La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 689 Culés

5

Właśnie obejrzałem na YouTube film This is football - 2010s Decade (

i naszła mnie pewna rozkmina. Nie wiem, jak Wy, ale osobiście nie odczuwam takiej dziecięcej radości z oglądania piłki. Może nie chodzi o futbol ogółem, ale bardziej chodzi mi o Barcelonę.

Można nazwać mnie rozpieszczonym bachorem, który ogląda Barcę od ery pewnego łysego trenera imieniem Pep, ale od sezonu, który kończył trzyletnią przygodę Luisa Enrique z trenowaniem Dumy Katalonii trofea nie smakują już tak dobrze, gra nie smakuje tak dobrze, nic nie smakuje tak dobrze.

Kiedy wygraliśmy ligę w sezonie 17/18 nie czułem takiego "blasku" w sercu pomimo, że sezon wcześniej po ciężkiej walce, praktycznie do ostatniej kropli krwi, tytuł ten zawędrował do białej części Madrytu. Wydaje mi się, że to mogło być pokłosiem tego, że cała nasza barcelońska społeczność przez długi czas miała przed oczami bardzo bliskie realizacji marzenie sezonu ligowego bez porażki, które zniwelowało Getafe. Poza tym, odejście wieloletniego maestro - Andresa przykryło dublet pod smutnym, szarym prześcieradłem straty jednej z największych legend tego klubu.

Następny ligowy triumf przyszedł po koszmarze z Anfield i tuż przed kolejną kompromitacją, tym razem w finale Pucharu Króla z Valencją. Znów trudno było mi, a może i wielu innym osobom cieszyć się z tego, że nie daliśmy szans rywalom na ligowych boiskach.

Może to faktycznie przesyt trofeów? Wygranie Pucharu na krajowym podwórku oraz liga stały się dla nas, czymś czym teraz dla Leo Messiego są bramki z rzutu wolnego - po prostu kolejny dzień w biurze, ale...

Barcelona od pięciu lat z utęsknieniem wyciąga dłoń w stronę srebrnego monumentu europejskiej piłki. Może tego nam trzeba? Po dwóch spektakularnych porażkach z rzędu apetyt na Ligę Mistrzów jest ogromny, a tęsknota do tego pucharu sięga zenitu, jednak nie wydaje się, aby ta drużyna była zdolna do tego, żeby podnieść go w maju przyszłego roku.

Może i jestem sceptyczny, może jestem teraz zbyt dużym pesymistą, ale chciałbym się mylić co do tego ciut przedwcześnie wydanego osądu. Poza promykami nadziei, jakie dały nam piękne momenty takie, jak bramka Roberto z PSG, bramka Messiego na 3:2 z Realem czy domowe spotkania z Romą i Liverpoolem chciałbym poczuć coś dużego, poczuć piękno, poczuć ogromną dumę, która tak dawno mnie nie rozpierała.

Zdaję sobie sprawę z tego, że to może być to, że jak każdy inny człowiek po prostu dorastam. Za chwilkę zmieniam cyferkę z przodu liczby, którą nazywamy wiekiem, ale wydaje mi się, że są ludzie, którzy mają dużo więcej lat ode mnie, a piłka dalej cieszy ich tak bardzo, jakby siadając przed telewizorem czy na trybunach znów stawali się dziećmi. Może to tylko moje urojenie, ale od pewnego czasu, jako kibic tego klubu czuję głównie smutek i liczę na to, że znów oglądając Barcelonę znów stanę się dzieckiem.

W sumie, ciekawi mnie, jak to jest z Wami. Czujecie tę ogromną radość z oglądania futbolu czy stało się to zwykłą, szarą rutyną?

konto usunięte

0

@nieprzysiadalnosc Ja tam zawszę czuję radość, szczególnie, że robię to z żoną i synem.

0

@nieprzysiadalnosc Mieliśmy to szczęście, że oglądaliśmy Barcelonę Guardioli, gdzie mimo porażek nasza gra w większości spotkań odzwierciedlała dokładnie to, co każdy z nas chciał oglądać. Intensywność gry, nieprzewidywalność, radość z rozgrywania akcji były w większości meczy. Człowiek czekał na kolejny mecz i chciał więcej, nie ważne czy graliśmy z Levante czy z Realem. Siadając przed TV lub na stadionie wiedzieliśmy, że to znów może być ten piękny wieczór. Wtedy porażki bolały mocno, bo były takie spotkania, gdzie Barcelona dominowała, przeciwnik nawet w dwumeczu nie miał nic do powiedzenia, a jednak odpadaliśmy z pucharów. To było zupełnie inne uczucie niż te po porażkach z Romą i Liverpoolem, za ery Pepa był smutek po porażce, a teraz jest wkurzenie za to, że zespół stracił zaliczkę i nie podjął odpowiedniej walki o swoje. Dzisiejsza Barcelona gra inaczej, gorzej reaguje w trudnych momentach, przeciwnicy potrafią nas zdominować przez długie okresy w meczu. Do tego nie jesteśmy przyzwyczajeni i nie to chcemy oglądać. Czasami nam się zdarzy spektakularny mecz, ale to są odosobnione przypadki. Powodów jest wiele.

A co do ogólnej radości z oglądania futbolu, to jak miałem naście lat i więcej czasu, to oglądałem wszystkie mecze wielkich turniejów nie ważne czy był to mecz Anglia Włochy czy Algieria Senegal. Oglądało się po 2-3 mecze dziennie i to nie tak, jak teraz z jednym okiem w telefonie. Siadało się i cieszyło oglądaniem każdego spotkania. Od tamtego czasu minęło już ponad 20 lat i teraz w mistrzostwach oglądam tylko najlepsze drużyny, na tyle, ile mam czasu. Jak mecz jest nudny, to odpalam La Ramblę czy inne media i niby oglądam, ale to nie to samo, co kiedyś.

Ludzie dojrzewają, czasy się zmieniają, czasu jest coraz mniej i trzeba dokonywać wyborów. Piłka nożna też się zmieniła, ale nadal biega na boisku 22 gości i są dwie bramki.

0

@nieprzysiadalnosc Kiedyś oglądałem wszystko co leciało. Każdy mecz sprawiał mi przyjemność i nie było siły żebym sobie odpuścił. Krzyczałem i przeżywałem każdą akcję a teraz mi to obojętne. Oglądam tylko drużyny które lubię i to też nie zawsze. Moi idolem z dzieciństwa już nie grają i nie ma dla kogo oglądać. Lubię pojechać od czasu do czasu na Old Trafford i obejrzeć na żywo ale przed telewizorem to już nie to samo. Emocje wywołuje u mnie tylko Mundial i Euro no i jak gra nasza reprezentacja ale to takie bardziej Januszowanie niż kibicowanie. Niestety ale często wybieram coś innego niż futbol choć kiedyś było to nie do pomyślenia.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: