0

Nie było mnie chwilę ktoś mi wytłumaczy o co chodzi z tym kanałem sportowym? Gdzie poszedł, że tak szybko wrócił?

1

@Rust_Cohle @Ojciec5tkidzieci
Ja się wezmę za tych, którzy swoim zarządzaniem mordują kluby #1 Dżej EM Bartomeu xD

1

@clyde
Po pierwszym meczu byłby łysym betonem który zabetonował się w polu karnym i zabetonował też nogi De Jonga i Depaya :D

1

@tbas
Nie zwolnią go, więc się nie martwię. Niech pracuje chlopina dobrze mu idzie.

6

Fan z którym Vinicius celebrował bramkę zdobytą w meczu z Celtą:
'' W czasie świętowania opadła mu na chwilę maseczka... za co po chwili 5 policjantów poprosiło go o opuszczenie stadionu. Historię potwierdzili na Twitterze inni kibice z jego sektora. Do tego miał otrzymać za tę sytuację karę finansową''

Idąc tym tokiem myślenia Viniciusa powinni też wy*#bać ze stadionu razem z kibicem :D

0

@PatrykBarca
Jak to typowy Joker :D

1

@Esteban_
Spokojnie moich postów będzie więcej :D

0

@Volk
Do obiadu na dziś w sam raz, dzięki za info :)

0

@ronni37
W historii Mazura ciekawe jest to, że życie uratowała mu niestety polityka. Tak jak w przypadku Trynkiewicza.

0

@Volk
W Rosji świrów nie brakuje przykłady to chociażby Czikatiło, czy Sasza Piczuszkin :D

20

Seria o seryjnych #42
Eugeniusz Mazur - polski seryjny morderca przez media określany jako ''Wampir z Olsztyna''

Wychował się we wsi Worpławki (obecnie województwo warmińsko-mazurskie) Młodemu Mazurowi nigdy nie było po drodze z nauką. Powtarzał klasę 2 i 5, a edukację zakończył na klasie 6. Co za tym idzie posiadał wykształcenie podstawowe, niepełne. Nie miał udanego dzieciństwa, w młodości znany był z sadystycznych zachowań wobec zwierząt. Rozrywał drobne zwierzęta, ukręcał łby kotom, kastrował psy. Po raz pierwszy trafił do więzienia w 1968 roku – 10 października 1968 roku pobił na przystanku PKS Romana Miazka, ojca Jana, swej późniejszej ofiary. Następne wyroki otrzymywał przeważnie za pobicia, był bardzo agresywny, często ofiary bił kołkiem lub orczykiem, kopał po głowie, znęcał się nad nimi (m.in. ręce jednej z ofiar związał drutem). Często był prowokowany, m.in. pewnego razu pobił sam czterech mężczyzn, którzy chcieli mu dać nauczkę. W sumie przed wyrokiem za zabójstwo spędził w więzieniach 12 lat z siedmiu wyroków sądowych, jakie otrzymał za pobicia i znęcanie się nad rodziną (m.in. kazał swoim małoletnim dzieciom trzymać nocnik, do którego się załatwiał za to, że nie pamiętały ojca, jak wrócił z więzienia). Między kolejnymi wyrokami najdłużej na wolności spędził półtora roku. W okolicach Babieńca, czyli miejsca gdzie popełnił zbrodnie pojawił się latem 1990 roku. Zatrzymał się u mieszkającej nieopodal siostry, której nie widział od dwudziestu lat. Zatrudnił się wówczas jako pomocnik przy żniwach u Jana Miazka, który do Babieńca przybył z rodziną dwa lata wcześniej. Pomagał za drobne wynagrodzenia, jedzenie, papierosy. Bywało, że nocował w gospodarstwie. Popracował jednak niedługo, bo Miazkowie nie byli z niego zadowoleni – za mało pracował, a za dużo pił. Mazur natomiast był zdania, że rodzina u której Miazków traktowała go jak parobka i była mu winna pieniądze. 8 stycznia 1991 roku wieczorem ponownie pojawił się w gospodarstwie Miazków. Mazur w dzieciństwie opracował niemal do perfekcji rzucanie nożami do różnych przedmiotów, lub drzew. Co miało mu się przydać podczas morderstw jakich dokonał. Pod poszewką kurtki miał jak zawsze dwa wykonane przez siebie kłusownicze noże, którymi lubił zapolować na zwierzynę (zrobił je z piły ramowej i bardzo często ostrzył). Wiedział, że sprzedali dzień wcześniej świnię i z tym wiązał nadzieje na odzyskanie pieniędzy. Gospodarz spał pijany (ponad 3 promile alkoholu we krwi) na wersalce, rozbudzony przez Mazura odmówił oddania pieniędzy, pokazując pusty portfel. Zachowywał się prowokacyjnie, rozkładając ręce powiedział też, wskazując na leżący obok nóż kuchenny, że może go nawet zabić, on jednak nie ma żadnych pieniędzy. Wyciągnął wówczas szybko swój nóż i zadał gospodarzowi śmiertelne ciosy w szyję, płuca i serce, po czym rzucił Jana Miazka na wersalkę. Zwłoki Jana Miazka zostały odnalezione z prawie odciętą głową od tułowia. Następnie poszedł do kuchni, w której zastał półtoraroczną Monikę, córkę Miazków. Posadził dziecko na krześle, po czym wyszedł na podwórko. Wszedł następnie do obory, w której zauważył światło. W oborze zastał żonę Jana, Annę. Miał jej powiedzieć:
''Idz tam, do domu wezwij pogotowie, bo z nim jest tragicznie'' - Żona Miazka wpadła w histerię i zaczęła strasznie krzyczeć. Anna trzymała na rękach swoją 3-letnią córeczkę. Krzyk kobiety zdenerwował go na tyle, że uderzył Anne w twarz, a następnie zapomniał jednak, że w dłoni trzyma nóż i trafił w szyję trzymanej na rękach dziewczynki. Krzyczącą z przerażenia dziewczynkę ugodził nożem w serce, następnie zadał jeszcze kilkanaście ciosów zarówno Annie Miazek, jak i jej córeczce Agnieszce. Brat Anny, Grzegorz ruszył z widłami w rękach w kierunku Mazura na pomoc siostrze. Mazur rzucił w niego nożem trafiając prosto w serce. Jak sam wyznał w wywiadzie:
''Wrzuciłem w niego tym nożem, a on tylko spłynął i było po nim'' - Chciał wydobyć nóż z ciała Grzegorza, jednak był na tyle brutalny, że, aby dobić żądał chłopakowi jeszcze kilka ciosów. Następnie zadał jeszcze cios w szyję małej 3 letniej córeczki Miazków. Opuszczając miejsce zbrodni podpalił gospodarstwo. Z pożaru ocalała mała Monika, którą Mazur zostawił na krzesełku w domu zaraz po tym jak zabił Jana. Po kilku godzinach odnaleziono w zgliszczach obory zwęglone zwłoki Anny i małej Agnieszki Miazek, nieco później ciało Grzegorza. Mazur został zatrzymany dwie doby po dokonaniu zbrodni. W chwili aresztowania nigdzie nie pracował. Początkowo nie przyznawał się do niczego, jednak po jedenastu dniach przyznał się do zabójstw i opisał wszystko ze szczegółami:
''Jeśli miałbym zabić Jana jeszcze raz? Zrobiłbym to ponownie. Jedynie szkoda mi, że zabiłem 3 letnie dziecko. Bo ono nie było niczemu winne'' - 4 marca 1992 roku sąd wojewódzki w Olsztynie skazał Eugeniusza Mazura na czterokrotną i łączną karę śmierci. Słysząc wyrok zareagował pokazaniem gestu Kozakiewicza. Wyroku jednak nie wykonywano z powodu trwającego już wówczas moratorium na wykonywanie kary śmierci. Ostatecznie 24 lutego 1995 roku Sąd apelacyjny w Warszawie po zapoznaniu się z opinią biegłych wydał kolejny wyrok w sprawie. Eugeniusz Mazur został skazany na karę 25 lat pozbawienia wolności. W trakcie odbywania kary udzielił wywiadu w którym utrzymywał swoje zdanie. Stwierdził, że nie żałuje Jana Miazka, żałuje natomiast jego rodziny, szczególnie 3-letniej Agnieszki. Ocenił też karę dożywocia jako znacznie gorszą od kary śmierci. Eugeniusz Mazur zmarł prawdopodobnie 17 grudnia 2010 roku w więzieniu w Sztumie. Miał mieć wówczas 61 lat.

Więcej o sprawie ''Wampira z Olsztyna'' tutaj...



Wywiad z Eugeniuszem Mazurem tutaj...


@LS @Sztywno @MesQueUnClub96 @Fenyx @VenoM @victor @LUPR @PatrykBarca @PatrykBarcelona @Shroud I inni zainteresowani.

4

Zapowiedz: polski seryjny świr tak mnie zaciekawił, że za chwilę się tutaj pojawi. Pytanie do was, czy wierzycie w jego wyrzuty sumienia? Bo ja za cholerę. Dla mnie to obojętny na wszystko socjopata. Post pojawi się za chwilę. Zapraszam do dyskusji :)
@LS @Sztywno @victor @VenoM @MesQueUnClub96 @Fenyx @Shroud @PatrykBarca @PatrykBarcelona @LUPR i inni zainteresowani.

0

@Borneo
Wszystko co piszesz opiera się na tym coby było gdyby. Tak można sobie gdybać. Wynik jest jaki jest.

1

@AlicjaFCB
Na pewno pochyłe się nad jego seria morderstw w przyszłym tygodniu, dzieki :)

0

@AlicjaFCB
Myślałem nad tym gościem, chyba nawet wczoraj :D

22

Seria o seryjnych #41
Dorothea Puente - amerykańska seryjna morderczyni przez media określana jako ''Dobrotliwa Staruszka''

Jej dzieciństwo było trudne. Rodzice byli alkoholikami, a matka dodatkowo zarabiała jako prostytutka. Co jednak bardziej traumatyczne jej ojciec kiedy wypił. Przystawiał sobie pistolet do głowy i mówił:
''Teraz drogie dzieci tatuś to odstrzeli sobie łeb'' - mimo, że ostatecznie nigdy nie popełnił samobójstwa to wydarzenie na stałe wryło się w psychikę młodej Puente. Ojciec zmarł w 1937 roku na gruźlicę. Matka dziewczynki około rok po śmierci ojca zmarła w wyniku wypadku samochodowego. Dorothea trafiła do sierocińca. Tam też dziewczynce nie brakowało traumatycznych przeżyć. Tak mówiła o pobycie w domu dziecka:
''Dom dziecka to był koszmar. Nie miałam jeszcze 10-lat, gdy zaczęli mnie tam wykorzystywać seksualnie'' - Wyszła z domu dziecka dzięki staraniom dalszej rodziny. W 1945 roku wyszła za mąż w wieku zaledwie 16 lat. Jej wybrankiem był żołnierz Fred, który wrócił z wojny. W 1946 roku urodziła pierwsza córkę, dwa lata później drugą. Jednak obie oddała jedną rodzinie na wychowanie, zaś drugą postanowiła oddać do adopcji. Gdy zaszła w ciążę po raz trzeci niestety poroniła. Mąż zostawił ją. Opuszczonej kobiecie brakowało środków do życia, wiec wpadła na pomysł z podrabianiem czeków. Za co trafiła do aresztu z którego wyszła po 6 miesiącach. W 1952 roku ponownie wyszła za mąż. Ich małżeństwo trwało 14 lat. Mimo to w 1960 roku Dorothea założyła i zarządzała domem publicznym. Co jakiś czas na krótko trafiała do aresztu spędzając tam po kilka miesięcy. Po wyjściu z więzienia wpadła na pomysł z kolejnym przekrętem. Początkowo jej planem było zostanie pomocniczą pielęgniarki w domu spokojnej starości. Przepracowała w ten sposób kilka lat po to, aby dostać uprawnienia do prowadzenia własnej tego typu placówki. W 1966 roku rozwiodła się. Następnie wyszła za mąż poraz kolejny. Tym razem za o 19 młodszego od siebie meksykanina Roberto Puente. To małżeństwo rozpadło się 2 lata później. Dorothea w końcu uzyskała prawo do prowadzenia domu spokojnej starości prywatną działalność otworzyła w Sacramento. Tak z czasem zaczęli o niej mówić podopieczni:
''Moja emerytura przychodzi do niej pocztą, a ona z tej emerytury wypłaca mi jakieś marne kieszonkowe'' - Dorothea robiła ze swoimi podopiecznymi co chciała w 1982 roku zabiła poraz pierwszy. W kwietniu do domu prowadzonego przez przyszłą morderczynie wprowadziła się pani Ruth Monroe. Kilka tygodni później 61-letnia kobieta zmarła. Wstępnie ustalono, że przyczyną śmierci było przedawkowanie między innymi paracetamolu. Policja uwierzyła właścicielce, że tak właśnie było, a jej podopieczna popełniła samobójstwo. Następną ofiarą Puente był Malcolm McKenzie 74-letni emeryt, który oskarżał ją o podawanie mu leków, które miały prowadzić do otępienia mężczyzny. W styczniu 1986 roku przypadkowy wędkarz znalazł pudło, którego zawartość go zszokowała i wezwał policję. Przybyli na miejsce funkcjonariusze w porzuconej skrzyni znaleźli trupa w zaawansowanym stopniu rozkładu. Gdy tymczasem trupem w skrzyni okazał się Gillmouth podopieczny Dorothea Puente, ta jednak zapewniała, wszystkich przez 3 lata, że mężczyzna żyje i pobierała regularnie jego emeryturę. Prawdziwe kłopoty kobiety zaczęły się wraz z zaginięciem pracownika domu opieki, którego wszyscy nazywali ''Szefem'' Dorothea Puente zatrudniła mężczyznę jako pomoc w zamian za dach nad głową. Niedługo po tym jak skończył remontować piwnice zniknął na zawsze. 11 listopada 1988 roku policja zaczęła szukać Alberto Montoyi. Chorego na schizofrenię lokatora placówki. Gdy jeden z policjantów na terenie ośrodka zobaczył świeżo przekopaną ziemię w ogrodzie postanowił to sprawdzić. Natrafił na zwłoki. Dalsze przeszukania placówki doprowadziły do odkrycia jeszcze 7 innych podopiecznych Dorothea Puente. Niedługo później morderczyni stanęła przed sądem pod zarzutem 9 morderstw. Ostatecznie udowodniono jej 3 morderstwa za które została skazana na dożywocie. Do końca życia twierdziła, że jest niewinna, a jej podopieczni zmarli z przyczyn naturalnych. Sam też zmarła w więzieniu 27 marca 2011 roku. Dorothea Puente w chwili śmierci miała 82 lata.

Więcej o sprawie ''Dobrotliwej Staruszka'' tutaj...



@LS @Sztywno @Fenyx @VenoM @victor @Chaoss @MesQueUnClub96 @Shroud @PatrykBarca @PatrykBarcelona i inni zainteresowani.

0

@Ingiel
Po pierwsze w piłce nie ma takiego pojęcia, jak najlepszy SKŁAD na świecie, najlepszy zespół tak, ale zespół, a skład to pozornie dwa inne pojęcia. Jeśli rozumiesz co mam na myśli. Druga sprawa moje przesiadywanie tutaj nie ma nic wspólnego z kompromitacja. Bo robię ze swoim wolnym czasem co mi się żywnie podoba :)

8

@Ingiel
Ja uważam, że bronienie klęski Barcy i porównywanie tej porażki z remisem PSG w meczu wyjazdowym z Fc Brugge to Twoja kompromitacja. Przypominam, że Brugge urwała pkt Realowi na Santiago remisując 2-2. Rozumiem, że dalej uważasz, iż przegrana 0-3, jest lepsza od remisu 1-1 w meczu wyjazdowym? Jeśli tak to się kompromitujesz

1

@Bogan


Mateusz Milkulak gość często analizuje w ten sposób

0

Żelkakow: Jürgen Klub :D

0

@Coutinho007
Nie, no bez przesady kapitalnie wybronił główkę Džekonw 2 połowie.

6

Bramkowa akcja Realu w meczu z Interem:
Valverde 1998r do Camavingi 2002r ten do Rodrygo 2001r = gol ⚽

1

@MarioVeB!
Ciebie ignoruje, ale od biedy zobaczyłem o co się przywalisz do mnie. Przedluzam opcje ignoruj o kolejne 2 lata :D

1

@Coutinho007
Na zawał w meczu Realu jak znalazł :D

3

@bartas97
Barca-Bayern 0-3 [2.00] ✅
Inter-Real 0-1 [2.85] ✅
Stawka 100zł
Wygrana 500+
:D

4

Real Madryt wygrywa Amigo przytula 400+ :D

1

@bartas97
Carva najlepszy i Courtois to mówi wiele o grze Realu w 1 połowie.

0

@Kamyk37
Fakt zdarzają mi się takie błędy :D

0

Real Madryt: Courtois; Carvajal, Militão, Nacho, Alaba; Casemiro, Modrić, Valverde; Lucas, Benzema, Vinícius.
Ławka: Łunin, Fuidias, Vallejo, Miguel, Isco, Camavinga, Blanco, Hazard, Asensio, Jović, Rodrygo i Mariano

Media

Sonda

Czy Barcelona powinna sprzedać Ferrana Torresa?