- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 509 Culés
Gorące dyskusje
Zoker
50
Dobrze, że Anka ma wsparcie, bo też nie wiem co zrobiłbym w tak trudnej... » Czytaj dalej
24 odpowiedzi
EzioAuditoreDF
2
Nie rozumiem fenomenu Haalanda. Czy według Was jest technicznie jakiś gorszy piłkarz od niego?... » Czytaj dalej
34 odpowiedzi
Sysia11
11
5 spotkań w 16 dni no to nieźle. (Oczywiście jeżeli będziemy przechodzić do kolejnych... » Czytaj dalej
49 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 509 Culés
8
Dwie dogrywki w wiecznym finale:
29 maja 1919 r., „Estadio das Laranjeiras”; Brazylia-Urugwaj.
Najdroższa mamo, nie zatrzymaj się przez nie zapisz do ciebie jeszcze tego wieczoru. Siedzę przy biurku i czuję, że ręce nadal mi drżą. Jesteśmy mistrzami! Brazylia jest drużyną w Ameryce! Ty jako jedna z nielicznych osób na świecie możesz mnie zrozumieć. Mistrzowie Ameryki po raz pierwszy! Doskonale wiesz, że futbol i literatura to moje dwie wielkie pasje. Tobie mogę o tym powiedzieć, ponieważ wiem, że mnie zrozumiesz: dzisiaj poczułam tak czystą i wyraźną radość, jak tamtego dnia w Paryżu, kiedy zobaczyłam swoje nazwisko na okładce tomiku wierszy. Pamiętasz? Miałam tylko 15 lat. Na okładce było napisane: Anna Amelia de Queiroz. Nie mam pojęcia od czego zacząć. Wiedzieliśmy, że to będzie trudny meczu, ale uzmysłowiliśmy sobie, że Urugwajczycy to wspaniały Team, nic dziwnego, że wygrali dwie poprzednie edycje turnieju. Cóż za wytrzymałość i waleczność! Wyobraź sobie mamo, że trzeba było rozegrać dwie dogrywki, aby zwyciężyć. Dwie dogrywki po 30 minut każdej! Niektóre osoby na trybunach mówiły, że był to najdłuższy mecz, jakikolwiek rozegrano i że byłoby dziwne, gdyby kiedyś jeszcze powtórzył się taki sam. Trwał prawie trzy godziny ale przysięgam ci, że czas zleciał mi bardzo szybko. Stadion był wypełniony po brzegi, wiele osób zostało na zewnątrz a ci najodważniejsi wdrapali się na palmy, aby niczego nie przegapić. Zebrała się tam cała śmietanka towarzyska Rio. Twoja córka była jedną z nielicznych dam, ale musze ci też powiedzieć, że pomimo krępujących spojrzeń coraz więcej kobiet przychodzi na areny sportowe. W tej grze płeć nie ma znaczenia i jestem przekonana, że po tym finale nasz ukochany futbol już definitywnie stanie się główną dyscypliną sportową w kraju i na kontynencie! Cóż za intensywność obydwu drużyn! Jakie nowoczesne i widowiskowe miejsce ustawienia zawodników! Szkoda, że cię tam nie było mamo. Urugwajczycy wybiegli na boisko jakby w szale. Ich „wings” atakowali uparcie, szukając gola przy pierwszych strzałach. Są waleczni, szybcy, choć musze Ci też powiedzieć, że ich gra kombinacyjna pozostawia wiele do życzenia. Brakuje im elegancji, nie mają takiej zręczności, z jaką poruszają się nasi. Ze wszystkich "Charruas" największe wrażenie wywarł na mnie czarnoskóry napastnik Isabelino Gradin. Słyszałam o nim już wcześniej, ale nigdy nie przypuszczałam, że można grać z taką werwą. Kiedy biegnie z piłką jest to niesamowicie żwawy, energiczny. W niektórych akcjach nasi „backs” nie mogą zatrzymać, nawet uciekając się do kopniaków i fauli. A Marcos? Cóż nowego mogę powiedzieć ci o Marcosie? Czułam, że przy każdej kolejnej obronie nasza więź staje się coraz bardziej silniejsza. Jego sylwetka w nieskazitelnym białym stroju bez jednej plamy wyglądała smuklej niż przedtem. Talia oplatała mu fioletową wstążkę. Kiedy umre, chce aby pogrzebano mnie z tym kawałkiem materiału, mamo. „Brawo Fitinha Roxa!”, słyszało się na trybunach. Urugwajczycy nie znaleźli sposobu, aby go pokonać, na nic nie zdała się ich siła wobec opanowania bramkarza. Stał tam niczym kolumna dorycka, niewzruszony między słupkami. Marcos Carneiro de Mendonça, mój mąż, twój zięć i pierwszy golkiper Seleçaõ. Cóż za duma, mamo! Nikt nie mógł trafić do jego bramki przez prawie trzy godziny. Prawdziwy wyczyn, niebywałe osiągnięcie i nie dokonał tego w starciu z byle kim, leczy z drużyną, która do dzisiaj była najlepsza w Ameryce. Nawet Gradin momentami wydawał się kurczyć, kiedy zbliżał się do naszej bramki. Przypomniałam sobie wtedy dzień, w którym się poznaliśmy, kiedy Marcos bronił jeszcze w America Football Club. Miał dopiero 18 lat, ale już wtedy był najwyższy w drużynie. To był maj, wiem, że opowiadałam ci o tym wiele razy, że napisałam o tym nawet w jednym z wierszy, ale nadal mam mam to przed oczami.
Dzisiaj podczas meczu w mojej wyobraźni pojawiły się wszystkie wersy, jakie chciałabym mu zadedykować. Wymyśliłam klasyczny Sonet, dostojny, elegancki, taki jak on w bramce. Z każdym dniem coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu że piłkarze są herosami naszego stulecia. Postrzegałam Marcosa jako Agamemnona, który dowodzi kolegami, Gradina jako dzielnego Hektora a Friedenreicha jako Achillesa na środku ataku. Chcę uwiecznić ich jako zwycięzców, nieśmiertelnych w tym szczytowym momencie. To tylko próbka ale powiedz mi, co myślisz o tych wersach, które właśnie ułożyłam: „Całe moje ciało wibrowało w szalonym pędzie / niby na widok Greka, bohatera Igrzysk". Napisz mi w liście czy naprawdę ci się podoba i już zmierzam do końca opowieści o meczu bo z pewnością nie możesz się doczekać. Kiedy ta zacięta rywalizacja trwała już od ponad dwóch godzin, padł wreszcie gol, który dał nam zwycięstwo. Jeden jedyny gol, którego strzelił Friedenreich, nasz najlepszy napastnik, wykorzystując odbicie piłki przez urugwajskiego bramkarza, prawdziwego dżentelmena nazwiskiem Saporiti, który przez cały mecz nie zdjął czapki. Wraz z golem dla Brazylii, mamo, poczułam, jakby całe moje życie nabrało sensu. Co za szaleństwo, to była prawdziwa ekstaza! Musiałabyś zobaczyć, jak pośród niekończących się uścisków fruwały kapelusze. Tłum szalał a to wszystko za sprawą futbolu. Wtedy przypomniałam sobie, jak z naszej pierwszej podróży do Europy w 1911 roku, przywieźliśmy do Minas Gerais pierwsze skórzane piłki. Pamiętasz mamo? Robotnicy z fabryki kopali piłkę jak szaleni, chcąc zaprezentować swoją siłę bez żadnego pomyślunku. Pamiętasz, jak musiałam ich uczyć, jak zdołałam ich przekonać że futbol nie jest tylko sprawą mięśni, lecz także cierpliwości w momencie podania piłki? Przyniosłam im nawet podręcznik żeby zrozumieli zasady; przekład, z którego nawiasem mówiąc jestem tak dumna jak z tłumaczeń Szekspira. Tak więc, mamo, jesteśmy najlepszą drużyną Ameryki a na dodatek osiągnęliśmy to na naszym stadionie, w Rio de Janeiro. Dzisiaj dałabym wszystko byle tylko wybiec na boisko choćby na chwilę. Po tym, jak obejrzałam naszych Mistrzów, znowu zapragnełam pograć w piłkę, tak jak wtedy, kiedy byłam małą dziewczynką. Przekaż uściski dla taty i całej rodziny. Mam nadzieję że dowiedziawszy się o naszym zwycięstwie są tak samo szczęśliwi jak ja.
Kocham cie, Anna Amelia.
@shaun
@Safrani
@MoralnyKarzel
@misterio
@Lionel_Messi10
@Kapitan hawk
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360