- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1174 Culés
Gorące dyskusje
Karol145
1
Czy ja dobrze widzę, że deportowali Ukraińca za to, że złowił suma? Ja pierdziele co za chory... » Czytaj dalej
62 odpowiedzi
gumaz
2
Do ludzi, którzy mieszkają na wsiach, wyludnia się u Was, czy wręcz przeciwnie buduje się... » Czytaj dalej
28 odpowiedzi
LAMC_10
0
Ja jestem Agata fajna dziewczyna spod Konina.https://twitter.com/i/status/2063166615097638997
12 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1174 Culés
13
Wszelkie przedmeczowe założenia taktyczne Chelsea wzięły w łeb już bardzo szybko, bo Messi się nie patyczkował i w trzeciej minucie meczu dał prowadzenie Barcelonie. Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania na szybko przejrzałem pewną kwestię (więc mogę się mylić). Każde następne spotkanie po narodzinach potomka, Messi wieńczył świetnym występem. Tak było z Atletico, tak było z Mallorcą. I w głowie miałem, że być może i z Chelsea, nabuzowany szczęściem i energią, rozegra fantastyczne zawody. I okazało się, że faktycznie, Argentyńczyk po raz kolejny eksplodował formą. Lionel strzelił dwie bramki i miał decydujący udział przy golu Dembele. Chapeau bas!
Podejrzewałem, iż Ernesto Valverde podejdzie bardziej konserwatywnie do rewanżu. Postawi na zagęszczenie pola, uważniej skupi się na destrukcji. Tymczasem asygnował do gry Dembele. I o nim też słów kilka. W pierwszej połowie bardzo źle wywiązywał się ze swoich zadań w obronie. Nie nadążał za wybiegającym rywalem, przewracał się, faulował w niebezpiecznych sektorach, nieodpowiednio wspomagał prawą flankę. Kilka razy głupio tracił piłkę, przez co Chelsea przechodziła do kontrataku, a do tego momentami nie widziałem u niego po stracie zaangażowania w odzyskanie futbolówki. Najwidoczniej w trakcie przerwy trener kazał się mu pilniej przykładać do zadań defensywnych, i oczywiście Francuz się poprawił, bo dopuścił się fantastycznej interwencji w sytuacji dosłownie beznadziejnej. Nie powstydziłby się tego Szefuncio i jego wślizgi. Świetnie. Ofensywa to już inna sprawa i nasz nowy nabytek spisywał się znacznie lepiej, a przede wszystkim swojego premierowego gola zdobył w idealnym momencie. Jest sporo do poprawy, ale występ zdecydowanie na plus.
Przechodząc do samej taktyki. Spodziewałem się czegoś zupełnie innego, to znaczy wydawało mi się, że na początku Duma Katalonii zagra spokojniej, a dopiero później przyciśnie. Ale jak już wspomniałem, blitzkrieg z początku spotkania anulował jakiekolwiek plany i domysły. Natomiast Chelsea Londyn zagrała naprawdę bardzo, bardzo dobre spotkanie i nie mają się czego wstydzić, bo wynik w pełni nie odzwierciedla przebiegu gry. Po raz pierwszy od dawna widziałem bezradną Barcelonę, która zdaje się być zagubiona jak we mgle i nic nie wskazuje, że może się pozbierać. Co prawda trwało to raptem kilkanaście minut, ale Jezus Maria, wyglądaliśmy jak ogłupiały autobus, który nie wie jak przejąć kontrolę nad spotkaniem, więc wybija lagę jak najdalej przed siebie. Była presja i pomimo dwubramkowego prowadzenia, to nie czułem się jakby to Barcelona trzymała rękę na pulsie.
Dzięki Bogu Valverde zareagował jak należy. Przetasował ustawienie. Wielką wartość dodaną do pojedynku wniósł Paulinho. A i również Gomes oraz Vidal nie zawiedli. Przestraszyłem się nie na żarty, co to będzie jak zejdzie Busquets. Akurat to był fragment spotkania, kiedy The Blues nas niszczyli, a tu jeszcze ma się zameldować na placu gry Andre, i tak naprawdę to nie wiadomo, co z tego wyniknie. Jednak obawy były zdecydowanie przedwczesne, a Barcelona stopniowo zaczęła uspokajać grę i powolutku przejmować kontrolę.
Niesamowity mecz. Co nerwy mnie zjadły, to moje. Widać, że istnieje diametralna różnica pomiędzy starciami w lidze hiszpańskiej a Ligą Mistrzów. Głównie chodzi o presję i poziom rozgrywek. A właśnie, byłbym zapomniał – pressing. Jeden z najważniejszych elementów potyczki. Barcelona bardzo dużo dała od siebie w naciskaniu na rywala i stąd też się brały problemy londyńczyków. Druga bramka, trzecia bramka, przechwyt Suareza i sam na sam z Belgiem. Miło było patrzeć jak chłopaki biegają, aż się kurzy.
Trzeba pamiętać, że za przeciwnika mieliśmy nie byle kogo, bo renomowaną ekipę, na najwyższym europejskim poziomie, która potrafiła nam zaleźć za skórę. Jasne, z problemami, przeżywającą ciężkie chwile, ale warto wspomnieć, że takie rozgrywki jak Liga Mistrzów rządzą się swoimi prawami, i aktualna dyspozycja na podwórku krajowym nie musi mieć wcale przełożenia, negatywnego czy pozytywnego, na postawę zespołu w konkretnym spotkaniu Champions League.
Możliwe, że pominąłem jakieś, albo i sporo, istotnych fragmentów z tego spotkania, ale o tym innym razem. Teraz jestem zadowolony, bo po arcytrudnej batalii - naprawdę jestem pełen podziwu dla Chelsea – awansowaliśmy do ćwierćfinału. Przed Ernesto Valverde jeszcze sporo pracy, gdyż w kolejnym etapie zawodów łatwiej nie będzie, a trzeba skorygować masę błędów, bo w przeciwnym razie, następny rywal może nas srogo ukarać. Nie można ciągle polegać na największym geniuszu w historii piłki nożnej, czytaj, Messim.
31
@Cochise Gościu, sorry, z całym szacunkiem, ale mam wrażenie, że silisz się na intelektualiste, który ładnie pisze i opowiada "tajniki" taktyki, a tak naprawdę Twój tekst jest oczywistą oczywistosią i cieżko się to czyta, brak lekkości tekstowi. No i te stwierdzenia "Dzieki Bogu Valverde (...)" tak... z pewnością to właśnie dzieki Bogu zareagował jak należy, to była geneza jego reakcji. Nie jego wiedza i intelekt, tylko Bóg. A i dobrze, że mnie uświadomiłeś, że za przeciwnika "mieliśmy nie byle kogo" bo kurde nie wiedziałem...
14
@Thiago83 Nie czepiałabym się tego "dzięki Bogu", bo nie zawsze jest to wypowiadane dosłownie. Ot powiedzonko jak każde inne, które przejmujemy za dzieciaka. Ja w Boga nie wierzę, a często zdarza mi się powiedzieć właśnie to wyrażenie lub westchnąć z irytacją "o Boże".
1
@Nigaki Tak, ale nie używa sie tego w tego typu podsumowaniach, tylko jako typowe "powiedzenie" w codziennym zabieganiu życiowym. Wymieniłem tylko dwie rzeczy, ale mógłbym do większej ilości się przyczepić. Np. ostatnie zdanie i "(...), czytaj, Messi" Takie sfromuowanie inaczej się używa: "Nie można ciągle polegać na największym geniuszu w historii piłki nożnej ( czyt. Messim ) lub tak jak jest obecnie, ale bez "czytaj" i po przecinku Messi. Generalnie rzecz ujmując tekst nie jest zły, ale nie wiem po co powstał bo jak dla mnie to oczywiste oczywistości z wisienką na torcie w postaci: " trzeba skorygować masę błędów" czyli parafraza legendarnego powiedzonka naszych gwiazd z ekstraklapy "musimy wyciągnąć wnioski" ;) Reasumując: sorry, ze się tak czepiam, słaby dzień za mną ;)
1
@Cochise Miałem podobne odczucia do tych, które opisałeś w 3 akapicie. Nawet przy 2:0 nie byłem spokojny, bo zdawałem sobie sprawę, ze jedna bramka jest w stanie wprowadzić jeszcze większą nerwowkę, a Chelsea mogłaby jeszcze mocniej zaczać naciskać. Całe szczęście, ze Valverde świetnie zareagował że zmiana na Paulinho i udało się podwyższyć wynik na 3:0 co definitywnie załatwiło awans.
10
@Thiago83 Piszę tak jak uważam, Ty również możesz mnie skrytykować lub wyrazić własną opinię w uznany przez siebie sposób. Nie widzę w tym problemu. Ok. Ale z tym "Dzięki Bogu" to dałeś lepiej niż Kuczok z "wymię Ojca" wobec Kubackiego. To był przeze mnie użyty zwykły, popularny, szczególnie w Polsce zwrot. Jeśli z kontekstu mojego komentarza wywnioskowałeś, że Barcelona Bogu zawdzięcza ten sukces, a nie elementom, które między innymi wymieniłem, to wybacz, ale ręce mi opadają. Dobrych snów. Wygraliśmy, więc powinny być kolorowe.
1
@Thiago83 Może masz racje, ale co z tego?
Każdy z nas próbuje robić to co lubi a on wyraźnie lubi się rozpisywać o Barcelonie w ,,poetyckim” stylu.
I nawet jeżeli tu są same oczywistości to czasami się trafi jednak coś bardziej kontrowersyjnego.
Dodatkowo dzieciaki na forum mogą zobaczyć, ze czasami warto się rozpisać i budować jakieś opinie składające się z więcej niż jednego zdania mającego zdobyć zielone.
8
@Thiago83 Może i namiętnie nie przeglądałem polskich stron innych klubów, ale zdarzało mi się, i powiem Ci szczerze, że nigdzie nie spotkałem się z czymś takim jak właśnie na fcbarca.com. Każdy pisze jak uważa, jeden o wiele dłużej ode mnie, drugi skrótowo, trzeci bardzo prosto, czwarty używa przekleństw, a piąty, który dobrze się zna na piłce, taktycznie opisuje zjawisko. I nigdzie, kurde, z tym nie było problemu. Ale nie tutaj. BarcaInfo wrzuca pożyteczne wklejki z twittera - atak nieprawdopodobny, czasami wręcz personalny. Don Corleone się rozpisze, wbije kilka inteligentnych szpilek - awantura. Pax wypunktuje jakąś opinię - przypisana łatka hejtera lub sztucznie broniącego jakiegoś piłkarza. I tak dalej. Wiecznie jakiś problem, wiecznie niezadowolenie. A czy ktoś innym broni się wypowiadać, forsować swoje przekonania? Nie wydaje mi się. Czasami jak mam wolny czas, to lubię zawrzeć dłuższy komentarz. Tak Ci to przeszkadza? Zignoruj mnie. Nie piszę po to, by się podobać, ale by wyrazić we własnym stylu swoje odczucia. I tylko tyle. Odkąd się zarejestrowałem na stronie, już nie raz i nie dwa, spotkałem się z przeróżnymi atakami czy obśmiewaniem. Jak widzisz, nic sobie z tego nie robię, więc dajmy temu pokój. Niech każdy wypowiada się tak, jak jest mu najprościej.
4
@Cochise Trochę zbyt surowo moim zdaniem oceniasz Dembele. Robił błedy - zgadzam się, natomiast nie uważam, żebyy zaniedbywał obowiązki w defensywie. Często, gdy Chelsea miała piłkę to znajdował się blisko Sergiego Roberto i był skrajnym piłkarzem Barcy po prawej stronie, momentami wyglądało to jak ustawienie Mosesa na piątego. Inną sprawą jest to, że nie grał tak głeboko w poprzednich klubach/sezonach i po prostu nie jest na ten moment dobry w grze obronnej, a do tego brakuje siły fizycznej, ale chęci i zaangażowanie moim zdaniem były, choć niestety nie mogłem "płynnie" i w spokoju obejrzeć meczu.
Co do waszej dyskusji na temat stylu, to użytkownik Thiago83 przecież nie napisał niczego obraźliwego. Jak sam zauważyłeś wyraził swoje zdanie a kilka krytycznych komentarzy wśród kilkudziesięciu ogólem nie jest niczym dramatycznym ani też "wielkim niezadowoleniem". Rozumiem go doskonale i szanuję za to, że wypowiedział się prosto z mostu. Pamiętam niestety te złe czasy, kiedy wraz z innymi prześcigaliście się w coraz to trudniejszym słownictwie, wplataniu Bóg wie czego do tekstów traktujących o czymś tak zwykłym jak piłka i piłkarze. Naprawdę nie szło tego czytać i do dzisiaj zapowiedzi meczowe niektórych redaktorów po prostu omijam bo jak mam ochotę na baśnie to sięgam na półkę w domu. Nie dziwię się więc frustracji innych, choć akurat dzisiejszy Twój komentarz był nieporównywalnie normalniejszy od tych, do których przed chwilą nawiązałem.
Niemniej jednak szanuję Cię jako użytkownika i kibica bo jakby nie było nie gadasz od rzeczy i poświęcasz trochę czasu na coś więcej niż "VeB!".
Pozdrawiam!
0
@Cochise Wiesz w ogóle co znaczy "asygnować"?
0
@Cochise Nie, nie wywnioskowałem z Twojego tekstu, że Bogu Barcelona zawdzięcza wygraną z Chelsea. Skoro tak myślisz to mnie ręce opadają. Po prostu swoim wpisem pokazałem absurdalność używania tego typu sformuowań. Jeszcze w mowie potocznej to tak nie przeszkadza, ale w tego typie wpisie już tak. I nie rozumiem Twoich nerwów, bo one pokazują, ze sam sobie zaprzeczasz: twierdzisz, ze każdy moze wyrazić swoje zdanie - to też uczyniłem, a za chwilę mnie atakujesz. Z mojej strony była krytyka Twojego wpisu, ale starałęm sie by była konstruktywna, bez osobistych wycieczek.
0
@Cochise Gościu wyluzuj. Ja Cię nie atakuje, ani nie obśmiewam. Wyraziłem tylko moje zdanie na temat Twojego wpisu i poparłem je argumentami właśnie po to byś nie myślał, ze jestem typowym hejterem, tylko, ze jest jakaś merytoryka w mojej krytyce. Mnie akurat Twój styl pisania: cieżkim jezykiem zawoalowane oczywistości się nie podoba, ale komuś innemu może przypaść do gustu. Tyle.