- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1258 Culés
Gorące dyskusje
martusiaaaa
3
a ja mam może takie głupie, dziwne i dziecinne pytanie ale zapytam kiedy macie urodziny ? to se... » Czytaj dalej
93 odpowiedzi
Raphinha11
1
Słuchacie polskiego rapu? Czy może stronicie od tego? Ja np. jestem fanem Quebo, choć zaraz... » Czytaj dalej
39 odpowiedzi
ranger3120
2
https://zapodaj.net/images/661e800257c5b.pngAle by bzykał
18 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1258 Culés
5
Muzyczna batalia, #41 zapraszam wszystkich do słuchania i glosowania:
https://strawpoll.com/NPgxe13PKZ2
----
GIGI "Zomaye"
album Gigi (2001)
To przykład perfekcyjnej, nowoczesnej fuzji, gdzie "tradycja spotyka technologię". Utwór napędza potężny, dubowy bas, który stanowi soniczny fundament – jest tłusty, niski i chirurgicznie precyzyjny (znak rozpoznawczy producenta). Wokal Gigi (Ejigayehu Shibabaw) operuje w tradycyjnych etiopskich skalach pentatonicznych, meandrując między rejestrami z niezwykłą lekkością. Produkcja jest krystaliczna, przestrzenna, z szeroką panoramą stereo, gdzie instrumenty perkusyjne (tabla, bębny) tworzą gęstą, transową siatkę rytmiczną. Słychać tu "powietrze" i studyjną doskonałość Nowego Jorku, która jednak nie dusi afrykańskiego ducha kompozycji.
Za brzmienie tego albumu odpowiada legendarny producent Bill Laswell (znany ze współpracy z Herbie Hancockiem przy "Rockit"). Laswell zebrał do tego projektu prawdziwy "dream team" muzyków sesyjnych. Choć na płycie grają Herbie Hancock i Wayne Shorter, w "Zomaye" kluczową rolę odgrywa sekcja rytmiczna: na perkusji i tabli gra Karsh Kale (pionier Asian Underground), a ten charakterystyczny, pulsujący bas to osobiste dzieło samego Laswella. To rzadki moment, gdy producent wychodzi z reżyserki, by nadać utworowi swój autorski groove.
-------------------------------------------------------------------------------
FLORA PURIM "Mountain Train"
album Stories to Tell (1974)
To utwór, który nie bierze jeńców od pierwszej sekundy. Brzmienie jest jasne, organiczne i niesamowicie napowietrzone. Słuchacz zostaje wrzucony w środek brazylijskiego karnawału przefiltrowanego przez amerykański jazzowy warsztat. Flora traktuje swój głos nie jako nośnik tekstu, ale jako kolejny instrument perkusyjny – jej scaty są szybkie, precyzyjne i tną powietrze jak brzytwa.
Kluczem jest tu jednak sekcja rytmiczna. Perkusjonalia tworzą gęstą dżunglę dźwięków – słychać gwizdki, shakery i cowbelle, które wypełniają każdy milimetr panoramy stereo. Gitara akustyczna nadaje utworowi pęd, a bas (gra tu Miroslav Vitouš lub w zależności od sesji Earl Klugh na gitarze rytmicznej trzymający groove) "skacze" po gryfie, unikając prostych podziałów. To brzmienie słońca, ale w jego najbardziej intensywnej, oślepiającej formie.
Za tą ścianą perkusyjnego ognia stoi mąż Flory – legendarny Airto Moreira. Ciekawostką jest kontekst historyczny: album nagrywano w cieniu osobistego dramatu. Flora Purim była w trakcie procesu sądowego i tuż przed pójściem do więzienia (za rzekome posiadanie narkotyków – sprawa mocno kontrowersyjna i polityczna). Ta "ucieczka" w muzykę słyszalna w "Mountain Train" to desperacka próba zachowania wolności poprzez dźwięk. Warto też zwrócić uwagę na klawisze – gra tu sam George Duke, który swoimi Rhodesami skleja całą tę szaloną strukturę.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
THE HEADHUNTERS feat. N'DEA DAVENPORT "Tip Toe"
album Return of the Headhunters! (1998)
Tu wchodzi N'Dea Davenport (ikona Acid Jazzu, znana z The Brand New Heavies) i zmienia zasady gry. Jej wokal w tym utworze jest aksamitny, głęboki i perfekcyjnie kontrolowany.
Brzmienie jest tu "studyjne" i wypolerowane (high-fidelity). Wokal N'Dei jest wysunięty mocno do przodu , suchy i bliski uchu słuchacza. Śpiewa ona jazzowy standard Thada Jonesa, ale robi to z soulowym, "miejskim" luzem lat 90. Jej frazowanie jest leniwe, "za bitem" , co idealnie kontrastuje z precyzyjnym, cyfrowo brzmiącym groovem sekcji rytmicznej Mike'a Clarka i Paula Jacksona. To nie jest walka z instrumentami, to symbioza – jej głos płynie po funkowym podkładzie jak oliwa.
Obecność N'Dei Davenport na tej płycie to nie przypadek – to symboliczne przekazanie pałeczki. The Headhunters (starzy mistrzowie funku) zaprosili królową Acid Jazzu, by pokazać, że to właśnie oni byli ojcami chrzestnymi brzmienia, które ona spopularyzowała w latach 90. Wokalnie N'Dea cytuje tu technikę "vocalese" (dopisywanie słów/scatu do solówek instrumentalnych), oddając hołd jazzowej tradycji, ale barwę ma na wskroś nowoczesną, R&B.
----
@JimMorrisonFCB @8stoichkov8 @Coutinho007 @mientusek1407 @patataj @iksajotien @don'T.R.I.P.e @kazbychu @shaun @Safrani
Konradowskyy, Draqulius, kamyk_23, VamosRakieta ,Comentateiro
i kazdy chetny.
0
@Colon Tip Toe wybieram.
2
@Safrani No, wiosennie się zrobiło - tym razem i duchy przodków do mnie przemawiają i las deszczowy szepce, no ale łowcom głów się nie odmawia - wygrywa Herbie i jego ekipa - choć wszystkie dania smakowite.
0
@Draqulius wow.
0
@Colon Flora Purim mnie urzekła, nie słyszałem jej wcześniej. I nie wiem co bardziej lubię, słuchać tych utworów, czy czytać opisy :)