np. Body Shamingu.

konto usunięte

0

@william_wallace "ale to ty twierdzisz, że ja pisałem, iż według mnie ludzie są krajem"
Pisałem o tym, co napisałeś, a nie co uważasz.
"bo nigdzie tak kraju nie definiowałem."
Niczego nie definiowałeś.
"jacy "mieszkańcu"?"
O, literówka. Tym razem nie musiałeś się przekopywać przez zupełnie inny wątek, żeby jakąś znaleźć :) Powinno być "mieszkańcy".
"Uwzględniając moją uwagę chodzi jasno o to, że twierdziłem, iż chodzi o kraj przez danych ludzi zamieszkiwany,"
Chwilę wcześniej pisałeś coś innego. "pisząc w formie "jesteśmy" chodzi mi o mieszkańców zamieszkiwanego danego kraju."
Coś się gubisz w zeznaniach.
"Nigdzie tak nie zdefiniowałem kraju. "
Ależ Ja ci nigdzie nie zarzucałem definiowania czegokolwiek.
"Rozumiem, że w określeniu "jesteś zerem" to jesteś cyfrą lub liczbą. "
Frazeologizm, FRAZEOLOGIZM, F R A Z E O L O G I Z M.
"Jesteśmy krajem" frazeologizmem nie jest. Rozrysować ci to?
"Zastosowałem morfizację, czyli krajowi nadałem ludzkie kształty."
Gdy próbujesz zabłysnąć, ale nie zdążyłeś doczytać :D

konto usunięte

0

@william_wallace "jakbyś znał historię to wiedziałbyś, że bogowie starożytni tak o sobie czasem mówili."
Lądujesz w folderze z memami.
"Ja sam siebie uznaję za lepszego od ciebie."
¯\_(ツ)_/¯


Ktoś pamięta tego kolesia, co uważał się za Sokratesa? Weźcie go zawołajcie.

konto usunięte

0

@Persyfl "1. Nie literówka. Żadna litera w tym wyrazie nie wymagała użycia Altu." - jak się pisze szybko to się czasem kliknie, więc literówka. Zajrzyj do słownika termin "literówka", a potem powróć i potem się mądrz.
"2. Tak, czy owak błąd." - i vice versa.
"Argumentem było, że faktem jest iż twoje zdanie zostało napisane z błędem." - argumentem było to, że za błąd uznałeś podane przeze mnie fakty, bo pisałem rzekomo, że Rosjanie i Niemcy są źli, a potem, zacząłeś pisać o literówce, gdy już argumenty ci się skończyły.
"Ok, czyli nie czepiam się błędnego zdania, a ty na to wcale nie odpisujesz :)" - fakt, czepiałeś się faktów przeze mnie zapodanych. Według ciebie pisałem, że Rosjanie i Niemcy są źli, a nigdzie tego nie robiłem. Potem, gdy już się zbłaźniłeś przyczepiłeś się literówki.
"A ktoś twierdzi, że pisałeś?" - ty.
"A krzesło to krzesło." - tak
"Czy gdziekolwiek twierdziłem, że nie popełniam błędów? Pisałeś o nieuznawaniu faktów, które magicznie zrobiło się czepianiem, więc podałem przykład." - a czy ja też gdziekolwiek pisałem, że nie popełniam błędów? Sam zacząłeś się mnie czepiać mimo, że nigdzie nie głosiłem swojej bezbłędności, więc skoro to robiłeś to sam to robię. Sam zacząłeś, a teraz nagle bronisz się mimo, że ten sam rodzaj obrony mogę zastosować ja, bo to ty mnie zaatakowałeś, a nie ja ciebie.
"1. Tam powinno być "skrótu nazwy klubu" :)" - jasne, winny się tłumaczy.
"2. No to się zdecyduj, literówka to literówka, czy nie potrafisz deklinować drogi." - stosuję tylko te same chwyty, jakie sam stosowałeś. Te same ataki, te same rodzaje obrony. Nie robię nic, czego sam nie robiłeś.
"Jaki ładny samobój. Tam jest liczba mnoga, więc opcje. Już prędzej o brak dwukropka się można było przyczepić." - nie ma tam liczby mnogiej, ponieważ odejście z klubu jest tylko i wyłącznie jedną opcją. Strzeliłeś sobie samobója. Nie potrafisz nawet się porządnie wytłumaczyć. Ty chyba jesteś niedzielnym fanem piłki nożnej, który pewnie nawet nie wie, co to jest spalony. To, że nie postawiłeś tam dwukropka to tylko i wyłącznie twoja wina. To zdanie jest błędne.
"Ciekawe słowa z ust człowieka, który odbywał studia historyczne." - jakbyś był na studiach historycznych to wiedziałbyś, że słowa danego człowieka ocenia się przez pryzmat tego, o co mu chodziło. Kogo obchodzi, co było tysiące lat temu, gdy piszę coś dzisiaj o dzisiejszych sprawach. Tak historycy nie podchodzą do tematu. Na jakich studiach cię nauczono tak podchodzić do tematów? Filozoficznych, które nie są nawet nauką i po nich jesteś naukowcem tylko sam dla siebie?
"Pewnie dlatego tyle o Mnie piszesz :)" - śmieszne jest to, że to ty zacząłeś pisać o mnie, a nie odwrotnie :)
"Ależ skąd. Jak już mówiłem, wiedz nie jest niezbędna do istnienia, a całość była redukcją do absurdu." "Ale że kamienie nie istnieją, czy wszystko, co istnieje ma świadomość? Którą czakrę mam odpalić?" - pisałeś wyraźnie, że na studiach nauczyłem się wszystkiego w sposób dosłowny, więc nie miałem prawa istnieć przed studiami, bo nie wiedziałbym nic, nawet tego, że żyję. Stworzyłeś potworka, który sam ciebie pogrążył. Jak to było? Czy bóg może stworzyć kamień, którego nie podniesie? Stworzyłeś :) Kurczę, musze uważać, bo zaraz uznasz siebie za boga albo, że coś przekręciłem :)
"Co popełniłem? :D To się nazywa redukcja do absurdu i tak, Ja ją przeprowadziłem. To w pełni poprawny logicznie argument." - no właśnie ty stworzyłeś absurd, bo wszystko czytasz dosłownie, jakby z twoim ilorazem inteligencji było coś nie tak. Nie potrafisz myśleć abstrakcyjnie. Jak serio uważasz, że nie istniałem przed studiami to gratuluję. Czego się człowiek nie dowie. To jak pojawiłem się na tym świecie, skoro taki absurd stworzyłeś, bo nie potrafisz abstrakcyjnie myśleć? Skoro się nie mogłem urodzić, gdyż dopiero zaistniałem na studiach? Albo urodziła mnie już dorosłego, co zmusza moją rodzicielkę do bycia olbrzymką. To jest właśnie absurd. Powiedz mi, wierzysz w olbrzymy albo Cyklopów, Tytanów, kogokolwiek masywnych rozmiarów, skoro nie istniałem przed studiami? To kopalnia wiedzy, aby pośmiać się z kogoś, kto tylko potrafi rozumieć dosłownie.
"Nie według Mnie, tylko wedle twoich słów, słońce." - to twoje własne słowa, własne urojenia. W moich słowach nic takiego nie ma, że wszystkiego dowiedziałem się dopiero na studiach, bo nigdzie nie napisałem KIEDY ja się czegoś nauczyłem. Pisałem wyraźnie: "Jeśli nie uznajesz faktów to przybij sobie pionę ze zwolennikami Wielkiej Lechii, ale czego się dziwić, skoro nasza edukacja wychowała takie wybryki jak ty, które głoszą pseudomądrości, którzy uważają, że to, że byliśmy za Żelazną Kurtyną nie miało żadnego związku z rozwojem naszego kraju. Takich rzeczy uczą na każdych studiach historycznych, a zapewne nieraz w szkole licealnej. To żadna tajemnica wiary, bo to wiedzą ludzie nawet bez wykształcenia wyższego." - nie ma wspomniane na jakim etapie edukacji JA SIĘ DOWIEDZIAŁEM O TYM. To twoje własne urojenia.
"Bo "radziecki but" może się odnosić do dowolnego kraju i jednocześnie wcale nie jest oceniające. Seems logic." - słowo "radziecki" nie jest krajem. Daje wskazówki na kraj, ale w żadnym razie na narodowość. Nie daje się wskazówki, że uznaję jakiś naród za zły. A but to obuwie, jakbyś nie wiedział, bo przecież wszystko czytasz dosłownie. But oznacza też sferę wpływów i zależność, więc nie czyni kogoś złym, jak ty mi przypisujesz.
"Innego by na studia historyczne nie przyjęli, a że cię parę, razy przyłapałem na kłamstwie, to kto by tam wnikał." - z czego nigdzie mi kłamstwa nie wypomniałeś :) Oj kłamczuszku, jakie to słodkie tak zmyślać. Ja nigdy tutaj nikogo nie okłamałem, w przeciwieństwie do ciebie. Piszesz, iż uważam Rosjan i Niemców za złych mimo, że nigdzie nic takiego nie pisałem. To wynik złej woli, aby komuś coś takiego przypisywać.
"Zachodni sąsiad Polski też. Jak o swoim bracie mówię "Mój brat", to o nim nie mówię, bo nie używam jego imienia :)" - przecież ty nie potrafisz czytać niedosłownie. Nigdzie w mojej wypowiedzi nie pisałem o Rosjanach i Niemcach. Pisałem jedynie o wojnie jaka miała na nas wpływ, a nie czyjejś winie, winie jakiegokolwiek kraju. Tworzysz chochoła, z którym sam walczysz.
"Hmmmm, pisałeś o zniszczeniach w Polsce podczas IIWŚ i o "radzieckim bucie". Skąd tam się mogły Niemcy i Rosjanie wziąć. W ogóle radziecki but może się kojarzyć z dowolnym krajem." - pisałem więc o zniszczeniach, brawo! Gdzie więc tam widzisz jakiekolwiek określenie kraju niemieckiego? Nie ma, zero. Napisałem tylko o zniszczeniach w związku z IIWŚ, gdzie nie obchodziło mnie do tego wątku, kto ich dokonał. Nie pisałem nic o tym, kto ich dokonał, w żadnym razie nie przypisywałem komuś winę, żadnego nie określiłem złym. Brawo. W końcu załapałeś. Pisząc "radziecki" nie ma tam żadnego nawiązania do Rosjan, słowne zero, nie ma żadnych określeń jako złych, nie ma przypisywania winy, zero. Do dziś mam radziecką maszynkę do golenia jako pozostałość po dziadku. Rozumiem, że określenie "radziecka" to już jest przypisywanie winy czy zła? Serio? Wspomnienie tylko komu Polska podlegała to nie pisanie o kimś, że jest zły czy winny, a jedynie stwierdzanie faktu.

konto usunięte

0

@Persyfl "Pisałem o tym, co napisałeś, a nie co uważasz." - czyli czytasz dosłownie. Nic nowego.
"Niczego nie definiowałeś." - więc nie mogłem powiedzieć, że ludzie TO kraj. Brawo. W końcu.
"O, literówka. Tym razem nie musiałeś się przekopywać przez zupełnie inny wątek, żeby jakąś znaleźć :) Powinno być "mieszkańcy"." - to jak, piszesz w liczbie mnogiej, ale mieszkańców w liczbie pojedynczej? Co to za czary?
"Ależ Ja ci nigdzie nie zarzucałem definiowania czegokolwiek." - owszem, pisałeś, bo według ciebie uważałem, że ludzie to kraj.
"Frazeologizm, FRAZEOLOGIZM, F R A Z E O L O G I Z M." - czyli przyznajesz, że nie wszystko pod słowem "jesteśmy" oznacza dosłownie, że ktoś czymś jest? Brawo.
"Gdy próbujesz zabłysnąć, ale nie zdążyłeś doczytać :D" - zdążyłem i prawidłowo ją zastosowałem, więc tutaj ty popełniasz błąd. Zastosowałem morfizację, bo o krajowi nadałem formę ludzi, czyli jej mieszkańców, nas. To częsty zabieg, którzy stosują niemal wszyscy, politycy, dziennikarze, pisarze, wszyscy, a oni sami nie uważają definiują ludzi jako kraju.
"Lądujesz w folderze z memami.


"Ja sam siebie uznaję za lepszego od ciebie."


¯\_(ツ)_/¯"
- dobrze, że takie memy tylko ty oglądasz ;] Widać, że lubisz operować słowami, a nie wiesz wszystkiego. Poszukaj sobie "Pluralis maiestatis". Memem najwyżej jesteś ty sam, bo tworzysz problemy, z którymi potem nie umiesz sobie poradzić. Dopisujesz ludziom rzeczy, których nigdy nie głosili i nie obchodzi cię to, o co im chodziło, bo liczy się tylko to, co ty sam twierdzisz.

konto usunięte

0

@Persyfl Dopisujesz ludziom rzeczy, których nigdy nie głosili i nie obchodzi cię to, o co im chodziło, bo liczy się tylko to, co ty sam twierdzisz. Nie rozumiesz, że to również znany sposób wypowiedzi, aby o sobie lub o kimś mówić w liczbie mnogiej. Wiem, ze ciebie śmieszy, bo tylko tak możesz zareagować, gdy ktoś zaskoczyć cię czymś o czym nie miałeś pojęcia, więc memem najwyżej sam się stałeś. Tworzysz problemy, z którymi nie potrafisz sobie poradzić, jak z tym moim nieistnieniem, bo dopiero na studiach zaistniałem; twierdzisz, że gdzieś coś napisałem o Niemcach, gdy tak naprawdę napisałem tylko o zniszczeniach w trakcie IIWŚ, więc tych Niemców sobie uroiłeś. Nigdzie nie pisałem o Rosjanach, a jedynie wskazałem, że byliśmy pod wpływami, radziecką władzą; nigdzie nie pisałem o nich jako złych. Mnie uczono, że radziecki to nie to samo, co rosyjski, ale co ja tam wiem. Sam to wszystko wymyśliłeś. Smutne, że potrafisz jedynie czytać dosłownie, a gdy przedstawię coś, czego nie wiedziałeś, jak morfizacja czy pluralis maiestatis to potrafisz tylko kpić, bo to jedyny rodzaj twojej obrony. Wytykasz błędy innym, a sam popełniasz identyczne i wtedy się bronisz, że przecież nie mówiłeś o swojej bezbłędności, więc masz do nich prawo i się czepiam, a zapominasz, że ja również o niej nie mówiłem, a mimo to się mnie czepiasz. Wiesz jak się to nazywa? Hipokryzja. Śmieszne to wszystko. O tym przypominaniu też pewnie sam do siebie piszesz, bo mało kto cię szanuję tutaj. Wyjdź ze swojej piwnicy i poszukaj sobie dziewczyny, bo jesteś smutnym człowiekiem.

konto usunięte

0

@Persyfl Czekałem na odpowiedź, ale chyba już ciebie nie ma. Cóż, i dobrze, kończę dyskusję w tym wątku, bo ona nie ma dalszego sensu. Bez odbioru.

2

@Arkon Korporacje, muzułmanie, coraz większa pogarda dla wszelkich wartości, dzieci pracujące w krajach III świata za parę dolarów dziennie, żeby zachodni człowiek miał życie w pytę.
Obudź się, tam są ludzie mili, bo maja lepsze warunki, często kosztem wyzysku na kimś.
Chyba tylko dzieci jeszcze wierzą, że tam sami przemili ziomkowie się lęgną.

konto usunięte

0

@william_wallace "jak się pisze szybko to się czasem kliknie, więc literówka."
Edytujesz prawie każdy swój komentarz. Jak się pisze szybko, to się coś pomija, a nie dodaje najczęściej, a już na pewno nie używa dodatkowego klawisza, którego nie było potrzeby używać poprzednio. Dodatkowo jeszcze szedłeś w zaparte, że żadnego błędu tam nie ma. Potem jeszcze się wygłupiłeś, próbując poprawiać Mnie. Wszystko to wskazuje, że to nie była literówka. Niemniej, mniejsza z tym, bo chodziło o to, że w zdaniu jest błąd.
"Zajrzyj do słownika termin "literówka", a potem powróć i potem się mądrz."
Ależ proszę bardzo. Lubisz wikipedię, więc masz:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Liter%C3%B3wka
"Do literówek nie zalicza się błędów powstałych w wyniku niewiedzy osoby piszącej lub przepisującej."
"i vice versa."
Pomijając fakt, że Ja nie zaprzeczałem, że błąd popełniłem, to sednem argumentu było, że przyczepiłem się do faktu, faktu że napisałeś zdanie z błędem.
"argumentem było to, że za błąd uznałeś podane przeze mnie fakty"
Czy ty całkiem niedawno nie pisałeś, że najważniejsze jest intencja autora?
Po prostu nie uznałem ich za fakty, zwłaszcza tego z UE.
"bo pisałem rzekomo, że Rosjanie i Niemcy są źli"
Od jakiegoś czasu próbuję się dowiedzieć, gdzie stwierdziłem, że tak napisałeś, niestety bezowocnie. Czyżby było tak, że zarzucasz Mi coś, czego nie napisałem?
"fakt, czepiałeś się faktów przeze mnie zapodanych."
Nawet konkretnie ci wskazałem, do czego się przyczepiłem, ale najwidoczniej wiesz lepiej. Może też w końcu ustalmy, czy nie uznaję tych "faktów", czy tylko się ich czepiam.
"Według ciebie pisałem, że Rosjanie i Niemcy są źli,"
Po czym wnosisz?
"Potem, gdy już się zbłaźniłeś przyczepiłeś się literówki."
Liczne powtórzenia i wycieczki osobiste nie przystoją osobie z takim wykształceniem.
""A ktoś twierdzi, że pisałeś?" - ty."
A gdzież?
"a czy ja też gdziekolwiek pisałem, że nie popełniam błędów?"
Nie śmiałbym ci tego zarzucać. Po prostu podałem pierwszy z brzegu przykład "czepiania się faktów".
"Sam zacząłeś się mnie czepiać mimo, że nigdzie nie głosiłem swojej bezbłędności,"
Nie czepiałem się ciebie, tylko stwierdziłem fakt, którego w swojej pysze nie uznałeś :)
"Sam zacząłeś, a teraz nagle bronisz się mimo,"
Urzekła Mnie ta przedszkolna argumentacja. Nie mam przed czym się bronić :) Po prostu ci tłumaczę, bo najwidoczniej coś na wykładach studiów historycznych pominęli.
"bo to ty mnie zaatakowałeś, a nie ja ciebie."
To, że zwykłe, instrumentalne, nie oceniające stwierdzenie faktu odbierasz jako atak na siebie, więcej mówią o twojej pewności siebie niż o Mnie.
"jasne, winny się tłumaczy."
Nie "się", tylko tobie tłumaczę. Przecież nie wypieram się tego błędu, a jedynie wskazuję ci, że dotyczył nie klubu, a skrótu jego nazwy :)
"stosuję tylko te same chwyty, jakie sam stosowałeś. "
Czyli zżynać też nie potrafisz. Only sad reactions.
"nie ma tam liczby mnogiej, ponieważ odejście z klubu jest tylko i wyłącznie jedną opcją."
Tak przy okazji, "tylko i wyłącznie" to też błąd. Wracając jednak do meritum, dosłownie masz tam wskazane dwie opcje: odejść albo zostać. 2 to już liczba mnoga, acz pamiętam, że dla ciebie to żadna różnica.
"To, że nie postawiłeś tam dwukropka to tylko i wyłącznie twoja wina."
XD No, nie gadaj. Odpowiadam za tekst, który pisałem? Przecież sam o tym dwukropku wspomniałem. Nie jest on tam konieczny, ale lepiej by zdanie wyglądało.
"To zdanie jest błędne."
Ale że za długie i nie doczytałeś do końca? Podziwiam za nadmiar wolnego czasu, by latać po innych wątkach w poszukiwaniu literówki i znalezieniu całej jednej :)
"Kogo obchodzi, co było tysiące lat temu, gdy piszę coś dzisiaj o dzisiejszych sprawach."
Gdybym miał zgadywać, obstawiałbym historyka.
"Filozoficznych, które nie są nawet nauką i po nich jesteś naukowcem tylko sam dla siebie?"
Idę po popcorn. Nie przyjęli na filozofię, że takie masz kompleksy? Strzelaj dalej. Skąd w ogóle założenie, że mam wyższe wykształcenie? Może mam, może mam nawet dwa doktoraty, a może nie. Raczej się nie dowiesz :)
"śmieszne jest to, że to ty zacząłeś pisać o mnie, a nie odwrotnie :)"
Ty zacząłeś wycieczki osobiste.
Twój drugi komentarz do Mnie: "Jeśli nie uznajesz faktów to przybij sobie pionę ze zwolennikami Wielkiej Lechii, ale czego się dziwić, skoro nasza edukacja wychowała takie wybryki jak ty..."
Coraz Mniej subtelne te twoje kłamstwa.
"pisałeś wyraźnie, że na studiach nauczyłem się wszystkiego w sposób dosłowny"
Nie, to ty tak napisałeś i to w odpowiedzi na pytanie, czego się nauczyłeś. Rozumiem, że ciężko poprawnie ci złożyć zdanie, ale nie uciekniesz do tego pisząc, że chodziło ci o coś innego niż napisałeś.
"więc nie miałem prawa istnieć przed studiami, bo nie wiedziałbym nic, nawet tego, że żyję."
Ok, nie wiem, skąd założenie, że wiedza jest niezbędna do istnienia, ale jak w takim razie wyglądało twoje pojawienie się na świecie? Płodem być przecież nie mogłeś. Bocian? Kapusta?
"Stworzyłeś potworka, który sam ciebie pogrążył."
Masz tu linka do dedukcja absurdu, tfu redukcji do absurdu. Przeczytaj, to może dostrzeżesz, że walczysz sam ze sobą.
Tak z ciekawości, na których studiach historycznych nie ma nawet podstawy logiki?
"to twoje własne słowa, własne urojenia."
Ok, znowu logika dla opornych. Dowiedzieć się to nabyć wiedzę, której się nie posiadało. Na pytanie odpowiedziałeś, że dowiedziałeś się wszystkiego. Nie użyłeś tam żadnego dodatkowego kwantyfikatora. Ergo, nie mogłeś wcześniej wiedzieć niczego. To tylko konsekwencje twojej wypowiedzi. Ja tam niczego od siebie nie dodałem pod względem treści.
"bo nigdzie nie napisałem KIEDY ja się czegoś nauczyłem."
Dosłownie napisałeś, że na studiach :)
"nie ma wspomniane na jakim etapie edukacji JA SIĘ DOWIEDZIAŁEM O TYM. "
Napisałeś, że wszystkiego się dowiedziałeś na studiach.
"słowo "radziecki" nie jest krajem. "
Nikt nie twierdzi, że jest. Żadne słowo nie jest krajem.
"Daje wskazówki na kraj, ale w żadnym razie na narodowość. "
Ale przecież o kraj płakałeś, który zresztą sam wprowadziłeś do dyskusji.
"A but to obuwie, jakbyś nie wiedział, bo przecież wszystko czytasz dosłownie."
Rozbijasz związek frazeologiczny, żeby pokazać, jak to Ja czytam wszystko dosłownie. Mastermind.
"But oznacza też sferę wpływów i zależność"
Nie, słońce, nie oznacza. Pokaż Mi słownik, w którym jest tak napisane.
"z czego nigdzie mi kłamstwa nie wypomniałeś :"
Kolejne kłamstwo. Ułatwiasz sprawę. Pierwszy z brzegu przykład Mojej wypowiedzi: "Oj kłamczuszku, w tym wątku, aż do teraz, ani razu nie użyłem słowa "Rosja" :)"
"Ja nigdy tutaj nikogo nie okłamałem,"
Tak mówisz? To gdzie o tej Rosji pisałem?
"To wynik złej woli, aby komuś coś takiego przypisywać."
Nie miewam złej woli wobec zabawek, przynajmniej dopóki Mi się nie znudzą.
"przecież ty nie potrafisz czytać niedosłownie."
Weź może popytaj kolegów ze studiów historycznych o nowe wycieczki osobiste, bo nawet najlepszy żart powtarzany wielokrotnie, traci na uroku.
"Nigdzie w mojej wypowiedzi nie pisałem o Rosjanach i Niemcach. "
No dobrze, ale z czym ty walczysz? Czy Ja gdzieś powiedziałem, że napisałeś?
"Tworzysz chochoła, z którym sam walczysz."
Ale jak skończysz Mnie przedrzeźniać, to urządzimy walkę na głupie miny i pokazywanie języka?
"Gdzie więc tam widzisz jakiekolwiek określenie kraju niemieckiego?"
A ktoś mówił, że jest?
"Napisałem tylko o zniszczeniach w związku z IIWŚ, gdzie nie obchodziło mnie do tego wątku, kto ich dokonał. "
Na studiach historycznych muszą być dumni. Zdajesz sobie sprawę, co napisałeś? XD
"Brawo. W końcu załapałeś. "
Czekaj, bo napisałeś to po swoich słowach. Znowu sam sobie piątkę zbijasz?
"W końcu załapałeś. Pisząc "radziecki" nie ma tam żadnego nawiązania do Rosjan"
Ufff, bo nikt Mi nie wierzył, że to Meksykanie.
"Rozumiem, że określenie "radziecka" to już jest przypisywanie winy czy zła?"
Skoro tak rozumiesz, to kim Ja jestem, że podważać studia historyczne.

konto usunięte

0

@william_wallace ""Niczego nie definiowałeś." - więc nie mogłem powiedzieć, że ludzie TO kraj. "
Och, wskazanie, czy nazwanie nie jest co do zasady definiowaniem. Owszem, istnieje definicja ostensywna, ale działa na innej zasadzie i wymaga większej liczby przypadków niż 1. Te studia to korespondencyjne czasem nie były?
"to jak, piszesz w liczbie mnogiej, ale mieszkańców w liczbie pojedynczej?"
Do czegoś zmierzasz? Przecież napisałem, że to literówka. W przeciwieństwie do ciebie, nie brnąłem w wyparcie.
"owszem, pisałeś, bo według ciebie uważałem, że ludzie to kraj."
Ale to nie definicja, mordo.
" czyli przyznajesz, że nie wszystko pod słowem "jesteśmy" oznacza dosłownie, że ktoś czymś jest?"
Co ty tu odjaniepawlasz? Liczby ci się pomerdały.
Frazeologizm to "utrwalone w praktyce językowej połączenie dwóch lub więcej wyrazów, którego znaczenie jest odmienne od sensu dyktowanego przez poszczególne wyrazy składające się na związek, w szerszym ujęciu: połączenie wyrazów o zauważalnym stopniu łączliwości, sankcjonowane w pewnej ustalonej formie przez zwyczaj społeczny".
Twoja wypowiedź pod to nie podpada.
"dobrze, że takie memy tylko ty oglądasz"
Oh, you poor summer child. Zacznij może od psychiatryka na fcbarca na tweeterze.
"Widać, że lubisz operować słowami, a nie wiesz wszystkiego."
Nie byłem na studiach historycznych. Najwidoczniej tylko tam uczą wszystkiego.
"Poszukaj sobie "Pluralis maiestatis"."
Ale uważasz się za boga, króla, biskupa, Napoleona może?
"Memem najwyżej jesteś ty"
I jeszcze postrasz skargą do mamy :D
"i nie obchodzi cię to, o co im chodziło,"
To tu co rusz piszesz, że coś cię nie obchodzi. Self burn.

konto usunięte

0

@RosjaninBut Nie to co Polska, która otwarcie korzysta z pracy niewolniczej :D

0

@clyde kto zarabia w Hamburgu 1500€?? tak mało to można zarabiać w Berlinie.
A powiedz czym się różni grupa "Brudasów" od grupy "patriotów" na ławce na polskich osiedlach? Obie grupy lubują się w napadaniu 10 na 1, obie wielbią kosę jako przedłużenie dłoni. Tak samo Boje sie w nocy chodząc ulicami Londynu czy Marsyli jak poznania warszawy itd. Już o patologicznych miejscach jak Nowa Huta czy Ślask nie wspominając

0

@Hosh Ale polski "patriota" jest ok to przecież lokalny folklor :)

konto usunięte

2

@Arkon zastanawiam się czemu mój poprzedni komentarz był usunięty...
Tak jak pisałem wcześniej, "zgnilizna" zachodu to wymysł większości prawicowców, przez których nasz kraj tkwi w pewnym niedorozwoju. W wielu sprawach jesteśmy zacofani i niestety jest to wykorzystywane gospodarczo przez zachód.
Jak myślę o naszym kraju i o tym jakie partie cieszą się popularnością, to jest mi wstyd. Upośledzenie naszego kraju wynika głównie za sprawą większości prawicowców, którzy widzą zbawienie w kk, który odpowiada wraz z niedkończonymi sprawami powstałymi po upadku komuny...
Gdyby nie rodzina, patriotyzm i znajomi, to już dawno bym opuścił ten kraj. Rządy malutkich doprowadzają mnie do wewnętrznej złości i bezradności.
Mam nadzieję, że większa frekwencja pozwoli w przyszłych wyborach coś zmienić...

0

@clyde to zle trafila :) Poza tym 2 lata to sa minimum aby zmienic myslenie, adoprtowac sie i zintegrowac. ALe jak mowie, zle trafila. Za 1500€ nigdy bym nie wyjechal.

0

@RonaldoR9 Piękny komentarz, w pełni się z nim zgadzam. Jak sobie pomyślę, że PiS i Konfa mogą liczyć nawet na 50% poparcia, to aż mnie skręca.

Komentarz usunięty przez użytkownika

Komentarz usunięty

konto usunięte

0

PS. Daję ignora. Pisz sobie do woli sam ze sobą :)

0

@AxelF A jakie było to zdanie europosła?

I naprawdę nie widziałeś co się dzieje na tych paradach? Jest nawet absurdalna historia człowieka, który około 10 lat temu stanął z plakatem, na którym było zdjęcie pokazujące obrzydliwość takiej parady z poprzedniego roku. I został skazany... za udostępnianie publicznie pornografii. Wyrok nieco absurdalny, ale prawomocny i dobitnie pokazuje jaki jest ich poziom i co te osoby sobą reprezentują. I tu właśnie - nie homoseksualiści, tylko szeroko pojęte lobby LGBT. Inni z tego lobby nie są lepsi, bo jeśli miałbym już wybierać mniejsze zło, to wolę perwersję na pojedynczej paradzie niż choćby próby przymuszania nauki naszych dzieci masturbacji w przedszkolach, czy robienia loda w podstawówce. To nie normalne osoby o nienaturalnej orientacji wzbudzają obrzydzenie i niechęć, tylko tamta reszta, która chce i głośno o tym krzyczy, żeby ich antywartości rządziły całym światem. Ekstra, nie?

0

@Persyfl Obawiam się, że nie wiem o czym mówisz, ale to rozumiem nie miał być komentarz ciągnący dyskusję. Patrząc po Twoim profilowym - całe szczęście.

1

@Veraciter "niż choćby próby przymuszania nauki naszych dzieci masturbacji w przedszkolach, czy robienia loda w podstawówce."
wybacz, ale i ja i moje dzieciaki na takie podstawówki nie trafiliśmy i przedszkola. Może zgłoś to, bo chyba jednak to nie norma.

konto usunięte

0

@william_wallace " co tylko świadczy o twojej głupocie,"
Twoje błędy świadczą o Mojej głupocie? Zaczynam podejrzewać, że ktoś cię okrutnie wkręcił, że to w czym uczestniczyłeś to były studia. Chociaż patrząc jakich historyków ma Polska o władzy, to może nie.
"Zrobiłeś błędy w nazwie klubu, któremu kibicujesz"
Błąd, nie błędy. Wiem, że dla ciebie nie ma różnicy, czy liczba pojedyncza, czy mnoga, ale tylko dla ciebie. No, ale tak, walnąłem tam literówkę. Co w związku z tym?
"i zamiast "opcję" napisałeś "opcje""
Dobra, Mi możesz nie wierzyć, ale pierwsza z brzegu strona potwierdzi, że biernik liczby mnogiej to właśnie "opcje". I jeszcze jak bezrefleksyjnie przyjąłeś ten dwukropek :D
"jesteś jakiś dzieciak, że cytujesz wikipedię, która nie jest fachową encyklopedią?"
Dostosowuję poziom do odbiorcy. Sam się na Wiki powoływałeś. Co w tym linku jest niezgodnego z prawdą?
Definicja PWNu jest niepełna, bo jak walniesz srogiego ortografa wynikającego z twojej niewiedzy, to nie jest to literówka. Literówka jest błędem mechanicznym.
I ponownie, nie oceniałem cię za tamtą pomyłkę, tylko wskazałem błędność twojej wypowiedzi jako fakt. To, czy przekopiesz się przez połowę forum, żeby znaleźć jakąś literówkę u Mnie, niczego w tej kwestii nie zmienia.
"pomijasz cały czas fakt, że ja również nie zaprzeczałem,"
Kłamczuszku, napisałeś dokładnie to: "moje zdanie było napisane prawidłowo."
"skoro nie uznajesz faktów, co sam właśnie przyznałeś,"
Kłamczuszku, napisałem, że nie uznaję czegoś za fakt, a nie że nie uznaję faktu.
"bo ja podałem czyste fakty używając skrótu myślowego"
Jedno się z drugim wyklucza :D
"To twoje słowa do mnie: "@william_wallace Tak, tak, wszystko wina złych Niemców i Rosjan.""
I gdzie tutaj pada, że tak napisałeś, kłamczuszku?
" i vice versa"
Przecież Ja nie uczęszczałem na studia historyczne.
" i vice versa, bo też"
Widzę dorwałeś wersję demo słownika wyrazów obcych.
"prawda boli, gdy ktoś wytyka hipokryzję?"
Ojej, kolejne pudło. Ja tu nieraz twierdziłem, że jestem hipokrytą :)
Ty: "Dla ciebie wszystko jest dziecinne,"
Też ty: "jesteś jakiś dzieciak,"
XD
"aby czasem się nie okazało, że tak ciebie ludzie postrzegają."
Na większość możliwych sposobów już Mnie tu wyzywano. Na niczym Mi tak mało nie zależy jak na opinii użytkowników tej strony. Straszną desperacją pachnie to twoje strzelanie na oślep.
"ja nigdzie się nie wypierałem się swoich błędów. "
Kłamczuszku, napisałeś dokładnie to: "moje zdanie było napisane prawidłowo."
"Serio to ma być skrót od nazwy: "Barcry"."
Nope, to jest błędnie napisane "Barcy". Doprawy, nie mam pojęcia z czym ty walczysz. Od początku pisałem, że to błąd z Mojej strony. Ja przynajmniej nie musiałem przegrzebywać innych wątków, bo ty błędów dostarczasz w bród.
"Nie potrafisz chłopie napisać nawet nazwy swojego kluby,"
To nie jest Mój klub. Literówka w skrócie nazwy, w żaden sposób nie świadczy o tym, czy potrafię napisać nazwę. Zaczynam powątpiewać w poziom studiów historycznych.
"Ty piszesz, że nic nie pisałeś o swojej bezbłędności, więc jakim prawem się czepiam"
O żadnym prawie nie pisałem. Przyznałem się do literówki i chciałem przejść nad tym do porządku dziennego, ale z niejasnych przyczyn ciągle się w tym grzebiesz.
"więc zrobiłem to samo"
Czy te twoje liczne prace pisemne na studiach historycznych również były takie odtwórcze?
"Nie mam potrzeby stosować innej argumentacji, "
Dziwnie piszesz "zdolności".
"Sam moje spostrzeżenia odebrałeś jako atak na siebie,"
Ty napisałeś na przykład to: "(...) przybij sobie pionę ze zwolennikami Wielkiej Lechii, ale czego się dziwić, skoro nasza edukacja wychowała takie wybryki jak ty, które głoszą pseudomądrości..."
Ja napisałem: "Faktem jest, że napisałeś to zdanie z błędem. "
Ty pisałeś, że cię atakuję, a Ja - że to jest wycieczka osobista, co jest potocznym określeniem argumentum ad personam, czyli chwytem erystycznym, rodzajem błędnej argumentacji.
"owszem, zżynam, co jest naturalnym zachowaniem wszędzie, nawet w nauce opiera się człowiek na innych pracach. "
Maaaan, ale ty się łatwo dajesz podpuszczać, ale przynajmniej się wydało, że pracujesz w polu :D No chyba, że chodziło ci jednak o zrzynanie, to chętnie się dowiem, który to uniwersytet to ochoczo przyjmuje plagiaty.
"nie jest błędem ogólnie, ale w uzusie nie jest uznawany za błąd, więc napisałem tak, bo mogę."
Wiele tu błędów popełniłeś, bo możesz, czego przykładem jest powyższe zdanie.
"błąd to błąd."
A krzesło to krzesło. Tyle tylko, że tam nie ma błędu. Jak masz 2 opcje, to piszesz "opcje", a nie "opcję".
"Nie napisałeś dwukropka przez co zdanie brzmi niepoprawnie."
Podrzuciłem ci ten dwukropek i łyknąłeś jak pelikan :D
"zacytowałem całe zdanie, kmiocie"
Oho, słońce się zdenerwowało. Czy teraz cię mama podsiądzie?
"Jak ty masz doktoraty dwa to jestem królowa brytyjska"
I dlatego pisałeś o sobie w liczbie mnogiej?
"bo na początku chodziło po prostu o pisanie do kogoś,"
Pisanie o kimś nie jest tożsame z pisaniem do kogoś. Czy ty chociaż maturę zdałeś? To twój kolejny skrót myślowy? LOL
"Poza ty - żeby było śmieszniej - pierwszy też ze mnie zakpiłeś pisząc"
Ja w tym wątku głównie kpię z ciebie, co nie zmienia faktu, że w cytowanym zdaniu nie piszę o tobie.
"jakbyś znał życie to wiedziałbyś, że nawet bocian coś wie, bo wie, "
Jego istnienia nie kwestionowaliśmy.
"a jako pisklę wie, że ma czekać na rodziców,"
O kurde, srogie wagary tam musiały u ciebie odchodzić.
"Kapusta nie jest nawet człowiekiem, nawet zwierzęciem, aby wiedzieć."
Stary, powinieneś wykłady prowadzić :D
Dobra, bo ewidentnie nie zrozumiałeś. Pytałem, czy przyniósł cię bocian, czy znaleźli cię w kapuście.
"Ty powiedziałeś, że ja jako człowiek nie istniałem przed studiami,"
Kłamczuszku, nigdzie tak nie powiedziałem.
"bo - jako forumowy klaun"
A jednak to z ciebie ludzie mają ubaw.
"Tak, to jest właśnie absurd, coś takiego właśnie stworzyłeś."
Nie ma to jak zarzucać redukcji do absurdu, że redukuje do absurdu :D
"Masz rację, po takim potworku można wątpić, że skończyłeś filozofię."
No, w końcu też włączyłeś pieszczotliwe określenia. Doceniam.
"nigdzie nie napisałem, że tego nauczyłem się na studiach"
Oj, kłamczuszku, zapytałem, czego dowiedziałeś się na tych studiach i odpowiedziałeś, że wszystkiego.
Ja: "Nikt nie twierdzi, że jest. Żadne słowo nie jest krajem."
Ty: "- ty właśnie tak twierdziłeś, bo nie wiem, skąd wziąłeś z mojej wypowiedzi Rosjan."
Logika: WTF???
"skoro sam swojego bachora nie chcesz uczyć języka polskiego"
Och, słońce, szkoda by było gdyby taki długi post poleciał za taki prymitywizm.
"przecież to ty powiedziałeś, że "radziecki" to kraj"
Wskaż gdzie, kłamczuszku.
"kraj wprowadziłeś tylko i wyłącznie ty."
Kłamstwo na kłamstwie. O ludziach jako kraju ty pierwszy napisałeś, podobnie o Rosji.
Ja: ""No dobrze, ale z czym ty walczysz? Czy Ja gdzieś powiedziałem, że napisałeś?"
Ty: " - tutaj: "@william_wallace Tak, tak, wszystko wina złych Niemców i Rosjan."
I gdzie tu jest powiedziane, że tak napisałeś?
Przy okazji, źle używasz myślnika.
"od przyszłego roku zaczynam pracę na uniwersytecie "
Tylko pamiętaj dobrze zaprawę wymieszać.
"Skoro nigdzie nie pisałem dosłownie, że ludzie to kraj to nie masz prawa mówić, że pisałem."
Ja nie z tych, co potrzebuje prawa, żeby pisać. Napisałeś dosłownie "jesteśmy krajem" i tyle wystarczy.
"to nie jest nic"
Czyli jednak próbowałeś na tę filozofię?
"ah, ten spec od języka polskiego na podstawie polskiej Wikipedii, kolejny raz."
Najpierw sam się powołujesz na wiki, a teraz płaczesz, że ci nie pasuje. To masz z PWNu, tylko niech ci się znowu nie odwidzi:
związek frazeologiczny «ustabilizowane w danym języku połączenie wyrazów, którego znaczenie nie wynika ze znaczeń tych wyrazów»
"po prostu za człowieka lepszego od ciebie."
A to trzeba było mówić, że jesteś jednym z tych, co muszą budować pewność siebie ciągle porównując się do innych.

konto usunięte

0

@william_wallace "Daję ignora. "
No skoro musisz salwować się wycieczką, to nic nie poradzę.

0

@AxelF No oczywiście, że nie, bo w Polsce to są nadal próby z marginalnym powodzeniem w jakichś dziwnych przypadkach. Ale na wspomnianym Zachodzie strasznych przykładów jest wiele. I to są właśnie wspaniałe efekty działania tego lobby.

1

@Veraciter cóż, zatem tu polemiki nie podejmuję. Brak mi kompetencji by wypowiadać się odnośnie sukcesów wprowadzania obowiązkowej "masturbacji i robienia loda" odpowiednio do programów przedszkoli i podstawówek w krajach "starej" Unii Europejskiej.
Podejrzewam że jesteś pionierem badań w tej dziedzinie, więc doradzałbym jakąś publikację naukową. Może fortuny nie zbijesz, ale parę groszy wpadnie, a dodatkowo masz szansę unikatowością badań pchnąć dziedzinę, która widać jest Twoim konikiem (nie zrozum mnie opatrznie), spory kawałek naprzód.

0

@AxelF Ależ tu nie trzeba się nad niczym doktoryzować. Wystarczy poczytać trochę, choćby w Internecie. Również Tobie powinno się udać. I ogólnie szkoda, bo liczyłem na sensowną rozmowę, a nie bezzasadną ironię. Ale cóż, przynajmniej Ci trochę pomogę w, nomen omen, orientacji, jakie wspaniałe wizje, co do wychowywania dzieci w szkołach, mają na Zachodzie. Łap link, tu masz większość w jednym miejscu:
https://wpolityce.pl/polityka/133367-wstrzasajacy-wywiad-o-skutkach-edukacji-seksualnej-w-niemczech-nawet-freud-uwazal-ze-seksualizacja-dzieci-przyniesie-tylko-szkody-wychowawcze.

Naprawdę daleko nie trzeba szukać.

0

@AxelF I trochę się zawiodłem na poziomie dyskusji z użytkownikiem, którego często widzę w komentarzach i to raczej konkretnych i na temat.

1

@Veraciter "o liczyłem na sensowną rozmowę, a nie bezzasadną ironię. "
Ależ twierdzenie "próby przymuszania nauki naszych dzieci masturbacji w przedszkolach, czy robienia loda w podstawówce" jest już ironią, tylko raczej niskich lotów.
Naprawdę w to wierzysz, że "wpolityce" to rzetelne źródło informacji? Że ktoś w Niemieckim ministerstwie edukacji, celowo wprowadza naukę "robienia loda" w podstawówce?
Można mieć odmienne zdanie, na temat tego co powinno poznawać Twoje dziecko w szkole. (Ja uważam, że religia to zło), ale szkoła powinna zapewniać jakąś nowoczesną podstawę, logicznie rozdzielać godzin i sensownie dawać dostęp do wiedzy rozszerzonej, a absolutnie nie wierzę i bez cytatu z rozporządzenia Bundesministerium für Bildung und Forschung się nie obejdzie, że jakieś ministerstwo w detalach planuje chytrze przemycenie takich rzeczy o których piszesz do planu edukacji.

Zauważ że sam próbując zdyskredytować "zgniły zachód" Mówisz najpierw było "u nas", potem w opozycji do szeroko pojętego "zachodu", potem już konkretnie artykuł o Niemczech, który powoli zamienia się w dowód anegdotyczny bo tworzony przez tandetną gadzinówkę, której redaktorzy "byli, widzieli". a Słyną z tabloidowości "informacji".

Co do zawodu - niestety nie umiałem się powstrzymać od dania wyrazu wrażeniu, ze mnie wkręcasz, bo raczej niewiele osób wierzy w "próby przymuszania nauki naszych dzieci masturbacji w przedszkolach, czy robienia loda w podstawówce" więc brzmi to groteskowo.

0

@AxelF To zdanie, które Cię tak poruszyło i które ciągle cytujesz, o robieniu loda i masturbacji, nie było ironią, ale owszem, ogólnie rzecz biorąc było częściową hiperbolą, wynikającą z wstrząsu, że można się wypowiadać na temat "zgnilizny Zachodu" i nie mieć orientacji jakie szokujące rzeczy w niektórych przypadkach proponują w edukacji seksualnej różne grupy, z szeroko pojętym LGBT na czele. Oczywiście każdego co innego może szokować i trochę mnie martwi gdzie jest Twoja granica.

Przy okazji, właśnie oglądam galę Złotej Piłki fcbarca.com i ogólnie naprawdę zyskałeś mój szacunek przez to jak się angażujesz w projekt fcbarca.com i Naszą społeczność oraz dodatkowo jesteś patronem. I nie chciałbym tego zepsuć niskim poziomem dyskusji, na tak ważne tematy szczególnie. A niestety odnoszę bardzo przykre wrażenie, że nawet nie zajrzałeś do artykułu, który Ci podałem. A jak zajrzałeś, to ledwo co. A tam nie ma wypowiedzi jakiegoś pierwszego lepszego dziennikarza wpolityce.pl, tylko jest opisany wywiad z Gościa Niedzielnego z socjolożką, która napisała książkę na ten temat. Więc zupełnie to nie ma związku z tym co piszesz. Ale, poza tym jest oczywisty bardzo przykry fakt, potwierdzony, co ciekawe, badaniami naukowymi, że w Polsce poziom mediów jest tragiczny. I ja nie mówię, że wpolityce.pl jest super, szczególnie, że od dłuższego czasu nie korzystam. Ale znam trochę dziennikarzy z grupy tworzącej również ten serwis i oni są na wysokim poziomie, więc sądzę, że Twoja ocena jest znacznie przesadzona i bardzo jestem ciekaw jakie medium jest dla Ciebie przynajmniej "całkiem solidne", które mógłbyś podać jako przeciwieństwo - wg Ciebie - wpolityce.pl.

Więc "robienie loda" możesz zaliczyć do hiperboli i do jakichś najwyżej ekstremalnych, pojedynczych przypadków, natomiast z masturbacją jest już zupełnie inaczej. Całe szczęście nie musisz wierzyć w "chytre przemycanie do planu edukacji", ponieważ wielu robi to całkiem otwarcie. I skoro zajrzenie do całkiem konkretnego artykułu z cytatami z wywiadu, czy książki nie jest dla Ciebie możliwe albo niewiele daje, to podam Ci tutaj bardzo konretne cytaty:


[„Mamy badania w Niemieckim Instytucie Młodzieżowym (Deutschen Jugendinstitut), które wykazały, że dzieci i młodzież coraz więcej nadużyć seksualnych popełniają na swoich rówieśnikach. Młodzież od 14 do 16 roku życia popełnia przestępstwa seksualne na dzieciach! A wszystko to konsekwencja uczenia młodych – mówiąc w skrócie – seksu na obowiązkowych zajęciach już w przedszkolu”-

mówi i dodaje, że w niemieckich przedszkolach dzieci muszą bawić się w „doktora”.

„Bada się specjalnie przygotowane lalki z narządami płciowymi, ale i pokazuje się na własnym ciele, gdzie, co i jak działa. […]U nas jest to element edukacji seksualnej. Maluchy uczą się anatomii narządów płciowych oraz jak ich używać niekoniecznie do prokreacji, a do zaspokojenia swoich seksualnych potrzeb. Ministerstwo ostatnio wydało książeczkę „ABC małego ciała. Leksykon dla dziewczynek i chłopców”. Proszę zobaczyć: rozmiar 7 na 7 cm, zmieści się więc w każdej dziecięcej rączce. I wszystko na wesoło i kolorowo. I cytat – z góry przepraszam, jeśli przekracza granice przyzwoitości – „dotykanie jąder może być rozkoszne i piękne”, „Łechtaczka znajduje się z przodu pomiędzy małymi wargami sromowymi. Dotykanie łechtaczki może dostarczyć wiele rozkoszy” albo „Prezerwatywy można kupić w różnych kolorach, rozmiarach i gustach smakowych. Dzięki nim można zapobiegać ciąży, uniknąć zarażenia się chorobami”. Do tego mamy obrazek penisa w czasie wzwodu. I ostatni cytat: „Bycie lesbijką jest dla niektórych ludzi niezwyczajne, ale to jest zupełnie normalne. Tak jak można mieć ochotę na czekoladę, tak samo kobiety i mężczyźni mogą mieć ochotę na seks z samym sobą”-

opowiada socjolożka. Na dodatek okazuje się, że w Niemczech rodzice nie mają prawa sprzeciwić się posyłaniu dzieci na edukację seksualną, gdzie uczy się je masturbacji.

„Czytała pani „Standardy wychowania seksualnego w Europie” przygotowane przez Światową Organizację Zdrowia? Przykładowo dla przedziału wiekowego od 0 do 4 lat edukacja według WHO ma koncentrować się wokół pytań „Co daje przyjemność? Moje ciało należy do mnie”. Dla cztero- i sześciolatków program WHO przewiduje temat: „Masturbacja we wczesnym dzieciństwie. Relacje jednopłciowe. Różne koncepcje rodziny. Rozmowa na tematy seksualne”. Dzieci do 9. roku życia mają wiedzieć wszystko o autostymulacji, stosunku i antykoncepcji. Są elementy pt. „Seks w mediach” oraz „Choroby weneryczne. Nadużycia. Prawa seksualne”. Do 15. roku życia dzieci wiedzą już, co to jest polityka genderowa i płeć biologiczna. Mają zakodowane, że ochronę przed zarażeniem wirusem HIV i chorobą AIDS zapewnia używanie prezerwatywy i uprawianie seksu analnego, masturbacji. Jak pani uważnie przeczyta, nie ma w programie WHO żadnego punktu dotyczącego rodziny! Za to jest tam lista organizacji, które w Europie i w USA prowadzą i monitorują „kształcenie seksualne” dzieci i młodzieży. Niektóre z tych organizacji są aktywne już w Polsce. Ale widzę, że tym wszystkim panią zgorszyłam”-

mówi Bątkiewicz-Brożek. Socjolożka przekonuje, że Polacy powinni zupełnie zbombardować próby wprowadzenie edukacji seksualnej do szkół. Jej zdaniem w Niemczech najpierw program edukacji seksualnej wydawał się wyważony i prorodzinny. Jednak szybko został on zideologizowany przez lewicę.

W szwajcarskiej szkole w Bazylei jako „pomoce naukowe” dzieciom służy penis z drewna i wagina z gąbki. Razem z „uświadamiającymi” filmami i bogato ilustrowanymi książkami znajdą się na wyposażeniu specjalnych sexboxów, w które Szwajcarzy zaopatrzyli 30 przedszkoli i szkół. Już 3 lata temu znana przedszkolanka w Oslo (popierana przez wielu psychologów) zasugerowała, aby zachęcać przedszkolaków do wyrażania swojej seksualność poprzez gry seksualne, wliczając w to tańczenie nago i masturbację w przedszkolu oraz ośrodkach opieki dziennej. Jej zdaniem dzieci powinny móc “patrzeć na siebie wzajemnie i poznawać ciała innych dzieci. Oni mogą bawić się w lekarza, naśladować matkę i ojca, tańczyć nago i masturbować się”. Rok temu podczas obrad ONZ-owskiej Komisji ds. Statusu Kobiet amerykańscy nauczyciele z “National Education Association” przekonywali, że należy wprowadzić „graficzną” edukację seksualną, na której dzieci dowiadywałyby się czym jest orgazm i seks oralny. Roland Hunford w swoim słynnym dziele z lata 70-tych „Nowi totaliści" pisał o presji seksualnej na dzieci, które są niemal zmuszane do uprawiania seksu."]


To jedynie część, ale zawierająca sedno. Polecam przeczytać całość. Nie twierdzę, że to super artykuł, twierdzę, że zawiera mnóstwo informacji, o których słychać nie od dziś i nie od wczoraj. Widzę, że wybrałeś życie w błogiej nieświadomości, również tego co proponuje nawet przesławne WHO i jakieś "pontony" w czarne piątki, czy jak im tam było.

Żebyś się tylko za późno nie obudził gdy Twoje małe dziecko (jeśli takowe masz lub będziesz miał) lub np. jakieś inne w Twojej rodzinie, przyjdzie i zacznie mówić lub robić jakieś dziwne rzeczy na temat seksualności, którymi sobie na razie kompletnie nie powinno zawracać głowy, a już na pewno nie w takim zakresie. I mówisz o jakichś podstawach jakie powinny być w szkole. No właśnie, W SZKOLE.

I jak widzisz powyżej, jest sporo konkretów o Niemczech, ale co najmniej pojedyncze, ale ohydne przypadki zdarzają się też w innych krajach (jak mówiłem), o czym również powyżej. W "wyzwolonych" stanach USA też się dzieją różne niepojęte rzeczy w tym temacie. Przeraża mnie Twoje podejście i Twoja nieświadomość i odrzucanie nawet takiej możliwości. Nie urodziłeś się wczoraj, a przykłady sięgają lat 70-tych.


"Zauważ że sam próbując zdyskredytować "zgniły zachód" Mówisz najpierw było "u nas", potem w opozycji do szeroko pojętego "zachodu", potem już konkretnie artykuł o Niemczech"

Niestety nie jest jasne o co Ci tu chodzi. Jak się odnosiłem do Polski, to z konkretami i do zagranicy tak samo, więc wydaje mi się, że wszystko powinno być jasne. W Polsce próbują, na razie nieskutecznie, za granicą nawet już przymuszają, grożąc więzieniem.


"Co do zawodu - niestety nie umiałem się powstrzymać od dania wyrazu wrażeniu, ze mnie wkręcasz, bo raczej niewiele osób wierzy w "próby przymuszania nauki naszych dzieci masturbacji w przedszkolach, czy robienia loda w podstawówce" więc brzmi to groteskowo."

Doceniam, że się odniosłeś i wyjaśniłeś. Mam nadzieję, że wyżej odpowiedziałem już na to z nawiązką.


"i bez cytatu z rozporządzenia Bundesministerium für Bildung und Forschung się nie obejdzie, że jakieś ministerstwo w detalach planuje chytrze przemycenie takich rzeczy o których piszesz do planu edukacji."

Nie wiem czy to istotne, ale jeśli tu miałeś dać ten cytat, to nie wstawiłeś cudzysłowu i nie wiem o co Ci chodziło.

1

@Veraciter

@Veraciter "ale owszem, ogólnie rzecz biorąc było częściową hiperbolą,"

Widzisz, czynimy kolejny mały kroczek, by jednak złagodzić jego radykalny wydźwięk. I to naturalne, bo w sensie w którym je napisałeś, to zdanie daje tak mało pola do interpretacji, jest wprost nadużyciem i kardynalnym zarzutem.



"różne grupy, z szeroko pojętym LGBT na czele."

Ale teraz tak na logikę. Jaki interes ma "szeroko pojęte LGBT" (można sobie to nazywać organizacją, ale to kolejne grube nadużycie, bo to są po prostu ludzie), jaki interes miałby Twój sąsiad gej, czy sąsiadka lesbijka, czy ktoś z bloku na przeciwko, kto ma problem z określeniem swojej płci i źle się czuje z biologiczną, w proponowaniu takiej "edukacji", bo trudno to edukacją nazwać, takich rzeczy jak masturbacja czy "robienie loda".

Edukacja seksualna, tak jak religia, powinna być przedmiotem fakultatywnym, jako że temat jest kontrowersyjny (rozumiem to), ale jednak nie obejmuje technik seksualnych, tylko ogólną edukację. PRL był mniej pruderyjny, ale seksualna pruderia to często tylko fasada dla dewiacji. Trudno nawet bronić zasadności nauki, że seks prowadzi do zapłodnienia, od "raz włożyć" można zostać 15-letnią mamą, że seks to również choroby weneryczne, bo to oczywiste. Z tego punktu widzenia edukacja jest niezbędna. Ukrywanie tego, zrzucanie "na później" czy nadzieja, że wszystko załatwią rodzice, którzy często w ogóle poza "hhy, no wiesz. wyszedłem z mam, na szybki numer" niewiele wiedzą więcej sami.



"Oczywiście każdego co innego może szokować i trochę mnie martwi gdzie jest Twoja granica."

Na razie ustalamy, gdzie jest granica hiperboli i faktów w tym zdaniu. Według mnie, znacznie bliżej hiperboli i brutalnego chwytu retorycznego niż faktycznego zdarzenia, dlatego jestem sceptyczny.



"Przy okazji, właśnie oglądam galę Złotej Piłki".. dziękuję, niezależnie od poglądów.



" A niestety odnoszę bardzo przykre wrażenie, że nawet nie zajrzałeś do artykułu, który Ci podałem. "

To prawda, nie przestudiowałem całego, ale wciąż zwracam uwagę na ważny aspekt. Twój artykuł, to źródło 3 instancji. Opiera się na innym artykule, który powstał na podstawie badań i to osoby zaangażowanej z racji poglądów po konkretnej stronie.

Odpowiem innym linkiem :



Rozpoznając więc wedle pewnego klucza wiarygodność artykułu :

1. w polityce - bardzo niewiarygodny, stronniczy tabloidowy w stylu i doborze tematów, słynący z ubierania przeciwników politycznych w mundury wermachtu portal. Udowodniono mu utrzymywanie farm troli związanych z ministerstwem sprawiedliwości, światopoglądowo kierunek wyznacza tam właśnie takie środowisko jak Ziobro. Wiarygodność 0, lub mniej.

2. Gość niedzielny - ukazuje się w diecezjach, gazeta kościelna, więc po raz kolejny celująca w określoną grupę czytelników, polaryzująca światopogląd,

Taki cytat związany

"W 2007 „Gość Niedzielny” w artykule wstępnym opublikował komentarz redaktora naczelnego komentujący wyrok w sprawie Alicji Tysiąc, w którym wyrok przyrównano do poczynań hitlerowskich zbrodniarzy i stwierdzono, iż "Tysiąc otrzyma 25 tys. euro odszkodowania, plus koszty postępowania, za to, że nie mogła zabić swojego dziecka"

W 2010 sąd nakazał tygodnikowi przeproszenie kobiety i wypłacenie jej trzydziestu tysięcy złotych tytułem zadośćuczynienia za naruszenie w tym tekście jej dóbr osobistych oraz stosowanie obraźliwych sformułowań.

3. Joanna Bątkiewicz-Brożek, z jej własnego Linkedin . Nie żadna "socjolożka" tylko magister językoznawstwa i literatury francuskiej. Jest publicystką katolicką, związaną z prasą katolicką. Tak znaczącą, ze nawet nie ma o niej strony w polskiej Wikipedii.

Napisanie książki, do której "fakty" wyssało się z "palca eksperta", nie posługując się żadną statystyczną, socjologiczną analizą, bo nie ma się do niej przygotowania zbierając to w formę artykułu, publikowanego z innymi "tworami" autorki na łamach tejże współpracującej prasy, nie czyni jej ani ekspertem ani rzetelnym źródłem.



Jak widać docierając do sedna Twojego artykułu, okazuje się on niczym więcej jak opinią publicystyczną autora. Nie ma nigdzie źródeł na podstawie której autorka swoje tezy budowała, a wpolityce tak bezkrytycznie przedrukowało, opatrując jeszcze bardziej "straszącym katolickie ucho" komentarzem. (co dowodzi nota bene 0 wiarygodności).



Tymczasem proponuję Ci najprostszą weryfikację tezy - konkretne zapisy programowe, ustawy, rozporządzenia, akty prawne w których się do takich praktyk zachęca. To jest realne i wiarygodne źródło. Koniec kropka. Wszystko inne jest wtórne i obarczone interpretacją.



" Ale znam trochę dziennikarzy z grupy tworzącej również ten serwis i oni są na wysokim poziomie,"

Być może ludzie są, natomiast jeśli spod ich ręki wychodzi propagandowa, kłamliwa/manipulacyjna papka to wybacz, ale jako źródło są kompletnie niewiarygodni.



" sądzę, że Twoja ocena jest znacznie przesadzona i bardzo jestem ciekaw jakie medium jest dla Ciebie przynajmniej "całkiem solidne""

Poza tymi metodami weryfikacji faktów, które przytoczyłem w przypadku tego problemu, ale szerzej - korzystając ze źródeł, staram się kreować opinię na podstawie kilku, i najlepiej takich które nie są komentarzem, ale czystym faktem. Dopiero później staram się rozbudowywać opinie na dany, ważny temat poszerzając wiedzę o opinię innych, weryfikując wiarygodność tego co czytam, mniej więcej tak jak na filmiku który załączyłem.



"które mógłbyś podać jako przeciwieństwo - wg Ciebie - wpolityce.pl."

nie wierzę w "przeciwieństwa", bo zakłada opinię, co najwyżej drugiej strony. Najsolidniejsze są po prostu fakty. To nie jest tak, że opinię kształtującą Twój światopogląd, wyrabiasz z dnia na dzień, co minutę. Zastanawiasz się, czytasz o naukowych podstawach (źródła) potem czytasz opinię obu stron, starasz się znaleźć te, które najbardziej się pokrywają z naukowymi podstawami, w oparciu o najświeższą wiedzę i te oceniasz jako wiarygodniejsze.

Są rankingi prasy, mediów przyznające punkty, wyliczające publikowane przekłamania czy fejki. Tu cała prawicowa prasa niemal, wpolityce, gazeta polska, dorzeczy, tvp, trwam, republika, niezależna itp. to ściek w tych rankingach i to jest fakt.

https://panoptykon.org/stop-dezinformacji-przewodnik

https://depotuw.ceon.pl/bitstream/handle/item/3623/tekst_dr_całość_final_druk.pdf?sequence=3

Wskaźnik wolności prasy, mówiący o tym, kto pisze na czyje zlecenie (grupy medialne, wyraźne zbieżności tematów itd.)

To wszystko to narzędzia które trzema wykorzystać samemu.



"Mamy badania w Niemieckim Instytucie Młodzieżowym (Deutschen Jugendinstitut), które wykazały, że dzieci i młodzież coraz więcej nadużyć seksualnych popełniają na swoich rówieśnikach. Młodzież od 14 do 16 roku życia popełnia przestępstwa seksualne na dzieciach!"

To Cię dziwi? Gdyby zrobić dokładnie taka same badania w Polsce, obstawiam wyniki byłyby bardzo zbliżone.

Do dziś mam materiał o tym , co się dzieje w Polskich domach dziecka, poprawczakach.

Czy powołując się na podobne badania, można napisać że Polska to „wykolejony kraj, pedofilii i zalegalizowanej przemocy wobec nieletnich” ? Nie. Podobnie jak nie ubierając w kontekst takich badań w Niemczech - czego dotyczyły, jakich placówek, czy były odpowiedzią na konkretne pytania, czy w ogóle miały związek z edukacją seksualną.

„A wszystko to konsekwencja uczenia młodych – mówiąc w skrócie – seksu na obowiązkowych zajęciach już w przedszkolu”-”

A czyj to wniosek. Wynika z niemieckiego raportu, czy jest tezą pani Joanny? Podejrzewam to drugie.



mówi i dodaje, że w niemieckich przedszkolach dzieci muszą bawić się w „doktora”.

Ale podaje jakieś przesłanki do stwierdzania że MUSZĄ i w jakiej skali? To że ja napiszę, ze od jutra świnie MUSZĄ latać, nie spowoduje że będziemy mieli wysyp wieprzowiny na wysokości 10 tys metrów. Z tym stwierdzeniem, wobec dowiedzionej zerowej wiarygodności tekstu i pisania go pod tezę, może być dokładnie tak samo.



Cały ten tekst można by skwitować „opowiada socjolożka.” która nawet nie jest socjolożką.

Możemy się przerzucać cytatami, ale to zupełnie abstrakcyjne, jakbyśmy obaj dywagowali o kolorze nieba na HAT-P-7b, który jest 1000 lat świetlnych od ziemi. Mam wrażenie, że pani domorosła socjolog, swoje tezy sprawdzała z podobnej odległości.



Więc tak, zasadniczo masz rację - nie przeczytałem tego tekstu dokładnie, jednak zupełnie nic to nie zmienia, bo jest niewiarygodny, kłamliwy, zbudowany by odpowiadać na konkretną tezę, napisany przez niekompetentną osobę.



„Widzę, że wybrałeś życie w błogiej nieświadomości”.

Nie wybrałem życie w którym znajduję drobinę trudu by weryfikować bombardujące mnie clickbajtowe artykuły o nauce masturbacji w przedszkolu. Z reguły okazuje się że są bardzo dalekie od prawdy.



„również tego co proponuje nawet przesławne WHO i jakieś "pontony" w czarne piątki, czy jak im tam było.”

Ale jakieś konkretne dane że WHO to proponuje, czy znów tylko słowo tej pani?



„ Przeraża mnie Twoje podejście i Twoja nieświadomość i odrzucanie nawet takiej możliwości. Nie urodziłeś się wczoraj, a przykłady sięgają lat 70-tych.”

No w latach 70 się akurat urodziłem i to wystarczy by wiedzieć, że czasem nie warto wierzyć komuś na słowo, nawet jeśli wpada do Ciebie co niedziela z „gościem niedzielnym”, choćby w formie przedruku w innej gadzinówce.



„ Polsce próbują, na razie nieskutecznie, za granicą nawet już przymuszają, grożąc więzieniem.”

Znów bardzo odważna teza, mógłbyś przytoczyć jakiś konkretny wyrok, lub proces?



„Doceniam, że się odniosłeś i wyjaśniłeś. Mam nadzieję, że wyżej odpowiedziałem już na to z nawiązką.”

Zdecydowanie. Absolutnie dyskutujemy grzecznie, uporządkowanie, jasno odnosimy się do tez. Teraz prosiłbym, byś odniósł się do tekstów źródłowych, a nie budował całą relację i argumentację na podstawie opinii pani, która zupełnie wiarygodna nie jest.. Może zawarła jakieś źródła w oryginalnym tekście w „gościu niedzielnym”. Jeśli tak, prosiłbym byś je przytoczył, wtedy się chętnie odniosę do ich wiarygodności.



Do tej pory podsumujmy fakty.

Ja twierdzę, że absolutnie nie ma wiarygodnych badań, dowodzących, że edukacja seksualna wiąże się z praktykami o których wspomniałeś. Nie ma badań, że prowadzi do przemocy, problemów. Same informacje które niesie, pozwalają uniknąć ciąż, chorób, zrozumieć proces dojrzewania, w przynajmniej minimalnym stopniu. Nie ma gwarancji, że ktoś kto się tego uczy, będzie te informacje stosował w praktyce, jednak je przynajmniej posiada.

Ty twierdzisz, że sama wiedza jest zła/proces nauczania jej wiąże się z przemocą i korelujesz nauczanie jej z lobby LGBT lub innymi organizacjami, które mają w przekazaniu tej złej wiedzy domniemany interes. Dobrze to rozumiem ?



„Nie wiem czy to istotne, ale jeśli tu miałeś dać ten cytat, to nie wstawiłeś cudzysłowu i nie wiem o co Ci chodziło.”

Chodzi mi to to, że nie zadowala mnie niewiarygodny artykuł będący jedynie opinią, ale proszę o konkretne punkty niemieckiego ministerstwa edukacji, które w programie edukacji seksualnej, wskazuje podobne jak wymienione przez Ciebie praktyki, jako pożądane, znajdujące się w programie nauczania.

0

@AxelF Przede wszystkim wybacz za bardzo długi czas bez odpowiedzi. Ma to wiele powodów, w tym również niestety zdrowotne.



"Ale teraz tak na logikę. Jaki interes ma "szeroko pojęte LGBT" (można sobie to nazywać organizacją, ale to kolejne grube nadużycie, bo to są po prostu ludzie), jaki interes miałby Twój sąsiad gej, czy sąsiadka lesbijka, czy ktoś z bloku na przeciwko, kto ma problem z określeniem swojej płci i źle się czuje z biologiczną, w proponowaniu takiej "edukacji", bo trudno to edukacją nazwać, takich rzeczy jak masturbacja czy "robienie loda"."



Organizacją nazwać nie można. Ale trzeba rozróżnić dwie rzeczy: LGBT jako osoby kwalifikujące się wg tego co nazwa wskazuje oraz lobby LGBT, które jak to często bywa z lobby, nie ma żadnej określonej formy i każdy może do niego dołączyć w każdej chwili. Np. partia polityczna forsująca jakieś dziwne - zdecydowanie nie "równościowe", tylko raczej faworyzujące - deklaracje LGBT lub np. naciski/groźby jakiejś organizacji czy nawet osób prywatnych na uczelnię, żeby zatrudniła osobę LGBT ze względu na jej poglądy, a nie kwalifikacje lub żeby uczelnia odwołała wykład osoby, która zwykła mówić o kierowaniu się w życiu wartościami (czyli też powodem są poglądy i to zupełnie nieszkodliwe). I wiele, wiele innych. Pytasz o ich cel? Jeden na pewno jest bardzo prosty. Wg Słownika Języka Polskiego PWN, wszelkie odmiany LGBT to dewiacja. I oni sobie zdają z tego sprawę. Stąd też tak ciężko i powoli przebijali się do obecności w życiu publicznym, do swobodnego chwalenia się swoim odchyleniem od normy na forum publicznym. Jak wiesz (choć pokazujesz raczej, że nie do końca), udało im się już w bardzo dużym stopniu nie dość, że przyzwyczaić ludzkość do swojej dewiacji, ale nawet do niej przekonać. Że dewiacja jest normą. W czym niewątpliwie pomogło słynne wyłączenie homoseksualizmu i zapewne całej tej reszty z grona chorób. Nie wiem czy to choroba, ale jest to wbrew naturze, która, jak wszyscy wiemy, ma ogromną siłę i przeciwstawianie się jej tak koszmarnie bezpośrednie jest całkowicie autodestrukcyjne. Nie ma tutaj wydaje mi się nadal pewności, skąd się bierze homoseksualizm, natomiast niewątpliwie ogromny wpływ na kształtowanie własnej tożsamości dziecka ma jego środowisko, w którym dojrzewa. I tutaj dochodzimy do sedna. Z jednej strony lobby LGBT dąży do sytuacji, w której edukacja seksualna ma całkowicie uczynić dewiację normą, a nawet czymś super (tak wiem, nie widać jeszcze tego tak bezpośrednio na różnych przykładach, ale ich cel jest jasny i różne organizacje mówią o tym wprost (mam nadzieję jeszcze nie w Polsce)), a z drugiej strony, ta edukacja seksualna, robiąc to wspomniane wyżej, tworzy właśnie środowisko sprzyjające coraz większemu błądzeniu w swojej tożsamości, również seksualnej. Były już na świecie przypadki "rodziców", którzy chcieli być tak bardzo poprawni, że postanowili zostawić dziecku decyzję jaką będzie uważało, że ma płeć (kto by się tam przejmował w ogóle naturą). Fajnie, nie? I to wprost prowadzi do większej ilości osób, które w zagubieniu, będą przystawały do "teamu LGBT". Nieraz również ze względu na to, że LGBT dąży do wszelkich przywilejów. Uważasz, że LGBT ma w Polsce ciężkie życie w jakimkolwiek aspekcie poza tym, że dużej części osób kojarzy się z działaniami lobby LGBT i wulgarnymi paradami, co budzi wrogość i niechęć? Potrzebują ciągle kolejnych i coraz większych przywilejów? Jakiś deklaracji LGBT? To dla wielu już jest styl życia. W wielu miejscach na świecie bardzo wygodny styl życia. Ciężko zwolnić, ciężko ochrzanić, ciężko nawet przyłożyć w obronie honoru swojego czy swojej kobiety, bo zaraz będzie się napiętnowanym homofobem. Żyć, nie umierać, nie? I podkreślam, że użyte przeze mnie określenia są może nieprzyjemne, ale nie są obraźliwe, tylko zgodne z prawdą, w tym z SJP PWN.



"Edukacja seksualna, tak jak religia, powinna być przedmiotem fakultatywnym, jako że temat jest kontrowersyjny (rozumiem to), ale jednak nie obejmuje technik seksualnych, tylko ogólną edukację. PRL był mniej pruderyjny, ale seksualna pruderia to często tylko fasada dla dewiacji. Trudno nawet bronić zasadności nauki, że seks prowadzi do zapłodnienia, od "raz włożyć" można zostać 15-letnią mamą, że seks to również choroby weneryczne, bo to oczywiste. Z tego punktu widzenia edukacja jest niezbędna. Ukrywanie tego, zrzucanie "na później" czy nadzieja, że wszystko załatwią rodzice, którzy często w ogóle poza "hhy, no wiesz. wyszedłem z mam, na szybki numer" niewiele wiedzą więcej sami."



Niewątpliwie to trudny i złożony temat. Ale piszesz, że edukacja seksualna nie obejmuje technik seksualnych. No i właśnie zależy gdzie. W Polsce, prowadzona przez jakieś organizacje, jeszcze zapewne nie, ale w innych krajach, jak Skandynawia czy niektóre stany w USA, niestety bardzo możliwe, że tak. O tym więcej za chwilę. Na pewno jest potrzebne edukowanie w tym zakresie, ale tylko i wyłącznie na zasadzie zajęć dodatkowych i nie w szkole. To jest bardzo trudny temat i rodzic MUSI mieć możliwość wyboru czego dziecko będzie się uczuć, w jakim charakterze i z jakim nastawieniem. Na pewno są rodzice, którzy nie mają nic przeciwko, a może nawet chcą, żeby ich dzieci pierwszy seks miały za sobą w wieku 16 lat (wcześniej to już naprawdę ciężko mi pojąć, że mogliby chcieć), ale znacznie więcej (mam nadzieję....) jednak wolałoby później i bardziej przemyślanie. Mówimy o Polsce. A jeszcze inni zupełnie inaczej, w oparciu o wartości chrześcijańskie na przykład. I każdy powinien mieć możliwość wyboru miejsca, które będzie edukowało w tym zakresie w odpowiedni dla danej rodziny sposób. Zapewne powinno to być jakoś certyfikowane przez ministerstwo, skoro to ma być obowiązek, ale to już drugorzędna sprawa. W każdym razie nie wolno do tego zmuszać w jednej, określonej formie. A tak jest np. w Niemczech. O tym więcej też za chwilę.



"Na razie ustalamy, gdzie jest granica hiperboli i faktów w tym zdaniu. Według mnie, znacznie bliżej hiperboli i brutalnego chwytu retorycznego niż faktycznego zdarzenia, dlatego jestem sceptyczny."



Ok, rozumiem, dlatego rozwinę temat niżej.



"1. w polityce - bardzo niewiarygodny, stronniczy tabloidowy w stylu i doborze tematów, słynący z ubierania przeciwników politycznych w mundury wermachtu portal. Udowodniono mu utrzymywanie farm troli związanych z ministerstwem sprawiedliwości, światopoglądowo kierunek wyznacza tam właśnie takie środowisko jak Ziobro. Wiarygodność 0, lub mniej."



Zauważ, że tutaj też rzucasz poważne oskarżenia bez żadnego źródła. Ale ok, nie chcę się rozwodzić nad portalem, którego praktycznie nie czytam. Biorę sobie te zarzuty do serca i będę je brał pod uwagę i analizował w przyszłości.

Ale zauważ też, à propos również Twoich słów o Gościu Niedzielnym, że prawie każde medium w Polsce jest stronnicze, a wyjątki od tej reguły są bardzo mało znane. Więc bez konkretów to żaden argument. I stronniczość też ma różne oblicza i zakresy stronniczości mogą być bardzo różne (wartości, wiara, polityka, gospodarka itp. itd.), dlatego tym trudniej o bezstronniczość.



""W 2007 „Gość Niedzielny” w artykule wstępnym opublikował komentarz redaktora naczelnego komentujący wyrok w sprawie Alicji Tysiąc, w którym wyrok przyrównano do poczynań hitlerowskich zbrodniarzy i stwierdzono, iż "Tysiąc otrzyma 25 tys. euro odszkodowania, plus koszty postępowania, za to, że nie mogła zabić swojego dziecka"



W 2010 sąd nakazał tygodnikowi przeproszenie kobiety i wypłacenie jej trzydziestu tysięcy złotych tytułem zadośćuczynienia za naruszenie w tym tekście jej dóbr osobistych oraz stosowanie obraźliwych sformułowań."



Nad GN też nie chcę się zbytnio rozwodzić, zwrócę tylko Twoją uwagę na jeden aspekt, że nie podałeś pełnego uzasadnienia wyroku, więc sytuacja nie jest w pełni jasna, ponieważ ja również zgadzam się, że porównywanie do hitlerowców jest przesadą i było zupełnie niepotrzebne, bez sensu, natomiast nazwanie aborcji zabiciem dziecka, to już zupełnie inna sprawa. Nie ma naukowych ani logicznych dowodów pozwalających stwierdzić, że nie można nazwać nawet kilkutygodniowego płodu dzieckiem. Rozwija się ono cały czas i tylko w jednym celu: rozpoczęcia życia poza organizmem matki - czyli bycia człowiekiem ponad wszelką wątpliwość. Więc przerwanie tego rozwoju można nazwać zabiciem. I karanie za takie określenie decyzją sądu, wydaje się być nieuzasadnione, a nawet absurdalne. Wszystko rozbija się o to co chcemy uznać. Widocznie tamten sędzia, ew. polskie prawo, chciało uznać, że płód we wczesnej fazie rozwoju nie jest dzieckiem. Bo tak jest łatwiej, wygodniej. Ale naprawdę, skoro chciała przerwać rozwój płodu w swoim organizmie, to chciała przerwać rozwój swojego dziecka. Nic innego by się nie wydarzyło w kolejnych miesiącach niż rozwój jej dziecka. Więc określenie "zabicie dziecka" jest brutalne i wprost, ale uzasadnione i zdecydowanie najczęściej, prędzej lub później, takie kobiety zdają sobie z tego sprawę i dręczy to ich sumienie, gdy na przykład rozmawiają z tym dzieckiem później (albo, co gorsza, jednak usuną ciążę i myślą o dziecku, którego nie ma i nie będzie). Jakoś jak widać to dziecko, słychać i czuć, to prawda jednak dociera do świadomości. A teraz GN było karane za dobitne (czyli mocne, ale prawdziwe) nazwanie sytuacji... Chociaż nie wiemy czy np. może nie było skutecznej apelacji. Ale dobrze, to dygresja, nad tym też nie chciałem się rozwodzić, natomiast przykład podałeś bardzo skłaniający do bardziej obszernej odpowiedzi i dygresji.



Chociaż może Alicji sumienie nie dręczyło...

Alicja: "„A przecież ja tylko walczyłam o przysługujące mi prawo” – mówiła. I deklarowała, że mimo wszystko nie żałuje podjętej decyzji, bo zawsze czuła wsparcie i solidarność środowisk kobiecych."

-

Ciekawe jak tam przy takich słowach czuje się to jej dziecko, którego ta decyzja dotyczyła i które ma teraz ponad 20 lat.

~

"Mimo wygranej ostatnie 20 lat porównywała do piekła. Musiała zmagać się z nienawiścią i wyzwiskami. Nie tylko ona, także jej dzieci, gnębione przez rówieśników, nauczycieli, katechetów i innych „dobrych katolików”."

-

Jeśli to prawda, to mi się to nie mieści w głowie jak mógł ktoś atakować jej dzieci, a szczególnie to uratowane przed likwidacją. Bardzo boli gdy ktoś się podpisuje pod określonymi wartościami, ale nie potrafi nimi żyć.

~

Zdecydowanie stronnicze źródło: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/2147620,1,nie-zyje-alicja-tysiac-ikona-walki-o-prawo-polek-do-aborcji.read



"Cały ten tekst można by skwitować „opowiada socjolożka.” która nawet nie jest socjolożką."



Żeby niepotrzebnie nie przedłużać, odniosę się zbiorczo do tego co piszesz do konkretnych części artykułu, ponieważ ogólnie rozumiem to co piszesz i się zgadzam, że brakuje potwierdzenia zawartych w nim informacji. I bardzo wkurza mnie to jak wyglądają współczesne media w Polsce, czy "interie" czy "wpolityki", gdzie w żadnym materiale niemalże nie można się doszukać źródła, poza najwyżej podaniem strony internetowej, czy napisania "źródło: PAP". Porażka. Dlatego raczej nie czytam takich. Natomiast nie mogę się z Tobą zgodzić, że należy polegać tylko, czy głównie na suchych faktach, bo tak się daleko nie zajdzie. Zbyt trudno zdobywać takie informacje i zbyt dużą trzeba by mieć wiedzę, żeby móc te suche fakty sensownie analizować. Więc owszem, zdecydowanie warto sprawdzać źródła i suche fakty, natomiast w większości sytuacji, trzeba znajdywać zaufane osoby i od nich czerpać informacje. Teraz mamy takie czasy, że już nawet nie trzeba ufać całym instytucjom, jak cała gazeta, czy portal. Wystarczy często ufać pojedynczym osobom i np. osobom, którym tamte ufają. Jeśli chce się mieć bardziej rozległą wiedzę na różne tematy. Bo wtedy nie sposób szukać cały czas źródeł. Nieraz trzeba brać poprawkę na to co mówi dana osoba, ale to jest właśnie zaleta znajomości jej, że wiadomo czego się spodziewać. Polecam.



Jeśli chodzi o materiały od Ciebie, to dziękuję za filmik i przede wszystkim rozprawę doktorską, ponieważ wydaje się być bardzo ciekawa.

Natomiast rankingu panoptykonu już nie ma lub link jest błędny, więc sam poszukałem i nie ma rankingu tak rozległego, który by obejmował tyle mediów z prawej strony, natomiast to mała strata, bo takie rankingi są bardzo niewiele warte. Wszystkie opierają się nie na naukowej analizie tych mediów, tylko na naukowej analizie opinii ankietowanych. Więc o czym my rozmawiamy. Już nie mówiąc o tym, że wiadomo jaką wartość ma "rzetelna" opinia tak liczebnej "większości" (czyli chodzi mi głównie o sytuacje gdy mówimy o co najmniej tysiącach osób, a te badania mają reprezentować opinię nawet milionów), to nawet ja nie uznam jakiegoś medium za w pełni wiarygodne, jeśli notorycznie będzie przedstawiało jakieś wydarzenia patrząc przez pryzmat swoich poglądów. I tu pominie jakiś fakt, położy nacisk na innym, dołoży jakieś cytaty opinii pasujące do swojego "pryzmatu" itd. Więc znowu - określenie wiarygodności, tak jak bezstronności jest bardzo płynne i trudne.



"Ale podaje jakieś przesłanki do stwierdzania że MUSZĄ i w jakiej skali? To że ja napiszę, ze od jutra świnie MUSZĄ latać, nie spowoduje że będziemy mieli wysyp wieprzowiny na wysokości 10 tys metrów. Z tym stwierdzeniem, wobec dowiedzionej zerowej wiarygodności tekstu i pisania go pod tezę, może być dokładnie tak samo."



Oczywiście tam źródła raczej znowu nie ma, ale ja mam i myślę, że stricte niemiecką gazetę będziesz mógł uznać za wiarygodną w kontekście Niemczech: https://www.dw.com/pl/niemcy-lekcje-wychowania-seksualnego-obowi%C4%85zkowe-i-sprawdzone/a-48798198



Jest tam zarówno o przymusie, jak i o karaniu, o co też pytałeś. I np. o tym, że nauka zaczyna się już w drugiej klasie. Tak, fakt, przynajmniej nie w przedszkolu. Ale obowiązkowo. A dodatkowo? To już może być bardzo różnie. A ich mentalność jest coraz bardziej taka, że im więcej tym lepiej. Więc granice będą się ciągle przesuwać. Szczególnie właśnie za sprawą lobby LGBT.



"Nie wybrałem życie w którym znajduję drobinę trudu by weryfikować bombardujące mnie clickbajtowe artykuły o nauce masturbacji w przedszkolu. Z reguły okazuje się że są bardzo dalekie od prawdy."

"Ale jakieś konkretne dane że WHO to proponuje, czy znów tylko słowo tej pani?"



No i tu akurat pudło, bo tym razem było zgodne z prawdą. Burza w mediach była w 2012, ale ze względu na Twój rocznik, o którym wspomniałeś, mogę oczekiwać, że usłyszałeś o czymś, o czym mówiono wtedy raczej wszędzie. Musiałeś nie chcieć słyszeć. A więc tak, WHO w swoich zaleceniach dla Europy pisze o odkrywaniu przyjemności z dotyku własnego ciała i wprost o masturbacji w przedziale wiekowym 0-4. Co ciekawe, ten dokument zniknął ze strony WHO. Tajemnicza sprawa, bo nie ma innego dokumentu na stronie WHO, który by tak bezpośrednio i przejrzyście przedstawiał swoje sugestie, a przynajmniej moje uporczywe poszukiwania go nie dały efektu. Link: https://www.icmec.org/wp-content/uploads/2017/03/WHO-Curriculum-Matrix-for-CSE-in-Europe.pdf Dokument zamieściła poważna organizacja, działająca w ponad 120 krajach, więc możesz chyba uznać ją za wiarygodną i zamieszczającą niezmieniony dokument. Ponieważ natknąłem się na filmik na YouTube, omawiający polską wersję i wyśmiewający oburzenie jakie budzi u wielu ten dokument oraz mówiący, że oczywiście nie ma tam mowy o masturbacji czterolatków (jakim jełopem trzeba być...? Nie doczytał drugiej strony...? Albo kłamie), to zadałem sobie też trud znalezienia polskiej wersji: https://spunk.pl/wp-content/uploads/2013/03/WHO_BZgA_Standardy_edukacji_seksualnej.pdf Co ciekawe tutaj znalazło się już o wiele więcej innej treści, więc do matrycy musisz zjechać mocno na dół. Ale oczywiście masturbacja dla czterolatków również i tutaj jest.

Więc albo weryfikacja Ci się nie udała albo z góry założyłeś, że to niemożliwe (czemu w sumie już mniej można się dziwić, ale to jakbyś nie wiedział jak jest we współczesnym świecie... Przestają istnieć rzeczy niemożliwe. Szczególnie jeśli Ty i wielu innych zachowacie bierną postawę nieświadomości, choćby w temacie, o którym rozmawiamy).

0

@AxelF

"Ja twierdzę, że absolutnie nie ma wiarygodnych badań, dowodzących, że edukacja seksualna wiąże się z praktykami o których wspomniałeś. Nie ma badań, że prowadzi do przemocy, problemów. Same informacje które niesie, pozwalają uniknąć ciąż, chorób, zrozumieć proces dojrzewania, w przynajmniej minimalnym stopniu. Nie ma gwarancji, że ktoś kto się tego uczy, będzie te informacje stosował w praktyce, jednak je przynajmniej posiada."



Nie zawsze trzeba badań. Tutaj łap wideo Onetu:

Przedstawia on oczywiście łagodną wersję edukacji seksualnej, bo Onetowi zależy na promowaniu edukacji seksualnej. Ale co z tego, skoro uważam, że i tak jest prowadzona w zupełnie zły sposób. Niszczący wstyd u dzieci i młodzieży. Nie, nie ten wstyd, który blokuje rozmowę o seksie, gdy jest ona potrzebna (np. z żoną/mężem) lub blokuje ważne pytania u nastolatków, tylko ten podstawowy wstyd, który odróżnia nas od zwierząt i sprawia, że nie latamy z genitaliami na wierzchu i nie załatwiamy się w terenie kobieta i mężczyzna obok siebie, o czym jest mowa w Szwecji w PnŚ, które już podaję:
Ten wstyd sprawia również, że sfera seksualności jest wyjątkowa i niesamowicie uatrakcyjnia spełnianie się w niej w odpowiednim czasie. I tak jeszcze à propos stronniczości Onetu i edukacji seksualnej w Niemczech, to w tym artykule DW, który Ci podałem, jest też informacja, że landy mają bardzo dużą swobodę we wprowadzaniu edukacji seksualnej. I godzin i zakresu. Więc w onetowym landzie może i jest lajcik, ale to nie znaczy, że w landzie obok nie jest hardcore. A przymus ten sam. Co do filmiku PnŚ, czy Ty słyszysz co mówi ta różowiasta... psycholog dziecięca..... Jak się wypowiada?? Przecież to, że w mediach jest zasada określonej cenzury do godziny 22:00 i to, że dorośli zwracają uwagę dzieciom, żeby nie przeklinały i starają się, żeby unikały słyszenia tego, żeby przy nich tak nie mówić i nie dawać złego przykładu, jest bez sensu. Bo i tak na ulicy usłyszy. Nie wiem gdzie ta różowa osobniczka mieszka, ale już jej współczuję, bo ja w żadnym miejscu, w którym mieszkałem, nie słyszałem na chodnikach ciągle takich słów. Paranoja jakaś. Więc jak widzisz, tacy ludzie w Polsce istnieją i, co gorsza, dostają się do mediów. Otwórz oczy, Szanowny Panie. Szkoda, że ta matka, nauczycielka i wychowawczyni dzieci swoje wypowiedzi miała takie chaotyczne, bo ewidentnie spojrzenie miała poukładanego, świadomego rodzica. A tutaj masz wzmiankę ministra o tym, że w Polsce są grupy, niestety popierane przez niektórych polityków, które mają obsesje na punkcie edukacji seksualnej i to nie w łagodnej wersji:
I to nie znaczy, że minister uważa, że edukacja seksualna nie jest potrzebna.



"Ty twierdzisz, że sama wiedza jest zła/proces nauczania jej wiąże się z przemocą i korelujesz nauczanie jej z lobby LGBT lub innymi organizacjami, które mają w przekazaniu tej złej wiedzy domniemany interes. Dobrze to rozumiem ?"



Tak, niestety dobrze rozumiesz, poza przemocą w procesie nauczania. Zależy jak ją rozumiesz. Psychiczną poniekąd tak. A tym bardziej duchową. Jaki jest mój model już wiesz. Natomiast natknąłem się jeszcze na materiał, który uświadomił mi, że jeśli nie ma się choćby zbliżonych wartości, to dyskusja na temat charakteru edukacji seksualnej jest bardzo skomplikowana i zakrawa na rozmyślania filozoficzne i etyczne. Pryzmat np. wartości chrześcijańskich jest tak totalnie inny od współczesnego powszechnego pojęcia, że nie bardzo jest o czym dyskutować, jeśli chodzi o zakres edukacji. Na ten materiał się natknąłem:


Boję się chyba sprawdzać kto to jest realnie sex coach, bo jej konkretnie temat pornografii dzieci niespecjalnie rusza. Albo w ogóle. Mówi o problemach jakie wynikają z tego, że dzieci ją oglądają (z jej słów wygląda na to, że regularnie, wręcz notorycznie) i tyle. Ani słowa, że to jest duży współczesny problem, któremu trzeba koniecznie przeciwdziałać, choćby jako rodzic. Nie, po prostu jest bardzo łatwo dostępna, a współczesna moralność traktuje to jako normalną zabawę, więc dzieciaki oglądają i tyle. I nie ma rady. No brak słów. Coach się znalazł.

I to co mówi o seksie w związkach, o problemach. To jest naprawdę bardzo przykre, bo gdy układa się życie wedle wartości chrześcijańskich, czego według sztuki w naszej kulturze od wielu lat nie robi prawie nikt, to wszystkich tych problemów po prostu nie ma. Mogą być inne, ale nie tak poważne i nie tak fundamentalne lub nawet nieodwracalne. A to wszystko zaczyna się od dzieciństwa - czyli też edukacji seksualnej. Najwięcej zależy od rodziców i środowiska. Dlatego to jest tak ogromnie ważny temat, którego NIE MOŻNA lekceważyć. Ja rodziców mam takich, którzy rodzicielstwo potraktowali na poważnie, a nie jako przykry, czy niezbyt angażujący obowiązek. I edukacji seksualnej nie miałem, WdŻR nie pamiętam nawet, a mimo to zawsze byłem świadomy co jest odpowiednie a co nie (argument narażenia na przemoc seksualną, czy bycia zagrożeniem) i jaka jest kolej rzeczy (argument różnych nieplanowanych czy szkodliwych sytuacji). I nie mieści mi się w głowie wizja wspomnianej sex coach, w której dzieci bardziej biorą wiedzę o seksie z porno niż z choćby filmów. Również nie mieści mi się jako dziecku. Normalne dzieci, nie patologia. Wiem, że bardzo niewielu miało/ma takie szczęście do rodziców jak ja, więc nie neguję, tylko modyfikuję model edukacji seksualnej, o czym już pisałem wyżej.



Minęło dużo czasu, więc rozumiem jeśli nie będziesz chciał już kontynuować rozmowy, o ile w ogóle temat nie jest już wyczerpany.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: