- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 588 Culés
Gorące dyskusje
Kgorecki2500
24
Może to prezydent Ukrainy zdurniał ale to polski ma się starać ratować... » Czytaj dalej
44 odpowiedzi
Roobo
2
Najlepszy mundial według was w 21 wieku?Zdecydowanie RPA i Katar.W 2010r był mega klimat, otoczka... » Czytaj dalej
31 odpowiedzi
MirusAmisz
46
Nigdy nie wrzucałem zdjęć swojego pieska to proszę bardzo:https://zapodaj.net/plik-PT9Veh9Pw4htt... » Czytaj dalej
24 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 588 Culés
21
Dzisiaj mija rok od wielkiej kompromitacji – rewanżowego meczu z Liverpoolem na Anfield. Kibicuję Barcelonie od 11 lat. Przebolałem Inter w 2010 roku i to jak Milito strzelał ze spalonego oraz jak nie uznano prawidłowej bramki Bojana po rzekomej ręce Toure (Bayern był wtedy naprawdę słaby i mielibyśmy ogromne szanse obronić Ligę Mistrzów jako pierwsi, w dodatku na Bernabeu). Przebolałem Chelsea w 2012 roku chociaż pamiętam, że miałem wtedy 15 lat i po meczu płakałem jak dziecko. Płakałem chyba najbardziej z niedowierzania, bo choć minęło 8 lat to do dziś nie mam pojęcia jakim cudem wtedy nie awansowaliśmy do finału. Co złego mogło przydarzyć się Barcelonie, która grała u siebie i prowadziła już 2-0, w dodatku grając w przewadze? Przebolałem siódemkę od Bayernu, którą przyjęliśmy rok później. Pamiętam, że wtedy zespół prowadził Roura, który nie potrafił dotrzeć do piłkarzy i Messi był kontuzjowany. Ogólnie ten mecz nie siedzi mi jakoś w pamięci bo miałem wtedy cięższy okres w życiu i futbol zjechał na dalszy plan. Przebolałem Atletico w 2014 roku bo co by nie mówić zwyczajnie zasługiwali na ten awans. Gorzej było dwa lata później bo w 15/16 jesienią graliśmy taki kosmos, że myślę, że nie byłem tutaj jedynym, który nastawiał się na obronę trypletu. W rewanżu w Madrycie zagraliśmy beznadziejnie, ale trzeba pamiętać, że w ostatniej akcji sędzia okradł Barcelonę z karnego, a bramka dawała nam dogrywkę. Przebolałem Juventus w 2017 roku bo gołym okiem widać było, że Barca Lucho się wypala i już czas się rozstać. Z tamtego okresu bardziej bolała mnie liga dla Realu po fatalnych błędach sędziów na niekorzyść Barcelony. Romę sprzed dwóch lat też jakoś przebolałem, aczkolwiek było ciężko bo chyba naprawdę nikt się tego nie spodziewał. Pamiętam euforię po losowaniu ćwierćfinałów. Ale tego co wydarzyło się rok temu nie mogę przeboleć i chyba nigdy nie przeboleję. Nie rozumiem dlaczego mentalnie tak padliśmy i oddaliśmy mecz po drugiej bramce. Z całym szacunkiem ale kim w światowej piłce są Shaquiri i Origi żeby się ich bać? A już podsumowaniem tego kuriozum było to co zespół odstawił podczas rożnego przy bramce na 4-0. Nie mam pojęcia jak zespół grający w Lidze Mistrzów a do tego w półfinale może zachować się w tak karygodny sposób. Przypominam, że w tamtym spotkaniu nie zagrali Salah i Firmino, a Robertson zszedł w przerwie. Mieliśmy wszystko żeby awansować do tego finału. Wypoczęty zespół bo ligę wygraliśmy jakoś w listopadzie. Rewelacyjną zaliczkę z pierwszego meczu, gdzie owszem Liverpool na początku drugiej połowy naprawdę grał dobrze, ale po drugiej bramce byli tylko do dobicia. Ich zespół do końca walczył w lidze i nie mieli możliwości rotacji. Dodatkowo na Anfield Barcelona miała 3 świetne okazje – kolejno Coutinho, Alba i Suarez. Dwie z nich miały miejsce w pierwszej połowie i gdyby wykorzystali chociaż jedną i na przerwę Liverpool schodziłby z wynikiem 1-1 to mieliby już arcytrudne zadanie. Mentalnie to oni wtedy mogliby nie wytrzymać, tak jak w rewanżu z Atletico. W piłce oprócz nóg gra się także głową. W tamtej edycji poważniejsi rywale tacy jak Real, City, PSG, Bayern czy Juventus odpadły naprawdę szybko co stawiało Barcelonę w jeszcze lepszej sytuacji. Nasz największy rywal wygrywał Ligę Mistrzów 3 razy z rzędu i wreszcie to my mogliśmy znowu wejść na szczyt w Europie. W dodatku ten Totteham w finale, najsłabszy finalista ostatnich lat. Strasznie szkoda Messiego. Przed sezonem otwarcie powiedział, że zrobi wszystko żeby Liga Mistrzów wróciła na Camp Nou i dotrzymał słowa. Prawie wygrał nam ten puchar w pojedynkę. Ciągnął Barcelonę w tamtej edycji od samego początku. Uważam, że jemu nie można nic zarzucić. Te trzy okazje bramkowe na Anfield, o których wspomniałem wcześniej wypracował oczywiście on. Dlatego tak to boli i chyba nigdy nie przestanie. To było zdecydowanie moje najgorsze przeżycie przez te 11 lat kibicowania Barcelonie.
3
@Konias4318 a mnie dużo bardziej boli Chelsea z 2012 czy Inter z 2010. Dlaczego? Bo drużyna była blisko, a okoliczności (nieskuteczność, błędy) sprawiły, że nie udało się awansować do finału. Rok temu? Aktualnie już mam to gdzieś. Nie widzę sensu by po takim czasie dalej się zamęczać meczem, który większość z naszych piłkarzy miała gdzieś. Cytując Pepa - „Mogę wybaczyć wam każdy błąd, ale nie wybaczę wam, jeśli nie oddacie swojego serca i duszy Barcelonie”. Skoro piłkarze mają takie mecze gdzieś, to czemu ja jako kibic mam się tym zamartwiać po roku czy jeszcze później?
4
@Konias4318 Roma i Liverpool dla mnie to 2równe kompromitacje. Rozumiem że mamy wiele nasyconych gwiazd ale z drugiej strony przy takim doświadczeniu naszych gwiazd nie potrafić utrzymać bezpiecznego wyniku i brak reakcji jest niesamowitym skandalem.
4
@mateuszdabski Mnie boli najbardziej fakt, że zostaliśmy największymi frajerami w Europie. Możemy sobie podać rękę z PSG.
2
@Konias4318 W sezonie 15/16,wiosną straciliśmy formę w najgorszym momencie sezonu,a w meczu z Atletico zagraliśmy slabiutko.
0
@Mns21 Tak. Powinnismy więcej strzelić w pierwszym meczu grając ponad 60 minut w przewadze.
0
@Konias4318 Myślę że tutaj dużą wagę miała bramka strzelona przez Atletico na CN.