- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1469 Culés
Gorące dyskusje
lajcior
2
Czy według Was 20/26 dni urlopu na cały rok to jest odpowiednia ilość?
43 odpowiedzi
NeroTFP1
34
Haaland i Alvarez są z tego samego rocznika, obaj kreowani są na gwiazdy, na które trzeba... » Czytaj dalej
23 odpowiedzi
clyde
12
Z okazji Dnia Psa wszystkiego najlepszego dla każdego sierściucha na La Bambie. Podrapcie swoje... » Czytaj dalej
6 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1469 Culés
0
Jarosław Ż. tak opowiadał o tym meczu w prokuraturze.
"12 kwietnia 2005 roku sędziowałem mecz Amika Wronki - Lech Poznań. Przed meczem zadzwonił do mnie F., remis zapewniał awans Lechowi. To był drugi mecz tych drużyn w systemie pucharowym. F. powiedział, że bardzo mu zależy na tym meczu i pomocy Lechowi w osiągnięciu dobrego wyniku. Rysiu powiedział, że bardzo zależy mu na tym meczu bo chce ratować posadę Michniewicza - trenera Lecha, który jest zagrożony. Powiedział F., że on darzy Michniewicza wielką sympatią. F. powiedział, że za dobry wynik dostanę 15 lub 20 tys. zł., teraz dokładnie nie pamiętam tej kwoty. Ja się zgodziłem. Mecz zakończył się remisem, który dawał awans Lechowi. Chyba po 2-3 tygodniach zadzwonił Rysiu i powiedział, że ma dla mnie pieniędzy. Spotkaliśmy się w jakimś barze w okolicach Szamotuł - po wcześniejszym umówieniu się - i tam przekazał mi obiecane pieniądze 15 lub 20 tys. Ja z Czesławem Michniewiczem nie miałem właściwie żadnych kontaktów".
W akcie oskarżenia nie ma informacji, czy Czesław Michniewicz wiedział o przekupstwie sędziego w tym meczu.
3
@Gall pewnie, że nie wiedział. Dlatego dzwonili do siebie 40 razy dziennie, bo Czesiu ciągle się upewniał, że on nic nie wie.