- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1134 Culés
Gorące dyskusje
Faro
6
W Irlandii zamieszkihttps://x.com/i/status/2064618664423305538
26 odpowiedzi
Luciano99
58
Jeśli grubas jest mądry, to powinien powiedzieć w tym momencie:- Sory Julian, ale nas tu dymać... » Czytaj dalej
24 odpowiedzi
Borneo
2
Może być tak że nie będzie Bernardo Rushforda i i Alvareza
18 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1134 Culés
5
Kochanek w klatce:
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974
@Safrani
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
7
@FCBparasiempre
9 czerwca 1924 roku, Stadion Olimpijski „Yves-du-Manoir”; Urugwaj –Szwajcaria.
Głos pisarza można wykorzystać w jednym akapicie. Rzadziej dzieje się tak w przypadku jego duszy a jednak w tym sztywnym, prawie stuletnim numerze "Revue de L'Amerique Latine" pozostał kawałek duszy Henry'ego de Montherlanta. Mojego drugiego przyjaciela, mojego kochanego mistrza, mojego lustra. Napisał to, gdy tamtego odległego 9 czerwca 1924 roku urugwajscy piłkarze zostali mistrzami olimpijskimi na stadionie "Yves-du-Manoir". Niepowtarzalny moment, który zmienił świat i nas wszystkich. Kiedy okrążali boisko, świętując zdecydowane zwycięstwo pomyślałem o tym, jak nieprzewidywalne jest życie: niewiele brakowało a ci zawodnicy w ogóle nie przybyli by do Europy, ponieważ Urugwaj uznawano za część Argentyny a teraz byli tu, wykonując pierwszą w historii runde honorową. Ci piłkarze pokazali nam, 40 000 widzów, czym jest prawdziwy futbol a nie piłka ze szkolnego podwórka, którą dotąd znaliśmy. „Swoboda urugwajskich artystów każe myśleć starszym panom: »To wcale nie jest takie trudne«, tak samo jak czytając La Fontaine'a, człowiek może myśli sobie to samo, wszak wielka sztuka zawsze jest łatwa- napisał Henry. - »Wyborne«, powiedzieli. W słowie tym zawierały się precyzja, kierunek, delikatny dotyk, najbardziej subtelne wysiłki muzyków tej orkiestry, które odbieraliśmy jako fizyczną pieszczotę". Powtarzało się również słowo „Wirtuozeria" i to przed nim należy klękać. W czasach młodości Henry pragną grać w futbol tak jak Urugwajczycy: odważnie, walecznie i z poświęceniem. Pamiętam jego entuzjazm, kiedy widzieliśmy ich, jak debiutowali w Colombes. Cóż za szczodrość przy podawaniu piłki do kolegi! I jeszcze większe, jeśli to w ogóle możliwe, przy jej odzyskiwaniu! Strzelili 7 goli Jugosławianom i od tamtej pory nie zabrakło nas na żadnym ich meczu a każde zwycięstwo przyciągało coraz więcej i więcej widzów! Kiedy awansowali do finału, o wyczynie Urugwajczyków słyszano już na wszystkich Paryskich bulwarach i we wszystkich kawiarniach. Tamte Igrzyska Olimpijskie zamieniły Paryż, mój ukochany Paryż, w centrum świata i zakończyły tę przeklętą wojnę, która spustoszyła Europę. Pokazaliśmy światu że można pojedynkować się na murawie stadionu a nie na polach bitwy. Rywalizować mięśniami a nie karabinami. Walczyć o zwycięstwo ale z honorem. Henry był o tym przekonany. Dlatego współpracował z baronem de Coubertinem przy organizacji i wciągnął w to także mnie, marnego poetę, który lepiej radził sobie z kopaniem piłki niż pisaniem kolejnych wersów. " Musimy dołożyć swoje ziarnko piasku- powiedział mi. - Powinniśmy to zrobić kropkę dla sportu, dla naszego kraju i dla wszystkich przyjaciół, których straciliśmy na wojnie". Mówił z taką samą pasją jak podziwiani przez niego rzymscy mistrzowie. Przy nim tak wychwalane w kawiarniach Awangardy wydawały się dziecięcą zabawą. "- Wy, poeci, macie pisać wiersze, dramaturdzy- sztuki teatralne a prozaicy niech pokażą swoje ostre pióro w opowiadaniach. Wy artyści musicie walczyć u boku naszych sportowców. Kultura i sport. „Mens sana in corpore Sano"- powiedział Coubertin. I tak zrobiliśmy. Wszyscy, w celu zdobycia złotego medalu w pięcioboju muz. Moje wiersze brzmiały niezdarnie, bez melodii, statycznie. Opowiadały o ranach, który zadała nam wojna i które próbowaliśmy zabliźnić za pomocą sportu. To był temat mojego pokolenia. Również Henry'ego, który wrócił z okopu z 7 odłamkami z moździerzy wbitymi w ciało. Ja, z pociskiem, który rozdarł mi udo. Jednakże w jego wierszach były melodyjność, rytm, wigor, życie. I Nie zadowolił się tylko poezją. Niby greckiej atleta wykazał się z pewnością we wszystkich dyscyplinach literackich. Opowiadania, utwory dramatyczne, wiersze.
Za „Igrzyska Olimpijskie” bez wątpienia powinien zdobyć złoty medal tamtejszej edycji Pięcioboju Muz. Nie mogły go przyćmić nawet piękne teksty Jeana Giraudoux. „Piłka jest obecna w życiu, lecz wymyka się większości jego praw"- napisał. Wyśmienite. Podobnie jak to: " drużyna daje piłce napęd 11 złośliwości lub 11 wyobraźni". Idealne, nieprawdaż? Jednak w żadnej z tych myśli nie było takiego samego uczucia, jak w słowach Henry’go: „Dla was futbol ogranicza się do tego żeby strzelić jak największą liczbę goli- powiedział. - Dla mnie było to ćwiczenie, które stanowiło część całego życia: ciało gra tak samo, jak powinny grać dusza, serce, wszystko". Czy coś mogłoby przewyższyć to miłosne wyznanie? Być może pytanie, jakie sformułowała jedna z jego postaci: „Co takiego jest w grze ciał, co przyciąga mnie z taką mroczną siłą, podobną do siły miłości?". Spędziłem dwa niezapomniane dni, czytając jego teksty, podczas gdy miasto przystrajało się na igrzyskach. Czytałem również Blasco Ibanieza, Claudela, Prevosta. Przeprowadzałem wywiady z niektórymi sportowcami i często graliśmy w piłkę, bardzo często. Henry stawał między słupkami a ja przyglądałem się jego zwinności. Był niezwykle odważny, rzucał się pod nogi napastników. Podobnie jak w czasie podróży do Hiszpanii, gdy stawiał czoło bykom albo gdy latał. Nawet biegając, ustanowił kilka rekordów. Pamiętam jego bieg na 100 metrów w klubie sportowym „L'Auto”: 11,4 sekundy. Prawdziwy sportmen z duszą golkipera. Ponieważ aby być bramkarzem, trzeba mieć w sobie coś wyjątkowego, innego, jedynego w swoim rodzaju. I on to miał kropkę z poświęceniem cerował dziury swojej obrony i chociaż czasami czuł się w polu karnym jak w klatce, był zakochany w bramce. „Mam więcej ze sportowca niż z pisarza", powtarzał mi wiele razy. Kiedy wkładał czapkę, nakolanniki i skórzane rękawice, całkowicie się zmieniał. Rzadko kiedy udało mi się strzelić mu gola. „Trzeba tylko powtarzać słowa gry, żeby poczuć zapach wojny", napisał w jednym z wierszy zawartych w igrzyskach olimpijskich. I właśnie tak traktował sport: jak wojnę, którą wygrywa się uczciwie, honorowo, odważnie. Baron de Coubertin nazwał go współczesnym Pindarem, mimo że Henry nie zdobył złotego medalu. Teraz, po tylu latach nie mogę sobie nawet przypomnieć zwycięzcy. Na tym etapie mojego życia doskonale rozumiem że więcej rzeczy zapomniałem niż pamiętam. Czasami myślę że Henry zrobił słusznie, zwijając się przed meczem. Być może przeczuwał, co czeka nas na starość. Uwięzione ciało. Zgnilizna zacierająca pamięć. Co więcej, z powodu ludzkiego gadania znalazł się w skomplikowanej sytuacji. Homoseksualista, mizogin, megaloman. Ze względu na to wszystko ostatniego dnia lata albo pierwszego dnia jesieni, zależy, jak na to spojrzeć, Henry włożył do ust lufę pistoletu i pociągnął za cyngiel. W eleganckim salonie swojego mieszkania. O czwartej po południu. Na wypadek gdyby strzał nie zakończył jego życia, połknął kapsułkę z cyjankiem. Nas, którzyśmy mu zostali, poprosił tylko o jedno: byśmy zawieźli jego prochy na Forum Romanum i tak też zrobiłem, razem z młodym pisarzem Gabrielem Matzneffem. Byliśmy winni ten odpoczynek naszemu mistrzowi. Pamiętam że kiedy rozsypywaliśmy prochy, w oddali dało się słyszeć echo odbijanej piłki. Było słoneczne popołudnie, idealne na grę w nasz ukochany futbol. I przypomniałem sobie jego piękne słowa: „Jeśli znajdzie piłkę, będzie najbardziej nieszczęśliwym z ludzi- tak, najbardziej nieszczęśliwym - dopóki nie będzie mógł do niej podejść i nią zawładnąć". Zakochany. W klatce ale zakochany.
Miguel Angel Ortiz.
2
@FCBparasiempre "Kochanek w klatce:"
O kurka, a ja głupi myślałem, że ich wszystkich wymieniasz... I miałem Cię za nie lada zawodnika....
2
@Dari0G Zawodnika w klatce :)