La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1315 Culés

5

Muzyczna batalia, #42 zapraszam wszystkich do słuchania i glosowania:
https://strawpoll.com/7rnzVkoGEnO
---
SOFT MACHINE "Slightly All the Time"
album Third (1970)


To 18-minutowa kompozycja o niezwykle "suchej" i selektywnej produkcji. W przeciwieństwie do większości rockowych nagrań tamtego okresu, tutaj brak gitary elektrycznej. Przestrzeń wypełniają organy Lowrey oraz saksofon, co nadaje całości chłodny, niemal akademicki charakter.
Fundamentem brzmienia jest fuzz bass Hugh Hoppera. Bas jest mocno przesterowany, brzęczący i gra rolę instrumentu melodycznego, a nie tylko rytmicznego. Mike Ratledge na organach buduje gęste, polifoniczne tła, korzystając z repetycji. Robert Wyatt na perkusji gra lekko, jazzowo, unikając ciężkiego uderzenia w stopę, skupiając się na skomplikowanej pracy talerzy i werbla, co pozwala "oddychać" reszcie instrumentów w metrum 11/4.

Utwór ten jest w rzeczywistości suitą złożoną z kilku tematów. Środkowa, bardziej liryczna część (ok. 6 minuty) to kompozycja Hoppera "Noisette", którą napisał jeszcze w 1967 roku. Charakterystyczne, "nosowe" brzmienie klawiszy to wynik wpięcia tanich domowych organów Lowrey Holiday Deluxe w potężne wzmacniacze gitarowe Marshalla – zabieg techniczny, który zdefiniował brzmienie całej sceny Canterbury.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
AMON DÜÜL II "Yeti (Improvisation)"
album Yeti (1970)


Tutaj brzmienie jest "mokre", potężne i oparte na ścianie gitar. Produkcja jest gęsta, z dużą ilością pogłosu (reverb), co zaciera granice między instrumentami, tworząc jednolity soniczny monolit.
Sekcja rytmiczna jest znacznie cięższa i bardziej motoryczna – to zalążek tzw. "motorik beat", gdzie perkusja (Peter Leopold) gra równo i transowo, bez jazzowego swingowania. Gitary elektryczne są wielowarstwowe, często sprzęgające się, tworząc atonalne plamy dźwiękowe. Utwór ma strukturę otwartego jamu; słychać tu brak sztywnej aranżacji, muzycy reagują na siebie dynamicznie, budując natężenie dźwięku aż do hałasu (noise).

Cała czwarta strona winyla Yeti (zawierająca tytułowy utwór) została nagrana jako "live in studio". To w pełni improwizowana sesja. Ciekawostką obsadową jest obecność Shrat (Christian Thierfeld) na bongosach i wokalu, który wkrótce po nagraniu odszedł, by założyć zespół Embryo (ten sam, z którego samplował DJ Shadow) Jego gra na instrumentach perkusyjnych nadaje utworowi plemienny, rytualny charakter, odróżniający ten styl od anglosaskiego rocka.
Amon Düül II nie był typowym zespołem, lecz komuną artystyczną z Monachium. To słychać w nagraniu – "Yeti" brzmi jak rytuał, w którym uczestniczy grupa ludzi w transie. Okładka płyty przedstawiająca Ponurego Żniwiarza (The Sound-Master) idealnie oddaje klimat nagrania. Ciekawostka techniczna: inżynierowie dźwięku w studiu Bavaria Musik Studios musieli walczyć z przesterami, bo zespół grał głośniej niż jakakolwiek inna grupa rockowa w tamtym czasie w Niemczech, celowo dążąc do "przyduszenia" taśmy.
---
@JimMorrisonFCB @8stoichkov8 @Coutinho007 @mientusek1407 @patataj @iksajotien @don'T.R.I.P.e @kazbychu @shaun @Safrani
Konradowskyy, Draqulius, kamyk_23, VamosRakieta ,Comentateiro
i kazdy chetny.

2

@Colon Zdecydowanie Yeti.

1

@Colon tak jak @kamyk_23 Yeti

1

@Colon ja wybieram Soft Machine, uwielbiam te płytę, a to improwizowane mumbo jumbo na Yeti jakoś nigdy mi nie podeszło.

1

@Colon baaardzo ciężki wybór, nie uda mi się tu wskazać jednego wiodącego utworu bo obydwa są kapitalne.

0

@Colon To dwa zespoły, które są na mojej długiej liście do przesłuchania (o zgrozo ta lista jest już dłuższa niż przesłuchanych) zatem cieszę się że miałem okazje je nieco musnąć.
"Slightly All the Time" to momentami Fusion jazzowe noodlenie, ale dzięki ciekawej strukturze rytmicznej trzyma słuchacza w niepewności i zarazem ciekawości. Duży plus za finał.
No a Yeti - cóż moja kotka opuściła pokój w trakcie odsłuchu, a jej gustowi muzycznemu bezgranicznie ufam (kiedy ja gram też opuszcza pokój). Plus za nazwę zespołu - w tej kategorii absolutny top.
Wygrywa dobrze naoliwiona maszyna.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: