- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1235 Culés
Gorące dyskusje
DariaFCB
146
A pochwalę się. Miesiąc temu urodziłam synka! Młody jest zdrowy i nawet bardzo nie dokucza.... » Czytaj dalej
41 odpowiedzi
Safrani
47
Sejm przegłosował projekt ustawy ws. zakazu patostreamingu. Projekt zakłada kryminalizację... » Czytaj dalej
44 odpowiedzi
Michu94
3
Japrdl, real sobie działa po cichu z transferami, a my zostaliśmy i prawdopodobnie, zostaniemy z... » Czytaj dalej
16 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1235 Culés
3
Dzisiaj po dwuletniej walce z nowotworem w wieku 59 lat zmarł Salvatore "Toto" Schillaci. Włoski napastnik, którego można nazwać "one season wonder". Choć miał w karierze kilka dobrych sezonów, ale na tym najwyższym poziomie były to tylko (albo jak się zaraz okaże - aż) lata 1989-1990. W wieku 25 rozegrał dopiero swój pierwszy mecz w Serie A w barwach Juve. Do Starej Damy trafił z Messiny, dla której rozegrał prawie 250 spotkań na poziomie Serie C i Serie B. W sezonie 1989/1990 strzelił dla Juventusu 21 goli, co zaowocowało powołaniem na Mundial 1990. I tu się zaczyna cała magia. W fazie grupowej strzelił dwa gole (jedną Austrii, drugą Czechosłowacji). 1/8 finału - gol z Urugwajem. Ćwierćfinał - gol z Irlandią. Półfinał - gol z Argentyną. Mecz o trzecie miejsce - gol z Anglią i finalnie wywalczony brąz z Italią. Jak się można domyślić, z dorobkiem 6 goli został królem strzelców Mundialu, do tego zgarnął nagrodę dla najlepszego piłkarza turnieju. I to nie wszystko. Świetny rok w jego wykonaniu zaprowadził go na drugie miejsce w plebiscycie Złotej Piłki. Tu musiał uznać wyższość Lothara Matthausa. Rok później zakończył karierę w reprezentacji z zawrotnymi 16 spotkaniami w koszulce Azzurri, dla której strzelił 7 goli. W piłce klubowej, mimo transferu do Interu również nie rozegrał już dobrego sezonu. Pod koniec kariery wylądował w Japonii, gdzie tych goli nastukał, ale gra na wysokim poziomie się skończyła tak naprawdę po wyżej opisanym Mundialu. Ewidentnie jedna z najdziwniejszych karier. Spoczywaj w pokoju, Tito.