0

Serio, wierzysz w uczciwe zwycięstwa Barcelony?!

0

Lakoniczne, ale dokładnie identyczna odpowiedź jakiej udzieliłem @Pawlak 1992.

0

Komentarz usunięty przez użytkownika

0

Wietrzysz globalny, zakrojony na szeroko pojętą skalę spisek kierowany przez grupy układu trzymające władzę?

Sędziowanie to również temat/argument powracający jak bumerangi i nudny do wspominanego wyrzygania. Dokładnie tym samym wspiera się druga strona i przeciwnicy Barcy. Sędziowanie jak to sędziowanie, raz pomoże, innym razem zabierze. Ileż to razy omyłkowe decyzje sędziego były sprzymierzeńcem Barcelony...

A szczęściu trzeba umieć pomagać i Real opanował taką sztukę. Klasę drużyny definiują zwycięstwa nie w chwilach wzlotów, lecz wtedy kiedy nie idzie.

A Real, co by nie mówić, posiada świetną drużynę, która potrafi się mobilizować w perspektywie najważniejszych celów, niekoniecznie rozgrywek krajowych, które jak powiedziałem popadają w coraz większy prowincjonalizm. I jeśli ktoś twierdzi inaczej, to jest to raczej zaklinanie rzeczywistości aniżeli fakt, by nie rzec autentyczny.

1

Powtórzę słowa, które napisałem przy okazji komentowania innego artykułu - ciężar gatunkowy rozgrywek piłkarskich uległ znacznemu przesunięciu. Rozgrywki o krajowe trofea to jedynie eliminacje do faktycznych igrzysk jakimi jest LM. To tam zdobywa się prestiż, sławę, to tam skupione są światła jupiterów i uwaga całego piłkarskiego świata. Walka o krajowe mistrzostwo staje się powoli, a może nawet szybciej niż się wydaje, zaledwie przygrywką. Fakt wspomaga decyzja o bezpośrednim awansie 4rech najlepszych drużyn do fazy grupowej rozgrywek.

Sytuację zdaje się odpowiednio przeanalizował i rozumie Real, dlatego pławi się w sukcesach i sławie na europejskim/światowym poziomie. Zresztą w Madrycie zawsze miano świadomość, iż jedynie europejskie rozgrywki pucharowe na najwyższym szczeblu budują prawdziwy oraz długotrwały szacunek i uznanie. Stąd taka a nie inna pozycja Realu jako klubu wszechczasów. Dlatego wolałbym mniej karmienia się truizmami w postaci lokalnych sukcesów, nieśmiertelnym do wyrzygania komunałem o DNA Barcelony, a więcej polityki mocarstwowej.

Jako kibic Barcelony z 23 letnim stażem, chylę czoła przed sukcesami Realu i szczerze im ich zazdroszczę. Podobnie jak trzeciego z rzędu finału LM.

0

Można dyskutować w jaki sposób to odbierać, chociaż dla mnie to potwierdzenie teorii. Juve rządzi na krajowym podwórku, ale kto poza tym podwórkiem ma tego świadomość? Od kilku lat uparci, z tęsknotą lecz bezskutecznie zerka w stronę pucharu LM. Ba, już dawno zyskał opinię wielkiego przegranego finałów.
Real owszem, zbiera krajowe tytuły, aczkolwiek ostatnimi laty w zdecydowanie mniejszym wymiarze. Mimo wszystko to europejskie rozgrywki rozpalają go do czerwoności. Arena międzynarodowa tworzy z Realu zupełnie inną drużynę niż tą, którą oglądamy w rozgrywkach krajowych.

1

A nie jest?! Trzeba dokonać przewartościowania ponieważ środek ciężkości futbolowych rozgrywek uległ przesunięciu. Rozgrywki krajowe stały się jedynie eliminacjami do prawdziwych igrzysk. Liga Mistrzów to prestiż, sława i największe wyzwania. Można się czarować i sztucznie podbijać bębenka zliczając kolejne krajowe rekordy i tytuły, vide Puchar Króla. Nie przypuszczam jednak aby kibic w Niemczech wiedział kto zdobył w/w puchar, natomiast jak myślę doskonale pamięta triumfatora LM. Pojął to już dawno Real, dlatego trzeba mu oddać co królewskie i sprawiedliwie mówić, że jest klubem wszechczasów.

0

Zapewne masz na myśli antonimy.
Co zaś się tyczy "starolata", masz absolutną rację. Brak w języku polskim takiego sformułowania. Jest to przykład nowomowy w najczystszym wydaniu, aczkolwiek użytej świadomie i z premedytacją.
Odnosząc się do "małolata", skoro już sobie prowadzimy taki językowy dyskurs, nie całkiem zgadza mi się Twoje rozumowanie. Ba, słownik PWN, z którego korzystam nader często, staram się bowiem dbać o poprawność naszej pięknej mowy, wyraża odmienny pogląd na sprawę aniżeli ten przedstawiony przez Cię. Z Waszej dwójki, wielkie pieniądze stawiam raczej na słownik PWN i gdybym chciał być niemiły, a zaznaczę że nie jestem, powiedziałbym że się mylisz. W każdym razie, dla mnie określenie "małolat" niesie za sobą nieco pejoratywny wydźwięk i sam nikogo nie nazywam w ten sposób, ani nie chciałbym być tak tytułowany, bo to raczej przejaw braku szacunku. No, ale mogę się mylić oczywiście.

4

Czyli co, twoja mojsza jest bardziej twoja niż moja?Tak czy owak, serdecznie i z całego serca dziękuję za pozdrowienia, tym bardziej że bije od nich blask szczerości. Postaram się również zastosować do Twoich rad i w przyszłości unikać protekcjonalnego tonu.
Jurności zaś gratuluję, bo rzeczywiście nie miałem pojęcia, iż niejeden w Twoim wieku mógłby być ojcem takiego zawodnika, co brzmi zresztą - ten zawodnik - dużo lepiej w moim odczuciu, aniżeli małolata. Nie sądzisz starolacie?

0

Być może się mylę, ale niejeden z tych małolatów może być starszy od Ciebie. Ten protekcjonalny ton jest chyba zbędny.

1

To albo rzemieślnik, albo geniusz? Ja bym powiedział, że to Michał Anioł wśród malarzy pokojowych.

1

Ale on nie odnosi się do tego co będzie w przyszłości, w półfinałach. Mówi wyłącznie o tym co zdarzyło w ćwierćfinale i trudno nie przyznać mu racji.
Trzeba oddać cesarzowi co cesarskie. Zagrali świetnie, w dwumeczu byli lepsi, utemperowali barcelońską pychę, awansowali w pełni zasłużenie. Należy im się szacunek, porażki także trzeba umieć przyjmować. Życzę im dobrze, a wszystkie zawistne głosy to małostkowość.

2

Komu? Barcelonie? Otrzymali ;)

1

Nooo, patologiczny związek to chyba dosyć mocne określenie. Za mocne jak to, co zym tu mowa.
Zresztą, patologiczne związki, jak je nazywasz, powinno się opuszczać. Ty zaś stosujesz uniki.
Na podstawie tego co napisałaś, skreśliłaś portret kogoś kto udziela wsparcia, wtedy akurat zbytecznego, jedynie w chwilach kiedy wszystko układa się po myśli. Lecz w momentach, w których przychodzi załamanie, niefart i ogólnie wszystkie rzeczy z tym związane, wkrada się zwątpienie, brak cierpliwości, wsparcia i wyrozumiałości. A czy nie na tym czasem polega wierność kibicowska?
Oj niechciałbym Cię mieć przy swoim boku w chwilach kryzysu.

0

Nie przypuszczam żeby zlekceważył. Velverde grał tym co miał. Od kilku tygodni drużyna jedzie na oparach. Nie wytrzymali sezonu, w decydującej jego fazie brakuje sił. Brak świeżości, szybkości dynamiki co przekłada się na brak sytuacji bramkowych co widzieliśmy dzisiaj. Żadnej. Dotyka to również gry w obronie, bo bez szybkości i dynamiki nie będzie presingu tylko coś żałosnego, co również oglądaliśmy dzisiaj. Brak dokładności to nie olanie, to brak sił. Jeśli dodać do tego słabą dyspozycję Messiego, wszystko składa się w całość. Barca się wywaliła na ostatniej prostej. Nie wytrzymała tempa.
A Roma zagrała doskonały mecz. Bez dwóch zdań byli lepsi.

6

Nooo..., Xavi i Iniesta to dopiero strzeliste sosny. A z Messiego chłopisko, że ho, ho.
Ale sobie argument wybrałeś; trzeba było jeszcze dodać, że nie zaliczył przewrotu do tyłu na wuefie i dlatego sobie nie poradził. Jak gadać brednie, to chociaż z polotem.

0

Nie mam zamiaru go bronić ani wnikać głębiej w jego winy. Skłonny jestem jednak wierzyć, że akurat podczas czempionatu w US był czysty. W 1994 roku był już po pierwszej dyskwalifikacji za narkotyki. Argentyna otrzymywała czytelne sygnały od federacji amerykańskiej, od FIFA, że Maradona będzie persona non grata na imprezie, a jednak zdecydowano, że pojedzie. Uważam, to moje zdanie, ale z podobnym spotkałem się w jednym z czytanych wywiadów, że przyłapanie wówczas Maradony na dopingu było akcją popisową i utarciem nosa Argentynie.
Pamiętam 86 gdy czarował; ale pamiętam także Italię 90. Cały czas mam zagwozdkę, czy to właśnie jednak nie we Włoszech zrobił więcej, do spółki z drugim narkofansem Caniggią, dla Argentyny. Dociągnął przeciętną drużynę do finału.
A w Neapolu do dziś się mówi, że został tam sprowadzony za mafijne pieniądze ;)

0

W latach 80tych również byłem dzieckiem. Lecz już wystarczająco zaawansowanym wiekowo oraz świadomym, by obraz futbolu tego czasu, jego otoczka społeczna zapisała mi się w pamięci. Analizy zaś dokonuję dzisiaj, bogatszy w doświadczenia.

0

Czyli całą swoją koncepcję opierasz na gdybaniu i teoriach poczty pantoflowej? Popraw mnie jeśli się mylę, ale nie widzę żadnego „twardego” udokumentowania Twoich słów, więc mają one wymiar opowieści z mchu i paproci. Poza tym chyba lubisz perorować, takie odnoszę wrażenie, lecz w tym przypadku przypomina to nieco słowa S. Tyma - nie wiem, ale tym chętniej się wypowiem.

0

Ale reprezentacja Argentyny z Maradoną w składzie grała w US imponująco.

0

Jeśli ktoś wypowiada słowa - moim skromnym zdaniem- to z zasady, nigdy one nie są skromne.
Wydaje mi się, że przeczytałeś tekst z pominięciem kilku słów, bądź nie zrozumiałeś ich dostatecznie. To nie przytyk.
Batistuta wyraża opinię, która mówi, iż faktycznie Messi być może posiada w nogach większe umiejętności, lecz brak mu charyzmy cechującej Maradonę. Charyzmy, która nakręcała zespół. Tylko tyle.

0

Ale w tej krótkiej wypowiedzi nikt nie nawiązuje do indywidualnych tytułów. Bati przyznaje, że być może Messi jest lepszy w czysto piłkarskich umiejętnościach, ale zwraca również uwagę, że brakuje mu charyzmy, którą posiadał Maradona, a która potrafiła tchnąc siłę w zespół.
Poza tym, trzeba wziąć pod uwagę kontekst czasowy. W czasie kiedy Maradona święcił swoje największe tryumfy, europejskie rozgrywki klubowe nie były tak rozbuchane podobnie zresztą jak spirala medialna i reklamowa.

0

Zdanie również dla mnie jest nie całkiem zrozumiałe. Przypuszczam, że może być efektem nieudolnego tłumaczenia. Ale jeśli wziąć je dosłownie, to myślę, że chodzi o sposób w jaki grała Argentyna, a bardziej Maradona w Meksyku. Był jak natchniony. To były jego mistrzostwa. Czarował. Nikt później, na żadnej piłkarskiej imprezie nie wywarł takiego piętna, tak jej nie zdominował jak wówczas Maradona. To oczywiście moje zdanie.

1

@Specjalista:
Tytuł jest przenośnią i nawiązaniem do dawnego motta legii cudzoziemskiej - maszeruj albo giń, co miało mniej więcej oznaczać - żadnej litości dla siebie i nieprzyjaciół.
Nie jestem zwolennikiem kojarzenia sportowej rywalizacji z agresją, wojną, militariami, ale niestety tak się dzieje i to silniejsze niż rozsądek wielu. Dlatego więc w kontekście zbliżającej się potyczki, układu tabeli, konsekwecji rozstrzygnięć, tytuł wydaje mi się jak najbardziej adekwatny. Chociaż oczywiście nie należy traktować go dosłownie.

0

Dobre, bo jednak nie zdołałeś się powstrzymać i podałeś swój osąd.

0

Sama koncepcja mało oryginalna, odtwórcza, ale dobrze i zgrabnie spisane.

0

Dziękuję za pochlebne słowa, ale też w żadnym miejscu nie dokonuje porównania o jakim wspominasz.

13

Zasadniczo jedną i tej odpowiedzi będziemy się trzymać ;)

0

Dużo włożonej pracy (w tekst), dużo własnych przemyśleń. Doceniam. Chociaż przyznaje się jak czekista czekiście, dla mnie tekst jest zbyt nużący. Z każdym kolejnym słowem, mój zapał aby dotrwać do jego końca, słabł.
Z sekcją merytoryczną nie będę dyskutował, aczkolwiek argumenty zdawały mi się odrobinę naiwne, a wnioski zbyt łatwo i pobieżnie konstruowane.
Miejscami fajne, doprawione sarkazmem poczucie humoru; kiedy indziej flaki w oleju. Nierówność. Wyrzuciłbym kilka zdań, pozbył się ozdobników, bo długo nie zawsze znaczy dobrze.
Nota końcowa - napisałeś tekst jakich nie lubię. A jednak go przeczytałem. Przedstawiłeś swój punkt widzenia, gdzieś tam przemyciłeś szczyptę emocji. Fajne.
Przepraszam jeśli zabrzmiałem jak wszystko wiedzący mędrzec z siwą brodą. Nie taki miałem zamiar.

0

To mógłbyś, czy się zgadzasz? Bo w zasadzie powiedziałeś jednocześnie nic nie mówiąc. Nieco zabawnie wyszło. Czasem warto używać prostych słów do opisania prostych zdarzeń.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: