- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1440 Culés
Gorące dyskusje
Verore
0
Teoria spiskowa, w którą wierzysz? Ja zacznę: w Smoleńsku nie było wypadku
17 odpowiedzi
agaFCB
2
Ale dziś piękna pogoda do tego żeby uciec z pracy o 10 i pójść spać. Przy deszczu najlepiej... » Czytaj dalej
23 odpowiedzi
LAMC_10
0
@martusiaaaa Jestem w takim wieku, że urodzin już nie obchodzę.
113 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1440 Culés
7
W ciągu ostatnich 9 dni obejrzałem 8 filmów. Za wyjątkiem jednego, były to filmy, których wcześniej nie widziałem, więc można powiedzieć, że było to swego czasu nadrabianie zaległości. Zwłaszcza, że są to filmy stare (znaczy wg mojej definicji jeden z nich stary nie jest, ale wiem, że moje definicje wydają się być specyficzne dla większości ludzi, więc się o to kłócił nie będę, dla mnie filmy z 2010 r. lub młodsze to filmy nowe. xD). Poniżej lista w kolejności od tego, który mi się najbardziej podobał do najgorszego:
1) "Trzy bilbordy za Ebbing, Missouri" - ale to jest rewelacyjny film, od pierwszych minut czułem, że będzie się mi podobał. Rację mieli ci wszyscy, którzy go zachwalali z tydzień temu pod postem z jedną ze scen z tego filmu ( @Safrani @MesQueUnClub_87 @MichalZZZ ). Świetne aktorstwo, również to drugoplanowe. Uwielbiam Woody'ego Harrelsona, ale rozumiem, czemu to Sam Rockwell dostał tu Oscara za rolę drugoplanową. Frances McDormand jest rewelacyjna, często niesłusznie o niej zapominam, gdy próbuję zrobić ranking najlepszych aktorek, a oprócz Meryl Streep, która dla mnie jest niekwestionowanym numerem 1, to Frances może stawać w szranki z każdą rywalką.
2) "Przypadkowy bohater" - trzeci raz oglądałem ten film i jak zawsze super się oglądało. Dustin Hoffman to klasa sama w sobie (te prawie 30 lat temu to chyba właśnie w tym filmie widziałem go po raz pierwszy i od razu polubiłem, choć grana przez niego postać akurat sympatii nie wzbudza), Andy Garcia ma u mnie zawsze dużo życzliwości za rolę w "Nietykalnych", więc jego nazwisko w obsadzie to zawsze plus. Geena Davis spoko a i sama historia ciekawa i moim zdaniem fajnie opowiedziana.
3) "Rzymskie wakacje" - wiem, że klasyk, ale jakoś nigdy nie było okazji obejrzeć. W końcu się udało i bardzo mi się ten film podobał. Rewelacyjna Audrey a Gregory Peck ze względu na "Działa Nawarony" ma też u mnie sporo punktów i te klasyki z nim w obsadzie chcę nadrobić dość gorliwie (na pewno muszę jeszcze obejrzeć "Zabić drozda"). Co do Pecka, to niesamowite jest, że w tym filmie jest rok młodszy ode mnie teraz a wygląda bardziej jak obecni pięćdziesięciolatkowie. Te 70 lat temu ludzie inaczej się starzeli. Sam film polecam, jeśli ktoś nie widział, można się pośmiać, jest też trochę do przemyślenia.
4) "Kolekcjoner kości" - nie wiem, jak to się stało, że wcześniej tego nie widziałem. Książkę czytałem ze 13 lat temu, więc film też powinienem nadrobić wcześniej, ale się nie składało. Do pierwszej trójki ten film nie ma startu, ale Denzel gra bardzo dobrze, Angelina Jolie to bardzo dobry wybór do roli Amelii, chyba nie dało się wybrać lepiej, żeby pasowała do pierwowzoru (choć jej fanem nie jestem). Generalnie dobry kryminał, choć wolę książkę (jak praktycznie zawsze).
5) "Rodzinny interes" - lubię Connery'ego, lubię Dustina Hoffmana, więc jak tylko się dowiedziałem, że taki film jest, to dodałem go do listy. O co chodzi? Sean to stary złodziej i trochę czarna owca rodziny. Dustin to jego syn, który wycofał się z lewych akcji i jest dobrze prosperującym przesiębiorcą. Jego syn zaś, grany przez Matthew Brodericka rzuca studia i proponuje dziadkowi skok, Dustin też daje się namówić. Intryga jest generalnie szyta grubymi nićmi, ale ze względu na talent Seana i Dustina da się to bez bólu obejrzeć, choć na czwarte miejsce szans nie było a do podium to w ogóle przepaść.
6) "Bezsenność w Seattle" - cała fabuła wydała mi się bezdennie głupia, podobnie jak motywacje bohaterów, więc raczej nie planuję powrotu do tego filmu. Nie jest tak, że gardzę wszystkimi komediami romantycznymi, natomiast jakoś nie przemawia do mnie Meg Ryan i jej postać, ten jej narzeczony też jest niewiarygodny, najlepiej z tego wszystkiego rozumiem syna głównego bohatera oraz właśnie postać Toma Hanksa.
7) "Peggy Sue wyszła za mąż" - no raczej mi się nie podobał ten film i w sumie nie wiem, jaki miał być przekaz i morał. Jedyne plusy to świetna gra Kathleen Turner oraz możliwość zobaczenia młodziutkich Jima Carreya i Nicolasa Cage'a (nie mogłem uwierzyć, że to Jim jest starszy).
8) "Bliskie spotkania trzeciego stopnia" - rany boskie jakie to było gówno obesrane. Nie wiem, czy to kwestia mojej raczej niechęci do science fiction, czy ten film się źle zestarzał, ale męczyłem potwornie, 4 dni go łącznie oglądałem (byłoby 3, ale w czwartek obejrzałem 5 minut, bo Barca grała). @Safrani Ty jesteś star(sz)y, może widziałeś dawno temu i się wypowiesz, czy to się dało kiedyś oglądać, bo obecnie to było fatalne i ledwo zmęczyłem.
PS. Gdyby ktoś się pytał, czemu akurat takie filmy, to dlatego że znikały z Netflixa lub Canal+ Online a miałem je na liście i chciałem odhaczyć w Excelu. :P
@JimMorrisonFCB @Colon Chyba jeszcze Was nie oznaczyłem z osób, z którymi gadałem o filmach.
4
@Gary Praktycznie same klasyki kina, takiego American Psycho albo Zapach kobiety widziałem z 10 razy ale jak tylko gdzieś leci oglądam kolejny raz XD
1
@Gary widzę, że pojechałeś klasykami. Świetnie.
Co do Bliskiego spotkania.... Ja ten film oglądałem pewnie w latach 90-tych. I nigdy do niego nie wróciłem. Nie pamiętam, ale najwyraźniej mnie też nie zachwycił.
2
@Rastafarnianin "Zapach kobiety" jest super, a końcowy monolog Ala to czysta poezja do słuchania. "American Psycho" aż tak mi nie wszedł. Ot, dobry film. Z takich filmów, które generalnie mogę obejrzeć zawsze, gdy na nie trafię to u mnie są klasyczne westerny takie jak "Siedmiu wspaniałych" czy "Rio Bravo", a oprócz tego "Wzgórze złamanych serc" czy "Szklana pułapka".
@Safrani Tak, postawiłem sobie za cel ponadrabiać klasyki. Na razie na zasadzie "co się trafi na Netflixie lub Canal+ Online to obejrzę", bez jakiegoś szczególnego polowania na konkretne tytuły. W październiku czeka mnie jeden wielki klasyk, którego wstyd nie znać, a jakoś się uchowałem. Znaczy 2 razy widziałem pierwsze 45 minut, bo na angielskim nam nauczycielka włączyła, ale nigdy nie dooglądałem. Mowa tu o "Poszukiwaczach Zaginionej Arki". Tak, tak, żyłem pod kamieniem, wiem. xD
2
@Gary jak lubisz stare filmy i nie przeszkadza ci czarno biały ekran to od siebie polecam: nieugięty luke i on the waterfront. Kapitalne filmy z Paulem Newmanem i młodziutkim Marlonem Brando :D z takich dłuższych to jeszcze Lawrence in Arabia, Czas apokalipsy też fantastyczne tytuły klasyki kina. Ja sobie natomiast dodałem rzymskie wakacje do watchlisty :)
0
@zurek1207 A więc tak:
-"Nieugięty Luke" był chyba kolorowy a nie czarno-biały. Widziałem, bardzo mi się podobał, chętnie kiedyś powtórzę.
-"Na nabrzeżach" - ten klasyk jest na liście do obejrzenia, to jedna z takich luk w moim życiorysie fana klasyków.
"Lawrence of Arabia" mi się tak średnio podobał, widziałem jakoś rok temu i nie wzbudził moich zachwytów, choć nie odbieram mu pewnych plusów (aktorstwo, rozmach), natomiast chyba jednak zbyt długi, w sensie dało się ściąć ze 20 minut bez strat dla fabuły).
"Czas apokalipsy" - spoko, ale do żadnego mojego topu nie trafi, jednak zbyt długi i ciężki, żebym miał odświeżać wielokrotnie. Widziałem 2 razy (normalną wersję i reżyserską) i chyba wystarczy.
1
@Gary no i spoko, właśnie nieugięty Luke jest już w kolorze, a on the waterfront jest na czarno biały. Trzeba lubić bardzo długie filmy w których teoretycznie aż tyle się nie dzieje bo rzeczywiście dwa ostatnie które wymieniłem są bardzo długie, ale dobrze też wiedzieć że ludzie oglądają klasyki kina :)
0
@zurek1207 Nie mam nic przeciwko długim filmom, jeśli ta długość jest czymś usprawiedliwiona (np. wkurza mnie jak jest "intermedium" "czy "pauza" i tylko gra muzyka przez parę minut, to chyba w "Doktorze Żywago" było albo właśnie w "Lawrence of Arabia". A może w obu, bo to ten sam reżyser). Osobna kwestia to to, że jak film jest bardzo długi, to mniej chętnie do niego wrócę.
1
@Gary pod kamieniem? Stary, Ty to chyba tysiąc metrów pod ziemią żyłeś ;)
1
@Gary Sprawdź sobie film "Gra" z Michaelem Douglasem - mój ulubiony film ze świetnymi zwrotami akcji i "Lucky Number Slevin" - bardzo nieoczywista, inteligentna komedia sensacyjna.
0
@Gary Frances McDormand jest swietna, chociazby dla nie musze Ebbing obejrzec. Ale ze Tobie Bliskie spotakania nie weszly, to sie zdziwilem.
2
@JimMorrisonFCB "Lucky Number Slevin" dodaję do listy. Widziałem, że ma zacną obsadę
"Grę" widziałem, aż takich zaległości nie mam. W końcu, jak zauważył @Safrani, siedziałem 1000 metrów pod ziemią, a nie 10000 metrów. xD Swoją drogą bardzo dobry film, ale ze zwrotami akcji najbardziej lubię "Podejrzanych". Polecam wszystkim, którzy nie widzieli (moje top 2 filmów).
@Colon Generalnie nie jestem fanem filmów o jakichś zjawiskach nadprzyrodzonych czy kosmitach, film o takiej tematyce musi naprawdę wymiatać. Seriale podobnie. Np. "Z archiwum X" to zupełnie nie moja bajka, widziałem ze 3 odcinki.