La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1025 Culés

37

Ażeby w pełni pojąć teraźniejszość, trzeba się myślami cofnąć do przeszłości i ją przeanalizować. Guardiola zakończył swoją przygodę z Barceloną i Bayernem, odciskając na nich wyraźne piętno. City nie biorę pod uwagę, bo Pep wciąż tam pracuje.

Guardiola w Dumie Katalonii stworzył swój futbolowy system, który potem eksportował do Monachium. Polegał on na posiadaniu piłki, krótkich podaniach, wyciąganiu rywala ze swych taktycznych stref, potem przerzutach futbolówki, rozciąganiu pola, wreszcie przyspieszeniu i grze z klepki. Po stracie piłki cały zespół wysoko podchodził do rywala i atakował pressingiem, aby natychmiast odebrać piłkę i kiedy przeciwnik jest nieustawiony, zadać jak najszybszy cios. Do tego istniały liczne chwile, gdy wymieniając krótkie podania, Barcelona prowokowała do pojedynczych wypadów piłkarza rywali, przez co otwierała się luka w ich obronie i wtedy szły prostopadłe podania. Messi był demonem prędkości, więc stoperzy również dostawali długie piłki za kołnierz, a Leoś wykańczał akcję. Był niepowtarzalny Xavi, Iniesta, rozgrywający stoper Piquenbauer, zwinny Busqeuts, elastyczny Pedro, wyjątkowa współpraca na linii Messi-Alves, i inni. I to działało jak w zegarku. Tamta Barcelona to nie tylko dzieło życia Guardioli, ale chyba i futbolu w ogóle. I tak sobie chłopaki klepali, gnietli, szarpali przeciwników. Wpadki były rzadkością, widowiskowa gra chlebem powszednim. Jednak czasy "żyli długo i szczęśliwie" powoli zaczęły dobiegać końca, bo trenerzy zorientowali się, że FC Barcelona grała niemal w piłkę ręczną, tyle że na większym boisku i z większą liczbą zawodników, więc zaczęli cofać się "na koło", robić zasieki, a potem po odebraniu piłki, stawiać wszystko na szybki kontratak. Pochłonięta obecnością na połowie oponenta Barcelona nie była w stanie się tak szybko przeorganizować i nadziewała się na dwa-trzy podania, kończące się bramką. Mourinho wiedział, że nie ma szans w otwartej wojnie z Pepem, więc ogłosił się królem kontrataków. Prawda jest taka, iż to była jego jedyna broń, która mogła zadziałać - nie licząc stałych fragmentów gry. Końcówka przygody Pepa w Barcelonie to nieustanne eksperymenty, często senna wymiana piłek, nieudane próby reformy własnej myśli. Wiadomo - wciąż grali bardzo dobrze, ale zdarzały się przestoje, bicie głową w mur. Guardiola odszedł i pozostawił swoim następcom Testament - jak poradzić sobie z okopami, jak przedostać się przez szczelną obronę. Śp. Tito, Roura, Tata Martino nie byli w stanie znaleźć recepty na tę bolączkę. Z przyjściem Lucho się to zmieniło, bo postanowił zmodyfikować system! Barcelona grała szybciej, nie stroniła od kontr, poprawiła się przy rzutach wolnych, rożnych. Potrafiła zaskoczyć. Do tego w szczytowej formie było tridente. Rach-ciach, wpadł drugi tryplecik w historii klubu. Jednak Luis Enrique w kolejnych kampaniach także potrafił dostać baty np. z taką Celtą Vigo, a gra znowu zaczynała tracić na jakości i widowiskowości. Znowu nasi antagoniści rozpracowali system i znowu pojawiała się senność. Pamiętam ankietę, w której oceniano dublet LE. Pojawiło się sporo głosów niezadowolenia. Czy to nie ci sami, którzy teraz krytykują Valverde? Ok. Odszedł Lucho. Kolejna modernizacja stylu miała polegać na przestawieniu się na model bardziej defensywny i w pierwszym sezonie Ernesto to zadziałało. Teraz mamy drugi, Valverde z 4-4-2 wraca do 4-3-3 i wraca też problem liczby straconych bramek. Jednak poprzez czasy wszystkich tych trenerów podwaliny systemu Guardioli dalej istnieją - posiadanie piłki, krótkie podania, rozciąganie gry, szukanie błędów w defensywnie ustawionych formacjach rywala. Każdy z nich boryka się z tym problemem, każdy trener po czasie zanudza kibiców, ale to nie jest do końca wina Misterów, lecz systemu Barcy. On nie jest idealny. Ma wiele wspaniałych zalet, ale jest mieczem obosiecznym - ma też poważne wady. Bo wychodząca na nas ofensywna ekipa, grająca w otwarte karty, bardzo często zostaje odprawiona z kwitkiem. Niewielu jest Dawidów, którzy zdecydują się na walkę z Goliatem. Mało który pięściarz wagi piórkowej zaatakuje tego z wagi ciężkiej. To jest znamię Pepa Guardioli. I musimy się z nim liczyć. Wątpię, aby ktoś (kibic, trener, zarząd) wynalazł w tej sprawie kamień filozoficzny. No, ale czekam. Może i znajdzie się ktoś taki.

P.S. Miałem jeszcze sporo podobnych argumentów odnoszących się do Bayernu, ale już i tak za bardzo się rozpisałem, więc może innym razem.

konto usunięte

0

@Cochise Według mnie ciężko zaskoczyć rywali gdy Messi musi cofać się do pomocy. Niech gra w ataku, tam dostanie piłke i wtedy zaczyna się jego rola. Teraz jak Messi się cofa to kto jest w ataku? Suarez to za mało

konto usunięte

1

@Cochise Problem w tym, że coraz częściej spotykamy się z sytuacją, w której słabszy przeciwnik nas dominuje. Jak już wspomniałem dzisiaj, jestem zwolennikiem teorii, która za główny powód tego stanu rzeczy określa wykonawców, a nie decydenta w postaci Valverde. Ale też wydaje mi się, że tak musiało być, bo nieczęsto przegapialiśmy odpowiednich piłkarzy do naszego stylu w okienkach transferowych. Widoczny jest spadek jakości. Być może staliśmy się niewolnikami pieniądza i marketingu, wobec czego cierpi na tym szkółka, ale jest też druga możliwość: odejście kluczowych osób akademii i utrata tego czegoś, a w konsekwencji niewłaściwe prowadzenie młodzieży. Trudno orzec z perspektywy fotela.

konto usunięte

9

@Cochise Wiesz co warto jeszcze przeanalizować reprezentacje Hiszpanii jej sukcesy i widowiskowa grę oraz sukcesy i grę Barcelony. To nie jest przypadek że te dwie drużyny mające innych trenerów potrafily wygrywać i pięknie grać w tym samym okresie czasu. W okresie gdy Xavi był generałem gdy Iniesta był magikiem a inni piłkarze Barcelony grali jak Oni im zagrali to Hiszpania i Barcelona grały kosmiczny futbol. To pokazuje że to piłkarze kreują styl a trener może im tylko pomóc natomiast nigdy nie będzie odwrotnie bo wtedy Chiny czy Arabia mieliby co cztery lata finał MŚ a wystarczyło by im tylko Guardiole zatrudnić.

konto usunięte

2

@Janiama Wyjąłeś mi to z ust

2

@Janiama Nieprzypadkowo mówiło się o tej generacji jako ZŁOTEJ :)

14

@Cochise To ja tylko zostawię tutaj cytat Cruyffa: "Zmieniamy trenera? To stary i prosty sposób. Dopóki nie będziemy jasno wiedzieli co zawodzi, dopóki nie będzie listy pomyłek, będziemy zatrudniać nowego szkoleniowca. Czy są rzeczy, które nie funkcjonują dobrze? Są. Czy są osoby winne takiej sytuacji? Oczywiście, że tak. A rozwiązania? Czy leżą wewnątrz zespołu? Owszem, ale jedynymi, którzy mogą tego dokonać są zawodnicy. Wybrani przez trenera, zgadza się, ale ostatecznie przecież jest to ten sam zespół, a raczej ta sama grupa, która jeśli tylko potrafi musi poprawić grę. Może też tego nie zrobić".

0

@kerouac Właśnie to 2 lata temu słabszemu przeciwnikowi zdarzało się nas dominować, od przyjścia Ernesto zdarza się to dużo rzadziej.

1

@Cochise Mi od odejścia Guardioli zajęło jakieś 5 lat żeby pogodzić się z tym, że tak pięknego futbolu już nie będzie w Barcelonie i od tego czasu nauczyłem się chłodniej patrzeć na to co się dzieje. Hejtowałem Enrique gdy zdobywał tryplet, bo to już nie była ta gra co za Pepa, wiem już, że się myliłem, pomimo tego, że nadal nie pałam sympatią to Lucho. Problem z nim mam taki, że uważam, że odszedł o rok za późno, jego zmiana stylu była dobra na początku, gdy jego wizja bardziej bezpośredniego futbolu łączyła się z dużym wpływem Guardioli na zespół to bardzo dobrze to działało, jednak im dalej w las tym wyglądało to gorzej, a ostatni sezon Enrique to była katastrofa zarówno w kwestii wizualnej jak i wyników. W zasadzie tylko MSN to jakkolwiek trzymało. Dlatego też Ernesto stanął przed bardzo trudnym zadaniem po odejściu Neymara i pierwszy jego sezon to był niewątpliwy jego sukces. W tym widać próby grania ładniejszej piłki ze strony trenera, ale widać też brak koncentracji i zaangażowania ze strony piłkarzy. Wygląda na to, że piłkarze potrafią wyjść zmotywowani jedynie w trudnych momentach, Valverde musi wydobyć z nich wolę walki szczególnie teraz gdzie są teoretycznie słabsi rywale, których trzeba pokonać by walczyć o mistrzostwo.

konto usunięte

3

@Cochise "Myśmy wszystko zapomnieli..." - 100% racji. Drugi sezon Enrique w Barcelonie to był okres koszmarnej gry, nawet nie w kratkę, a cotygodniowa krwawica oczu. Kiedy rywale zorientowali się, że w jego systemie pomoc właściwie nie istnieje, piłka przechodzi od razu do odesperowanych napastników, zespół okazywał się kompletnie bezbronny i całkowicie uzależniony od wysiłku pojedynczych piłkarzy. To, że udało im się wtedy przejść PSG było takim samym wypadkiem przy pracy, jak to, że rok później odpadliśmy z Romą.

To, co robi w tym roku Valverde ma na pewno ręce i nogi. Gość trochę odpuścił ligę i sporo eksperymentuje, żeby zespół nie stał się tak przewidywalny jak w poprzednich sezonach i chwała mu za to. Barcelona naprawdę gra teraz w różnych ustawieniach, wykorzystuje zawodników o różnym profilu i czasami nie wychodzi, pewnie (przede wszystkim Betis...), ale póki co w istotnych meczach z silnymi drużynami Barca radzi sobie świetnie (to, że nie przycisnęła Atletico na wyjeździe to żadna ujma, bo kiedy właściwie miała to miejsce w epoce Simeone?).

Jedyna prawdziwa bolączka w tym sezonie to Messi - mam wielką nadzieję, że to chwilowa obniżka formy i zbieranie sił na drugą część sezonu (i eksperymentowanie). Istnieje też niestety możliwość, że bez tej dynamiki Messi traci więcej niż mogłoby się wydawać.

1

@oonter Messi przed kontuzją grał naprawdę dobrze, teraz po urazie jest gorzej, ale myślę, że powinno to wyglądać lepiej jak się rozegra. I chodziło ci o trzeci sezon Enrique na początku? Napisałeś drugi, ale w zasadzie to trzeci tak wyglądał.

0

@Cochise Gdyby Pep był teraz trenerem, gdyby był w czasie neya ... Osobiście bardzo mi brakuje tych różnych eksperymentów, szczególnie 3 z tyłu. Prawda jest taka, że od czasów Pepa nie było wybitnego trenera, a wręcz nazwał bym ich solidnymi średniakami. A to już pewnie do zarządu dlaczego nie chcą kogoś lepszego. Inna sprawa, że przez ten zarząd Guardiola odszedł i przez niego nie wróci, a lata Messiemu lecą :-(

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: