La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1243 Culés

15

Ależ ten czas leci... Dzisiaj mija dokładnie 15 lat od rekordu Małysza w Willingen.

konto usunięte

7

@devjvv Kiedyś rekordy to były rekordy, jedna praktycznie zawsze niska belka i tylko najlepsi odlatywali, a teraz? Teraz ustawią wysoko i byle jaki no name może polecieć pod rekord skoczni... Oczywiście dobrze że jest ten system z możliwością zmiany belki ale uważam że powinno być tak jak dawniej, a więc przed konkursem ustawić belkę pod najlepszych i skaczemy.
Co z tego że pierwsi będą skakać słabo? Tak właśnie powinno być, najsłabsi skaczą krótko, a najlepsi najdalej, a nie wszyscy w jeden punkt i zamiast bitwy na odległości jest bitwa na punkty za belkę... (zmiana belki tylko w sytuacji żeby nie powtarzać całej serii od nowa jak dawniej, a nie kiedy się chce).

3

@Stinger fakt kiedys skoki mialy swój urok, belke stawiamy tu i tu i co z tego ze wiatr jednemu pasowal bardziej drugiemu mniej ale bylo mniej przewidywalnosci, z czego jak ktos miał szczescie to mogl zostac niespodziewanie MS jak w 2005 Rok Benkovic. A teraz to wyglada tak ze zawodnik z 4 dziesiatki PS dolatuje do HS i odrazu decyzja o obnizeniu belki o 1-2.

9

@Stinger Wtedy to była najlepsza rywalizacja.
Skoczek skoczkowi nierówny. Małysz potrafił genialnie poradzić sobie z wiatrem w plecy w przeciwieństwie do innych skoczków. Nie było rekompensat punktowych nie było punktów zabieranych za belkę startową. Ewentualnie na drugą serię zmieniali belkę, bądź w trakcie rundy co skutkowało powtórzeniem skoków poszczegolnych zawodników.
Warunki były zmienne, co wzbudzało emocje. Wszyscy dmuchali pod narty Małyszowi. Teraz te zawody są bezpłciowe jak dla mnie.

konto usunięte

2

@yaya24fcb Obniżenie belki po skoku słabszego w okolicach HS nie jest niczym złym bo pomyśl ile z tej samej belki skoczyliby najlepsi?
Problem jest w tym że przed konkursem belka stawiana jest za wysoko (aczkolwiek ostatnio FIS trochę się ogarnął pod tym względem) i dlatego często są takie szopki.

1

@Stinger fakt ale wezmy tez po uwage ze czesto na skoczni jest loteria w warunkach np jeden z zawodnikow ma +10 a skoczek za nim dostaje +2 i to jednak daje troche roznicy. zgodze sie oczywiscie ze jesli jest dobra pogoda warunki jednakowe dla wszyskich i wieje pod narty to nalezy to obnizyc bo np w tym sezonie taki Prevc moglby juz w trybunach ladowac ;)

3

@Stinger Sama zamiana belek jest dla mnie bardzo irytująca, te punkty tak naprawdę niczego nie rekompensują, a warunki mogą się zmienić nawet podczas dojazdu zawodnika. Dzisiejsze skoki to więcej matematyki niż sportu, mnie jakoś nie kręci czekanie na to jak wszystko przeliczą. Kiedyś skoczyli na tą samą odległość, to wtedy zaczynały się nerwy, a teraz?gościu skoczy pięć metrów dalej i jeszcze przegrywa, tragedia.

konto usunięte

3

@jacobFCB Szczerze mówiąc też wolałem tamte czasy ale po latach przyzwyczaiłem się do tych systemów punktowych więc de facto nie są teraz takie złe jednak dalej często mam wrażenie że nimi łatwo da się manipulować po to by wygrywali ci co powinni...
Pamiętasz konkurs bodajże Planica 2005? Konkurs na rekordy, FIS wtedy oszalał (na plus)... Nie było żadnych punktów za wiatr i belkę, a sam konkurs był piękny zwieńczony kapitalnym rekordem świata Romoerena (239) i najdłuższym lotem w historii (240 - Ahonen) ale niestety nie ustanym.
Wyobrażasz sobie teraz coś takiego?
Jeden poleci daleko i od razu 5 belek w dół...

Przykładowo skoczek A skacze 240 metrów z 15 belki, a skoczek B skacze 190 metrów z 10 belki i wygrywa skoczek B bo naliczyli mu od cholery punktów za belkę... Nie mówię że jest to nie sprawiedliwe bo sprawiedliwe (skakał z niższego rozbiegu) ale gdzie te emocje?
W skokach zrobiło się za dużo matematyki, a za mało emocji sportowych.

konto usunięte

2

@yaya24fcb No tak rozumiem dlatego uważam że lepiej ustawić belkę trochę niżej (jeśli wiatr pod narty) niż dać wysoką i obniżać co skoczka... Wtedy robi się parodia.

2

@Stinger To trochę tak jakby w lekkoatletyce dawali jakieś dodatkowe punkty za wiatr w twarz, albo odejmowali, gdy wieje w plecy - chociażby przy skokach w dal. Dla mnie to bez sensu.

1

@Stinger Oczywiście, że doskonale pamiętam. To były jedne z lepszych zawodów jakie ogladałem. Pojedynek Widhoelzla z Romoerenem. W mediach mówili nawet o ich skokach treningowych.

Ile razy się gadało: Oooo jak Ingebrigsen skoczył 220 to ciekawe ile dowali Ljokelsoey czy Romoeren.

Teraz już tego nie ma. A szkoda.

konto usunięte

3

@Pixelo Dokładnie, mnie nie irytuje zmiana belki tylko w sytuacji gdyby trzeba było powtarzać całą serię (lub gdy wiatr nagle zmieni kierunek o 360 stopni) ale to co robią teraz (a w zasadzie robili bo teraz trochę mniej) to je cyrk.

konto usunięte

2

@jacobFCB Jeszcze Hautamaeki, a więc rekordzista świata przed Planicą.
Wtedy bili się na te rekordy nawet w treningach.
Piękne czasy to były, trochę szkoda że teraz skoki poszły bardziej w matematykę bo już nie odczuwam takich emocji, a i same konkursy są "inne".
Oczywiście dalej oglądam i się emocjonuję ale łatwej przewidzieć jak to wszystko się skończy.

2

@Stinger Rekordzistą na Planicy tez był 235 metrów z czego dobrze pamiętam. Właśnie wtedy jego rekord pobito :)
Tęsknie za Ljokelsoeyem, Funakim, Niyahirą, Tami Kiuru ( i ta jego zabójcza maska...), za tym jak Ahonen był wiecznie 4 albo 3. Za Veli-Matti Lindstroemem :D
Rysto Jusilainen. Kurna, to byli skoczkowie :D
I podział na 3 narty. Rossignole, Elany i Fishery :D

konto usunięte

5

@jacobFCB No ja też tęsknię za tamtymi skoczkami. Mam spory sentyment do tamtych czasów.
W końcu wychowywałem się oglądając Małysza, Ahonena, Ljoekelsoeya, Widhoelzla, Hannawalda, Schmitta, Hautamekiego, Hoellwarta i masę innych wielkich skoczków.
Może to głupie ale zawsze będę stawiał ich wyżej niż tych obecnych nawet pomimo tego że osiągnięcia niektórzy z nich mają mniejsze od kilku obecnych mistrzów.

konto usunięte

2

@Pixelo No dokładnie, szczerze mówiąc teraz aż tak bardzo mi już to nie przeszkadza i mogłoby to zostać ale skoki to głównie walka na odległości i bez tego te wszystkie cyferki są mniej warte... Brak odległości mniejsze emocje bo to tak jakby ktoś się podniecał w szkole na matematyce - czy dany uczeń obliczy pewne równanie... ależ emocje...

1

@Stinger Inna kategoria skoczków. Dzisiaj byliby nie do zatrzymania :)
Kiedyś Finowie mieli zajebistą kadrę... Ahonen, Hautamaeki, Tami Kiuru, Veli Matti Lindstroem, a teraz? Słabizna.
Zawsze najbardziej lubiłem Ljoekelsoeya za jego styl skakania. Pięknie latał... Już takiego skoczka nigdy nie będzie.
Uwielbiałem też Romoerena za jego wariackie poczucie humoru i te stroje czy rękawice ze wzorkiem szkieletu :)
Pamiętam mistrzostwa Polski jak Kruczek rywalizował z Małyszem :) Jak Tomisław Tajner miał być wielkim skoczkiem a skończyłem się jak zawsze. Rutkowski.... eh. To były czasy. Całą rodziną się siadało, i ogladało. Uhrmann, Georg Spaeth, Goldberger, Pettersen, Liegl, Primoz Peterka, Peter Zonta no i oczywiscie Roberto Cecon.
Kurna... gdzie te czasy...

konto usunięte

2

@jacobFCB Widzę że miałeś podobnych ulubionych skoczków co ja, też najbardziej z zagranicznych lubiłem Roara Ljoekelsoeya i ogólnie Norwegów (do dzisiaj tak mam).
Najbardziej szkoda mi sezonu 2003/04 ponieważ wtedy Ljoekelsoey przegrał KK o ledwo 10 punktów... Co by było gdyby nie odwołali wtedy 2 serii w Oslo... Ahoenen wtedy słabł, był coraz słabszy więc nie jest podziewanie że utrzymał by to swoje miejsce w TOP 10 po 1 serii... Gdybać sobie zawsze można ale do dzisiaj żałuję że Norweg nie wygrał tej KK na którą ewidentnie zasłużył tym bardziej że wygrywali ją skoczkowie ogólnie słabsi niż Roar.

1

@Stinger Też zawsze poza Polakami najbardziej kibicowałem Norwegom. Uwielbiałem Kojonkoskiego i tą jego czerwoną łapę do puszczania skoczków. :D
Pamiętam jak zdominował zawody w Sapporo tylko nie pamiętam, w którym roku. Genialnie tam skakał.
Kurcze to jego wybicie z progu, najpierw narty razem złączone a później niemal równolegle do siebie. I ta zajebista sylwetka w locie. Super się go oglądało.
Najbardziej nie lubiłem Austriaków. A szczególnie Martina Kocha...
Mój ojciec zawsze Ahonenowi kibicował na równi z Małyszem. Mówił, że on biedny bo zawsze smutny, zawsze poważny. Uśmiech na jego twarzy tak rzadko gościł.
Pamiętam rywalizację między Romoerenem i Tomem Hilde o miejsce w kadrze na zawody drużynowe. Wszyscy mówili, że Hilde zastąpi Romoerena, że podobny z charakteru - też taki śmieszek. Ale Romoeren jest nie do zastąpienia. Brakuje mi tego skoczka.
Jeszcze Alexandra Herra bardzo lubiłem. Ta jego kozia bródka była zabójcza.

konto usunięte

2

@jacobFCB Gang Kojonkoskiego to było coś - Ljoekelsoey, Romoeren, Bystoel, Pettersen, Ingebrigtsen czy Stensrud... później dołączali Hilde czy Jacobsen. Był też Bardal ale jemu nie za bardzo było po drodze z Miką (a szkoda bo to mój "drugi" Norweg) ale dobrze że ze Stoecklem się odnalazł, co osiągnął? Każdy wie...

No mówiłem że mamy tak samo, też najbardziej nie lubiłem Austriaków tzn, może to z duże słowo bo nigdy nic do nich nie miałem ale jeśli przyszło kibicować to im poza Widhoelzlem nigdy..., może dlatego tak mi zostało z Austrią przez tą późniejszą ich dominacje? Był czas że tak zdominowali skoki że tylko oni wygrywali i trochę mnie to "obrzydziło".

Herra pamiętam i ten jego upadek bodajże w drużynowym w Willingen, daleki kapitalny skok i Niemcy wygrali.

Jeszcze co do Ljoekelsoeya to świetnie latał, jak byłem dzieckiem chciałem być jak on... może głupie ale ten jego lot był kapitalny.

konto usunięte

2

@jacobFCB Jeszcze wracając do Ljoekelsoeya to Sapporo to jego skocznia. Wygrywał tam 5 razy... Mistrz w takich "loteriach".
Poza tym najpiękniejsze dla mnie zwycięstwo to Zakopane i ex aequo z Adamem Małyszem. Dwóch ulubionych na czele.

1

@Stinger Norwegowie mieli świetną paczkę. Teraz tez mają. Ale patrzę na te nazwiska i na tych zawodników, to nie ma już tej radości co kiedyś. Kiedyś zawody skoków narciarskich to były świetne imprezy. Teraz stały się rutyną, perspektywą marketingową, a skoczkowie traktują to bardziej jako zarobek niżeli pasję i zabawę. Takie wrażenie przynajmniej odczuwam.

konto usunięte

1

@jacobFCB Kto wie, może ten skład Stoeckla będzie lepszy od tego Kojonkoskiego tylko różnica też polega na tym że wtedy zaczęliśmy oglądać skoki jak ci skoczkowie już byli mistrzami, a obecni dopiero wchodzą na szczyt więc nie ma jeszcze takiego sentymentu do nich chociaż ja i tak uwielbiam Norwegów którzy moim zdaniem dalej ten sport traktują nie tylko jak pracę ale i zabawę.
Zresztą wystarczy spojrzeć na ich zachowanie po konkursie, cała ekipa cieszy się z każdego zwycięstwa czy podium jak dzieci... Ale co do samych konkursów to fakt, kiedyś skoki to było święto teraz trochę mniej.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: