La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1034 Culés

8

Ostatnio głośno jest o F-35. Jeśli ktoś myśli, że chodzi tylko o samoloty to jest naiwny. Chodzi o opowiedzenie się po stronie jednej z sił. USA jest hegemonem, który traci władzę. Pozycję przeciwnika zajęły Chiny. Dlatego też idą tarcia o 5G. Nizina wschodnio-europejska jest bardzo ważnym punktem tej rywalizacji, ponieważ Chińczycy chcą przeprowadzić Jedwabny Szlak 2.0, który ma dojść do Niemiec i dalej. Amerykanie swoją mocarstwowością kontrolują oceany i morza. To jedyny wyłom by Chińczycy mogli dotrzeć do Europy. Dla Stanów jest to problem, stąd też wspierają Polskę, strategicznego partnera. Oczywiście nie robią tego, bo nas kochają, ale mają w tym własne korzyści. W ich interesie leży to, żeby Polska nie flirtowała z Chinami. Jeśli utracą po rozkładzie II WŚ i upadku komunizmu Polskę, mogą też utracić resztę Europy, bo my jesteśmy buforem i szlakiem komunikacyjnym pomiędzy Niemcami, Rosją, Chinami, a oceaniczną Ameryką. Przesyłem ważnych ścieżek handlowych. To również wiążę się z Centralnym Portem Komunikacyjnym oraz Nord-Streamem. Różne ideologie światopoglądowe to może i istotne sprawy, ale są wykorzystywane jako środki do zwalczania działań geopolitycznych. W odpowiednim momencie wspiera się media i wysadza daną próbę dywersyfikacji. Z tego co wiem samoloty F-35 są tak skonstruowane, że oprócz bycia narzędziami V generacji broni (potężnej, nowoczesnej), również przesyłają informację do Pentagonu. Walka idzie o strefy wpływów, a nie o to czy akurat ta broń jest bezkolizyjna, droga, potrzebna. Nie oceniam, czy to jest dobre, czy złe, bo jestem zbyt mało poinformowany, ale jednak warto zagłębić się mocniej w temat i rozumować szerzej.

konto usunięte

1

@Cochise Też o tym pomyślałem tym bardziej, że już jakiś flirt jak to nazwałeś między Polską, a Chinami wcześniej był. Gdzieś tam w mediach się pojawiał ten "Jedwabny Szlak". Dodatkowo mam wrażenie, że Chiny cały czas skrzętnie i po cichu korzystały na zimnej wojnie między USA, a Rosją (nie ukrywajmy, zimna wojna nigdy się nie skończyła tylko przeszła na inny poziom). I zawsze biznes będzie szedł dwa, a nawet trzy kroki przed ideologiami.

konto usunięte

1

@Cochise według mnie skoro tak bardzo im zależy na tym aby kontrolować te cześć Europy, powinni bardziej się postarać. Albo to nasz rząd jest tak nieudolny i nie potrafi nic więcej wyciągnąć od USA. Ale cóż zrobić skoro w świadomości naszych polityków nadal najważniejszym celem jest udowodnienie, że Smoleńsk to zamach i oczernianie sędziów za oceanem byle tylko zdobyć wyborców z polonii

0

@Cochise Bartosiaka słuchasz zapewne ?

2

@Cochise masz bardzo dużo racji. Chiny i USA to nowe oblicze zimnej wojny. Gra sie zaognia. Ostatnie decyzje USA względem Huawei i odpowiedź Chin względem Apple pokazuje, że walczą o globalne strefy wpływów. Jednakże, to też nie do końca tak, że albo z USA albo z Chinami będzie Polska. I nie mówię tu o obronności. Ale o gospodarce. W momencie kiedy Rosja wprowadziła embarga na nasze jabłka ( Polska jest największym producentem jabłek w Europie) to nowy rynek zbytu otworzył się w Chinach. Tak samo było z wieprzowiną, rzepakiem, pszenicą ( rynek mięsny i zbóż to akurat moja praca, to jak chcesz mogę Ci podesłać na priv ilości które polska eksportuje do Chin). Nasza gospodarka jest uzależniona od Chin i jakikolwiek konflikt gospodarczo - ekonomiczny z nimi to dla Polaków jest samobójstwo. Co do Jedwabnego Szlaku 2.0 - tutaj zgoda, on ma przebiegać przez nasz teren ale tylko droga kolejowo - kołowa. Droga morska ma nas omija, a to jest teraz główny sposób transportu międzykontynentalnego. Więc akurat w przypadku Jedwabnego Szlaku nie jesteśmy ani buforem (ze strony USA), ani wyrwą (ze strony Chin). Ale tą kwestią poruszyłeś inną zależność. USA są największym nie-europejskim partnerem UE i w tym wypadku jesteśmy faktycznie strategicznie najważniejsi. Nie dość że leżymy na granicy UE i Rosji (chodzi mi o strefę wpływów, a nie realną granicę) to jeszcze pomiędzy Chinami a UE. I w tym wypadku, nasza "przyjaźń" z Wielkim Bratem jest najważniejsza. USA bez silnej UE nie ma szans oprzeć się ekspansji Chin i Rosji. Tu znów odwołam się do mojej pracy i zbóż. Na tą chwilę USA jest największym importerem ziarna soi do UE. Tylko, że my mamy bliżej większe i tańsze zasoby, a mianowicie: Ukraina, Rosja, Kazachstan. Ale nie bez przyczyny, UE wybiera tą soję, czy śrutę sojową bezpośrednio od USA ( chcoiaż ładowana w Brazylii czy Argentynie - ale to Amerykańskie firmy). Chodzi o wpływy. USA jest silne w Europie, a UE wie, że jak coś odpieprzy mocarstwom na wschodzie, to USA będą z nami. Sprawa jest wielopłaszczyznowa. Jak każda z resztą w świecie polityki. Ale tutaj trzeba otwarcie już mówić o nowej zimnej wojnie. I tylko strach, że jak zwykle leżymy na drodze mocarstw...

1

@Lamora Polska jeśli stawia na USA, tak jak Izrael, powinna starać się o środki finansowe na modernizację armii oraz solidne gwarancje bezpieczeństwa. W tym momencie kiedy potęga Stanów jest zachwiana, Amerykanie widzą na świecie trzy ważne punkty swojej polityki: Zachodni Pacyfik, Nizinę środkowoeuropejską oraz Zatokę Perską. To są główne szlaki komunikacyjne. Ciekawe jest też to, że na razie Niemcy nie podejmują decyzji co do F-35, a więc nie wiadomo, po której stronie się opowiedzą. To jest istotny sygnał dla Polski. To jak i Nord-Stream 1 oraz Nord-Stream 2. Tak samo jak atakowanie roli Centralnego Portu Komunikacyjnego, który mocno im nie leży. Żadnej nienawiści, żadnych uprzedzeń. Czysta kalkulacja interesów i geopolityki. Trzeba dbać o swoje. I RP tego nie robiła i skończyło się to widowiskowym upadkiem oraz rozbiorami.

@Kidd Zgadzam się z Tobą pod względem stosunków gospodarczych. W moim wpisie bardziej chodziło o te militarne. Albo jeszcze inaczej. Będąc języczkiem u wagi, w sensie ekonomicznym można się licytować i jak pokorne cielę ssać dwie matki.

EDIT: Dodam jeszcze, że dlatego wybory wygrał Trump. I najpewniej wygra następne: z powodu słabnącej siły USA. On próbuje coś z tym zrobić. A że gra na dość populistycznych hasłach światopoglądowych - dzięki temu wygrywa kampanię. Jednak to jest pestka. W tym wszystkim chodzi o geopolitykę i amerykański think-thank wie, że Obama pod tym względem był słabym politykiem. Szkodliwym dla interesów Stanów Zjednoczonych.

1

@Cochise Generał Skrzypczak bardzo ładnie określił naszą obecną sytuację z USA. "...Myśmy wystarczająco dużo wydali na Amerykę, żeby teraz nam mówili, żeby dalej od nich kupować. Nie! Jeśli traktują nas jak poważnego sojusznika, a udowodniliśmy, że nim jesteśmy w Iraku czy w Afganistanie, to niech nam teraz pomogą."
"– Dla mnie ważna jest jedna rzecz. Ładujemy ogromne pieniądze w Amerykę, ona daje nam dodatkowych tysiąc żołnierzy, których my będziemy utrzymywali. OK, ale to za mało w zamian za to, co my USA dajemy. Nie chodzi o to, żeby dawali nam żołnierzy, tylko niech Ameryka pomoże nam odbudować polski przemysł zbrojeniowy. To dla mnie kluczowa sprawa."

0

@fart Bardzo mądre słowa. Popieram.

0

@Kidd a co zrobili Chińczycy?z apple?

0

@arekfanBarcy groźba objęcia sankcjami firmę Apple na rynku CHińskim spowodowała, że ceny akcji spadły ok 6% w ciagu tygodnia giełdowego, co zaowocowało spadkiem kapitalizacji spółki o bez mała 50 mld $ ( tam dokłądnie bylo ok. 53, ale z głowy ine pamiętam). Plus kontrolowany bojkot produktów Appla przez chińskich konsumentów spowodował, ze sprzedaż najnowszych modeli amerykańskiego koncerny w Chinach spadł o ok. 29 % w ujęciu kwartał do kwartału rdr. Rząd Chin centralnie obniżył ceny rodzimych marek, aby tylko odciągnąć konsumentów od Jabłuszka. W opinii obserwatorów miedzynarodowych, do tej pory w wojnie na linii USA - CHiny i spółek Huawei oraz Apple to właśnie Apple jest przegranym, ponieważ traci rynek, który jest ponad 4 krotnie bardziej chlonny na nowe produkty Appla niż same Stany.

0

@Cochise i tu trafiłeś w punkt. Trump nie wygrywa swoją elokwencją, inteligencja czy urokiem osobistym. Potrafi wybitnie grać na uczuciach społeczeństwa. Wykorzystał nawet rosnące bezrobocie w Stanach, żeby nastawić Amerykanów przeciw Meksykanom. Hasła populistyczne i nacjonalistyczne co raz bardziej dochodzą do głosu. I to nie tylko w USA. W Francji mamy Marine le Pen, która jasno mówi, że wielka Francja, to "biała" Francja. W Wielkiej Brytanii działania Borisa Johnsona doprowadziły do referendum odnośnie Brexitu i w skutkach do obecnego patu pomiędzy UK a UE. Nawet w Polsce słychać głosy, że Polska dla Polaków, inni są źli, a brak miejsc pracy to wina przyjezdnych obcokrajowców. Trump idealnie gra na globalnych nastrojach. Pokazał w USA, że jak znó mają być potęgą jak w latach 70-90 to muszą stać się silni wewnętrznie. Nie podzieleni, zjednoczeni razem w jednym celu- To Make America Great Again.

0

@Kidd Zgadzam się z Tobą, że Trump stosuje taką retorykę, aby trafić do największej grupy wyborców i jest to populizm, ale tutaj nie chodzi o to, że on w to wierzy, tylko że dzięki temu wygrywa. Na tym polega demokracja, głos głosowi równy. A jego wygrana jest potrzebna do tego, żeby on i ludzie, którzy stoją za nim, mieli wpływ na konkretną politykę geopolityczną, której nie miał Obama, i który dopuścił do tego, że USA zbyt późno rozpoczęli "walkę" z Chinami. Trump po prostu wykorzystał ludzi i uzyskał władzę. Obama był słaby międzynarodowo, jeśli chodzi o wewnętrzną politykę Amerykanów. Dlatego demokraci przegrali. Odpowiednie dźwignie zadziałały. Stwierdzono że jego dotychczasowa koncepcja doprowadzi do upadku państwa. Trump działa inaczej. Nie mówię - dobrze czy źle. Inaczej. Bardziej agresywnie, władczo. Chce utrzymania hegemonii.

1

@Cochise Obama miał ze spokojem i odpowiednim dystansem zakończyć rozpętane konflikty przez Busha. Jak wiemy, nie za bardzo mu sie to udało. Obama nie potrafił zająć twardego i jednoznacznego stanowiska. To przez jego "miękkie serce" świat ma teraz problemy z Iranem czy Państwem Islamskim. Gdyby wtedy zareagował ostro i utrzymał wszystkie sankcje na Iran, to nikt by nie myślał, ze mogą dojść do broni nuklearnej. A tak pod otoczką przyjaźni i sympatii, sankcje skasowane a Iran zaczął się zbroić na potęgę. Tak samo bylo z Irakiem. Podbili kraj i zburzyli jego fundamenty za Busha, a Obama - wspaniałomyślnie, oddał władze Irakijczykom. Nad zniszczonym krajem który nie miał nawet pieniędzy na bieżąca produkcję zrywności. Obecna sytuacja geopolityczna to pokłosie rządów właśnie Barracka.
Trump jest inny. Ładnie to ująłeś - chce być hegemonem. To prawda, widać, ze wychowanie w latach zimnej wojny, kiedy jesteś albo potęgą, albo Ciebie nie ma.
A czy to dobre czy zle - to rozliczy historia.

0

@Kidd Z tego co pamiętam, Obama w Białym Domu przyjmował przedstawicieli Iranu i wraz z nimi obchodził ich święta, a więc zależało mu na ociepleniu wizerunku z Persami, jednak jak to się później okazało, był to ruch bezskuteczny. Najważniejsze dźwignie amerykańskiej polityki (które nie są Prezydentami) doszły do wniosku, widząc konkretne ruchy geopolityczne, że nie tędy droga. Stąd wygrana Trumpa i stąd takie podejście do spraw międzynarodowych i mocarstwowości. Dlatego się nie zdziwię, jeśli Trump ponownie wygra. On jest korzystny dla obecnej sytuacji USA. Do podniesienia państwa z kolan. Te jego hasło jest w stuprocentach prawdziwe. On to dobrze prowadzi i jest konkretnym gościem na konkretnym stanowisku. Dla nich. Nie mówię o innych. Jeśli demokraci chcą wrócić do łask, muszą zmienić swój kompas. A czy będzie z tego jakaś wojna, to inna śpiewka.

1

@Cochise właśnie o tym mówiłem. Obama zamiast zająć jasne i twarde stanowiska w kwestii irańskiej, to był mało stanowczy. Raz ociepla wizerunek, tak jak mówiłeś, zapraszając ich do Białego Domu, a później nazywa terrorystami i zaostrza sankcję, żeby po kolejnym miesiącu je cofnąć, bo "Irańczycy zrozumieli swój błąd". I mam podobne zdanie, że Donald T. wygra kolejne wybory. Jest wyrazisty, barwny, stanowczy, jasny i klarowny. Mówi otwarcie, co mu się podoba, a co nie. Poza tym, nie oszukujmy się, silne Stany są potrzebne dla stabilizacji świata. kiedyś były przeciwwagą dla ZSRR, teraz na planszy jest trzech graczy i muszą być jednakowo silni, żeby utrzymać w miarę stabilny świat.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: